Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Moralne zwierzę - fragmenty 
  Indeks
Ewolucjonizm
The Moral Animal
(Moralne zwierzę)

Wprowadzenie
Darwin i my
Cicha rewolucja
Niewidzialne jedności
Darwinowski poradnik
Darwin, Smiles i Mill
Darwinizacja Darwina
Seks, romans i miłość
Dorastanie Darwina
Nie miał zadatków . . .
Potęga klimatu
Życie płciowe Darwina
  Źródło
The Moral Animal (Moralne zwierzę)
Prezentujemy dwa fragmenty słynnej już książki Roberta Wrighta „Moral Animal” (Moralne zwierzę) w przekładzie Hanny Jankowskiej. W Polsce książka ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka w pierwszej połowie 2001 r.


  Wprowadzenie
 
Darwin i my
 
W
pracy Darwina O powstawaniu gatunków trudno znaleźć wzmiankę o gatunku ludzkim. Zagrożenia, jakie niosła ze sobą ta książka – dla biblijnej opowieści o Stworzeniu, dla kojącej wiary w to, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzętami – już i tak były duże. Autor nic by nie zyskał, gdyby jeszcze je uwydatnił. Pod koniec napomknął tylko, że dzięki nauce o ewolucji „dużo światła padnie na problem pochodzenia człowieka i jego historię”. Posunął się też do stwierdzenia, że w odległej przyszłości psychologia „oprze się z pewnością” na nowych podstawach.1
       Istotnie, przyszłość okazała się odległa. W 1960 roku, w sto jeden lat po ukazaniu się dzieła Darwina, historyk John C. Greene zauważył: „Co się tyczy pochodzenia typowo ludzkich cech człowieka, Darwin byłby rozczarowany widząc, że sprawy właściwie nie wykroczyły poza jego własne spekulacje zawarte w książce O pochodzeniu człowieka. Byłby zniechęcony słysząc, co ma na ten temat do powiedzenia J. S. Weiner z Laboratorium Antropologicznego Uniwersytetu w Oksfordzie: „[jest to] wielce złożona kwestia, co do której nasza wiedza o ewolucji pozostaje bardzo skromna”. Przekonawszy się zaś, jak wielki nacisk kładzie się obecnie na wyjątkowość człowieka jako zwierzęcia-nosiciela kultury, wyczułby, że wracamy do przedewolucyjnej koncepcji, która zakładała absolutne oddzielenie człowieka od innych zwierząt”.2
       Rewolucja rozpoczęła się kilka lat po wypowiedzi Greena. Od 1963 do 1974 roku czterech biologów – William Hamilton, George Williams, Robert Trivers i John Maynard Smith – wystąpiło z koncepcjami, które, razem wzięte, udoskonaliły i rozbudowały teorię doboru naturalnego oraz znacznie pogłębiły wgląd biologii ewolucyjnej w społeczne zachowanie zwierząt, w tym ludzi.
       Zrazu nowe idee rysowały się dość mgliście. Biolodzy z przekonaniem rozprawiali na temat logiki samopoświęcenia wśród mrówek czy ukrytych prawidłowości ptasich zalotów, ale o zachowaniu człowieka wypowiadali się ostrożnie albo wcale. Nawet dwie epokowe książki, w których dokonano syntezy nowych idei – Sociobiology E. O. Wilsona (1975) i Samolubny gen Richarda Dawkinsa (1976, wyd. polskie 1993) – stosunkowo mało miejsca poświęcają ludziom. Dawkins stara się unikać tego tematu, a Wilson porusza go w ostatnim, krótkim rozdziale (28 z 575 stron), mającym – jak przyznaje – spekulatywny charakter.
       W połowie lat siedemdziesiątych sytuacja zaczęła się zmieniać. Mała, choć z upływem czasu coraz liczniejsza, grupa badaczy podjęła to, co Wilson nazwał „nową syntezą”, a następnie przeniosła je w dziedzinę nauk społecznych, chcąc dokonać ich gruntownej rewizji. Teorię Darwina – w nowej, poprawionej wersji – zastosowano do gatunku ludzkiego, posługując się nowo zebranymi danymi. Obok nieuniknionych niepowodzeń badacze odnotowali wielki sukces. Choć nadal uważają się za mniejszość okopaną na pozycjach bojowych (czasem można odnieść wrażenie, że po cichu się z tego cieszą), widać wyraźnie, że ich sytuacja jest coraz lepsza. Uznane czasopisma naukowe z dziedziny antropologii, psychologii i psychiatrii publikują artykuły autorów, którzy dziesięć lat temu drukowali jedynie na łamach pism o wyraźnie darwinowskim odchyleniu. Tak oto powoli, lecz nieubłaganie wyłania się nowy światopogląd.
       Słowo „światopogląd” pojmuję dość dosłownie. Neodarwinowska synteza, podobnie jak fizyka kwantowa czy biologia molekularna, stanowi połączenie teorii naukowej i zbioru danych, ale w odróżnieniu od tamtych dziedzin jest także sposobem postrzegania życia codziennego. Gdy się ją opanuje (a jest o wiele łatwiejsza do opanowania niż dwie pozostałe), może całkiem zmienić nasz pogląd na rzeczywistość społeczną.
       Zagadnienia, do których odnosi się ów nowy pogląd, należą zarówno do sfery przyziemnej, jak i duchowej i dotyczą wszystkiego, co ważne w życiu człowieka: romansu, miłości, seksu (Czy mężczyźni lub kobiety są naprawdę stworzeni do życia w monogamii? W jakich okolicznościach mogą mieć do tego silniejsze lub słabsze skłonności?); przyjaźni i wrogości (Jaka logika ewolucyjna leży u podstaw rozgrywek uprawianych w biurach albo polityki w ogóle?); egoizmu, samopoświęcenia, winy (Dlaczego dobór naturalny obdarzył nas tak silną skłonnością do odczuwania winy, czyli sumieniem? Czy jest ono naprawdę strażnikiem moralnego postępowania?); pozycji społecznej i awansu społecznego (Czy hierarchia jest integralną częścią ludzkiego społeczeństwa?); rozmaitych skłonności mężczyzn i kobiet jeśli chodzi o przyjaźń i ambicje (Czy jesteśmy niewolnikami własnej płci?); rasizmu, ksenofobii, wojny (Dlaczego tak ochoczo odmawiamy wielkim grupom ludzi naszej sympatii?); oszukiwania, samooszukiwania się i nieświadomości (Czy intelektualna uczciwość jest możliwa?); rozmaitych psychopatologii (Czy popadanie w depresję, nerwicę lub paranoję jest czymś naturalnym, a jeśli tak, to czy łatwiej się z tym pogodzić?); stosunku miłości-nienawiści między rodzeństwem (Dlaczego nie jest czystą miłością?); osobliwej zdolności rodziców do wyrządzania dzieciom wielkich psychicznych krzywd (Czyje interesy wchodzą tu w grę?) i tak dalej.

1 Karol Darwin: O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego. Przełożyli Szymon Dickstein, Józef Nusbaum. PWRiL, Warszawa 1959, s. 513-514.
2 John Greene: Darwin and the Modern World View. New American Library, Nowy Jork 1963, s. 114-115.
góra strony
                    następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach