Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Geny i kultura, cd.
 
       Ten niepokojący rejestr niepowodzeń nie zdaje się skłaniać adeptów nauk społecznych do systematycznego rachunku sumienia i obietnic poprawy. Wręcz przeciwnie, wydają się oni, jak zaczarowani, trwać w uwielbieniu dla swych dawnych wielkich mistrzów spekulacyjnej iluzji i nie mogą wydobyć się „z otchłani marksizmu i teorii psychoanalitycznej, w których zniknęło w dwudziestym wieku tak wiele światłych akademickich umysłów”. Błąd socjologów, twierdzi Wilson, był błędem systematycznym i polegał na tym, „że nigdy – nie sądzę, by to było za mocne słowo – nie byli oni zdolni do odniesienia swych teorii do fizycznej rzeczywistości ludzkiej biologii i psychologii, choć to z nich właśnie, a nie z jakichś astralnych emanacji, wyrosła ludzka kultura”. I dalej Wilson pisze: „Większość ludzi jest przekonanych, iż wie, jak przebiega ich proces myślenia, jak myślą inni, a nawet w jaki sposób ludzkie instytucje podlegają ewolucji. Są jednak w błędzie. Ich wyobrażenia oparte są na »ludowej psychologii« [folk psychology], na potocznych i intuicyjnych koncepcjach dotyczących ludzkiej natury [...] pełnych błędnych sądów i idei, które niewiele się zmieniły od czasu starożytnych greckich filozofów”. Mówiąc krótko, nauki społeczne – takie, jakie dziś znamy – są raczej dziedziną literackich spekulacji niż rygorystycznych naukowych dociekań.
       Przestańmy jednak, apeluje Wilson, skakać sobie do oczu, oskarżać się wzajemnie o moralne i intelektualne przewinienia i trwać w nieufnej wrogości. Nauki przyrodnicze i społeczne nie są naturalnymi wrogami i dla dobra przyszłej ludzkości powinny one zawrzeć pokój i rozpocząć owocną współpracę. Na jakich jednak warunkach?
       Oto propozycja Wilsona. W dociekaniach nad ludzką kondycją i formami naszego życia społecznego uczestniczyć mogą, na przykład, wspólnie przedstawiciele czterech komplementarnych dyscyplin. Socjolog, adept pierwszej z nich, rzec może dumnie: „Zainteresowania nasze dotyczą tego, co dzieje się tu i teraz, a naszym zadaniem jest szczegółowa analiza życia w poszczególnych społeczeństwach. [...] Z naszej perspektywy zróżnicowanie ludzkich zachowań społecznych wydaje się ogromne, odzwierciedlając nieskończoną, być może, ich plastyczność”.
       Antropolog odpowiada na to: „Zgoda, z waszego punktu widzenia wniosek taki jest może słuszny. Spójrzmy jednak na ludzkie społeczności z szerszej perspektywy. My, antropolodzy, badamy tysiące społeczeństw na różnych poziomach cywilizacyjnego rozwoju i różnice, jakie dostrzegamy między nimi, są nawet większe od tych, które widzą socjolodzy. Ich zakres ma jednak swoje granice, a schematy ludzkich zachowań podlegać mogą pewnym ogólnym prawom”.
       Niecierpliwie wpada mu w słowo prymatolog: „W porządku, porównawcze badania różnych społeczeństw to fundament nauk społecznych. Koncepcje tych nauk muszą być jednak rozważane w jeszcze szerszym kontekście. Istotnie, zróżnicowanie ludzkich zachowań społecznych jest ogromne, lecz stanowi ono tylko małą cząstkę różnic, jakie obserwujemy w zachowaniu wszystkich gatunków z rzędu naczelnych. A mamy przecież z nimi wspólnych ewolucyjnych przodków. Właśnie badania zachowań tych ponad stu bliskich nam genetycznie gatunków rzucić mogą światło na zasady ewolucji społecznej i pochodzenie ludzkiej kultury”.
       I wreszcie głos oddajemy socjobiologowi, występującemu jako alter ego autora. „Tak – stwierdza on – perspektywa to sprawa kluczowa. Dlaczego więc naprawdę jej nie rozszerzyć? Moja dyscyplina, która została rozwinięta wspólnie przez reprezentantów biologii i nauk społecznych, zajmuje się badaniem biologicznych podstaw społecznego zachowania wszelkiego rodzaju organizmów. Wiem, że sama idea wpływu biologii na ludzkie zachowanie jest kontrowersyjna, w szczególności w swym politycznym aspekcie. Zważcie jednak, iż choć istoty ludzkie wykazują wyjątkową plastyczność form zachowania – i są zapewne jedynym gatunkiem, który posługuje się językiem, posiada świadomość i zdolność przewidywania – to jednak wszystkie schematy ludzkich zachowań razem wzięte stanowią tylko niewielką część schematów pojawiających się u tysięcy żyjących gatunków wysoce społecznych owadów i kręgowców. Warto też pamiętać, że ludzkie zachowania są w końcu produktem trwającej od setek milionów lat ewolucji”.
       Czy jednak nauki społeczne przyjmą z wdzięcznością to przyjacielskie zaproszenie Wilsona do przyszłej bliskiej kooperacji? Prawdę mówiąc, trudno oczekiwać entuzjazmu z ich strony. Choć na pozór Wilson proponuje im tylko współpracę i „wymianę doświadczeń”, niektórym będzie trudno odróżnić tę współpracę od kapitulacji.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach