Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Prawda o kłamstwie, cd.
 
       Do niedawna dość powszechne było przekonanie, że zdolność do posługiwania się językiem symbolicznym jest wyłącznie ludzkim atrybutem. Kiedy jednak okazało się, że niektóre gatunki małp potrafią opanować, co prawda tylko na elementarnym poziomie, umiejętność porozumiewania się za pomocą używanego przez głuchoniemych języka gestów, została obalona jeszcze jedna sztuczna bariera, oddzielająca nas od reszty stworzenia. Najbardziej intrygujące było odkrycie, że goryle, szympansy i orangutany używają języka nie tylko do prostego przekazywania informacji, lecz także w celach znacznie bardziej wyrafinowanych. Małpy potrafią kłamać – tak przynajmniej twierdzi doktor Lyn Miles z Uniwersytetu Tennessee, przybrana matka samicy orangutana nazwanej Chantek. Pani Miles wychowała Chantek jak własną córkę, nauczyła ją sprzątać pokój i używać łazienki. Chantek opanowała także ponad 150 pojęć migowego języka znaków. Wykorzystała tę umiejętność między innymi w ten sposób, że mniej więcej trzy razy w tygodniu, rozmawiając ze swą „mamą”, kłamała. Kiedy na przykład pani Miles wysyłała ją po skończonej zabawie do jej pokoju, Chantek sygnalizowała, że musi zrobić siusiu, choć przed chwilą była w łazience; innym razem oświadczała, że chce uściskać „mamę”, kiedy w rzeczywistości zamierzała tylko połaskotać ją pod pachą. Co więcej, była ona najwyraźniej świadoma swych oszustw, albowiem po każdym kolejnym figlu przekonywała opiekunkę, że nie miała nic złego na myśli, pokazując na palcach: „Chantek dobra, Chantek dobra”.
       Jeśli orangutany potrafią być tak podstępne, to co dopiero ludzie... Wniosek, że zasadniczą adaptacyjną funkcją języka nie jest przekazywanie informacji, lecz perswazja i manipulacja, nie wydaje się w tej sytuacji jakimś intelektualnym nadużyciem. Badania amerykańskiego psychologa Geralda Jellisona wykazują, że przeciętnie kłamiemy około 200 razy dziennie! Nie wszystkie kłamstwa są w równym stopniu godne moralnego potępienia. Mało kto uzna za nieetyczny postępek usiłowanie, by przekonać odwiedzającego nasz dom włamywacza, że nie mamy żadnej gotówki. Istnieje cała kategoria niewinnych, „białych” kłamstw, którymi posługujemy się na co dzień w celach wychowawczych („nie urośniesz duży, jeśli nie zjesz zupki”) lub dla wzmocnienia więzi społecznych („jak się cieszę, że cię widzę!”). Niekiedy jednak cudze kłamstwa stanowią dla nas poważną, nawet śmiertelną groźbę. Ewolucja ludzkiej komunikacji była w pewnym sensie swoistym „wyścigiem zbrojeń”: z jednej strony uczyliśmy się coraz lepiej oszukiwać, z drugiej zaś strony – coraz lepiej demaskować cudze oszustwa.
       Czy istnieje jakaś niezawodna metoda wykrywania kłamstw? Jest to pytanie, nad którym wielu psychologów ciągle łamie sobie głowę. Wśród Beduinów panowało przekonanie, że stres towarzyszący kłamstwu powoduje u kłamcy suchość w ustach, dlatego podejrzanemu kazano lizać rozgrzany do czerwoności pogrzebacz. W Europie w okresie polowań na czarownice testem prawdomówności była słynna próba pławienia: domniemaną czarownicę wrzucano po prostu do wody – jeśli tonęła, znaczyło to, że jest niewinna. Stosowany dziś przez policje wielu krajów tzw. wykrywacz kłamstwa działa na zasadzie bliskiej metodom Beduinów: śledząc nieprzerwanie puls, ciśnienie krwi, szybkość oddechu i intensywność pocenia się przesłuchiwanej osoby, oficer śledczy może wyrobić sobie pogląd na temat jej prawdomówności. Według źródeł amerykańskich aparatura skutecznie ujawnia kłamstwo w 83% przypadków. Niestety, równocześnie wyniki badania rzucają niesłuszne podejrzenie na około 40% ludzi, którzy mówią prawdę, ale reagują nerwowym napięciem na samo przesłuchanie...
       Jeśli nawet policyjny wykrywacz kłamstwa myli się tak często, to próbując dociec czyjejś prawdomówności w codziennym życiu, możemy na ogół równie dobrze zagrać w „orła i reszkę”. Naukowe próby wykrycia znamion kłamstwa są oczywiście prowadzone, a ekspert w tej dziedzinie, Paul Ekman, poświęcił tej problematyce znaczną część zawodowej kariery. Jest on przekonany, że tylko pozbawieni normalnych uczuć psychopaci zdolni są do doskonałego kłamstwa; zwykli kłamcy nie są w stanie w pełni kontrolować swej mimiki, gestykulacji, a także tonu i intonacji głosu. Kłamiąc, wysyłają nam liczne sygnały, demaskujące ich nieszczerość. Sygnałów tych nie potrafimy jednak zwykle wyróżnić z maskującego je „szumu”.
       Najważniejszą jednak przyczyną naszej łatwowierności jest być może fakt, że w istocie bardzo często jesteśmy, z oszukującymi nas wspólnikami, w kłamstwie. W pewnym sensie oszukujemy sami siebie, pragnąc uwierzyć w to, o czym inni usiłują nas przekonać na przekór obiektywnej rzeczywistości. Zresztą, czy warto być aż tak podejrzliwym?
 
marzec 1998
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach