„Aby nie zniechęcić moich czytelników, opowiem raczej o przyszłych skutkach komety, zamiast rozprawiać o jej wielkości czy pozycji na niebie” - stwierdza Marcin Bylica z Olkusza w trzeciej części swojego „Prognostyku”. Autor tego dzieła napisał dwa prognostyki dotyczące komet z lat 1468 i 1472. Z pięciu znanych i przechowanych do naszych czasów w rękopisach iudicium, czyli prognostyków dotyczących komety z 1472 roku, których autorami są Polacy: Jan z Głogowa, Jan de Bossis, Mikołaj z Ciężkowic, Walenty z Zatora i Marcin Bylica, najczęściej był kopiowany traktat tego ostatniego, a jest to o tyle zrozumiałe i uzasadnione, że iudicium Marcina Bylicy jest najciekawsze z wyżej wyliczonych, żywe i oryginalne. Nie bez znaczenia jest tu również osoba autora, nadwornego astrologa króla węgierskiego, Macieja Korwina, przyjaciela i bliskiego współpracownika sławnego Jana Regiomontana. Prócz tego znanych jeszcze 15 innych wersji prognostyku tejże komety, już obcego autorstwa. Widać kometa z 1472 roku należała do większych i powszechnie obserwowanych.
 |
...powiększenie
Kometa Halleya z 1066 roku na gobelinie z Bayeux. Od niepamiętnych czasów jawienie się komety traktowano jako zapowiedź nadciągających nieszczęść. Dla angielskiego króla Harolda kometa oznaczała przegraną bitwę pod Hasting i utratę królestwa na rzecz Wilhelma Zdobywcy.
|
|
Przybliżone daty życia Marcina Bylicy z Olkusza to lata 1433-1493. Rozpoczął studia na Uniwersytecie Krakowskim w roku 1452, tam też uzyskał stopień bakałarza sztuk wyzwolonych w 1456, a potem w 1459 - magistra na tymże wydziale Artium. Odtąd wykładał w Krakowie astronomię i astrologię jako najzdolniejszy z uczniów Marcina Króla z Żurawicy (ok. 1422-1453). Wiadomość o jego magisterium w księdze promocji jest opatrzona późniejszą glosą: maximus astrologorum. W 1460 roku wyjechał do Włoch, by tam wykładać astronomię w Bolonii, a w Rzymie był astrologiem kardynała Roderyka Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI. Marcin Bylica z Olkusza miał sukcesy zarówno w karierze naukowej, jak i kościelnej. Zdobył najwyższe wykształcenie uniwersyteckie, jakim był doktorat medycyny i teologii w roku 1483, i miał tytuły archidiakona w Zagrzebiu, plebana w Budzie, archidiakona w Gorycji, prepozyta wackiego (Vac) oraz kustosza kieleckiego. W 1472 roku został astrologiem na dworze króla węgierskiego Macieja Korwina, a po jego śmierci w 1490 roku - astrologiem Władysława Jagiellończyka. W testamencie zapisał Uniwersytetowi Krakowskiemu swe zbiory, wśród nich sławny globus nieba i astrolabium.
Publikowany poniżej przekład fragmentu prognostyku zaczyna się w oryginale łacińskim od słów: Quid sit cometes et quae constellationes caelestes... („Czym jest kometa i jakie konstelacje ją powodują...”). Posłuchajmy, co ma do powiedzenia Marcin, prorokując następstwa komety, która zajaśniała na niebie w piątek dnia 10 stycznia 1472 roku.
|
Kometa 1472 roku przedstawiona w „Kronice norymberskiej” (Norymberga, 1493) jako kometa Halleya z 684 roku (choć nią nie była).
|
Należy zwrócić uwagę na znak Wodnika, w którym znajduje się obecnie Słońce i znak Wagi, w którym pojawiła się po raz pierwszy kometa. Wprawdzie jest on znakiem ludzkim, ruchliwym, jesiennym i powietrznym, a ilekroć kometa w nim powstała pojawi się na środku nieba, kieruje swój ogon na zachód, jednak z faktu pojawienia się Słońca w okolicy Wodnika i w domu dziewiątym wynikają następstwa szczególne. „Gdy Słońce znajduje się w znaku Wodnika - mówi Homer - rodzą się liczni i n c u b i i s u c c u b i, a są to ludzie skłonni do rowiązłości”. W powietrzu i miejscach, gdzie giną i grzebani bywają ludzie, pojawią się dziwne zjawiska, a wielu będzie opętanych przez duchy nieczyste.
Anna Z. Kozłowska
|