Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > ARCHEOLOGIA  



[1] [2] 
W rozwoju archeologii zarysowały się w tym czasie dwa charakterystyczne trendy. Pierwszy z nich to znaczny wzrost staranności i, co za tym idzie, spowolnienie badań wykopaliskowych. Aby nie uronić nawet najmniejszej cząstki zawartej w ziemi informacji, każdą warstwę odkrywa się obecnie z wielką uwagą, zdrapując lub "miotełkując" ją po kawałku i przesiewając bardzo dokładnie, zamiast przebijać się przez nią za pomocą kilofów (lub nawet materiałów wybuchowych), jak to czyniono w przeszłości. Podczas corocznych lipcowych wykopalisk w tzw. Kopalni Kości w hiszpańskiej Atapuerca - podziemnym pomieszczeniu, zawierającym około 20 szkieletów ludzkich sprzed 200 000 lat (prawdopodobnie są to pozostałości najstarszego znanego na świecie rytuału pogrzebowego) - zdejmuje się każdorazowo jedynie mniej więcej 25 cm osadu ziemnego. Dorobkiem tej pracy jest blisko 300 kości, których umycie, utwardzenie i zakonserwowanie dostarcza zajęcia na cały następny sezon. Żmudne i bardzo powolne czynności oczyszczania oraz przesiewania osadu gwarantują, że nawet maleńkie kosteczki ucha środkowego nie umkną uwadze naukowców.

Drugim ważnym procesem w archeologii jest rozwój nowych metod naukowej analizy, dzięki czemu nie tylko przybyło nam olbrzymiej ilości materiału badawczego, ale również jesteśmy w stanie wydobyć z każdego przedmiotu coraz więcej wiadomości. Weźmy dla przykładu kawałek skorupy ceramicznej (fragmenty ceramiki należą do najbardziej trwałych i najbardziej powszechnych znalezisk archeologicznych): dawniej zostałaby ona po prostu zaklasyfikowana do jakiegoś typu na podstawie kształtu, materiału albo elementów dekoracyjnych. Obecnie możemy uzyskać całą listę surowców, z których została wykonana, i w ten sposób ustalić jej pochodzenie. Możemy się dowiedzieć, w jakiej temperaturze ją wypalono, jakim materiałem ją utwardzano; określić datę produkcji naczynia za pomocą techniki termoluminescencji, a nawet powiedzieć, co w nim przechowywano, na podstawie analizy pozostałości na wewnętrznej stronie skorupy!

Inaczej rzecz ujmując, można powiedzieć, że wraz ze swoim rozwojem archeologia jest w stanie wydobyć znacznie więcej informacji ze znacznie mniejszej ilości danych. Paradoksalnie prowadzi to jednak do niekorzystnego zjawiska nadprodukcji. Na całym świecie nieustannie rośnie liczba archeologów, którzy walcząc między sobą o stanowiska i "naukowe przetrwanie", bez przerwy starają się poszukiwać nowych obszarów badawczych. Odbywa się wiele konferencji i sympozjów naukowych, a obrady i konkluzje prezentowane są zazwyczaj w formie książkowej. W konsekwencji powstająca literatura przedmiotu jest w zasadzie poza kontrolą, coraz bardziej przypominając wielogłową hydrę, z wyrastającymi każdego roku nowymi informatorami i seriami monograficznymi. Przeciętnego czytelnika zwykle nie stać na nie, a ograniczone budżetowo biblioteki są właściwie zmuszane do ich zakupu. Nikt dziś już się nawet nie łudzi, że byłby w stanie śledzić rozwój literatury na temat jednego chociażby okresu, regionu czy wybranej specjalności, nie mówiąc już o archeologii wybranego kontynentu, będącego przecież tylko częścią całego świata.

Zupełnie inaczej wyglądało to jeszcze przed drugą wojną światową. Wystarczy przejrzeć znajdujące się w bibliotece Uniwersytetu w Cambridge rozprawy doktorskie, pochodzące z tamtego okresu. Objętość tych prac - nawet tak znanych uczonych, jak Grahame Clark czy Glyn Daniel - można by porównać do jednego rozdziału typowego doktoratu powstałego w latach dziewięćdziesiątych. Mniejsza ilość dostępnego materiału wykopaliskowego i różnego rodzaju opracowań oraz brak wielkich bogów Xeroxa i IBM, którzy ostatecznie wyeliminowali konieczność długotrwałego, odręcznego kopiowania map i notatek, oczywiście trochę to "usprawiedliwia".

Współczesne muzea zaczynają być przeładowane coraz liczniejszymi zabytkami, których konserwacja powoli staje się poważnym problemem. W Egipcie na przykład zdarza się, że archeolodzy powtórnie zakopują znalezione przedmioty, wiedząc, iż powierzenie w opiekę Matce Ziemi pozwoli im przetrwać dla przyszłych pokoleń w znacznie lepszej kondycji, niż gdyby ulokowano je w muzealnych piwnicach i magazynach. Podobnie jak w przypadku wydłużającej się listy jeszcze nie opublikowanych raportów z dawno już przeprowadzonych wykopalisk, w świecie muzealnym istnieje olbrzymia kolekcja nieskatalogowanych i nieopisanych starożytnych artefaktów. Rzeczy mają się tak źle, że muzeum w Neapolu musiano czasowo zamknąć ze względu na "znikanie" z magazynów tysięcy monet i innych nie zarejestrowanych dotąd przedmiotów. Potrzeba naprawdę olbrzymiego wysiłku, aby ten pękający w szwach dom archeologii doprowadzić do jako takiego porządku.

Archeologia jako odrębna dziedzina nauki

W latach sześćdziesiątych XX wieku rozwój nowych metod analizy przywrócił archeologom optymizm. Przekonali się oni, że dzięki swoim badaniom mogą mieć unikalny wkład do nauki o człowieku. Największą wagę do ustalenia odrębności archeologii względem pokrewnych dyscyplin przykładano przede wszystkim w Ameryce Północnej, gdzie tożsamość tej dziedziny była szczególnie niejasna.

Antropologia oznacza po prostu naukę o człowieku; w Europie podzielona jest ona na antropologię społeczną (albo kulturową), która bada, jak sama nazwa wskazuje, ludzką kulturę i społeczeństwo, oraz na antropologię fizyczną, zajmującą się ewolucją biologicznych form człowieka. W Ameryce archeologię jednak uważa się za integralną część antropologii: akademickich archeologów można spotkać jedynie na wydziałach antropologii, gdzie przedmiot ten jest traktowany raczej jako dyscyplina pomocnicza, a nie jako odrębne pole badań naukowych.

Ze względu na to, że archeologia zajmuje się przeszłością rodzaju ludzkiego, co bezsprzecznie stanowi jakiś aspekt badań antropologicznych, zaczęto ją nawet nazywać "czasem przeszłym antropologii kulturowej". W równej mierze stanowi ona jednak część historii, która mogłaby być nazywana wierzchołkiem archeologicznej góry lodowej, gdyż dla 99% ludzkich dziejów właśnie archeologia stanowi główne źródło informacji. Właściwa historia zaczyna się wraz z pierwszymi dokumentami pisanymi, czyli około 3000 roku p.n.e. na Bliskim Wschodzie, a znacznie później w innych częściach świata. Nawet dla okresów historycznych dane archeologiczne są cennym uzupełnieniem wiedzy czerpanej z tekstów - niejednokrotnie dostarczanych właśnie dzięki archeologicznym wykopaliskom.

O fundamentalnej różnicy pomiędzy antropologią i archeologią świadczy przede wszystkim to, że - ogólnie rzecz biorąc - antropolog po prostu "ma łatwiej". Ponieważ zajmuje się teraźniejszością, ma, w przeciwieństwie do archeologa, możliwość bezpośredniej obserwacji zachowania "informatorów" i przeprowadzania z nimi wywiadów. (Niektórzy pedanci z nurtu tzw. archeologii postprocesualnej zwróciliby mi natychmiast uwagę, że nie istnieje nic takiego, jak teraźniejszość, ponieważ gdy tylko uzyskujemy świadomość jakiegoś momentu, automatycznie staje się on przeszłością. Tego typu powierzchowna obserwacja jest jednak wyjątkowo mało odkrywcza). "Informatorzy" archeologii dawno już nie żyją, a z niemego materiału badawczego odpowiedzi trzeba umiejętnie wydobywać. Różnica między obiema dyscyplinami jest prawie taka, jak między pogawędką z błyskotliwym i inteligentnym młodzieńcem a rozmową z nieboszczykiem.

Wszędzie tam, gdzie antropolog może zobaczyć, jak interesujący go ludzie się zachowują, i poprosić ich o wyjaśnienia, archeolodzy muszą mozolnie rekonstruować poszczególne czynności. W tym celu muszą też przyjmować bardzo mocne założenia na temat niezmienności podstawowych zasad, rządzących ludzkim zachowaniem od czasu pojawienia się "anatomicznie współczesnego człowieka", czyli przynajmniej od stu tysięcy lat. Przyjmuje się również, że rośliny i zwierzęta, z którymi starożytni mieli do czynienia, były podobne do tych, które znamy ze współczesności. Tylko bowiem w ten sposób można zasadnie formułować hipotezy na temat przeszłości. Bez owych założeń, których słuszności do końca nie jesteśmy pewni, archeologia nie mogłaby funkcjonować. Gdybyśmy nie potrafili wyobrazić sobie, jak ludzie zachowywali się kiedyś w danych okolicznościach, powinniśmy dać sobie spokój również z całą antropologią - przynajmniej cały kłopot z głowy.

Paul Bahn

Przełożył Rafał Oracz
[1] [2] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach