Biologia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Biologia > Ewolucjonizm > Teoria ewolucji Darwina 
  Indeks
Ewolucjonizm
Teoria ewolucji Darwina
Walka o byt
Dobór naturalny . . .
  Źródło
Karol Darwin
Fragmenty pochodzą z książki Karola Darwina
O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego


  Dobór naturalny, czyli przeżycie najstosowniejszego, cd.
 
O KRZYŻOWANIU SIĘ OSOBNIKÓW
 
       Muszę tutaj na chwilę zboczyć od przedmiotu. Rzecz oczywista, że u zwierząt i roślin rozdzielnopłciowych (z wyjątkiem ciekawych i dobrze jeszcze nie wyjaśnionych wypadków dzieworództwa) przy każdym akcie rozrodczym potrzeba zawsze połączenia się dwóch osobników; jednak dla obojnaków nie jest to bynajmniej tak oczywiste. Pomimo to mamy powody sądzić, że i u wszystkich obojnaków przy rozmnażaniu się gatunku współdziałają, albo zwykle, albo od czasu do czasu, dwa osobniki. Poglądy te z wahaniem już dawno wypowiadali Sprengel, Knight i Kölreuter. Poznamy obecnie ich wielkie znaczenie; muszę jednak tutaj zająć się tym przedmiotem bardzo pobieżnie, chociaż mam przygotowane materiały do obszernej dyskusji. Wszystkie kręgowce, wszystkie owady i kilka innych wielkich grup zwierzęcych łączą się przy każdym akcie rozrodu. Nowsze badania zmniejszyły znacznie liczbę organizmów uważanych za obojnaki; a u prawdziwych obojnaków znaczna liczba parzy się, to znaczy że dwa osobniki regularnie łączą się przy rozrodzie, a to tylko ma dla nas tutaj znaczenie. Istnieje jednak jeszcze u zwierząt wiele obojnaków, które z pewnością zwykle się nie łączą; również znaczna większość roślin należy do obojnaków. Możemy więc zapytać, jakie mamy powody do przypuszczenia, że i w tych przypadkach kiedykolwiek uczestniczą w rozrodzie dwa osobniki?. Ponieważ nie mogę wdawać się tutaj w szczegóły, musze się oprzeć tylko na kilku ogólnych uwagach.
       Przede wszystkim zebrałem wielką ilość faktów i zrobiłem mnóstwo doświadczeń wykazujących, zgodnie z prawie powszechnym przekonaniem hodowców, że u zwierząt i u roślin krzyżowanie pomiędzy rozmaitymi odmianami lub też pomiędzy osobnikami tej samej odmiany, lecz pochodzącymi z rozmaitych szczepów, nadaje potomstwu siłę i płodność, z drugiej zaś strony, bliski chów krewniaczy zmniejsza siłę i płodność. Już same te fakty skłaniają mnie do mniemania, że istnieje ogólne prawo natury, na mocy którego żadna istota organiczna nie poprzestaje na samozapłodnieniu przez nieograniczony szereg pokoleń i że krzyżowanie się z innym osobnikiem jest od czasu do czasu — być może nawet w długich odstępach — niezbędne.
       Przyjmując, że jest to prawo natury, możemy, jak sądzę, zrozumieć wiele obszernych grup faktów, takich, jak poniżej, których w żaden inny sposób wytłumaczyć nie można. Każdy, kto przeprowadza krzyżówki, wie, jak szkodliwe jest dla zapłodnienia kwiatu wystawianie go na wilgoć, a tymczasem jak wiele kwiatów posiada pylniki i słupki w pełni narażone na wpływ niepogody. Jeżeli jednak krzyżowanie co pewien czas jest konieczne, pomimo że pręciki i słupki w kwiecie rośliny stoją tak blisko siebie, że samozapłodnienie po większej części zdaje się być nieuniknione, to wystawienie na zewnątrz narządów rozrodczych tłumaczy jak najswobodniejszy dostęp dla pyłku z innych roślin. Z drugiej strony, wiele kwiatów ma narządy rozrodcze zupełnie przykryte, jak to jest w wielkiej rodzinie motylkowych, czyli strączkowych; ale za to mają one prawie bez wyjątku piękne i ciekawe przystosowania zapewniające odwiedziny owadów. Dla wielu kwiatów motylkowych odwiedziny pszczół tak są niezbędne, że pozbawiając ich tych odwiedzin, zmniejszamy znacznie ich płodność. Otóż niepodobna, aby owady, przelatując z kwiatka na kwiatek, nie przenosiły ze sobą pyłku z jednego kwiatu na drugi ku wielkiej korzyści rośliny. Owady działają tutaj jak pędzelek, a dla zapłodnienia kwiatu w zupełności wystarczy, by ten sam pędzelek dotknął pylników jednego kwiatu i później znamienia drugiego. Nie należy jednak sądzić, że pszczołowate przyczyniają się w ten sposób do wytworzenia wielu mieszańców pomiędzy oddzielnymi gatunkami, gdyż jeżeli na znamię rośliny upadnie równocześnie pyłek rośliny własnego gatunku i pyłek rośliny z innego gatunku, to pierwszy będzie tak przeważał, że, jak to wykazał Gärtner, zniszczy zupełnie wpływ obcego pyłku.
       Jeżeli pręciki w kwiecie nagle pochylają się do słupka albo też jeżeli powoli jeden za drugim zbliżają się do niego, to zdawać się może, że urządzenie to przystosowane jest jedynie do samozapłodnienia. Bez wątpienia przydaje się ono do tego celu; często jednak, jak to wykazał Kölreuter u berberysu, do poruszania pręcików potrzebny jest udział owadów. U tego właśnie rodzaju, który zdaje się posiadać tak znakomite urządzenie do samozapłodnienia, spostrzeżono, ż jeżeli posadzić blisko kilka pokrewnych form lub odmian, to naturalne krzyżowanie się pomiędzy nimi jest tak powszechne, że nie sposób prawie otrzymać czystych siewek. W wielu innych przypadkach nie tylko nie ma specjalnych urządzeń do samozapłodnienia, ale przeciwnie, istnieją urządzenia, które skutecznie ochraniają znamię od dostania się pyłku z tego samego kwiatu, o czym mogłem przekonać się zarówno z dzieł Sprengla i innych, jak i z własnych spostrzeżeń. U Lobelia fulgens na przykład istnieje istotnie piękne i złożone urządzenie, za pomocą którego wszystkie niezmiernie liczne ziarnka pyłku tej rośliny zostają wyrzucone ze zrośniętych pylników, zanim jeszcze znamię tego samego kwiatu dojrzeje do przyjęcia pyłku. Ponieważ zaś kwiat ten nigdy nie bywa, przynajmniej w moim ogrodzie, odwiedzany przez owady, nigdy też nie wydawał nasion, gdy tymczasem otrzymałem mnóstwo nasion, gdy pyłek jednego kwiatu przeniosłem na znamię drugiego. Inny gatunek Lobelia, odwiedzany przez pszczołowate, wydaje w moim ogrodzie nasiona. W wielu innych przypadkach, gdzie nie ma specjalnego mechanicznego urządzenia, by ochronić znamię od pyłku z tego samego kwiatu, tam zawsze — jak to wykazał Sprengel, a niedawno Hildebrand i inni oraz jak ja potwierdzić mogę — albo pylniki wysypują pyłek, zanim jeszcze znamię gotowe jest do zapłodnienia, albo znamię dojrzewa wcześniej niż pyłek z tego samego kwiatu tak, że tzw. dychogamiczne rośliny są w rzeczywistości rozdzielnopłciowe i muszą się ustawicznie krzyżować. To samo da się powiedzieć o dy– i trymorficznych roślinach, o których wspomnieliśmy wyżej. Jak zadziwiające są te fakty! Jak dziwną jest rzeczą, że pyłek i znamię tego samego kwiatu, położone tak blisko siebie, jakby wyłącznie w celu samozapłodnienia, są w tylu wypadkach zupełnie dla siebie bezużyteczne. I jak prosto te fakty tłumaczy pogląd, że przypadkowe skrzyżowanie się z innym osobnikiem jest korzystne lub konieczne!
       Jeżeli pozwolimy rosnąć obok siebie różnym odmianom kapusty, rzodkwi, cebuli i kilku innych roślin, to, jak się przekonałem, większą część otrzymanych siewek stanowić będą mieszańce międzyodmianowe. Na przykład otrzymałem 233 siewki kapusty z kilku roślin rozmaitych odmian rosnących blisko siebie, a z nich zachowało czysty typ tylko 78, lecz nawet między tymi ostatnimi było kilka wątpliwych. A tymczasem słupek każdego kwiatka kapusty otoczony jest nie tylko własnymi sześcioma pręcikami, ale także pręcikami mnóstwa innych kwiatów tej samej rośliny i pyłek każdego kwiatu pada z łatwością bez pośrednictwa owadów na znamię swego kwiatu, przekonałem się bowiem, że nawet rośliny starannie zakryte od owadów wydają obfitą ilość nasion. W jaki więc sposób powstać może tak znaczna liczba mieszańców międzyodmianowych? Muszą one powstawać dlatego, że pyłek pochodzący od innej odmiany ma przewagę nad własnym pyłkiem kwiatu. Jest to jeden z przejawów ogólnego prawa o korzyściach wypływających z krzyżowania się pomiędzy różnymi osobnikami tego samego gatunku. Odwrotny zupełnie skutek otrzymamy, kiedy skrzyżują się różne gatunki, gdyż wtedy pyłek własnego gatunku ma zawsze przewagę nad obcym. Zresztą powróćmy jeszcze do tego przedmiotu w jednym z następnych rozdziałów.
       Gdy mamy przed sobą wielkie drzewo pokryte mnóstwem kwiatów, można by twierdzić, że pyłek rzadko tylko może być przeniesiony z jednego drzewa na drugie, a najwyżej tylko z jednego kwiatu na drugi na tym samym drzewie, a przecież kwiaty jednego drzewa tylko w ograniczonym znaczeniu uważane być mogą za odrębne osobniki. Sądzę, że zarzut ten nie jest pozbawiony słuszności, natura jednak zabezpieczyła się w tym wypadku, nadając drzewom wielką skłonność do wydawania kwiatów rozdzielnopłciowych. Kiedy płci są rozdzielone, to chociaż męskie i żeńskie kwiaty mogą się znajdować obok siebie na tym samym drzewie, pyłek musi być przenoszony z jednego kwiatu na drugi, a przez to zwiększa się prawdopodobieństwo, że przy sposobności przenoszony on będzie z drzewa na drzewo. Że drzewa należące do najrozmaitszych rzędów częściej bywają rozdzielnopłciowe niż inne rośliny, przekonałem się dowodnie w naszym kraju. Na moją prośbę dr Hooker ułożył spis drzew Nowej Zelandii, a dr Asa Gray drzew Stanów Zjednoczonych i rezultat zgadzał się z moimi oczekiwaniami. Z drugiej strony, dr Hooker niedawno powiadomił mnie, że reguła ta nie stosuje się do Australii, jeżeli jednak większość australijskich drzew jest dychogamicznych, to rezultat jest taki sam, jak gdyby wydawały one kwiaty rozdzielnopłciowe. Tych kilka uwag o drzewach podaję jedynie w tym celu, by zwrócić uwagę na ten przedmiot.
       Zwróćmy się teraz na chwilę do zwierząt. Pomiędzy zwierzętami lądowymi jest wiele gatunków obojnaków, jak mięczaki lądowe lub dżdżownice, ale wszystkie one parzą się. Dotychczas nie znalazłem ani jednego zwierzęcia lądowego, które by mogło zapładniać się samo. Zadziwiający ten fakt, który stanowi tak silny kontrast z lądowymi roślinami, stanie się zrozumiały dla nas przy założeniu, że krzyżowanie się odrębnych osobników jest od czasu do czasu niezbędne, po rozważeniu bowiem natury elementu zapładniającego nie znajdujemy czynnika, który by u zwierząt lądowych mógł pośredniczyć niekiedy w krzyżowaniu bez współdziałania dwóch osobników, tak jak u roślin pośredniczy wiatr lub owady. Natomiast u zwierząt wodnych wiele jest samozapładniających się obojnaków; w tym przypadku jednak prądy wody mają oczywiście być czynnikiem pośredniczącym przy przypadkowym krzyżowaniu. Po rozpytaniu się najlepszych powag naukowych, a mianowicie profesora Huxleya, nie udało mi się podobnie jak u kwiatów odkryć ani jednego obojnaka z tak ściśle ukrytymi w obrębie ciała narządami, by dostęp z zewnątrz i przypadkowy wpływ innego osobnika mógł być uważany za fizycznie niemożliwy. Przez długi czas skorupiaki wąsonogie1 stanowiły dla mnie pod tym względem wielką trudność, udało mi się jednak szczęśliwym zbiegiem okoliczności wykazać, że dwa osobniki, jakkolwiek są zwykle samozapładniającymi się obojnakami, jednak niekiedy krzyżują się ze sobą.
       Większość przyrodników musiała zwrócić uwagę na tę dziwną anomalię, że zarówno u roślin, jak i u zwierząt niektóre gatunki należące do jednej rodziny, a nawet do jednego rodzaju, chociaż ściśle podobne są do siebie w prawie całej swej budowie, są jednak, i to nierzadko, jedne — obojnakami, drugie — rozdzielnopłciowymi. Jeżeli jednak wszystkie obojnaki krzyżują się od czasu do czasu, to różnica pomiędzy gatunkami rozdzielnopłciowymi i obojnakami, przynajmniej pod względem ich funkcji, będzie bardzo drobna.
       Z tych rozmaitych względów i z wielu innych specjalnych zebranych przeze mnie faktów, których jednak nie mógłbym podać na tym miejscu, wynika, że u zwierząt i u roślin przypadkowe krzyżowanie się od czasu do czasu oddzielnych osobników jest bardzo ogólnym, jeśli nie powszechnym prawem natury.

1 Wąsonogi, inaczej wicionogi — Cirripedia (przyp. red.).
góra strony
poprzedni esej
  
[1]
  
[2]
  
[3]
  
[4]
  
[5]
  
[6]
  
[7]
  
[8]
  
[9]
  
[10]
  
[11]
  
[12]
  
[13]
  
[14]
  
[15]
  
                   
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach