Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Ludzie i bestie
 
Ludzie i bestie
 
B
ohaterem mojego dzieciństwa był dobry doktor Doolittle, protagonista serii powieści dla młodzieży i przyjaciel zwierząt, z którymi potrafił porozumiewać się w ich własnym języku. Moja fascynacja światem myślących psów, prosiąt, kaczek i myszy, znajomych doktora Doolittle, miała nieco żenujące zakończenie, ponieważ w wieku sześciu czy siedmiu lat, kiedy poziom mego intelektualnego rozwoju osiągnął fazę wczesnego racjonalizmu, dokonałem szokującego odkrycia, że moje ukochane opowieści są fikcją literacką, czyli, mówiąc brutalnie, wymysłem. Był to jedyny wypadek w moim życiu, kiedy posunąłem się, w rewanżu za doznane oszustwo, do fizycznego zniszczenia książek, z czego oczywiście nie jestem dumny. W tym wczesnym wieku nie mogłem, rzecz jasna, zdawać sobie sprawy z faktu, że moje rozczarowanie i niechętna rezygnacja wobec prawdy, że zwierzęta są pozbawione ludzkiego rozumu, była – w mikroskali – aktem socjalizacji, w wyniku której, chcąc nie chcąc, stałem się spadkobiercą racjonalistycznej tradycji Oświecenia, nierozłącznej z intelektualną formacją zwaną kulturą Zachodu.
       W kulturze tej dyskryminacja niższych gatunków biologicznych i doktryna szczególnej odrębności ludzkiej rasy ma tradycję sięgającą co najmniej Starego Testamentu. To przecież Bóg uczynił nas „panami nad wszelkim stworzeniem”, którego jedynym przywilejem jest służyć zaspokojeniu ludzkich potrzeb. Ten dualizm znalazł bardziej rygorystyczne intelektualnie sformułowanie w filozofii wielkiego francuskiego racjonalisty Kartezjusza, który starannie rozdzielił duszę od ciała. Według Kartezjusza zwierzęta posiadały jedynie fizyczne atrybuty istnienia, a zatem, pozbawione duszy, były po prostu biologicznymi maszynami, aczkolwiek bardzo skomplikowanymi. Z człowiekiem sprawa była bardziej złożona, ciała nasze bowiem miały być zamieszkane przez tajemniczą niematerialną istność, nieśmiertelną duszę, której rola przypominała zadanie pilota samolotu. Koncepcja ludzkiej osobowości jako „ducha w maszynie” miała oczywiste podłoże religijne (Kartezjusz był głęboko wierzącym katolikiem) i wielu późniejszych francuskich myślicieli o ateistycznych inklinacjach – najsłynniejszym wśród nich był zapewne Julien de La Mettrie – uznało duszę za zbędną hipotezę i głosiło, że człowiek także jest niczym więcej jak wysoce złożoną maszyną.
       Ta mechanistyczna degradacja człowieczeństwa niewiele pomogła innym prześladowanym mniejszościom biologicznym (mniejszość w tym wypadku nie jest pojęciem ilościowym, lecz symbolizuje brak wpływów politycznych). Skoro człowiek jest bezduszną maszyną, tym bardziej jest nią zwierzę. Historie o chytrych lisach, głupich osłach czy walecznych lwach, przypisujące przedstawicielom tych gatunków ludzkie atrybuty, a zatem też pewną dozę moralnej podmiotowości, mogły być tolerowane w bajkach Ezopa, który, jak wiadomo, miał zupełnie kogo innego na myśli, ale jako niewolnik nie mógł sobie pozwolić na nazwanie rzeczy (i ludzi) po imieniu. Jego ezopowy język był po prostu produktem wewnętrznej cenzury.
       W czasach nam bliższych, czyli w pierwszej połowie obecnego stulecia, dyscypliną naukową, w której odrzucone przez fizyków mechanicyzm i determinizm pozostały przez lata częścią paradygmatu, była – co może wydać się paradoksalne – psychologia. Pozytywistyczny postulat, że tylko zjawiska, które jesteśmy w stanie zmierzyć ilościowo, mogą być prawowitym przedmiotem dociekań naukowych, znalazł swój wyraz w behawioryzmie Iwana Pawłowa, Johna Watsona i B. F. Skinnera. Przedstawiciele tej materialistycznej szkoły myślenia stali na stanowisku, że jedyne naukowe wyjaśnienie zachowania zwierząt i ludzi można skonstruować, przyjmując założenie, że wszelkie działania, w jakie angażują się żywe organizmy, są po prostu łańcuchami reakcji na bodźce środowiskowe, reakcji przetworzonych w odruchy warunkowe. Dla behawiorystów takie pojęcia jak intencja, wolna wola, zamysł czy rozum należały nieodwołalnie do sfery metafizyki i nie mogły pełnić żadnej pożytecznej roli w naukowym zgłębianiu motywów ludzkich i zwierzęcych czynów.
       W ostatnich dwudziestu mniej więcej latach pogląd wielu naukowców na temat głębszych motywacji ludzkiego postępowania, a także relacji między zachowaniem zwierząt i ludzi, uległ znaczącej odmianie. Nowa dyscyplina, psychologia ewolucyjna, wychodzi z metodologicznego założenia, że wiele zagadek ludzkiego postępowania może być wyjaśnionych funkcjonalnie, tzn. jako manifestacje ewolucyjnie wyselekcjonowanych schematów zachowań, służących konkretnemu celowi. Tym celem jest oczywiście pozostawienie po sobie genetycznie zbliżonego potomstwa – i to potomstwa, które samo będzie miało optymalne szanse dalszego rozmnażania. Co istotne, wyjaśnienie takie niczym nie wyróżnia ludzi spośród innych zamieszkujących Ziemię gatunków. Grzechotnikom, drozdom, tygrysom i szympansom przyświeca w życiu dokładnie taki sam cel, i obserwacja, w jaki sposób zabierają się one do spełnienia swej biologicznej powinności, może rzucić pewne światło także i na ludzką naturę. I odwrotnie: to, co dawniej było niewybaczalnym grzechem antropomorfizmu, czyli przypisywanie zwierzętom ludzkich cech, być może nie jest aż takim wielkim błędem. Przegląd współczesnej literatury z zakresu etologii, czyli nauki zajmującej się badaniem zachowania zwierząt, zaiste przywodzi na myśl bajki Ezopa czy też przygody doktora Doolittle.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach