Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza


  Psychologia ewolucyjna, cd.
       Hamiltonowi udało się „zracjonalizować” altruizm, czyli podać ewolucyjne wyjaśnienie tej cechy - przynajmniej w odniesieniu do pewnych specyficznych sytuacji. W swej dość matematycznie zawiłej rozprawie doktorskiej, napisanej na Uniwersytecie w Oksfordzkie na początku lat sześćdziesiątych, Hamilton dowiódł, że jeśli uznać indywidualne geny, a nie całe organizmy, za jednostki ubiegające się o przetrwanie, wówczas pewna doza poświęcenia (czyli zachowania altruistycznego) ma biologiczny sens w odniesieniu do naszych krewnych, z którymi dzielimy większą liczbę genów niż z ludźmi z nami nie spokrewnionymi. (Koncepcję tę rozwinął potem Richard Dawkins, w swej słynnej książce „Samolubny gen”. Jak twierdzą złośliwi, bardzo niewielu biologów potrafiło zrozumieć opublikowany w 1964 artykuł Hamiltona, w którym po raz pierwszy przedstawił on swą koncepcję dostosowania włącznego. Dopiero po opublikowaniu książki Williamsa pogląd ten zyskał popularność.
       Wypada w tym miejscu wspomnieć, że na postęp w dziedzinie ewolucyjnego podejścia do ludzkich zachowań istotny wpływ miały także badania etologiczne, czyli dotyczące zachowania zwierząt, których pionierami byli Konrad Lorenz, Niko Tinbergen i Karl von Frisch. Dzięki ich badaniom - za które w 1973 roku otrzymali oni wspólnie Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny - dowiedzieliśmy się dużo więcej o tym, co w skrócie nazywamy instynktami. Okazało się, że zachowaniami zwierząt rządzą skomplikowane reguły, których nie da się wyuczyć; muszą zatem być przekazywane z pokolenia na pokolenie za pośrednictwem biologicznych nośników dziedziczności. Stąd już tylko jeden krok dzielił badaczy od pytania: jeśli tak wiele zachowań zwierząt ma charakter wrodzony, to czy powinniśmy uważać, że my, ludzie, jesteśmy radykalnie odmienni od reszty świata zwierzęcego i wszystkiego musimy się uczyć od zera?
       Gdy pytanie to, wraz z dość zdecydowaną odpowiedzią, postawione zostało w 1975 roku przez harwardzkiego biologa Edwarda O. Wilsona, wywołało naukowe i polityczne kontrowersje podobne do tych, jakie towarzyszyły ogłoszeniu dzieła Darwina „O powstawaniu gatunków” z górą 110 lat wcześniej. Wielu krytyków, niewątpliwie z dużą dozą słuszności, twierdzi, że „Sociobiology” (Socjobiologia) Wilsona nie zawiera - przynajmniej w części dotyczącej socjobiologii człowieka - nowych koncepcji. Wilson jednak nie poprzestał na nadaniu nowej dziedzinie oryginalnej nazwy „socjobiologia”; jego książka była autorytatywną syntezą wcześniejszych teorii Hamiltona, Williamsa i innych. Wśród tych „innych” poczesne miejsce zajmuje amerykański uczony Robert Trivers, który po przestudiowaniu pracy Williamsa opublikował na początku lat siedemdziesiątych trzy ważne artykuły, prezentujące fundamentalne dla dzisiejszej psychologii ewolucyjnej koncepcje. Pierwszą z nich była idea altruizmu odwzajemnionego, rozszerzająca biologiczne uzasadnienie nie-samolubnych zachowań z relacji między krewnymi na wszelkie wzajemne oddziaływania międzyludzkie; drugą koncepcję, stanowiącą podstawę wyjaśnienia różnic w zachowaniach rozrodczych między płciami, nazwał Trivers hipotezą inwestycji rodzicielskiej; natomiast trzecia dotyczyła biologicznego uzasadnienia konfliktu między rodzicami a ich potomstwem.
       W zawierającej około 400 stron „Socjobiologii” Wilsona problemom ludzkich zachowań poświęconych było zaledwie 29 stron. To ten właśnie krótki rozdział stał się przyczyną kontrowersji i ostrych protestów politycznych ze strony marksistów, feministek, politycznych radykałów z obu krańców ideologicznej sceny - a także niektórych uczonych. Pewne twierdzenia Wilsona były rzeczywiście dość śmiałe i ich nieprzychylne przyjęcie w wielu kręgach nie powinno zbytnio dziwić. Przewidywał on, na przykład, że socjobiologia wchłonie w przyszłości i zastąpi psychologię (co nie mogło być w smak wielu psychologom), a także utrzymywał, iż proponowane przez niego podejście pozwoli w sposób naukowy wytłumaczyć takie zjawiska, jak kultura, religia, etyka czy estetyka.
       Gwałtowna reakcja na „Socjobiologię” była jednak w głównej mierze skutkiem braku zrozumienia koncepcji Wilsona przez wielu jego krytyków, w szczególności wywodzących się z grona humanistów. Niektórzy z nich twierdzili niezgodnie z prawdą, że Wilson utrzymuje, iż wszelkie ludzkie zachowania są genetycznie zdeterminowane; iż ewolucyjnie ukształtowane cechy i skłonności są oporne na jakiekolwiek zmiany; iż socjobiologiczna koncepcja człowieka wymaga od naszego mózgu nieprawdopodobnych zdolności rozwiązywania problemów matematycznych; i wreszcie, iż jedyną motywacją ludzkiego działania jest maksymalne rozprzestrzenienie własnych genów.
       Dziś, po 25 latach, powiedzieć można, że na dłuższą metę z konfrontacji tej zwycięsko wyszedł Wilson, a nie jego krytycy. W swej niedawno wydanej nowej głośnej książce zatytułowanej „Consilience” (xxx) powtarza on, niczym nie zrażony, swe dawne najbardziej radykalne poglądy na temat przyszłości nauki. Tym razem zamiast krytyki i wrogich demonstracji spotykają go respekt i podziw. Zwycięstwo Wilsona nie jest jednak pełne - dyscyplina, do której rozwoju i spopularyzowania przyczynił się może bardziej niż ktokolwiek inny, nie nosi wymyślonej przez niego i wciąż przez niego z uporem używanej nazwy. Socjobiologia kojarzy się dziś coraz częściej z burzliwym okresem narodzin nauki o ewolucyjnym podłożu ludzkich zachowań. Nie ma co jej opłakiwać; ma się zupełnie dobrze jako psychologia ewolucyjna.
Krzysztof Szymborski
P.S. Krótki wstęp do psychologii ewolucyjnej pióra Ledy Cosmides i Johna Tooby znaleźć można pod adresem:
http://www.psych.ucsb.edu/research/cep/primer.html
góra strony
                   
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach