|
|
powiększenie...
Wojowniczy Mars na drzeworycie z księgi "O ziołach" Hieronymusa Spiczyńskiego (Kraków, 1556).
|
|
Choć niniejsza opowieść dotyczy czwartej planety w Układzie Słonecznym - Marsa, ów literacki tytuł jest usprawiedliwiony. Zamierzam bowiem przypomnieć o zadziwiających odkryciach astronomicznych dokonanych nie lunetą, lecz piórem. Piórem, które - należy to podkreślić - nie prowadziło skomplikowanych obliczeń, ale najzwyczajniej w świecie przenosiło na cierpliwy papier fantazje autorów.
Strach i przerażenie
Strach i Przerażenie, czyli Fobos i Dejmos, towarzyszyły bogu wojny w greckich mitach. Jako księżyce Czerwonej Planety dostrzegł je po raz pierwszy - według oficjalnej historii astronomii - amerykański astronom Asaph Hall (1829-1907) w sierpniu 1877 r., prowadząc obserwacje przez 66-centymetrowy teleskop Obserwatorium Marynarki Wojennej USA w Waszyngtonie. Literackie dzieje astronomii oddają jednak palmę pierwszeństwa w odkryciu dwóch naturalnych satelitów Marsa bezimiennym astronomom z Laputy. Już 150 lat przed odkryciem Halla świat dowiedział się o tym osiągnięciu laputańskiej nauki ze słynnych relacji z wędrówek kapitana Lemuela Guliwera, wydanych po raz pierwszy w Londynie w 1726 r.
Na Laputę, czyli na niezwykłą Latającą Wyspę, trafił Guliwer w swej trzeciej podróży. Trzeba przyznać, a potwierdza to świadectwo naszego podróżnika, że natura wyposażyła mieszkańców Laputy w pewne szczególne przymioty ciała i ducha. Nic więc dziwnego, że tak wielu odkryć nasza, nie-laputańska astronomia, uprawiana przez zwykłych ludzi, dokonała znacznie później. Laputanie mianowicie, posiadając utalentowane matematycznie umysły, tkwili bez przerwy w gorączkowych rozważaniach o przyszłych losach ciał niebieskich. Przy tym jednym z dwojga oczu nieustannie spoglądali ku zenitowi, nie mogli zatem zapomnieć o istnieniu nieboskłonu ani na moment. Opętania astronomią dopełniała zdolność słyszenia muzyki sfer niebieskich, w której koncertach brali czynny udział, grając na swych instrumentach.
Laputanie zestawili katalog położeń 10 tysięcy gwiazd, podczas gdy w epoce podróży Guliwera europejska astronomia szczyciła się katalogiem jedynie 3 tysięcy gwiazd, wykonanym przez angielskiego astronoma Johna Flamsteeda (1646-1719) i opublikowanym po jego śmierci w 1725 r. Obliczenie przez Laputan orbit 93 różnych komet również kilkakrotnie dystansowało osiągnięcia Edmonda Halleya (1656-1742) z jego listą 24 komet. No i przede wszystkim astronomowie z Latającej Wyspy:
Odkryli także dwie mniejsze gwiazdy, czyli Satelity, krążące wokół Marsa, z których wewnętrzny odległy jest od macierzystej planety o trzy, a zewnętrzny o pięć jej średnic; pierwszy dokonuje okrążenia w dziesięć godzi, a drugi w dwadzieścia jeden i pół. (Jonathan Swift: Podróże do wielu odległych narodów świata. Tłum.: Maciej Słomczyński).
O ile przewidziana przez Jonathana Swifta (1667-1745) w opowieści o Guliwerze liczba naturalnych satelitów Marsa - dwa - nie musi dziwić, co zaraz uzasadnię, o tyle już wielkości i okresy obiegu ich orbit są zaskakująco dobre, jak na literackie metody badań astronomicznych.
O dwóch księżycach Marsa myślał już w 1610 r. Johannes Kepler (1571-1630) i skłaniały go do tego wcale nie mitologiczne analogie. W styczniu tego roku Galileo Galilei(1564-1642), zwany Galileuszem, odkrył cztery księżyce Jowisza - Io, Europę, Ganimedesa i Kallisto. Kepler dowiedział się o obserwacjach Galileusza w kwietniu i wkrótce potem pisał z Pragi do Florencji, gdzie przebywał włoski astronom:
Wzdycham do teleskopu, aby, jeśli to możliwe, uprzedzić Cię w odkryciu dwóch [satelitów] wokół Marsa (tak jak wymagałaby tego proporcja), sześciu lub ośmiu wokół Saturna i, być może, po jednym wokół Merkurego i Wenus.
Liczba naturalnych satelitów poszczególnych planet miała więc według Keplera, wierzącego w harmonię rządzącą budową Układu Słonecznego, również podlegać jakiejś ogólnej proporcji. Jak bardzo Kepler był przywiązany do swej analogii pokazały następne miesiące 1610 r. W lipcu Galileusz dostrzegł przez swoją lunetkę dziwny wygląd Saturna. Nie wiedział, że mogą to być pierścienie, stwierdził natomiast: "Obserwowałem najdalszą z planet w potrójnej postaci - Altissimum planetam terggeminum observavi". Nie podzielił się jednak swym odkryciem z kolegami-uczonymi w tak prosty sposób. Rozesłał wśród nich anagram łacińskiego zdania w postaci przypadkowego ciągu liter. Kepler odczytał z anagramu to, o czym marzył: Salue umbistineum geminatum Martia proles, czyli "Witajcie, towarzysze bliźnięta, dzieci Marsa". Dopiero w liście otrzymanym w listopadzie Kepler dowiedział się od Galileusza o swej pomyłce.
|