|
Mimo że w lipcu tego roku możemy sobie ostrzyć zęby na obserwacje trzech planet, tak naprawdę bez zbytnich kłopotów - choć o nieprzyzwoicie wczesnej porze - będziemy w stanie dostrzec jedną, Saturna (0 wielkość gwiazdowa). Albowiem wieczorem nad zachodnim horyzontem jasna Wenus (-4,1m) z dnia na dzień będzie tracić wysokość, Merkury zaś właściwie nie odklei się od linii horyzontu przez te kilka pierwszych dni lipca, kiedy jeszcze znajduje się wystarczająco daleko od Słońca.
|
|
Niemniej nie rezygnujmy tak łatwo z Wenus, zwłaszcza że 10 lipca dojdzie do jej koniunkcji z najjaśniejszą gwiazdą Lwa, Regulusem ( Leo; 1,4m). Planeta znajdzie się 1o ponad gwiazdą, choć oba ciała będą świeciły nisko na tle zorzy wieczornej. 12 i 13 lipca do Wenus i Regulusa dołączy wąski sierp Księżyca.
|
|
Tymczasem Saturn będzie stawał się coraz lepiej widoczny nad ranem, przed wschodem Słońca, i od połowy miesiąca nie powinniśmy mieć kłopotów z dostrzeżeniem go nad wschodnim horyzontem. Chyba że pogoda nie dopisze lub nie spodoba nam się czas obserwacji: nawet pod koniec lipca godzina przed wschodem Słońca oznacza kilka minut przed 4:00.
Na samym początku miesiąca, 2 lipca, zdarzy się koniunkcja Saturna z Merkurym, ale będzie to zjawisko raczej z gatunku tych nieobserwowalnych. 8 i 9 lipca w obszar nieba okupowany przez obie planety zajrzy Księżyc, zmierzający ku nowiu, i w tym przypadku już bez trudu powinniśmy móc podziwiać Saturna świecącego 3o od wąskiego sierpa Srebrnego Globu. Pod koniec miesiąca Saturn będzie niepodzielnie władał porannym wschodnim nieboskłonem. Co więcej, w towarzystwie Byka, Plejad i wyglądającego spoza horyzontu Oriona. W ten sposób, z pewnymi modyfikacjami, powróci układ z pierwszych miesięcy 2002 roku.
Jarosław Włodarczyk
|