Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Moralne zwierzę - fragmenty 
  Indeks
Ewolucjonizm
The Moral Animal
(Moralne zwierzę)

Wprowadzenie
Darwin i my
Cicha rewolucja
Niewidzialne jedności
Darwinowski poradnik
Darwin, Smiles i Mill
Darwinizacja Darwina
Seks, romans i miłość
Dorastanie Darwina
Nie miał zadatków . . .
Potęga klimatu
Życie płciowe Darwina
  Źródło
The Moral Animal (Moralne zwierzę)
Prezentujemy dwa fragmenty słynnej już książki Roberta Wrighta „Moral Animal” (Moralne zwierzę) w przekładzie Hanny Jankowskiej. W Polsce książka ukaże się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka w pierwszej połowie 2001 r.


  Potęga klimatu
 
Potęga klimatu
 
O
d australopiteka, który chodził w pozycji wyprostowanej, ale mózg miał nie większy od mózgu małpy, dzieli nas kilka milionów lat – sto, a może dwieście tysięcy pokoleń. Może się wydawać, że to nie tak wiele. Ale pięć tysięcy pokoleń wystarczyło, by wilk przemienił się w pieska chihuahua, a w innej linii, w takim samym czasie, w bernardyna. Ewolucja psów odbywa się, oczywiście, za sprawą doboru sztucznego, a nie naturalnego. Jak jednak podkreślał Darwin, oba procesy przebiegają w zasadzie tak samo, w obu wypadkach wyplenia się z populacji określone cechy, zgodnie z kryteriami utrzymującymi się przez wiele pokoleń. W obu wypadkach, jeśli nacisk selekcyjny jest wystarczająco silny – wyplenianie genów zachodzi z odpowiednią szybkością – ewolucja może postępować szybko.
       Jest rzeczą zastanawiającą, jak doszło do tego, że w trakcie niedawnej ewolucji człowieka działał tak silny nacisk selekcyjny. W końcu, nacisk taki pochodzi zwykle z nieprzyjaznego środowiska. Składają się nań takie czynniki, jak susze, epoki lodowe, drapieżniki, trudności ze zdobyciem pożywienia, które traciły przecież na znaczeniu wraz z postępem ewolucji człowieka. Wynalezienie narzędzi, umiejętność rozpalania ognia, planowania i wspólnego polowania przyczyniły się do coraz skuteczniejszego panowania nad środowiskiem i uniezależnienia się od kaprysów przyrody. Jak więc mózg małpy zdołał rozwinąć się w mózg człowieka w ciągu kilku milionów lat?
       Odpowiedź na to pytanie zawiera się w znacznej mierze w tym, że ewolucja człowieka przebiegała i nadal przebiega w środowisku istot ludzkich.19 Członkowie społeczności z epoki kamiennej rywalizowali ze sobą o przekazanie swych genów następnemu pokoleniu. Co więcej, byli dla siebie nawzajem narzędziami owej rywalizacji. Rozsiewanie własnych genów zależało od stosunków z sąsiadami. Czasem trzeba im było pomagać, czasem nie zwracać na nich uwagi, to znów wykorzystywać ich, niekiedy lubić, a kiedy indziej nienawidzić. Zależało też od rozpoznania, jakim ludziom i kiedy należy się określone traktowanie. Ewolucja ludzi polegała głównie na ich przystosowywaniu się do siebie nawzajem.
       Jest tak dlatego że każda adaptacja, gdy już utrwali się w populacji, zmienia środowisko społeczne i stanowi wstęp do kolejnych przystosowań. Gdy wszyscy rodzice mają już gen XXL, nie daje on nikomu przewagi w nieustannej rywalizacji o wychowanie jak najbardziej zdolnego do życia i płodnego potomstwa. Wyścig zbrojeń trwa nadal. W omawianym przez nas wypadku jest to wyścig w dziedzinie miłości. Często bywa inaczej.
       W pewnych kręgach panuje moda na pomniejszanie znaczenia koncepcji adaptacji, spójnego planu ewolucyjnego. Popularyzatorzy biologii zamiast roli, jaką w ewolucyjnej zmianie odgrywa dostosowanie (fitness), podkreślają często rolę losowości i przypadkowości. Zdarza się na przykład niespodziewana zmiana klimatu, która powoduje unicestwienie pechowych gatunków flory i fauny, zmieniając w ten sposób cały kontekst ewolucji gatunku, któremu szczęście dopisało i przetrwał katastrofę. Niespodziewanie jeden rzut kosmicznych kości unieważnia wszystkie zakłady. To się z pewnością zdarza i pod tym między innymi względem „losowość” ma wielki wpływ na ewolucję. Są jednak również inne względy. Na przykład nowe cechy poddające się osądowi doboru naturalnego są – jak się wydaje – generowane losowo.20
       Żaden jednak z tych losowych aspektów doboru naturalnego nie powinien przesłaniać głównej cechy tego procesu. Najważniejszym kryterium projektu organicznego jest dostosowanie. To prawda, że kości bywają rzucane na nowo i że zmienia się kontekst zmian ewolucyjnych. Cecha, która dziś ma charakter adaptacyjny, jutro może tę właściwość stracić. Nierzadko dochodzi do tego, że dobór naturalny wnosi poprawki do cech już przestarzałych. Przez to nieustające przystosowywanie się do okoliczności życie organiczne może mieć pewne cechy partackiej roboty. (Z tego właśnie powodu miewamy kłopoty z kręgosłupem – gdyby chodzący po ziemi organizm projektowano od zera, zamiast krok po kroku przystosowywać istotę zamieszkującą niegdyś korony drzew, nie cierpielibyśmy na bóle w krzyżu). Mimo to zmiany w otoczeniu zachodzą na ogół stopniowo tak, że ewolucja może im dotrzymać kroku (nawet jeśli od czasu do czasu musi go przyspieszyć, gdy nacisk selekcyjny się wzmacnia). Często czyni to w bardzo pomysłowy sposób.
       Definicja dobrego projektu przez cały czas pozostaje taka sama. Tysiące genów kształtujących zachowanie człowieka – tych, które przesądzają o budowie mózgu, sterowaniu nim za pomocą przekaźników i innych hormonów, a tym samym o działaniu naszych „organów mentalnych” – zaistniały nie bez powodu. To one wszak pobudzały naszych praprzodków do przekazywania swych genów następnym pokoleniom. Jeśli teoria doboru naturalnego jest słuszna, wszystko co dotyczy ludzkiej psychiki, powinno dać się wyjaśnić w jej kategoriach. Nasze podstawowe uczucia względem innych ludzi, to jak nawzajem o sobie myślimy i co do siebie mówimy, wyglądają dziś tak a nie inaczej, ponieważ niegdyś przyczyniły się do naszego genetycznego dostosowania.

19 Patrz N. K. Humphrey: The Social Function of Intellect, [W:] P.P.G. Bateson i R.A. Hinde (red.): Growing Points in Ethology. Cambridge University Press, Cambridge 1976; R. D. Alexander: The Evolution of Social Behavior, „Annual Review of Ecology and Systematics” 5, s. 325-383, s. 335; M. Ridley, Czerwona królowa. Płeć a ewolucja natury ludzkiej. Rebis, Poznań 1999.
20 Część darwinistów kwestionuje obecnie takie zastosowanie terminu „losowy”. Twierdzą, że w procesie powstawania gatunków wytwarzają się cechy, które częściej okazują się użyteczne, niż gdyby były owocem czysto losowego procesu. Zdaniem niektórych samo tworzenie cech uległo ewolucji drogą doboru naturalnego – geny rządzące tym procesem zostały tak dobrane, że sprzyjają powstawaniu pożytecznych genów. Patrz na przykład Ch. Wills: The Wisdom of the Genes: New Pathways in Evolution. Basic Books, Nowy Jork 1989. Ta debata o doniosłym znaczeniu wciąż trwa, ale mało ma odniesienia do treści tej książki. Choć jej wyniki rzucą światło na szybkość procesu ewolucji, nie zmienią naszych oczekiwań co do rodzaju cech, jakie ewolucja będzie prawdopodobnie wytwarzać.
góra strony
poprzedni esej następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach