Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Ewolucja człowieka: zbiór esejów 
  Indeks
Ewolucjonizm
Ewolucja człowieka
Zbiór esejów:
Pochodzenie . . .
Gdzie jest małpolud?
W poszukiwaniu . . .
Drzewo rodowe
człowiekowatych
  Źródło
Wybrane fragmenty pochodzą z książki
Ziemia i życie autorstwa Marcina Ryszkiewicza


  W poszukiwaniu Adama i Ewy, cd.
 
       Ale drzewo to dostarcza znacznie więcej informacji. Zakładając, że zmienność DNA ma charakter stały i kierunkowy (tzn. tempo mutacji nie ulega znacznym wahaniom, a powroty zmutowanych fragmentów do stanu sprzed mutacji są bardzo rzadkie), z długości danej gałęzi drzewa odczytać można jej wiek. Okazało się, że kolonizacja Australii miała miejsce przed około 40 tysiącami lat, obu Ameryk – przed 12 tysiącami lat, a Nowej Gwinei – przed około 30 tysiącami lat. Daty te niemal dokładnie zgadzają się z chronologią opartą na szczątkach kostnych, co zwiększa wiarygodność zastosowanej metody. Lecz jeśli tak, to znając zmienność mitochondrialną najstarszych, mieszkających na południe od Sahary, populacji, pokusić się można o oznaczenie wieku najstarszych ludzi na Ziemi, od których nasz gatunek się wywodzi. I tu wynik okazał się zaskoczeniem. Gatunek Homo sapiens (a przynajmniej jego żeńska połowa) narodził się na Ziemi 140–290 tysięcy lat temu, czyli w przybliżeniu około 200 tysięcy lat temu. A więc o ponad 150 tysięcy lat wcześniej niż człowiek z Cro-Magnon, od którego zwykło się naszą historię liczyć, i niemal równocześnie z neandertalczykiem, którego ów kromaniończyk znieść miał z powierzchni Ziemi w nagłym ewolucyjnym wydarzeniu przed około 35 tysiącami lat.
       Mówiliśmy dotąd o drzewie mitochondrialnym, bo taka nazwa bywa używana. Kształt tego drzewa jest dość osobliwy. To prawda, ma ono rozłożystą i rozgałęzioną koronę i ma pień, nie ma jednak korzeni, a pień zwęża się ku dołowi aż do punktu (pojedynczej kobiety?). Ewa mitochondrialna mogła żyć naprawdę, tak jak naprawdę żyć mogła Ewa chromosomalna. Co to oznacza dla ewolucji człowieka, gdzie wciąż mówi się o powolnym przechodzeniu jednego gatunku w drugi (na przykład Homo erectus w Homo sapiens), nietrudno pojąć. Rozwinięcie tego tematu tutaj byłoby jednak niemożliwe.
       Metoda, którą zastosowano przy poszukiwaniu Ewy, jest matematycznie ścisła, logicznie uzasadniona i użyta została przez kilka niezależnych ośrodków naukowych, w których uzyskano bardzo zbliżone wyniki (jej rezultaty jednak, warto zaznaczyć, nie są pewne i nie przez wszystkich zostały zaakceptowane, a całą opowiadaną tu historię przyjmować trzeba z odpowiednimi zastrzeżeniami i ostrożnie). I choć stosuje się ona tylko do kobiet, to przecież nikt chyba nie wątpił, że wraz z Ewą żyć musiał – w tym samym miejscu i czasie – Adam, gdyż pochodzenia człowieka nie da się rozbić na niezależne dzieje mężczyzny i kobiety. Wraz z odkryciem pierwszej kobiety odkryto więc, przez implikację, również pierwszego mężczyznę – albo nie odkryto nikogo. A jednak ta, pozornie oczywista, konkluzja nie wszystkich zadowalała. Poszukiwania Adama rozpoczęły się od razu.
       Tropiąc Adama skoncentrować się trzeba na genach, które dziedziczymy tylko w linii męskiej, po mieczu. Mitochondria, jak pamiętamy, otrzymujemy tylko od matki – tu wybór był oczywisty. Pozostałe geny, jądrowe, dziedziczymy po równo po obojgu rodzicach. Czy jednak całkiem po równo? Z naszych 23 par chromosomów 22 pary są zupełnie homologiczne, nie ma tu więc czego szukać. Ostatnia para, tzw. chromosomów płciowych, nie jest jednak całkiem jednakowa. Dziewczynki mają dwa identyczne chromosomy X: jeden od matki, drugi od ojca; chłopcy mają dwa różne chromosomy: X i Y, przy czym Y zawsze pochodzi od ojca i określa płeć męską. Ten właśnie dziedziczy się tylko po mieczu.
       Dokładniej mówiąc, nie cały chromosom Y jest w równej mierze interesujący. Jego część, tzw. region pseudoautosomalny, jest homologiczny z X i wchodzi z nim w rekombinacje. On też jest siedliskiem funkcjonalnych genów. Pozostała część, funkcjonalnie niema, nie podlega rekombinacjom, zmienia się tylko w wyniku punktowych mutacji i w dodatku – jako genetyczny „śmietnik” – nie wpływa na postać fenotypu. I na nią właśnie skierowała się uwaga poszukiwaczy Adama.
       W badaniach chromosomu Y stosuje się porównywanie odpowiednich fragmentów poprzez ich hybrydyzację (tzn. łączenie w pary odpowiadających sobie odcinków), a nie drogą bezpośredniego poznawania kolejności nukleotydów (takie badania już się rozpoczęły, ale są jeszcze za mało zaawansowane). Poprzez hybrydyzację fragmentów chromosomu Y – jak we wszystkich przypadkach hybrydyzacji molekuły – otrzymać możemy jedynie ogólny obraz genetycznego pokrewieństwa, nie szczegółowy obraz sytuacji. Stąd obraz Adama jest znacznie bardziej mglisty niż Ewy i metoda ta nie może dać całkiem jednoznacznych odpowiedzi.
       Tym większe było zaskoczenie, kiedy z Paryża nadeszła wiadomość: znaleziono Adama! Był mały (jak Pigmeje) i ciemnoskóry, żył przed 200 tysiącami lat, na obszarze Republiki Środkowoafrykańskiej. Tam też musiał spotkać Ewę.
       Wiadomość tę podał Gérard Lucotte z Collège de France. Jest ona rezultatem dwustopniowych badań chromosomu Y, w których najpierw wydzielono najbardziej archaiczną sekwencję nukleotydów określonego fragmentu tego chromosomu wśród Francuzów, a następnie przebadano wszystkie populacje afrykańskie, by znaleźć, gdzie sekwencja ta pojawia się najczęściej. Wynik wskazał na Pigmejów Aka, jednego z dwóch – obok Buszmenów – najbardziej pierwotnych szczepów Afryki. To, zdaniem Lucotte'a, zwiększa zaufanie do otrzymanego wyniku.
       Trudno zaprzeczyć krytykom, że metoda Lucotte'a nie opiera się na znajomości sekwencji wszystkich nukleotydów, a jedynie na podobieństwie fragmentów, których homologiczności nie da się nawet stwierdzić z całą pewnością, i na milczących założeniach, które należałoby sprawdzić. Trudno też zaprzeczyć, że podany przez niego wiek jest czystą spekulacją, bo metoda ta – przy braku znajomości tempa akumulacji mutacji na chromosomie Y – nie daje możliwości datowania. Jasne więc, że zanim obraz naszego prarodzica nabierze równie wyrazistych konturów, jak wizerunek Ewy, upłynie wiele czasu. Cóż, stwierdzenie ojcostwa jest zawsze bardziej skomplikowane niż macierzyństwa i mniej pewne. Ale trudno też negować, że to, co już wiemy, zdaje się potwierdzać raczej, niż zaprzeczać, fakty związane z odkryciem Ewy mitochondrialnej. Już to samo – zważywszy na ogromne implikacje odkrycia – jest wystarczająco ciekawe. A przecież to dopiero początek.
       Poszukiwania naszych prarodziców – w nas samych – nabierają rozpędu. Chcemy wiedzieć, jak wyglądali, gdzie żyli, jak się zachowywali. Ale przecież sam fakt, że żyli naprawdę (o ile uznać to można za fakt), stanowić może źródło głębokiej refleksji. Wcale nie wiadomo, czy inne gatunki powstawały tak samo. Tak skrajny punktualizm (skokowość ewolucji) jest w każdym razie mało popularny wśród ewolucjonistów. Tymczasem w naszych dziejach mogliśmy mieć prawdziwych prarodziców, i to dwukrotnie. Genetycznie jesteśmy prawie nierozróżnialni od szympansa. Fizjologicznie stanowimy jeden spośród wielu gatunków ssaków. Anatomicznie należymy do kręgowców. A przecież wciąż czujemy, że jest w nas coś szczególnego, że coś wyróżnia nas od wszystkich innych stworzeń. Czyżby się miało okazać, że i nasze powstanie było szczególne? Czy tam właśnie, u naszych narodzin, szukać mamy źródeł naszej wyjątkowości?
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
[6]
  
[7]
  
                   
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach