Astronomia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Astronomia > Eseje  
  Tematy
- Historia astronomii
- Narzędzia i metody astronomii
- Astronomia sferyczna i praktyczna
- Badania kosmiczne
- Układ Słoneczny
- Słońce
- Galaktyki
- Kosmologia
- Gwiazdozbiory całego roku
- Eseje

  Szukacz



Gwiazda Betlejemska ESEJ O GWIEŹDZIE BETLEJEMSKIEJ
[ 1 ]   [ 2 ]  

Pokłon Trzech Króli. Malarz antwerpski.
powiększenie...

Pokłon Trzech Króli. Malarz antwerpski. I ćwierć XVI w. Muzeum Narodowe w Warszawie.

Myśl Abardanela podjął po stu latach Johannes Kepler, który w 1603 r. obserwował podobną koniunkcję Jowisza z Saturnem. A ponieważ wkrótce (1604 r.) ukazała się na niebie gwiazda nowa w sąsiedztwie planet wciąż jeszcze znajdujących się w pobliżu siebie, Kepler uznał, że zjawiska te łączy jakiś związek przyczynowy. Posługując się niezbyt dokładnymi, aczkolwiek już na systemie kopernikowskim opartymi Tablicami pruskimi (Tabulae prutenicae Erazma Reinholda z 1551 r.), Kepler obliczył, że potrójna koniunkcja Jowisza, Saturna i Marsa miała miejsce w lutym i marcu 748 r. od założenia Rzymu, tj. w 5 r. p.n.e. Jeśli więc - konkluduje Kepler - w tym czasie ukazała się na niebie również nieznana dotąd jasna gwiazda, musiało to zwrócić powszechną uwagę...

Również data - 5 r. p.n.e. - wydaje się dość prawdopodobna: ewangelista Mateusz podaje (2,19), że król Herod zmarł wkrótce po narodzeniu Chrystusa; śmierć Heroda przypada na 4 r. p.n.e. Z innych dociekań wynika nawet, że datę narodzin Chrystusa należałoby cofnąć do 9 r. p.n.e.

Ciekawe, że ukazanie się nowej gwiazdy obserwował również Tycho Brahe, jeszcze w roku 1572, w Kasjopei. Już wtedy przypominano, że zjawisko takie obserwowano w latach 1264 i 945, a więc w odstępach nieco powyżej 300 lat. Ekstrapolacja wstecz wskazuje na hipotetyczną datę narodzin Chrystusa. Na tym bodaj oparł się Kepler, łącząc zjawisko nowej gwiazdy z koniunkcją planet. W tych czasach nie znano jeszcze istoty nowych gwiazd, toteż "cud" ten przyjmowano za dobrą monetę. Ale już Johann Franz Encke (1791-1865) wykazał, że o potrójnej koniunkcji w 748 r. od założenia Rzymu nie ma w ogóle mowy, zaszła jedynie podwójna - Saturn i Jowisz - i to w 747 r. ab urbe condita, czyli w 6 lub 7 r. p.n.e.

Oczywiście, nowe gwiazdy pojawiają się zupełnie nieoczekiwanie i wszelkie spekulacje na temat ich związku z Gwiazdą Trzech Mędrców są bezcelowe. Brak zresztą jakiejkolwiek wzmianki o podobnym wydarzeniu w okresie panowania Heroda, na nic podobnego nie zwraca uwagi najwybitniejszy astronom owych czasów - Klaudiusz Ptolemeusz (ok. 100-168), choć zjawisko takie odnotował Hipparch (190-125 p.n.e.). Sprawie Gwiazdy Betlejemskiej poświecono wiele setek pozycji bibliograficznych - prócz literatury religijnej, także astronomicznej. Niektórzy przypuszczają, że Gwiazdą mogła być najjaśniejsza gwiazda południowego nieba - Syriusz. Gwiazda ta odgrywała dużą rolę w astronomii Egiptu: obserwowano ją w czasie tzw. heliakalnego wschodu, to jest tuż przed wschodem Słońca, kiedy znajdowała się blisko - ale na zachód od Słońca. Przypadało to na koniec czerwca, w pobliżu daty rozpoczynającego się wylewu Nilu, i było sygnałem rozpoczęcia się nowego roku kalendarzowego. Zgodnie z relacją Mateusza gwiazda miała jednak znajdować się "na wschód od Słońca", a więc mogła być obserwowana wieczorem, przed zapadnięciem zmroku. Takie usytuowanie Słońca względem Syriusza przypada w marcu i kwietniu, w końcu kwietnia następuje już tzw. heliakalny zachód Syriusza i od tej pory aż do końca czerwca gwiazda niknie w blasku Słońca. W tym przypadku musielibyśmy przyjąć, że Chrystus urodził się nie "na Boże Narodzenie", lecz w porze Wielkanocy. Hipoteza ta wymagałaby jeszcze dużej korekty słów ewangelisty: gwiazda Syriusz nie mogła przecież być "przewodniczką" Mędrców ze Wschodu, ponieważ widywano ją od lat o tej samej porze.

Ale może Mateusz w innym sensie podał tę interesującą nas od prawie dwóch tysięcy lat informację? Może nie o miejsce mu chodziło (słowa "gwiazda stanęła nad miejscem, gdzie było dziecię" nie mają przecież sensu), lecz o czas tego wydarzenia, datę poprzedzającą heliakalny zachód Syriusza?

Największym jednak powodzeniem cieszy się wersja Abardanela, którą podjął Kepler i inni: koniunkcja kilku planet. Astronom F. K. Ginzel, autor trzytomowego dzieła Handbuch der mathematischen und technischen Chronologie (1914) podaje współrzędne planet: Marsa, Jowisza i Saturna dla okresu od 9 do 1 r. p.n.e. w odstępach 10 dni. Wynika stąd, że w owym okresie miało miejsce kilka "spotkań" dwóch lub trzech z tych planet. Tylko te wchodzą w rachubę - jeśli chodzi o Gwiazdę Betlejemską - które mogły być obserwowane na południowo-zachodnim niebie - "na wschód Słońca". Z nich najlepiej "udokumentowana" jest koniunkcja obserwowana w gwiazdozbiorze Ryb w okresie od kwietnia do czerwca 7 r. p.n.e. Największe zbliżenie dwóch planet (JowiszSaturn ) nastąpiło około 25 maja, kiedy obie planety dzieliła odległość dwóch tarcz Księżyca. Mars znajdował się wówczas po przeciwległej stronie nieba. W tym przypadku, podobnie jak w wersji związanej z heliakalnym zachodem Syriusza, akcja na scenie betlejemskiej powinna się była rozegrać na wiosnę.

Hipotezę, że Gwiazdą Trzech Króli była kometa, odrzuciliśmy na samym początku raczej z uwagi na złą opinię, jaką ci przybysze z kosmosu mają od dawien dawna. Ale my, ludzie dwudziestego wieku, patrzymy na to inaczej. Dla nas każdy zapis w starych kronikach, jeśli zawiera obok omówienia faktów historycznych opis jakiegoś szczególnego wydarzenia na niebie gwieździstym, zjawiska, którego datę można dziś dokładnie ustalić, stanowi bezcenny materiał dla dociekań chronologicznych. Dla porządku należy więc podać, że jedyną kometą, o której wolno tu wspomnieć, to kometa Halleya, której przejście przez punkt przysłoneczny wypadło w 11 r. p.n.e. Nie wchodzi zatem w rachubę.

Metody astronomiczne pozwoliły w licznych przypadkach ustalić daty wydarzeń historycznych z dokładnością nie tylko dnia, ale godzin i minut, jak w przypadku bitwy pomiędzy Lidyjczykami i Medami podczas zaćmienia Słońca w 585 r. p.n.e. W przypadku Gwiazdy Betlejemskiej wszelkie dochodzenia prowadzą raczej do nikąd. Być może zapis Mateusza Ewangelisty zawiera po prostu alegorię: każdemu człowiekowi przypisywano kiedyś gwiazdę, która rozbłysła w chwili jego urodzenia, a gasła w chwili śmierci.

Ludwik Zajdler

Artykuł ten ukazał się w "Delcie" w numerze 12/1976. Dziękujemy za zgodę na wykorzystanie go w Wirtualnym Wszechświecie. Jednocześnie miło nam jest zapowiedzieć, że wkrótce pojawi się u nas obszerniejszy wybór artykułów z "Delty".


[  góra strony  ]


[ 1 ]   [ 2 ]  

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach