Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Myszy i ludzie, cd.
 
       W połowie lutego, kiedy książka Hamera znajdowała się w druku, na spotkaniu Amerykańskiego Stowarzyszenia na rzecz Postępu Nauki (AAAS) w Filadelfii oświadczył on, że – jak wynika z jego badań – ten sam gen, który odpowiedzialny jest za nasze depresje i niepokoje, kontroluje też prawdopodobnie (przynajmniej u mężczyzn) intensywność naszego pociągu płciowego. Tłumaczy to, zdaniem badacza, dlaczego nerwowi mężczyźni są bardziej pobudliwi i skłonni do rozwiązłości, a także dlaczego zażywanie leku antydepresyjnego Prozac przynosi pacjentom tę dodatkową korzyść (?), że obniża ich zainteresowanie seksem. Wchodzący w grę gen, zwany receptorem dopaminy D4, występuje w dwu podstawowych formach. Jego „długa” odmiana wprawia nas w niepokój i sprowadza na złą drogę, „krótka” zaś działa jak naturalny Prozac. Hamer jest w tej chwili na tropie innego genu, który ma podobno utrudniać nałogowym palaczom (takim jak sam Hamer) pozbycie się tego niedobrego nawyku.
       Jak widać, zainteresowania Hamera jako tropiciela „genów osobowości” obejmują szeroki zakres cech. Richard Plomin, genetyk prowadzący ostatnio badania w londyńskim Instytucie Psychiatrii, jest poszukiwaczem bardziej wyspecjalizowanym. Przed z górą dwudziestu laty postawił on sobie za cel zidentyfikowanie genów kontrolujących ludzką inteligencję i ubiegłej jesieni odniósł, jak się wydaje, pierwszy sukces. W październiku 1997 roku jego doniesienie o odkryciu pierwszego „genu inteligencji” obiegło szeroko światową prasę. Choć ów szczególny gen – dla ścisłości: jest nim allel (czyli gen konkurujący z innym o to samo miejsce na chromosomie) IGF2R, położony na chromosomie 6 – przyczynia się do ogólnej inteligencji w stopniu stosunkowo niewielkim, jego odkrycie stanowiło dopiero skromny początek. Pod koniec lipca tegoż roku Plomin i jego współpracownicy opublikowali w czasopiśmie „Nature Neuroscience” wyniki kilkuletnich badań świadczące o tym, że szybkość, z jaką dzieci opanowują umiejętność posługiwania się mową, zależy w większym stopniu od czynników dziedzicznych niż od środowiska.
       Badania zespołu Plomina objęły blisko połowę wszystkich urodzonych w Anglii i Szkocji po 1994 roku bliźniąt, dokładnie 3009 par. Uczeni obserwowali rozwój ich inteligencji, postęp w opanowaniu języka i problemy z zachowaniem, a następnie wybrali spośród nich grupę (obejmującą 5% wszystkich badanych), w której dzieci po upływie dwu lat miały najbardziej ograniczone słownictwo. Plomin i jego koledzy stwierdzili, że w wypadku genetycznie niemal identycznych bliźniąt jednojajowych (które stanowiły około jednej trzeciej badanej próbki) prawdopodobieństwo, iż oba bliźniaki znajdą się wśród „wolno uczących się”, wynosi 80%. Ponieważ dla genetycznie odmiennych par liczba ta była o połowę niższa, badacze uznali to za dowód istotnego wpływu genów na proces ich intelektualnego rozwoju. Choć nie byli w stanie wskazać, który konkretny gen odpowiedzialny jest za trudności przy opanowaniu języka, spodziewają się tego dokonać w ciągu najbliższych dwóch lat.
       Badania jednojajowych bliźniąt, tych „naturalnych klonów”, były od wielu lat jednym z głównych motorów postępu psychologii genetycznej. Dopóki jednak uczeni obserwować mogli jedynie pary rodzeństwa wychowywane wspólnie w tej samej rodzinie, separacja domniemanego wpływu genów i środowiska na ich rozwój była niezmiernie trudna i mało przekonywająca. Przed dwudziestu laty nastąpił jednak w tej dziedzinie radykalny przełom, do którego po części przyczynił się przypadek. Na początku 1979 roku psycholog z Uniwersytetu Minnesota Thomas Bouchard natrafił na doniesienie prasowe opisujące spotkanie po 39 latach pary identycznych bliźniąt, Jamesa Lewisa i Jamesa Springera, którzy rozdzieleni zostali wkrótce po urodzeniu i zaadoptowani przez różne rodziny. Bouchard zrozumiał natychmiast, że los dostarczył mu niezwykłej szansy, i postanowił wykorzystać połączonych na nowo bliźniaków jako króliki doświadczalne w swych badaniach nad wpływem środowiska i dziedziczności na kształtowanie osobowości człowieka.
       Bracia James Lewis i James Springer stali się swego rodzaju sensacją dnia, nie tylko bowiem adopcyjni rodzice – którzy wychowując ich, nie wiedzieli, że są oni rozdzielonymi bliźniakami – dali im takie samo imię, lecz ich losy życiowe okazały się w niemal magicznym stopniu podobne. Obaj ożenili się i rozwiedli z kobietami o imieniu Linda, a następnie ożenili z kobietami imieniem Betty; obaj mieli psy, które nazwali Toy. Swym pierworodnym synom nadali imiona James Alan i James Allen; palili papierosy tej samej rzadkiej marki, uprawiali stolarkę jako hobby i spędzali wakacje na Florydzie na tej samej plaży.
       Kiedy rozeszła się wieść, że Bouchard – który tymczasem otworzył Centrum Badań Bliźniąt i Adopcji w Minneapolis i rozpoczął wieloletni program badawczy – poszukuje jednojajowych bliźniąt rozdzielonych po urodzeniu i zaadoptowanych przez różne rodziny (ostatecznie znalazło się ich 128 par oraz trzy grupy trojaczków), do uczonego zgłosił się kupiec z Kalifornii, niejaki Jack Yufe, którego historia okazała się jeszcze bardziej sensacyjna. Yufe, który był głęboko religijnym Żydem i spędził część swego życia w izraelskim kibucu, odnalazł po dwudziestu latach swego brata bliźniaka, który w rezultacie rozwodu rodziców dorastał w domu dziadków w Czechosłowacji. Ów brat, Oscar Stohr, który podobnie jak Jack miał sześć lat, gdy wybuchła II wojna światowa, wstąpił do Hitlerjugend, gdzie wychowano go na ideowego narodowego socjalistę. Ideologiczne i religijne różnice między braćmi były tak głębokie, że dopiero pośrednictwo Boucharda doprowadziło do ich częściowego pojednania. Choć różniło ich tak wiele, wykazywali oni także pewne wspólne cechy, często graniczące z dziwactwami. Poza podobnym wyglądem (obaj nosili identycznie przystrzyżone wąsy), temperamentem i zamiłowaniem do słodkich trunków i pikantnych potraw, obaj mieli dość dziwny zwyczaj spuszczania wody przed i po korzystaniu z toalety, a także głośnego kichania w miejscach publicznych.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach