Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Myszy i ludzie, cd.
 
       Zdawać by się mogło, że zgromadzone przez Boucharda dowody zdecydowanie przeważą szalę na rzecz „genetycznego determinizmu” i zakończą definitywnie odwieczną debatę na ten temat. Nic podobnego jednak nie nastąpiło. Niezwykłe podobieństwa pomiędzy rozdzielonymi przez lata jednojajowymi bliźniakami stanowiły, rzecz jasna, wdzięczny temat dla szukającej sensacji prasy, ale wśród naukowców budziły raczej zakłopotanie. Żaden rozsądny uczony nie posunąłby się bowiem do twierdzenia, że natura obdarza nas genami decydującymi o sposobie spuszczania wody w toalecie czy o wyborze imion dla naszych dzieci. Zbieżności te stanowiły ciekawostki o anegdotycznym charakterze, lecz ich głębsza naukowa wartość była bardzo ograniczona. Genetycy po prostu nie mogli traktować ich inaczej niż jako serię niezwykłych przypadków. Trzeba dodać, że zarówno bracia Springer i Lewis, jak Yufe i Stohr, wykazywali, obok wyżej opisanych podobieństw, także pewne zasadnicze odmienności charakterologiczne. Kiedy po dziesięciu z górą latach Bouchard podsumował wreszcie rezultaty badań, ich konkluzja brzmiała, że ludzka osobowość jest mniej więcej w połowie kształtowana przez czynniki dziedziczne, a w połowie przez wpływy środowiskowe.
       Takie kompromisowe stanowisko zajmuje od lat większość uczonych zaangażowanych w badania w dziedzinie genetycznych uwarunkowań zachowania. Podkreślają oni, że tradycyjne przeciwstawienie „natury” i „kultury” jest fałszywą alternatywą, zarówno bowiem dziedziczność, jak i środowisko mają swój wkład w kształtowanie naszej osobowości, a wpływy te są ze sobą tak ściśle splecione, że ich pełne rozdzielenie nie jest w ogóle możliwe. W rozmowie z dziennikarką brytyjskiego „The Times” Plomin wyraził zaskakujący w jego ustach pogląd, że po okresie przesadnej dominacji „determinizmu kulturowego” wpadamy w tej chwili, jak się wydaje, w przeciwną skrajność. „Kiedyś każdy myślał, że wszystko zależy od środowiska, i jedyną rzeczą, która miała znaczenie, był sposób, w jaki zostaliśmy wychowani – oświadczył uczony. – Potem pojawiła się genetyka behawioralna i od tej chwili zaczęło się wydawać, że charakter nasz zapisany jest w genach, a środowisko nie odgrywa żadnej roli. W rzeczywistości środowisko jest także niezwykle ważne”.
       Ta ostrożna opinia mogła być po części podyktowana względami politycznymi i taktycznymi. Trudno o bardziej kontrowersyjny temat naukowych dociekań niż studia nad genetycznymi podstawami inteligencji. Badacze, którzy interesują się tą dziedziną, są częstokroć oskarżani o całą listę grzechów – od rasizmu, poprzez propagowanie eutanazji, aż po faszyzm. Jak wyraził się kiedyś Matt Ridley, znany brytyjski autor popularyzujący psychologię ewolucyjną, „niewiele debat w historii idei prowadzonych było z takim udziałem głupoty, jak debata na temat ludzkiej inteligencji”. Wina za ten stan rzeczy leży zapewne po obu stronach i choć sami uczeni mogliby może w końcu osiągnąć jakiś kompromis, ich wpływ na dyskurs publiczny, posługujący się uproszczoną, często demagogiczną retoryką, jest ograniczony. Relacjonując badania Plomina, popularna prasa nie pisze, że w istocie zidentyfikował on jeden z genów, który może być odpowiedzialny za 2% zróżnicowań ludzkiej inteligencji. Genów takich mogą być setki, a może nawet tysiące, jako że według ocen genetyków za konstrukcję ludzkiego układu nerwowego odpowiada ponad 3000 genów.
       Rzecz jasna, nawet osobnik obdarzony pełnym kompletem „genów inteligencji” ma znikomą szansę wyrosnąć na Einsteina, jeśli jako noworodek porzucony zostanie w puszczy i wychowany przez dzikie zwierzęta. Autorzy wszystkich sumiennych badań, których wyniki zdają się dowodzić niewielkiego wpływu środowiska na ludzki rozwój, zastrzegają się, iż wnioski te dotyczą jedynie dzieci wychowanych w normalnych, zbliżonych do przeciętnych warunkach. Traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa: sieroctwo, skrajna nędza czy okrucieństwo wychowawców, mają niewątpliwie trwały i głęboki wpływ na osobowość dziecka. W dodatku samo pojęcie wpływu środowiska jest szalenie mgliste i niejednorodne. W potocznym przekonaniu ważną jego część stanowią takie czynniki, jak ustrój społeczny, poziom zamożności czy rodzicielskie metody wychowawcze, podczas gdy znacznie ważniejszy okazać się może poziom hormonów w łonie matki oraz jej dieta w okresie ciąży, albo też to, czy we wczesnym dzieciństwie doznało się urazu głowy.
       Owa ogromna liczba czynników środowiskowych – przy czym na niektóre nie mamy żadnego świadomego wpływu, inne zaś mogą prowadzić do efektów dokładnie przeciwnych niż oczekiwane – w znacznym stopniu może przesądzić o tym, że np. nie każdy mężczyzna, który jest nosicielem odkrytego jakoby przez Hamera „genu homoseksualizmu”, wyrasta na geja. Właśnie badania jednojajowych bliźniaków dowiodły, że jeśli jeden z nich ujawnia jako dorosły mężczyzna homoseksualne skłonności, to prawdopodobieństwo, że także jego „naturalny klon” ma te same upodobania, wynosi 50%. Jest to oczywiście znacznie więcej niż 14%, z jakimi mamy do czynienia w wypadku genetycznie odmiennych bliźniaków, ale jednocześnie trudno tu mówić o całkowitym genetycznym determinizmie. Przyznaje to chętnie sam Hamer, który podkreśla, że „predyspozycja nie oznacza predestynacji”. Problem w tym, że jeśli w naszym dążeniu do kontroli własnego przeznaczenia – dążeniu, które wydaje się głęboko (genetycznie?) zakorzenioną w ludzkiej naturze – uznamy, iż z dwóch rodzajów wpływu, poprzez dziedziczność i przez środowisko, tym pierwszym łatwiej będzie manipulować, to może nam być bardzo trudno oprzeć się takiej pokusie.
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach