Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Psychologia ewolucyjna - eseje 
  Indeks
Ewolucjonizm
Psychologia ewolucyjna
Wprowadzenie
Biologia, kultura, seks -
wybór esejów:

Wielkie idee . . .
Spory wokół ewolucji
Polityczna genetyka
Geny i kultura
Egoizm czy . . .
Ludzie i bestie
Myszy i ludzie
Gen agresji
Prawda o kłamstwie
Seks i władza
  Źródło
Esej pochodzi z książki Krzysztofa Szymborskiego
Poprawka z natury


  Myszy i ludzie, cd.
 
       Opinii publicznej nie kształtują, jak wspomniałem, sami naukowcy. Niewielu ludzi, nawet tych żywo zainteresowanych kwestią dziedziczności, czerpie swą wiedzę z lektury naukowych publikacji Hamera czy Plomina. Na masową wyobraźnię oddziałują także inne, pozanaukowe komunikaty. Ostra krytyka, z jaką spotkała się w latach siedemdziesiątych socjobiologia – a także krytyka, której wciąż są poddawane studia nad genetycznymi uwarunkowaniami ludzkich zachowań – ma dwa potężne źródła. Najistotniejszym jest wiara religijna, opowiadająca się za wizją człowieka jako obdarzonego nieśmiertelną duszą tworu Istoty Wyższej. Z ową wizją związana jest idea integralności ludzkiej osobowości, przy której człowiek sam nie ma moralnego prawa majsterkować, działalność taka jest bowiem uzurpowaniem sobie boskich prerogatyw. Choć w publicznej debacie na temat inżynierii genetycznej, klonowania i perspektyw sztucznego udoskonalenia człowieka argument religijny nie zawsze bywa otwarcie przywoływany, jednak ten metafizyczny motyw jest w niej niemal wszechobecny.
       Obok opozycji religijnej badania genetyczne zajmujące się człowiekiem napotykają także silny opór ze strony tych, których można by nazwać „opozycją lewicową”. W ciągu ostatnich dziesięcioleci nastąpił przedziwny zwrot części ideowej lewicy w stosunku do nauki w ogóle, a do biologii w szczególności. Lewicowcy, niegdyś podkreślający dumnie „naukowość” swej doktryny, dziś stali się wobec nauki bardzo podejrzliwi. Nie jest to może metamorfoza całkowicie zaskakująca, ponieważ koncepcja człowieka jako istoty genetycznie zdeterminowanej (koncepcja będąca zresztą, jak starałem się to wykazać, karykaturalnym uproszczeniem współczesnych idei naukowych) kłóci się radykalnie z marksistowską wizją istoty ludzkiej będącej w całości produktem stosunków społeczno-ekonomicznych. Jednak nawet ta część lewicy, która odżegnuje się od marksistowskiej ortodoksji, dostrzega w postępach ewolucyjnej psychologii poważną groźbę. Wedle przekonania owych ludzi lewicy wiara w genetyczny determinizm podważa ufność w powodzenie prób poprawy świata za pomocą środków politycznych i ekonomicznych, a zatem jest to wiara ze swej natury konserwatywna.
       Pomimo sprzeciwów, zastrzeżeń i oporów badania w dziedzinie genetyki człowieka rozwijają się w bezprecedensowym tempie. W 2005 roku mają się zakończyć prace nad projektem ludzkiego genomu, których rezultatem będzie kompletna „biblioteka” naszych genów. Zaangażowani w te prace uczeni są pełni entuzjazmu i wskazują na niebywałe korzyści, jakie w przyszłości przyniesie ludzkości genetyka. Będziemy w stanie zapobiegać lub leczyć setki nieuleczalnych dziś chorób dziedzicznych, a niektórzy z nas – jak w żartobliwym rozmarzeniu przewiduje genetyk Steve Jones – wyposażeni w szczególnie korzystny zestaw genów, będą wiedzieli, że mogą pić, palić i jeść smalec bez obawy przedwczesnej śmierci.
       Obok tych korzyści postęp ludzkiej genetyki niesie z sobą jednak także poważne problemy. Jesienią 1997 roku na ekrany amerykańskich kin wszedł fantastyczno–naukowy film zatytułowany GATTACA, którego tytuł utworzony jest pomysłowo z liter kodu genetycznego. Akcja filmu rozgrywa się w niezbyt odległej przyszłości, kiedy postęp ludzkiej inżynierii genetycznej pozwala na wybór cech przyszłego potomstwa, co w efekcie prowadzi do podziału społeczeństwa na doskonałą, sztucznie skonstruowaną elitę oraz warstwę „naturalnie urodzonych” obywateli niższej kategorii, których genetyczne defekty – objawiające się krótkowzrocznością, niskim wzrostem, płaskostopiem czy przeciętną inteligencją – skazują na wykonywanie drugorzędnych zajęć. Tak jak uprzednio Jurassic Park, także GATTACA została skrytykowana przez uczonych jako demagogiczny i antynaukowy horror, pełen nieścisłości, oparty na całkowicie błędnym przeświadczeniu, że postęp genetyki nieuchronnie zmierza w kierunku manipulacji ludzkim genomem.
       Lee Silver, wykładowca bioetyki na Uniwersytecie Princeton, autor książki Remaking Eden: Cloning and Beyond in a Brave New World (Poprawka Edenu: klonowanie i jego następstwa w nowym wspaniałym świecie), nie jest wcale pewien, że wizja ta jest daleka od rzeczywistości. W erę genetycznych poprawek, a wreszcie także w epokę klonowania ludzi, wkroczyć możemy w sposób stopniowy, nie zdając sobie z tego w pełni sprawy. Silver przypomina historię Anissy Ayala, nastolatki z Los Angeles, u której w 1988 roku lekarze wykryli białaczkę. Jej jedyną nadzieją był przeszczep szpiku kostnego, lecz dwuletnie poszukiwania nie doprowadziły do znalezienia właściwego dawcy. W rozpaczy rodzice Anissy zdecydowali się na urodzenie nowego dziecka, którego szpik szczęśliwie okazał się z punktu widzenia układu odpornościowego zgodny ze szpikiem starszej siostry i które w wieku 14 miesięcy stało się dawcą tkanki do przeszczepu. Historia ta ma szczęśliwe zakończenie; dzieci żyją i cieszą się dobrym zdrowiem. Nie zmienia to jednak faktu, zauważa Silver, że był to pierwszy wypadek „wyprodukowania” istoty ludzkiej z wyraźnym zamiarem użycia jej jako dawcy organu do przeszczepu.
       Czy rodzice Anissy postąpili niemoralnie? Silver nie próbuje udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. W kwestiach moralności zdecydowane odpowiedzi często nie istnieją. Gdy będziemy już w stanie wymieniać zmutowane geny powodujące chorobę Huntingtona, zespół Downa czy cukrzycę, poprawiając tym samym naturę, niemoralne będzie, być może, zaniechanie takiej interwencji. A jeśli rodzice „przy okazji” postanowią wymienić u swego potomka kilka „genów niskiej inteligencji”, za sprawą których szczytem jego przyszłej kariery mogłaby być co najwyżej posada nocnego stróża lub w najlepszym razie praca hydraulika - któż będzie miał moralne prawo im tego zakazać?
 
sierpień 1998
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
następny esej
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach