Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Geny i kultura, cd.
 
       Próby Wielkiej Syntezy ludzkiej wiedzy mają długą historię. Syntetyczny i uniwersalny aspekt posiadają w końcu wszystkie wielkie systemy religijne. Taki też cel otwarcie stawiała sobie teozofia. W koncepcjach teozoficznych, mających być syntezą religii, filozofii i nauki, których rozwój sięga epoki hellenistycznej, nauka nie była dominującym partnerem. W efekcie miały one charakter spekulatywny i mistyczny. Marzenie o jedności poznania opartego na rozumie stało się przewodnią ideą Oświecenia i niektórym myślicielom z tej epoki wydawało się, że cały „projekt” może zostać ukończony za życia jednego pokolenia. Cel ten jednak okazał się ulotny i w dziewiętnastym wieku romantyzm doprowadził do intelektualnej schizmy pomiędzy sferami „rozumu” i „ducha”, schizmy, której efekty przetrwały w kulturze zachodniej do dziś. Kolejną, zakończoną niepowodzeniem próbą znalezienia intelektualnego klucza do pełnej i obiektywnej prawdy o świecie i ludzkiej kondycji – o której Wilson pisze z wyraźną życzliwością – był logiczny pozytywizm Koła Wiedeńskiego i jego duchowych spadkobierców.
       Co było przyczyną niepowodzenia Rudolfa Carnapa i jego kolegów? Wilson proponuje następujące wyjaśnienie: błędem czy raczej ułomnością neopozytywistów był fakt, że nie posiadali wystarczającej wiedzy o tym, w jaki sposób pracuje ludzki mózg. „Kanoniczna definicja obiektywnej naukowej wiedzy – pisze on – której logiczni pozytywiści z takim uporem poszukiwali, nie jest problemem filozoficznym ani nie może zostać znaleziona na drodze, jak się łudzili, logicznej i semantycznej analizy. Jest to pytanie empiryczne, na które odpowiedź znaleźć można jedynie drogą dalszego poznania fizycznej bazy samego procesu myślenia”. Oświeceniowy projekt zjednoczenia wiedzy, zdaniem Wilsona, może i powinien być kontynuowany. Punktem wyjścia syntezy nie będzie jednak fizyka – jak głosili niegdyś zwolennicy mechanistycznego obrazu świata – albo logika czy filozofia. Także próby marksistowskiej interpretacji wiedzy jako „nadbudowy” wyrastającej ze społecznej i ekonomicznej „bazy” były całkowicie chybione. Nową osią, wokół której obracają się nasze umysłowe wysiłki, centrum krystalizacji wszelkiej obiektywnej mądrości będzie biologia. Dokładniej, będzie nim teoria ewolucji, która samą naszą zdolność myślenia, umiejętność posługiwania się językiem czy może nawet – kto wie – skłonność do tworzenia systemów wierzeń religijnych traktuje jako „przystosowanie” nabyte poprze miliony lat doboru naturalnego.
       W toku swego rozwoju współczesna biologia osiągnęła już zgodność z naukami o wyższym stopniu ogólności, fizyką i chemią. Powoli, lecz nieuchronnie także psychologia staje się w coraz większym stopniu nauką przyrodniczą. Prawdziwie trudnym wyzwaniem jest zbudowanie z kolei pomostów łączących biologię, a genetykę i teorię ewolucji w szczególności, ze sferą ludzkiej kultury, naukami społecznymi i domeną religii i etyki. Innymi słowy, między naukami przyrodniczymi a światem humanistyki. Czy będzie to zadanie łatwe? Bynajmniej. „Dla większości uczonych działających w tych dwu domenach, zwanych często kulturami naukową i literacką, rozdzielająca je dziś przepaść ma wszelkie pozory trwałości. Od apollińskich praw do dionizyjskiego ducha, od prozy do poezji, lewej półkuli mózgu do prawej, granica pomiędzy dwoma obszarami może być łatwo przekraczana w obu kierunkach, lecz nikt jeszcze nie wie, jak przetłumaczyć język, jakim posługuje się jedna z nich, na język drugiej. Czy powinniśmy w ogóle próbować? Głęboko wierzę – wyznaje Wilson – że tak, bowiem jest to cel zarówno ważny, jak i możliwy do osiągnięcia”.
       Jest on ważny, bowiem od nauk społecznych – antropologii, socjologii, ekonomii czy politologii – ludzie oczekują wiedzy, pozwalającej im zrozumieć prawa rządzące ich życiem i posiąść kontrolę nad przyszłością. Czy nauki społeczne dobrze spełniały dotychczas tę rolę? Nie najlepiej, stwierdza Wilson. Dla wszystkich niemal „kremlinologów”, naukowo i systematycznie zajmujących się obserwacją Związku Radzieckiego, upadek komunizmu był kompletnym (i w wielu przypadkach przykrym) zaskoczeniem; podobnie zaskakujące i niezrozumiałe dla socjologów było odrodzenie się w krajach dawnych „ludowych demokracji” agresywnych tendencji nacjonalistycznych, nie mówiąc już o zaskoczeniu rozkwitem muzułmańskiego fundamentalizmu, niepowodzeniami amerykańskiego państwa opiekuńczego czy zagadkową trwałością wierzeń religijnych w najbardziej gospodarczo rozwiniętych krajach świata.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach