Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Gen agresji, cd.
 
       W świetle tych statystyk może trochę łatwiej zrozumieć tragiczny fakt społeczny, że w masowej wyobraźni Ameryki zbrodnia ma czarną twarz i że nieufność i strach, z jakimi wielu białych traktuje młodych czarnych mężczyzn – szczególnie gdy widzi ich w grupie, po zmroku i na ulicy wielkiego miasta – mają, niestety, racjonalne przyczyny. Choć jak wielu białych Amerykanów mojej (średniej) klasy mieszkam z dala od wielkomiejskiego centrum (amerykański koncept inner city, czyli „ miasta wewnętrznego”, ma wyraźnie rasowe konotacje), w jednorodzinnym domku z ogrodem, na podmiejskim osiedlu tak bezpiecznym, że mogę bez obawy zostawić otwarte drzwi, wychodząc do sąsiada (też najczęściej białego), liczby te są dla mnie czymś więcej niż statystyczną abstrakcją. Przez pięć lat, zanim cięcia w budżecie stanowym spowodowały zawieszenie większości programów edukacyjnych w zakładach karnych, prowadziłem wykłady w więzieniu o najostrzejszym rygorze, które z niezamierzoną zapewne ironią nazwano Great Meadow, czyli Wielka Łąka. Połowę studentów mojej klasy (wśród nich wielu tych najbardziej obiecujących) stanowili czarni z Nowego Jorku. Na pozostałych mniej więcej po równo składali się biali i Latynosi...
       Rzeczywistość społeczna, z jaką przez te lata stykałem się tydzień po tygodniu, rodzi bardzo trudne i drażliwe pytania, na które odpowiedzi są często uproszczeniami lub są po prostu nieprawdziwe. Dwie opinie tak skrajne, że nie może być między nimi konstruktywnego dialogu, to z jednej strony, stanowisko otwarcie rasistowskie, z drugiej – radykalnie liberalne. Rasiści – a od razu trzeba podkreślić, że ich poglądy nie są tolerowane przez przeważająca większość przyzwoitych Amerykanów – uważają istniejący stan rzeczy za dowód rasowej niższości czarnych, przejawiającej się atrofią świadomości moralnej. Liberałowie („liberalny” w Ameryce oznacza mniej więcej to samo co u nas „lewicowy”) przyczynę wysokiego poziomu przestępczości wśród Afroamerykanów widzą w „systemie społecznej niesprawiedliwości” i „historycznym braku równych szans na sukces”. W zasadzie diagnoza ta, formułowana mniej lub bardziej radykalnie, jest akceptowana przez sporą część intelektualistów, czyli tej grupy społeczeństwa amerykańskiego, z którą mam codzienny kontakt. W wypadkach skrajnych, szczególnie licznych wśród duchowych spadkobierców romantycznego buntu lat sześćdziesiątych, przedstawiciele „historycznie dyskryminowanych” mniejszości etnicznych, odbywający kary więzienia za zabójstwa bądź napady z bronią w ręku, są po prostu uznawani za więźniów politycznych w amerykańskim wydaniu.
       Ta dychotomia poglądów na temat etiologii zachowań kryminalnych, przełożona na kategorie mniej politycznie zapalne, może być sformułowana jako pytanie: czy ludzie rodzą się zbrodniarzami, czy też się nimi stają? I choć obie przeciwstawne kategoryczne odpowiedzi mogą, w przekonaniu ich zwolenników, stanowić w pełni zadowalające wyjaśnienie przyczyn istniejącego stanu rzeczy, żadna nie daje nadziei na postęp w rozwiązaniu problemu. Pogląd, że skłonność do przestępstwa jest wrodzona (i, być może, wykazuje jakąś rasową korelację), jest fatalistyczny i z góry wyklucza możliwość skutecznej prewencji. Z kolei obarczanie społeczeństwa wyłączną winą za czyny jednostki prowadzi do logicznego wniosku, że należy zmierzać do zmiany postępowania nie jednostek, ale całego społeczeństwa. Co gorsza, nikt dokładnie nie wie, w jakim kierunku owe zmiany miałyby podążać: zwolennicy zaostrzenia rygorów i stronnicy większej tolerancji i poszanowania wolności osobistej stanowią mniej więcej podobnie liczne grupy.
       Nie trzeba być wybitnym psychologiem społecznym, by uświadomić sobie, że – jak zwykle – prawda leży pośrodku. Przyczyn endemicznej przestępczości w społeczeństwie amerykańskim należy szukać w złożonym splocie czynników zarówno psychologicznych, jak i socjologicznych, historycznych, ekonomicznych, kulturowych i biologicznych. Przestępczość w Ameryce nie jest oczywiście problemem czarnych, tylko problemem społeczeństwa amerykańskiego. Wiele tomów napisano na temat tradycyjnej agresji w kulturze amerykańskiej, romantycznego uwznioślenia etosu Dzikiego Zachodu z jego „prywatną sprawiedliwością”, na temat fascynacji bronią palną i łatwego do niej dostępu, a także na temat przemian ekonomicznych, które w ostatnich dziesięcioleciach pozbawiły miliony Amerykanów (szczególnie tych gorzej wykształconych) nadziei na materialny sukces oparty na ciężkiej pracy i oszczędności. Wszystko to jednak nie zbliża nas do odpowiedzi na pytanie, dlaczego w tych samych warunkach jedni ludzie wyrastają na odpowiedzialnych i przyzwoitych obywateli, inni zaś na kryminalistów. Przyczyny tego, przynajmniej częściowo, muszą mieć charakter indywidualny, a może też – w części biologiczny. Pytanie: w jakiej części? – zostało z całą ostrością postawione w związku z pewną sprawą sądową, która toczyła się w tym samym mniej więcej okresie.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
[6]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach