Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Wielkie idee - Marks, Freud, Darwin
 
Trójca nie najświętsza,
czyli losy wielkich idei
 
N
adchodzący koniec tysiąclecia skłania ludzi do refleksji i wielu z nas zadaje sobie pytanie: co nam zostanie z tych lat? Ja sam odczuwam awersję do prognozowania i wolę zabierać głos na temat teraźniejszości, co jest zajęciem nieco bezpieczniejszym, choć bynajmniej nie pozbawionym ryzyka. Co więc zostało nam z tych ostatnich paruset lat? Były to, zgódźmy się, lata hegemonii zachodniej cywilizacji i czas może zastanowić się, jakie jej osiągnięcia najtrafniej charakteryzują jej geniusz. Teorie kwantów i względności niewątpliwie zasługują na nasze uznanie, ale dotyczą one w końcu przyrody nieożywionej i same w sobie mają ograniczoną przydatność dla rozwiązania zagadki ludzkiej natury i praktycznych problemów naszej codziennej egzystencji. Idei, które naprawdę wywarły piętno na naszym życiu, szukać trzeba gdzie indziej.
       Kiedy w roku 1897 dwudziestotrzyletni amerykański pisarz Jack London uwięziony został w lodach rzeki Yukon w czasie swej wyprawy do Klondike, miał on w swym plecaku dwie książki, które pomogły mu przetrwać arktyczną zimę - jedną z nich było O powstawaniu gatunków Karola Darwina, drugą zaś tłumaczenie Kapitału Karola Marksa. Będąc człowiekiem dobrze zorientowanym w wiodących intelektualnych prądach epoki, London zabrałby bez wątpienia w swą podróż do krainy złota także i Zygmunta Freuda, gdyby nie to, że jego Objaśnianie marzeń sennych ukazało się dopiero w 1900 roku.
       Marks, Freud i Darwin. Gdyby dwadzieścia, a może nawet dziesięć lat temu przeprowadzić wśród uczonych ankietę i spytać ich, który myśliciel wywarł największy wpływ na dwudziestowieczne koncepcje w dziedzinie nauk społecznych i biologicznych, bez wątpienia tych trzech mędrców zajęłoby na liście czołowe pozycje. Jednym z najbardziej interesujących zjawisk umysłowych ostatniego dziesięciolecia naszego wieku jest zmierzch świetności tych dwu pierwszych i powolna, choć nieubłagana ekspansja idei Darwina w domenę nauk społecznych i psychologii.
       W ciągu ubiegłych stu lat żaden z tych trzech wielkich myślicieli nie zdobył sobie absolutnego „rządu dusz”. Ich wzajemne stosunki nazwać by można raczej czymś w rodzaju pokojowej koegzystencji, utrzymywanej za pomocą podziału na sfery wpływów. Wszyscy oni, do czego powrócę jeszcze nieco później, zawsze mieli swych zażartych krytyków, lecz w tak zwanych „kręgach oświeconych” panowało dość powszechne przekonanie, że Darwinowska teoria ewolucji poprawnie zdaje sprawę z praw rządzących światem natury, Freud jest najbliższy zrozumienia ludzkiej osobowości, natomiast idee Marksa są racjonalną interpretacją zjawisk ekonomicznych, politycznych i historycznych. W Stanach Zjednoczonych, w których materializm dialektyczny nigdy nie zapuścił zbyt głębokich korzeni, największy wpływ na potoczne myślenie wywarł wiedeński psychoanalityk – którego trwałą zasługą było spostrzeżenie, że w naszych głowach dzieje się znacznie więcej niż świadomie zdajemy sobie z tego sprawę. Wiele koncepcji Freuda – kompleks Edypa, podświadomość, sublimacja czy represja – trafiło do potocznego języka. Jego idee, pisał niedawno Peter Gay, historyk z Yale i autor życzliwej biografii twórcy psychoanalizy, „wpływają na naszą codzienną egzystencję – na nasze życie seksualne, na sposób, w jaki wychowujemy nasze dzieci, i na błędy jakie popełniamy.”
       Pomimo że marksizm, jak wspomniałem, nie zawładnął nigdy umysłami Amerykanów na masową skalę, nie znaczy to, że jego wpływ na amerykańską kulturę i życie publiczne był nieistotny. Odkrywca „naukowych praw historii” nie przekonał może zbyt wielu o nieuchronności czy celowości „proletariackiej rewolucji” prowadzącej do budowy bezklasowego społeczeństwa opartego na solidarności i altruizmie, lecz jego przekonanie, iż interesy ekonomiczne są motorem historii jest bliskie wielu Amerykanom, którzy mogli nigdy nawet o Marksie nie słyszeć. Myślenie w kategoriach klasowego konfliktu pomiędzy siłą roboczą a kapitałem także jest nieobce miejscowym działaczom związkowym.
       Co do Darwina, to zarówno Marks, jak i Freud wyrażali się w swoim czasie przychylnie na temat jego idei ewolucji w drodze doboru naturalnego, ale – jak się wydaje – ani jeden, ani drugi nie zrozumiał do końca jej implikacji. Trudno też więc dziwić się zwykłym zjadaczom chleba, że przez lata traktowali „niebezpieczne idee Darwina” (jak nazwał je niedawno filozof Daniel Dennett) jako koncepcje odnoszące się raczej do roślin i zwierząt niż do ludzi. Niektórzy z nich, z pewnym ociąganiem, zgodzili się, że „pochodzimy od małp”, ale generalnie biorąc, był to pogląd niepopularny i nie posiadający istotnych konsekwencji. No, może trochę przesadziłem – już w XIX wieku kilku uczonych, takich jak Galton czy Spencer, usiłowało dokonać ekstrapolacji Darwinowskich idei na sferę ludzkiego życia społecznego. Nie były to jednak próby zachęcające.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach