Astronomia
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Astronomia > Eseje  
  Tematy
- Historia astronomii
- Narzędzia i metody astronomii
- Astronomia sferyczna i praktyczna
- Badania kosmiczne
- Układ Słoneczny
- Słońce
- Galaktyki
- Kosmologia
- Gwiazdozbiory całego roku
- Eseje

  Szukacz




CZY WSZECHŚWIAT ŚPIEWA?

[ 1 ]   [ 2 ]   [ 3 ]

Acz i nieba kołowroty
Odprawują się obroty
Harmonijej na głos dziwny,
Nucąc Bogu zwykłe hymny
WESPAZJAN KOCHOWSKI
Do lutniej (1674)

Na pytanie postawione w tytule można odpowiedzieć tak: dowodzą tego liczne poezje i - nie tak częste - kompozycje muzyczne; astronomia muzyką sfer niebieskich zajmować się nie kwapi. Cóż jednak prostszego, jak samemu spróbować wyrobić sobie zdanie na ten temat. Wystarczy wyjść z domu w gwiaździstą (koniecznie!) noc, stanąć nieruchomo i - nie zwracając uwagi na przejeżdżające samochody, na ujadanie psów wyprowadzanych właśnie na wieczorny spacer, na odgłosy listy przebojów, której nie okiełznały zamknięte okna - wsłuchać się w Wszechświat...

I co? I nic?

Prawdę mówiąc, należało się tego spodziewać. Znam tylko dwie osoby, które posiadły dar słyszenia muzyki Wszechświata: Pitagorasa, uważanego za jej odkrywcę, i św. Franciszka z Asyżu. Wybitny intelekt i miłość w najczystszej postaci. My, zwykli ludzie, lokujemy się gdzieś po środku skali rozciągniętej między wirtuozem umysłu i tytanem serca. Widać to za mało, by wyłowić z szumu codzienności muzykę, która powstaje "w niebie, gwiazdach, sferach, kręgach i żywiołach" - jak ją określał anonimowy autor piętnastowiecznego rękopisu, zachowanego w Bibliotece Jagiellońskiej.

System sfer niebieskich na miniaturze z rękopisu z XIV w

System sfer niebieskich na miniaturze z rękopisu z XIV w. Od dołu do góry: sfera Księżyca, Merkurego, Wenus, Słońca, Marsa, Jowisza, Saturna i gwiazd (stałych).
Idea, że ruchy ciał niebieskich - a oprócz bezliku gwiazd dostrzegano wówczas siedem planet: Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna i... Słońce z Księżycem - są źródłem harmonijnych dźwięków, wywodzi się od Pitagorasa (VI w. p.n.e.) i jego uczniów. Podjęta przez Platona i innych greckich filozofów, stała się ostatecznie częścią nauki i kultury wieków średnich. W zmodyfikowanej postaci, gdyż muzykę sfer zastąpiła w średniowieczu muzyka niebieska - muzyka tworzona przez aniołów u stóp Stwórcy, powyżej sfery gwiazd, czyli już bez bezpośredniego związku z biegiem planet. A i wyobrażenia o sposobie wykonywania muzyki niebieskiej zmieniały się w miarę tego, jak na Ziemi nadciągała era muzyki instrumentalnej. Chóry anielskie ustępowały sceny zespołom aniołów grających na lutniach, skrzypcach, fletach, psałteriach... Koncert zatem trwał, lecz co z tego, skoro i tak wymykał się człowieczym zmysłom.

Pitagoras

Pitagoras, katedra w Chartres, ok. 1150 r. (Fot. J. Presia). Arystoteles w swym traktacie "O niebie" pisał tak o pomysłach pitagorejczyków: "Opierając się [...] na fakcie, że prędkość gwiazd, która zależy od ich odległości, jest proporcjonalna do akordów muzycznych, twierdzą, że dźwięk wydawany przez ruch kołowy gwiazd jest harmonijny" (tłum. Paweł Siwek).
Porzućmy więc zmysły i Muzy. "Ruchy niebieskie są niczym innym jak muzyką ciągłą na wiele głosów, która daje się objąć NIE UCHEM, LECZ INTELEKTEM" - zdecydował na początku XVII w. Johannes Kepler, odnajdując w ruchach planet rzeczywistą harmonię Wszechświata. Dwa wieki później Juliusz Słowacki uogólnił sformułowanie Keplera z właściwym wieszczowi rozmachem: "Astronomia muzyką intelektu". Trudno o lepszą zachętę do wyruszenia na pięciolinię planetarnych orbit.

W przypisaniu planetom dźwięków nie ma nic niezwykłego. To samo można zrobić z każdym zjawiskiem okresowo zmieniającym się w czasie. Ziemia zamyka pełne okrążenie wokół Słońca w ciągu roku, więc można by jej przypisać, na przykład, drgania o częstości równej w hercach jedynce dzielonej przez liczbę sekund w roku. U Jowisza na rok nie przypada nawet dziesiąta część pełnego okrążenia i tyle samo niższa byłaby częstość drgań, odpowiadająca ruchowi orbitalnemu planety olbrzyma. Natomiast cztery obiegi na rok gwarantują częstość czterokrotnie wyższą od ziemskiej. Łatwo zauważyć, że planetarne częstości umykają ludzkiemu uchu, które przystosowało się do dźwięków nie niższych niż kilkadziesiąt herców i nie wyższych niż kilkanaście tysięcy herców. Jeśli jednak przeskalujemy (wszystko da się przeskalować poprzez pomnożenie przez odpowiednią liczbę, w tym przypadku przez 25 x 109) częstości przypisane planetom, proszę bardzo: znajdziemy się w zakresie częstości słyszalnych.

Dopiero odkrycie, że prawa ruchu planet można odtworzyć, używając klawiatury fortepianu, jest odkryciem niebanalnym. Oznacza bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że prędkości orbitalne planet (mierzone liczbą obiegów przypadających na jednostkę czasu, czyli np. w hercach) są współmierne, tak jak dźwięki systemu dźwiękowego, którym odpowiadają właśnie klawisze fortepianu. Dla tej niezwykłej prawidłowości, odkrytej przez Keplera, do dziś nie potrafimy podać pełnego wyjaśnienia.

Jarosław Włodarczyk


[  góra strony  ]

[ 1 ]   [ 2 ]   [ 3 ]
Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach