Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Ludzie i bestie, cd.
 
       Jak do tego doszło? Wydaje mi się, że możliwe do obrony są co najmniej dwa hipotetyczne, uzupełniające się wyjaśnienia przyczyn tej interesującej zmiany. Klasyczny, Newtonowski paradygmat naukowego wyjaśnienia był paradygmatem mechanistycznym. Świat stanowił, generalnie rzecz biorąc, wielką maszynę, a także miejsce zamieszkania wielu mniejszych maszyn, które można było „wyjaśnić” jako sumę ich części, a poznać, rozkładając na elementy, następnie zaś składając z powrotem, jak pralkę czy samochód. Jeśli dziś takie stanowisko wydaje nam się naiwne i poznawczo mało obiecujące, to między innymi dlatego, że współczesny wzór „przodującej” maszyny to już nie samochód ani pralka. Maszyną, która dziś kształtuje nasze życie, zarówno prywatne, jak i zawodowe, w stopniu nieporównanie większym niż jakikolwiek „klasyczny” mechaniczny gadżet – jest komputer. Komputer jest antropomorficzną maszyną, która jako system jest czymś więcej niż suma części składowych. To maszyna uniwersalna o niezdefiniowanej z góry funkcji, obdarzona atrybutem analogicznym do świadomości – elektronicznie zakodowaną pamięcią i programem działania. Skoro dopuszczalne jest dziś porównywanie software'u komputera do umysłu i mówienie o sztucznej inteligencji i myślących maszynach, to tym bardziej dopuszczalne wydaje się przypisywanie inteligencji i świadomości zwierzętom.
       W tym samym czasie, kiedy postępy elektroniki wydają się prowadzić do konwergencji sztucznej maszyny i naturalnego organizmu biologicznego, postęp genetyki sprawia, że coraz trudniej jest zdefiniować wyraźną jakościową odrębność gatunku ludzkiego od innych gatunków. Kultura zachodnia zbudowana została na fundamencie tradycji religijnej, w której problem unikatowego charakteru ludzkiej natury rozstrzygnięty został przez akt wiary, nazwany przez brytyjskiego noblistę Francisa Cricka „cudowną hipotezą”. Wedle tej tradycji człowiek obdarzony jest duszą, a wraz z nią także wolną wolą i osobistą odpowiedzialnością za swoje czyny. Marksiści inaczej rozwiązali ten problem: według nich, w pewnym uproszczeniu, człowiek tym się różni od innych zwierząt, że jego „natura” jest wyłącznie rezultatem wychowania i oddziaływania środowiska. Podczas gdy zachowanie zwierząt można wyjaśnić jako wrodzone i instynktowne, postępowanie człowieka stanowi wynik determinizmu społecznego. Jest rzeczą interesującą, że obie te szkoły myślenia, choć sobie wrogie, łączy wspólna nieufność wobec prób biologicznego wyjaśnienia ludzkiej natury. W wypadku tradycji marksistowskiej jest to wręcz paradoksalne. Tam, gdzie biologia wydaje się być w niezgodzie z ideologią, marksiści mają tendencję do opowiadania się po stronie metafizyki, a nie materializmu, i absolutyzowania tych cech naszego gatunku, które mają świadczyć o jego wyjątkowości. Tym częściowo tłumaczy się na pozór zagadkowy fakt, że wielu dzisiejszych oponentów racjonalizmu i krytyków tradycji naukowej rekrutuje się z szeregów lewicy.
       Jak wcześniej wspomniałem, nowoczesna genetyka i współczesna teoria ewolucyjna, będąca syntezą Darwinowskiej koncepcji doboru naturalnego i genetyki molekularnej, ma coś istotnego do powiedzenia w debacie na temat ludzkiej natury i naszego usytuowania wobec innych gatunków. Przede wszystkim to, że z niektórymi jesteśmy zadziwiająco blisko spokrewnieni. Przykładowo, z szympansami dzielimy aż 98% materiału genetycznego, a rezusy różnią się od nas genetycznie tylko o 4%. Są to oczywiście bardzo istotne procenty – wystarczająco istotne, by uczynić z nas odmienny gatunek, świadomy swej odrębności i bardzo z niej dumny. Tak dumny, że porównanie z innymi gatunkami – a szczególnie już z innymi naczelnymi – budzi w nas emocjonalną konsternację. Powiedzenie o kimś, że zachowuje się jak małpa, przez wielu traktowane jest jak najgorsza obelga, choć dla niektórych jest to obelga w stosunku do małp. Najnowsze odkrycia etologii, czyli nauki zajmującej się badaniem zachowania zwierząt, wydają się jednak dowodzić, że zwierzęta niekoniecznie muszą być lepsze od nas.
       Powrót do antropomorfizmu nie jest wyłącznie grzechem prymatologów studiujących obyczaje i życie naczelnych. Marion Dawkins, zajmująca się badaniem pospolitych kur domowych, w swej niedawno opublikowanej książce dowodzi, że zachowań tych ptaków nie można zrozumieć, jeśli się nie założy, że posiadają one rozwiniętą świadomość i życie emocjonalne. Po doktoracie z etologii opracowanym pod kierunkiem Niko Tinbergena, pioniera w tej dziedzinie i laureata Nagrody Nobla, Dawkins postanowiła zająć się ptakami – częściowo w proteście przeciwko panującemu w jej dyscyplinie „ssakocentryzmowi”. Jej oryginalnym pomysłem był sposób badania, jak bardzo kurom zależy na zaspokojeniu tej czy innej ich potrzeby, poprzez obserwację, ile trudu gotowe są sobie zadać dla osiągnięcia celu. Niektóre jej kury nauczyły się dziobać klucz (czasem aż 50 razy) po to, by dostać się do gniazda; inny eksperyment polegał na tym, że ptaki musiały się przeciskać przez coraz węższą szparę (czego bardzo nie lubią), żeby zrealizować jakąś ważną potrzebę, np. przyłączyć się do stada lub dotrzeć do dobrze umoszczonego gniazda. A oto jej wnioski: kury lubią towarzystwo i w celu dołączenia do niego gotowe są pokonać przeszkody, ale znacznie ważniejsze dla nich jest wygodne gniazdo – by do niego dotrzeć, decydują się przepchać przez jeszcze węższa szparę. Konkluzja ta nie zachwyciła przedstawicieli wysoce zmechanizowanego, przemysłu jajczarskiego, Dawkins nie omieszkała bowiem zauważyć, że kury, które muszą składać jaja na nieprzytulną taśmę transportera, acz nie cierpią na brak towarzystwa, jako pozbawione gniazda niewątpliwie znajdują się w stanie permanentnej frustracji.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach