Fizyka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
 Jesteś tutaj:  Wirtualny Wszechświat > Fizyka > Wielkie wykłady - Boska cząstka 
  Indeks
Wielkie wykłady
Dramatis personae
Niewidoczna piłka
nożna

Pierwszy fizyk cząstek
Interludium A:
Opowieść o dwóch
miastach

Poszukiwania atomu:
mechanicy

Dalsze poszukiwania
atomu: chemicy
i elektrycy

Nagi atom
Interludium B:
Tańczący mistrzowie
wiedzy tajemnej

Akceleratory: one
rozkwaszają atomy,
nieprawdaż?

Czy Bogini stwarza to
wszystko . . .

Dlaczego aż tyle
energii?

Szczelina
Umasywniacz
Katedra Moneta, czyli
trzynaście sposobów
widzenia protonu

Nowa materia:
kilka przepisów

Cząstki z próżni
Wyścig
Wpływowa osobistość
z Kalifornii

Wielka nauka i genius
loci Kalifornii

Synchrotron: tyle
okrążeń, ile chcesz

Ike i piony
Damy Beppa
Pierwsza wiązka
zewnętrzna:
przyjmujemy zakłady

Dygresja w stronę
nauk społecznych:
pochodzenie wielkiej
nauki

Z powrotem do
maszyn: trzy przełomy
technologiczne

Czy większe jest
lepsze?

Czwarty przełom:
nadprzewodnictwo

Kowboj dyrektorem
laboratorium

Dzień z życia protonu
Decyzje, decyzje:
protony czy elektrony

Zderzenie czołowe
czy tarcza?

Wytwarzając
antymaterię

Zaglądanie do czarnej
skrzynki: detektory

Kłopoty
z pęcherzykami

Czego się
dowiedzieliśmy:
akceleratory i postęp
w fizyce

Trzy finały:
wehikuł czasu, katedry
i akcelerator na orbicie

Interludium C:
Jak w ciągu weekendu
złamaliśmy parzystość
i odkryliśmy Boga

A–tom!
I wreszcie boska
cząstka

Mikroprzestrzeń,
makroprzestrzeń
i czas przed
początkiem czasu

  Źródło
Leon Lederman,
Dick Teresi

BOSKA CZĄSTKA
Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?

Przełożyła Elżbieta
Kołodziej-Józefowicz


  Kowboj dyrektorem laboratorium
 
Kowboj dyrektorem laboratorium
 
C
złowiekiem, któremu Fermilab zawdzięcza swe istnienie, jest nasz pierwszy dyrektor, artysta, kowboj i konstruktor – Robert Rathbun Wilson. Urodził się w  stanie Wyoming, gdzie jeździł konno i  uczył się pilnie w  szkole; w  końcu zdobył stypendium na studia w  Berkeley. Tam został uczniem E. O. Lawrence'a.
       Opisałem już architektoniczne osiągnięcia tego renesansowego człowieka, ale w  dziedzinie techniki Wilson był równie kompetentny. Został dyrektorem Fermilabu w  1967 roku, kiedy przyznano mu 250 milionów dolarów na budowę (jak czytamy w  oficjalnej dokumentacji) urządzenia o  mocy 200 GeV, dającego siedem wiązek przyspieszonych cząstek. Budowa rozpoczęta w  1968 roku miała trwać 5 lat, ale Wilson ukończył ją przed terminem, w  1972 roku. W  roku 1974 urządzenie już pracowało przy energii 400 GeV z  czternastoma wiązkami, a  z  przyznanej kwoty pozostało Wilsonowi jeszcze 10 milionów dolarów reszty.
       Przy tym wszystkim kompleks budynków Fermilabu stanowi osiągnięcie architektoniczne najświetniejsze ze wszystkich budowli rządowych. Niedawno obliczyłem, że gdyby Wilson w  ciągu ostatnich 15 lat z  podobną maestrią zarządzał naszymi wydatkami zbrojeniowymi, Stany Zjednoczone cieszyłyby się elegancką nadwyżką w  budżecie, a  o  naszych czołgach byłoby głośno w  świecie sztuki.
       Jedna z  anegdot głosi, że pomysł zbudowania Fermilabu przyszedł Wilsonowi do głowy po raz pierwszy podczas rocznego pobytu w  Paryżu, w  roku 1960. Pewnego dnia uczestniczył w  publicznej sesji rysunkowej w  Grande Chaumière. W  centrum kręgu rysowników znajdowała się piękna, krągła modelka pozująca do aktu. W tamtych dniach omawiano plany dotyczące „dwusetki” i  Wilson był bardzo niezadowolony z  dochodzących doń wieści. Podczas gdy inni rysowali piersi, on szkicował koliste komory próżniowe i  ozdabiał je wzorami matematycznymi. To się nazywa poświęcenie!
       Wilson nie był doskonały. Podczas budowy Fermilabu wybierał czasem rozwiązania niefortunne. Skarżył się, że jedno z  nich kosztowało go rok pracy (zakończyłby budowę w  1971 roku) i  10 milionów dolarów. Dawał się ponosić emocjom. W  roku 1978 zirytował się opieszałością federalnych sponsorów i  zrezygnował z  prowadzenia laboratorium. Gdy zaproponowano mi, bym został jego następcą, poszedłem się z  nim zobaczyć. Wilson zagroził, że nie da mi spokoju, jeśli się nie zgodzę. Więc się zgodziłem. Przeraziła mnie wizja Wilsona ścigającego mnie konno po całym świecie. Przyjąłem posadę i  przygotowałem trzy koperty.
góra strony
poprzedni fragment następny fragment
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach