Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Religie, Filozofia > BLAUSTEIN  



[1]  [2]  [3] 
Jeszcze 10-15 lat temu mówienie o powiązaniach między komputerami i koncepcjami niestabilnego sensu oraz niepoznawalnej prawdy było nie do pomyślenia. Komputer - jako maszyna licząca - miał klarowną intelektualną tożsamość. Kiedy w 1978 roku na Harvardzie wybrałam kurs "Wprowadzenie do programowania", profesor zaznajamiał klasę z komputerem, nazywając go gigantycznym kalkulatorem. Programowanie, zapewniał nas, to rutynowa czynność techniczna, której reguły są krystalicznie przejrzyste.

Dziś lekcje programowania mają mało wspólnego z liczeniem i zasadami; prowadzący koncentrują się raczej na symulacji, żeglowaniu i interakcji. Wyobrażenie komputera jako gigantycznego kalkulatora stało się dziwaczne i przestarzałe. Oczywiście komputer nie przestał wykonywać obliczeń, ale nie są już one istotne ani interesujące, gdy myślimy o komputerze czy też interakcji z nim.

Współczesne wyobrażenia przepełnia postmodernistyczna estetyka złożoności i decentralizacji. Większość specjalistów od nauk komputerowych zarzuciła aspiracje, by na komputerze zaprogramować inteligencję. Oczekują za to, że inteligencja wyłoni się z interakcji małych podprogramów. Takie wyłaniające się symulacje są nieprzejrzyste, to znaczy zbyt złożone, by poddały się analizie. Nie nastręcza to jednak trudności. Ostatecznie - mówią teoretycy - nasze mózgi też są dla nas nieprzejrzyste, a doskonale funkcjonują jako umysły.

Piętnaście lat temu ledwie zaczynała kiełkować w potocznej świadomości myśl, że komputery mogą odwzorowywać i rozszerzać ludzki umysł. Dziś ludzi intryguje pomysł ekspandowania za pośrednictwem komputera swojej obecności fizycznej. Jedni posługują się komputerami i przebiegającymi w czasie rzeczywistym połączeniami wideo, by rozciągając swą fizyczną obecność, uczestniczyć w wirtualnych konferencjach. Inni używają zapośredniczonej przez komputer, ekranowej komunikacji do odbywania stosunków seksualnych.

Im silniej wiążemy się z techniką i im częściej technika pośredniczy w naszych związkach z innymi ludźmi, tym mniej jasne stają się dawne rozróżnienia tego co specyficznie ludzkie i co typowo techniczne. Nasze nowe, zapośredniczone przez technikę związki prowokują pytanie, do jakiego stopnia sami stajemy się cyborgami, transgresyjną mieszaniną biologii, techniki i kodu. Tradycyjny dystans między ludźmi a maszynami wydaje się coraz trudniejszy do utrzymania.

Przyzwyczailiśmy się, że nasze związki z techniką wpływają na to co ludzkie. Dziesięć lat temu użycie typowo ludzkich określeń w odniesieniu do komputerów wywoływało irytację. Za rozdrażnieniem krył się strach, że ludzki umysł mógłby przypominać "umysł" komputera. Była to romantyczna reakcja przeciw formalizmowi i racjonalności maszyny.

Istnieje - moim zdaniem - warta zauważenia analogia między naszą kulturową reakcją na komputeryzację a dziewiętnastowiecznym romantyzmem. I nie sugeruję bynajmniej, że jest to reakcja wyłącznie emocjonalna. Wyraża ona znaczący filozoficzny opór wobec jakiejkolwiek koncepcji człowieka, która zaprzecza jego złożoności i nieusuwalnej tajemnicy. W reakcji tej jest położony nacisk nie tylko na bogactwo ludzkich emocji, ale także na plastyczność naszej myśli i na to, jak dalece wiedza ludzka zależy od subtelnych interakcji z otoczeniem. Ludzie, podkreśla się, muszą być różni od zwykłych maszyn liczących.

Owa romantyczna reakcja zetknęła się z zapoczątkowaną w naukach komputerowych w połowie lat osiemdziesiątych XX w. tendencją do badania i projektowania coraz bardziej "romantycznych maszyn". Maszyny te przedstawiano jako biologiczne, nie opierające się na prawach logiki i niezaprogramowane, ale uczące się na doświadczeniu. Badacze deklarowali, że dążą do zbudowania maszyny, która byłaby równie nieprzewidywalna i niezdeterminowana jak ludzki umysł. Kulturowa obecność takich maszyn sprowokowała kolejny dyskurs; skonfigurowano na nowo i ludzi, i przedmioty, maszyny zmieniono w obiekty psychologiczne, ludzi w żyjące maszyny.

Razem z akceptacją idei pokrewieństwa między komputerem a ludzkim umysłem zmieniły się pytania graniczne o rzeczy i o ludzi. Pytanie: "Co to znaczy myśleć?" zastąpiono w końcu XX w. pytaniem: "Co to znaczy być żywym?". Jak się okazuje, jesteśmy gotowi do jeszcze jednej romantycznej reakcji, tym razem angażującej biologię.

Autorzy projektu badawczego "Ludzki genom" stawiają sobie za cel ustalenie lokalizacji i roli wszystkich genów w ludzkim DNA. Obiecują znalezienie fragmentów kodu genetycznego odpowiadających za różne choroby, co ułatwiłoby leczenie, być może metodami inżynierii genetycznej. Jednak projekt ten kieruje nas także ku poszukiwaniom genetycznych wskaźników determinujących ludzką osobowość, temperament i skłonności seksualne. Jeśli rozważamy możliwość ingerencji w ludzki genom metodami inżynierii genetycznej, tym samym uznajemy siebie za istoty zaprogramowane. Każda romantyczna reakcja, która odwołuje się do biologii, jest w ostatecznym rachunku krucha, stawia konstrukcje na niepewnym gruncie. W tym samym bowiem czasie, kiedy biologia sięga po starsze technologie komputerowe, oparte na modernistycznym modelu obliczeniowym, komputerowi specjaliści dążą do rozwinięcia nowych modeli, nieprzejrzystych i wyrastających z biologii, bliższych postmodernistycznej kulturze symulacji.

Maszyny, które dzisiaj stoją na naszych biurkach, coraz bardziej przypominają żywe organizmy; nauki komputerowe korzystają z koncepcji biologicznych, a biologię człowieka przekłada się na terminy decyfrowania kodu. Opisy mózgu, explicite przywołujące komputery, i wyobrażenia komputerów, explicite przywołujące mózg, doprowadziły nas do kulturowego punktu krytycznego. Ten nowy wgląd w problematykę ludzkiej tożsamości i tożsamości maszyny nie pozostaje bynajmniej domeną filozofów. Dokonywany jest "na bieżąco" przez filozofię życia codziennego i - do pewnego stopnia - to obecność komputerów wywołuje go oraz podtrzymuje.

Dokonaliśmy subiektywizacji komputera. Komputery nie tylko działają dla nas, one oddziałują na nas, w tym na nasz sposób myślenia o sobie i o innych ludziach. Dziesięć lat temu subiektywne skutki używania komputerów były wtórne - nie poszukiwano ich. Dzisiaj sprawy wyglądają inaczej. Ludzie włączają komputer, jawnie licząc na przeżycie czegoś, co zmieni ich sposób myślenia lub wpłynie na ich życie emocjonalne i rolę w grupie. Charles Babbage, dziewiętnastowieczny matematyk i wynalazca pierwszej dającej się zaprogramować maszyny, nazwał ją maszyną analityczną. Ci, którzy eksplorują symulacyjne gry i światy imaginatywne, podłączają się do wirtualnych społeczności, mają wirtualnych przyjaciół i kochanków, myślą o komputerze inaczej. Chcą, by komputer był maszyną zaprzyjaźnioną, serdeczną, zaufaną.

Sherry Turkle
Przełożyła Elżbieta Olender-Dmowska

[1]  [2]  [3] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach