Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Moralne zwierzę - fragmenty 
  Indeks
Ewolucjonizm
The Moral Animal
(Moralne zwierzę)

Wprowadzenie
Darwin i my
Cicha rewolucja
Niewidzialne jedności
Darwinowski poradnik
Darwin, Smiles i Mill
Darwinizacja Darwina
Seks, romans i miłość
Dorastanie Darwina
Nie miał zadatków . . .
Potęga klimatu
Życie płciowe Darwina
  Źródło
The Moral Animal (Moralne zwierzę)
Prezentujemy dwa fragmenty słynnej już książki Roberta Wrighta „Moral Animal” (Moralne zwierzę) w przekładzie Hanny Jankowskiej. W Polsce książka ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka w pierwszej połowie 2001 r.


  Nie miał zadatków na bohatera
 
Nie miał zadatków na bohatera
 
P
ierwotnie planowano dla Karola Darwina karierę lekarza. Ojciec, jak pisał przyszły uczony, był pewien, że „jako lekarz cieszyłbym się powodzeniem, to znaczy, że miałbym wielu pacjentów”. Darwin senior, sam wzięty lekarz, uważał, że głównym warunkiem powodzenia jest umiejętność wzbudzania zaufania, nie wiem jednak, dlaczego sądził, że będę je umiał sobie zdobywać”. Mimo to Karol w wieku lat szesnastu posłusznie opuścił zaciszną rodzinną posiadłość w Shrewsbury i wraz ze starszym bratem, Erasmusem, pojechał na studia medyczne do Edynburga.
       Entuzjazm dla tego powołania nigdy się jednak nie zmaterializował. W Edynburgu Darwin niezbyt ochoczo uczęszczał na wykłady, unikał sali operacyjnej (oglądanie operacji, a działo się to przecież w czasach przed zastosowaniem chloroformu, nie należało do jego ulubionych zajęć) i poświęcał wiele czasu na to, co nie było przewidziane programem studiów. Wypływał z rybakami na połów ostryg, które poddawał sekcji, brał lekcje wypychania zwierząt, co stanowiło uzupełnienie jego pasji myśliwskiej, odbywał spacery i długie rozmowy ze znawcą gąbek, Robertem Grantem, który wierzył żarliwie w ewolucję, choć – rzecz jasna – nie wiedział, na czym ona polega.
       Ojciec Darwina zrozumiał, że syn schodzi z wytyczonej drogi i, jak wspomina Karol, „bardzo obawiał się tego, że stanę się rozpróżniaczonym sportowcem, na co się wówczas zanosiło”.8 Tu pojawił się Plan B. Doktor Darwin zaproponował synowi karierę duchownego.
       Rada ta może się nam wydać osobliwa: człowiek nie wierzący w Boga udzielił jej synowi nie wyróżniającemu się szczególną pobożnością, którego oczywistym zamiłowaniem była zoologia. Darwin ojciec był jednak osobą praktyczną, a w tamtych czasach zoologia i teologia stanowiły, rzec można, dwie strony medalu. Jeśli wszystkie żyjące stworzenia były dziełem Boga, zgłębianie tego, w jak pomysłowy sposób zostały zaprojektowane, oznaczało studiowanie boskiego geniuszu. Najbardziej znanym przedstawicielem tego poglądu był William Paley, autor wydanej w 1802 roku książki pod tytułem Natural Theology; or, evidences of the existence and attributes of the Deity, collected from the appearances of nature (Teologia naturalna albo dowody na istnienie i przymioty Bóstwa zebrane na podstawie zjawisk natury). Paley dowodził, że skoro istnienie zegarka zakłada istnienie zegarmistrza, świat pełen kunsztownie zaprojektowanych organizmów, dokładnie dostosowanych do swych zadań, świadczy o istnieniu projektanta.9 (Miał rację. Pytanie tylko, czy owym projektantem jest przewidujący Bóg, czy nieświadomy proces).
       W praktycznym sensie z teologii naturalnej wynikało to, że wiejski duchowny mógł bez poczucia winy poświęcać większość czasu na badanie przyrody i pisanie o niej. Prawdopodobnie z tych właśnie powodów Darwin ustosunkował się przychylnie do perspektywy przywdziania szat duchownych, choć nie wynikało to z pobudek duchowych. „Prosiłem przeto, aby zostawił mi jakiś czas do namysłu, ponieważ z tego, co o tym słyszałem i myślałem, nie byłem pewny, czy potrafię uznać wszystkie dogmaty Kościoła Anglikańskiego. Z drugiej strony, pociągała mnie myśl zostania wiejskim pastorem”. Poczytał to i owo na tematy religijne i „nie mając wówczas najmniejszych wątpliwości w dosłowną prawdziwość każdego słowa Biblii, szybko doszedłem do wniosku, że nasza wiara musi być w całości zaakceptowana”. Przygotowując się do stanu duchownego, Darwin pojechał na Uniwersytet w Cambridge, gdzie studiował dzieło Paleya i był „oczarowany i przekonany o słuszności całej jego argumentacji”.10
       Nie potrwało to długo. Zaraz po ukończeniu studiów nadarzyła mu się nadzwyczajna okazja – posada przyrodnika na pokładzie okrętu Beagle. Dalszy ciąg wydarzeń przeszedł, rzecz jasna, do historii. Choć Darwin nie stworzył koncepcji doboru naturalnego podczas tej podróży, badania przyrody przeprowadzone w różnych zakątkach świata przekonały go, że ewolucja rzeczywiście się dokonała. Poczynione obserwacje uczuliły go także na niektóre z najbardziej sugestywnych właściwości tego procesu. Dwa lata po powrocie z pięcioletniej podróży dostrzegł, na czym on polega. Odkrycie to przekreśliło zamiar wstąpienia do stanu duchownego. W podróż zabrał ze sobą ulubiony poemat, Raj utracony, jakby chciał dostarczyć przyszłym biografom aż nadto symbolicznych odniesień.11
       Gdy Darwin odpływał od brzegów Anglii, nic szczególnie nie zapowiadało, że w półtora wieku później będzie się o nim pisać książki. Jeden z biografów posunął się nawet do twierdzenia, że w młodym wieku przyszły uczony „nie zdradzał najmniejszych zadatków na geniusza”.12 Takie konstatacje, rzecz jasna, zawsze brzmią podejrzanie, ponieważ przeciętny czytelnik lubi się dowiadywać, że wielcy ludzie w młodości niczym specjalnym się nie wykazywali. Ta konkretna opinia budzi szczególne wątpliwości, jest ona bowiem oparta na ocenie samego Darwina, który nie miał skłonności do samochwalstwa. Darwin pisze, że nie potrafił opanować biegle języków obcych, matematyka sprawiała mu duże trudności i że „zarówno moi nauczyciele, jak i mój Ojciec uważali mnie za zwykłego chłopca, stojącego pod względem intelektualnym raczej nieco poniżej przeciętnego poziomu”. Może tak było, a może i nie. Być może jednak należy zwrócić większą uwagę na inne jego stwierdzenia, na przykład o tym, że łatwo zaprzyjaźniał się z ludźmi „o wiele ode mnie starszymi i zajmującymi wyższe stanowiska akademickie [...] Dochodzę do wniosku, że musiało być we mnie coś takiego, co przekraczało przeciętny poziom młodzieży”.13

8 Autobiografia, s. 19-21.
9 Patrz: H. E. Gruber: Darwin on Man: A Psychological Study of Scientific Creativity. University of Chicago Press, Chicago 1981, s. 52-59. Współczesną odpowiedź Paleyowi znajdzie czytelnik w książce R. Dawkinsa Ślepy zegarmistrz.
10 Autobiografia, s. 24, 26.
11 Autobiografia, s. 85. O nawróceniu się Darwina na ewolucjonizm i sformułowaniu przezeń zasady doboru naturalnego, patrz Sulloway: Darwin's Conversion:The Beagle Voyage and Its Aftermath, „Journal of the History of Biology”, 15:325-396 oraz tegoż autora Darwin and the Galapágos, „Biological Journal of the Linnean Society”, 21:29-59.
12 Clark, dz. cyt., s. 6.
13 Autobiografia, s. 7, 31.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach