Astronomia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Astronomia > Eseje  
  Tematy
- Historia astronomii
- Narzędzia i metody astronomii
- Astronomia sferyczna i praktyczna
- Badania kosmiczne
- Układ Słoneczny
- Słońce
- Galaktyki
- Kosmologia
- Gwiazdozbiory całego roku
- Eseje

  Szukacz




KRWAWY JAK CZYN KAINA

[ 1 ]   [ 2 ]  

Tarcza Marsa
powiększenie...

Tarcza Marsa na zdjęciu wykonanym przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Fot. NASA.
Liczba dwa miała zatem w sprawie księżyców Marsa długą już historię, kiedy powrócił doń Swift. Promienie orbit satelitów, tak jak określili je astronomowie z Laputy, także mogły wiązać się w jakiś sposób z systemem Jowisza. Dwa pierwsze księżyce z odkrytych przez Galileusza - Io i Europa - obiegały przecież Jowisza w odległości mniej więcej trzech i pięciu średnic planety olbrzyma.

Dlaczego jednak Swift podał tak krótkie czasy obiegu księżyców wokół Marsa? Ziemski Księżyc potrzebuje na okrążenie swej planety aż 27 dni, a najszybszy z galileuszowych satelitów Jowisza - ponad 40 godzin. Dziesięć godzin jako wartość okresu obiegu Fobosa - wobec prawdziwej 7,6 godziny - wystawia więc dobre świadectwo laputańskim astronomom.

Nie znamy przyczyny, która sprawiła, że Swift tak dobrze dobrał okres obiegu Fobosa wokół Marsa, wymyślając tym samym najciaśniejszy system planeta-księżyc w Układzie Słonecznym. Marjorie H. Nicolson, autorka eseju szkicującego naukowe tło podróży Guliwera, przypuszcza, że Swift przyjął okrągłą liczbę 10 po prostu dla wygody w obliczeniach. Angielski pisarz bowiem chciał, by astronomia laputańska potwierdziła młodą jeszcze wówczas naukę Newtona i wynikające z niej keplerowskie prawa ruchów planet. Oznaczało to, że godząc się na wielkości orbit dwóch księżyców Marsa i wybierając dla jednego z nich okres orbitalny, czas obiegu drugiego satelity należało porachować. Liczba 10 bardzo upraszczała obliczenia, mające postać stosunku:

33 : 53 = 102 : x2.

(Przypomijmy, że 3 i 5 to - mierzone w średnicach Czerwonej Planety - promienie orbit księżyców według laputańskiej astronomii). Na poszukiwaną wartość x - okresu obiegu drugiego naturalnego satelity Marsa - otrzymywało się w ten sposób 21,5 dnia i Guliwer mógł już spokojnie donieść, że:

[...] kwadraty czasu ich [księżyców Marsa] obiegu są bardzo zbliżone w proporcji do sześcianów ich odległości od środka Marsa, co najwyraźniej wskazuje, że rządzi nimi to samo prawo ciążenia, które wpływa na inne ciała niebieskie. (Tłum. M. Słomczyński).

Kanały

Mniej więcej co 780 dni Mars przebiega stosunkowo blisko Ziemi. Takie zbliżenie następuje wtedy, gdy Mars znajduje się w opozycji. Co 15 lat Czerwona Planeta zbliża się do Ziemi szczególnie blisko. Kiedy dochodzi już nie do zwykłej, lecz do Wielkiej Opozycji, Mars jaśnieje na ziemskim niebie największym blaskiem. Najsłynniejsza chyba Wielka Opozycja Marsa zdarzyła się w 1877 r. W roku tym Hall odkrył Fobosa i Dejmosa, o czym już wspomniałem. Bardziej brzemienne w skutki dla - nie bójmy się patosu - ludzkości były jednak mediolańskie obserwacje Giovanniego V. Schiaparellego (1835-1910). Włoski astronom doniósł wówczas światu o dostrzeżeniu na powierzchni Czerwonej Planety rozległego systemu canali.

Tarcza Marsa
powiększenie...

Tarcza Marsa na rysunkach wykonanych przez G. V. Schiaparellego na podstawie obserwacji z września 1877 r. Widać ciemne "morza", z których wybiegają canali.
Kanały na Marsie! Któż nie słyszał choć raz tej historii. W końcu to kanały miały świadczyć o istnieniu na Czerwonej Planecie Marsjan, którzy zresztą wkrótce wyruszyli na podbój Ziemi. Odtąd wszystkie pokolenia miłośników literatury fantastycznonaukowej sekundowały walkom Marsjan z Ziemianami. O realności i znaczeniu kanałów Schiaparellego astronomowie dyskutowali z górą pół wieku, by w końcu dojść do wniosku, że kanały jako regularne twory na powierzchni Marsa nigdy nie istniały. Nie powstrzymało to Marsjan przed kolejnymi inwazjami. Jedną ze słynniejszych zainscenizował w 1938 r. w radiu Orson Welles (1915-1985), wykorzystując "Wojnę światów" Herberta G. Wellsa (1866-1946) - napisaną w 1897 r., w samym środku dyskusji o marsjańskich kanałach.

Wróćmy jednak do początków dyskusji o kanałach na Marsie, do roku 1877, i sprostujmy nieco tę zawikłaną historię. Sęk w tym, że to nie Schiaparelli powołał do życia kanały. Mediolański astronom pisał tylko o canali. Słowo to oznaczało w języku włoskim twory naturalne, a nie sztuczne kanały, wykopane rękoma Marsjan. Schiaparelli opisywał po prostu powierzchnię Czerwonej planety, nazywając jasne i ciemne plamy - kontynentami, morzami i łączącymi je canali.

Niestety, marsjańskie sztuczne kanały zyskały zwolennika w wielce wpływowym francuskim astronomie i popularyzatorze nauki - Camille'u Flammarionie (1842-1925). Dla Flammariona, przekonanego o istnieniu życia pozaziemskiego, canali Schiaparellego były kanałami zbudowanymi przez Marsjan, którzy "niemal na pewno [...] mają różną postać od naszej i potrafią latać w atmosferze swej planety". Flammarion opublikował wkrótce kompletną mapę kanałów na Marsie i na nic się już zdały wyjaśnienia Schiaparellego, że "[...] mapa ta, jak wiele innych wyprodukowanych przez tego astronoma-literata, jest fałszywą imitacją wcześniejszych prac".

Trzeba tutaj złośliwie zauważyć, że Schiaparelli wykorzystywał później rozgłos, nadany sprawie kanałów przez Francuza. Podczas rozmowy w włoskim królem i królową wyjaśnił im - posługując się stylem Flammariona, jak sam to później określił - że Mars wydaje się światem niewiele różniącym się od świata ziemskiego. Po czym poprosił o pieniądze na większy teleskop, który pomógłby rozwiązać ten problem ostatecznie. Nowy instrument stanął w obserwatorium Schiaparellego w 1886 r.

Morał wynikający z bajki o marsjańskich kanałach był dla astronomii jako nauki dość dwuznaczny. Z jednej strony, marsjańskie kanały dostarczyły na przełomie XIX i XX w. potężnego bodźca do badań powierzchni planet, wciągając w nie także wielu miłośników astronomii, takich jak chociażby bogaty amerykański biznesmen Percival Lowell (1855-1916). Będąc przekonanym o istnieniu na Czerwonej Planecie inteligentnego życia, założył w 1894 r. - zapowiadającym kolejną Wielką Opozycję - wysokogórskie obserwatorium astronomiczne w pobliżu Flagstaff w Arizonie. Marsjańska pasja Lowella zaowocował dwiema książkami: w 1906 r. ukazał się Mars and its Canals (Mars i jego kanały), w 1908 r. - Mars as the Abode of Life (Mars siedliskiem życia).

Z drugiej strony, problem kanałów na Marsie okazał się gorzką lekcją niemożności jednoznacznej interpretacji danych obserwacyjnych, lekcją zmarnowanych wysiłków, połączoną z utratą wiarogodności przez wielu obserwatorów. Według Carla Sagana (1934-1996) to właśnie historia marsjańskich kanałów spowodowała, że przez pierwszą połowę XX w. astronomowie woleli zajmować się badaniem gwiazd i galaktyk, zaniedbując planety. Dopiero trwająca od początku lat sześćdziesiątych XX w. era sond kosmicznych tchnęła nowego ducha w środowisko astronomów planetarnych. A z urazem na punkcie kanałów na Czerwonej Planecie rozprawiły się w 1976 r. raz na zawsze sondy Viking.

Jarosław Włodarczyk


[  góra strony  ]


[ 1 ]   [ 2 ]  

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach