Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Religie, Filozofia > BUDDA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
Co więcej, owa zawodność dominuje w doświadczeniu zarówno ludzkiego umysłu, jak i ciała. Budda zaproponował kilka różniących się od siebie analitycznych opisów umysłu i ciała, a każdy z nich pojawiał się w innym kontekście; niemniej ogólnie rzecz biorąc opisy dotyczą procesu, a nie stabilnego bytu. Człowiek jest postrzegany przez Buddę w większym stopniu jako, dajmy na to, płonący ogień, czy też wartko płynący strumień, niźli jako trwałe naczynie gromadzące doświadczenie albo nieruchoma tabliczka, na której zapisywane są doznania. Nasz język zaciera tę różnicę, gdyż mamy skłonność do myślenia o relatywnie stabilnym ciele i umyśle rejestrujących dynamiczne i zmieniające się doświadczenie; uważamy więc, że ciało i umysł można opisywać niezależnie od doświadczenia. Tymczasem w języku, którym posługiwał się Budda, zarówno doświadczenie, jak i zespół psychofizyczny były opisywane wspólnie jako element jednego procesu. Oto przykład takiego opisu:

W zależności od wzroku i przedmiotów widzialnych powstaje świadomość wizualna. Związek tych trzech [tj. wzroku, przedmiotów i świadomości wizualnej] tworzy kontakt. Kontakt jest podstawą uczucia. Postrzega się to, co się odczuwa, rozważa się to, co się postrzega, [a] wokół tego, co rozważane, tworzy się wszelakie pojęcia. (M I 111-112)

Zgodnie z tym poglądem przedmioty doświadczenia, instrumenty doświadczenia (takie jak wzrok) oraz będąca ich udziałem świadomość doświadczenia ("umysł") są nierozerwalnie powiązane. Żadnego z tych trzech elementów nie da się wyobrazić bez pozostałych: wspierają się na sobie wzajemnie jak wiązki trzciny, by posłużyć się kanonicznym porównaniem.

Co więcej, takie cechy doświadczenia, jak percepcja, doznanie oraz świadomość, które można by osadzić wewnątrz "umysłu", są same w sobie "złączone, a nie rozłączne, i nie można ich od siebie oddzielić, aby wyróżnić ich indywidualne właściwości" (M I 293). A zatem - począwszy od przedmiotów percepcji, poprzez fizyczne instrumenty percepcji, po doznania, świadomość, myśli i wolę - ciągnie się jeden, dynamiczny, wzajemnie zależny i nieustannie zmieniający się zespół elementów, który można nazwać "osobą" lub "jaźnią", choć nie zawiera on w sobie niczego trwałego.

W istocie sam termin, który przetłumaczyłem jako "wszystkie aspekty psychofizycznego doświadczenia", jest jednym z analitycznych opisów tego procesu i implicite zawiera się w nim bezosobowa, dynamiczna i wzajemnie zależna natura osobowości. Chodzi tu o "pięć agregatów" (pancakkhandha). Pierwszym agregatem jest materialność, w której skład wchodzą przedmioty fizyczne, ciało i organy zmysłów. Pozostałe cztery agregaty to: uczucia, postrzeżenia, impulsy oraz świadomość. W obrębie tych agregatów i tego procesu zawiera się wszystko, co wiąże się z istotą ludzką i jej doświadczeniem. Uczucie jest tylko jednym obliczem tego procesu, dostępnym w trakcie medytacji wglądu. A zmienność i zawodność uczuć jest jego cechą charakterystyczną: "wszystkie aspekty psychofizycznego doświadczenia są cierpieniem". Czy też - jak zauważył Budda w innym miejscu - "podobnie jak agregaty powstają, rozpadają się i giną, tak i wy, mnisi, w każdej chwili rodzicie się, starzejecie się i umieracie" (P I 78).

Doktryna owa brzmi na pozór pesymistycznie i zwykły instynkt każe nam podawać ją w wątpliwość. Przecież musi z pewnością istnieć szczęście na tym świecie? Nauka Buddy nie zaprzecza wszelako, że doświadczenie może nieść zaspokojenie: medytacja wglądu zakłada przecież wyraźną obserwację przyjemnych doznań przez medytującego. Ból ma być postrzegany jako ból, a przyjemność jako przyjemność. Nie można jedynie oczekiwać, że doznania szczęścia będą pewne i trwałe.

Takie wyjaśnienie nie daje jednak w pełni satysfakcjonującej odpowiedzi na wyrażoną przed chwilą wątpliwość, ponieważ jej korzenie wyrastają skądinąd: z radykalnej różnicy pomiędzy doświadczeniem Buddy a doświadczeniem pytającego. Doktryna cierpienia zakłada, że świat, w którym żył Budda - podobnie jak w znacznej mierze świat współczesny - cechował się bezbronnością wobec choroby, śmierci, katastrof naturalnych i ludzkiej opresji. W takim też świetle przedstawia się tę doktrynę w tekstach kanonicznych. Wszakże w wielu społeczeństwach zachodnich bezbronność, o której tu mowa, została przytłumiona lub zepchnięta na margines - już to przez dobrobyt, postępy medycyny, już to przez wyspecjalizowane instytucje towarzyszące śmierci, które sprawiają, iż staje się ona niewidzialna. Brak poczucia bezbronności sprawia, że nie ma specjalnych powodów, aby wiązać cierpienie, postrzegane w wymiarze bezpośrednim jako niezaspokojenie, ze śmiercią, chorobą, życiowymi porażkami, które dotykają nas w wymiarze ogólnym: wystarczyłoby przecież przyzwyczaić się do niewygód (czego też uczą się mnisi buddyjscy). Niemniej dla tych wszystkich, których doświadczeniu nieobca jest - czy to na płaszczyźnie psychologicznej, czy społecznej, a także materialnej - owa bezbronność, związek ów posiada nieodpartą moc przekonywania.

Choć Cztery Szlachetne Prawdy wyrażone są w sposób zwięzły i lapidarny, zawierają w sobie znaczną dozę dramatycznego napięcia. Jeśli bowiem cierpienie jest tak wszechobecnym i niekończącym się procesem, jakie mogą być jego przyczyny? W jaki sposób wniknąć w głąb tego cyklu, aby zobaczyć, co jest jego siłą napędową? Z tego też względu odkrycie drugiej Szlachetnej Prawdy (mówiącej, że istnieją poznawalne przyczyny cierpienia), Prawdy o Powstawaniu Cierpienia, jest centralnym elementem przebudzenia. Niektórzy buddyści uznają tę chwilę za dramatyczny moment, w którym Budda dostrzegł "budowniczego domu", przyczynę niedoskonałej i niezadowalającej egzystencji. Miał też wtedy wypowiedzieć następujące słowa:

Przewędrowałem liczne wcielenia,

szukając i nie znajdując budowniczego domu.

Jakżeż bolesne są ponowne narodziny...

Budowniczy domu, teraz cię widzę!

Więcej już domu nie zbudujesz!

(Dhammapada 153-154)

Możemy już zauważyć kierunki, którymi podąży Budda, szukając przyczyny cierpienia. Jeden z nich wynika z pragmatyzmu jego myślenia. Budda nie rozważał przyczyn cierpienia w kategoriach czysto abstrakcyjnych, lecz posługiwał się analogiami do czynności praktycznych. Na przykład medytujący porównany jest do złotnika lub wytwórcy strzał, który prostuje swój umysł jak strzałę. W jednym z fragmentów (M I 240-243) dotyczących poszukiwań, które poprzedzają osiągnięcie przebudzenia, Budda opisuje swoje wysiłki, odwołując się do analogii z człowiekiem próbującym rozniecić ogień: tak jak nie potrafi on rozniecić ognia, pocierając suchy patyk o mokry, zanurzony w wodzie, lub też o mokry patyk, leżący na suchej ziemi, a może to uczynić, pocierając suchy patyk o inny suchy patyk na suchej ziemi, tak też medytujący musi wyzwolić z przyjemności zmysłowych zarówno ciało (patyk wyjęty z wody), jak i umysł (wysuszony patyk wyjęty z wody). To bardzo subtelny sposób rozumowania, ponieważ rozpoznaje istnienie pobocznych, wspomagających przyczyn i warunków, takich jak na przykład suchość patyka. Jednakże za główną przyczynę uznaje się sprawcę: medytującego - człowieka rozniecającego ogień. A zatem główna przyczyna pojmowana jest jako podobna do sprawcy, w tym sensie, że sprawcą okazuje się człowiek doprowadzający do osiągnięcia celu. Z pewnością tak trzeba rozumieć metaforyczny opis przyczyny cierpienia jako "budowniczego domu". Elementy tego domu powinny znajdować się w zasięgu ręki, lecz musiał też istnieć jakiś "budowniczy" - celowa i aktywna zasada. Szukając zatem przyczyny cierpienia, Budda poszukiwał czynnika aktywnego i celowego, który w tym względzie byłby podobny do sprawcy czy też osoby.

Co więcej, zasada ta musiała być podobna do sprawcy także pod innymi względami. Po pierwsze, tak jak medytujący, który - aby do perfekcji opanować umiejętności medytacyjne - musi zdobyć kontrolę nad samym sobą, tak też zasada ta musiała reagować na działania korygujące. Jak osoba lub sprawca musiała poddawać się udoskonalającym działaniom: musiała mieć możliwość oddziaływania na "budowniczego domu", tak jak istnieje możliwość oddziaływania na samego siebie, w przeciwnym bowiem razie wyzwolenie nie byłoby możliwe. Po drugie, z tego tylko powodu, że realizacja owej zasady pociągała za sobą moralne konsekwencje - zarówno dla innych, jak i dla samego siebie - w procesie ponownych narodzin, musiała ona być niczym sprawca czynów moralnych, osoba, której czyny są dobre lub złe. Powyższe rozważania są na tyle abstrakcyjne, że mogą nam się wydawać niespójne z pragmatyzmem Buddy, jakkolwiek wskazują na praktyczną przeszkodę, którą musiał on przezwyciężyć. Najprościej dałoby się to wszystko wyjaśnić stwierdzeniem, że celowa, aktywna zasada jest tożsama ze sprawcą, Jaźnią czy też "osobą" lub duszą. Budda miał jednak dobre powody po temu, aby odrzucić tę ideę. W istocie, w medytacji wglądu odkrył jedynie bezosobowy proces, proces cierpienia. Budda musiał odnaleźć przyczynę, która pod wieloma względami byłaby podobna do sprawcy lub osoby, lecz która w ostateczności okazałaby się bezosobowa, całkowicie odmienna od sprawcy lub osoby.

Oto rezultat jego poszukiwań:

Oto, o mnisi, szlachetna prawda o powstawaniu cierpienia. To właśnie pragnienie [tanha], które wiedzie do ponownego istnienia, któremu towarzyszy namiętna żądza i które zaspokaja się to tu, to tam - pragnienie przyjemności zmysłowych, pragnienie istnienia, pragnienie nieistnienia [jest przyczyną cierpienia]. (S V 421)

Tak więc siłą napędową doświadczenia cierpienia jest pragnienie lub pożądanie. Słowo tanha oznacza "pragnienie" w sensie fizjologicznym, dzięki czemu termin ten nabiera większej wyrazistości. W sensie technicznym oznacza jednak "pożądanie" lub "żądzę". W tym znaczeniu można mówić o nienasyconym pragnieniu, "które zaspokaja się to tu, to tam", nie tylko w tym życiu, lecz również w kolejnych wcieleniach, gdyż "wiedzie do ponownego istnienia". A ponieważ pragnieniu "towarzyszy namiętna żądza", metafora ognia nie była nigdy odległa myśleniu Buddy, co dodatkowo potwierdza Kazanie o Ogniu, tradycyjnie umiejscawiane na samym początku jego kariery nauczycielskiej. Budda opisuje w nim każdy aspekt doświadczenia jako "płonący żądzą".

To pod wieloma względami bardziej poetycki niźli trzeźwo filozoficzny sposób rozumowania, a wysiłki Buddy koncentrujące się wokół przebudzenia i po nim następujące musiały w znacznym stopniu skupiać się na wyciąganiu wniosków z tej sugestywnej idei. Z pewnością można pokazać celowość pragnienia: pragnie się, chcąc osiągnąć cel pragnienia. "Gdzie rodzi się to pragnienie i gdzie usadawia? Gdziekolwiek w świecie coś zdaje się miłe lub przyjemne, tam to pragnienie rodzi się i usadawia" (D II 308). W większości opisów pożądania pojawia się tendencja do podkreślania pozytywnego pragnienia, "pragnienia przyjemności zmysłowych". Przemawia przez to purytanizm ascetów. Rzeczywiście, idea pragnienia była wśród nich rozpowszechniona: stanowiło ono wielką przeszkodę na drodze do osiągnięcia Jaźni czy też oczyszczenia duszy. Lecz wy-nosząc pragnienie do poziomu autonomicznej zasady, Budda rozszerzył jego zakres znaczeniowy. Uważał, że w pragnieniu kryje się również niechęć, i w takim zapewne znaczeniu mówi się o "pragnieniu nieistnienia". Pragnie się nie tylko tego, co atrakcyjne, lecz również ulgi i uwolnienia się od tego, co niemiłe lub niepożądane. Wszyscy pożądamy przyjemności zmysłowych - seksualnych, smakowych, węchowych, dotykowych czy jakichkolwiek innych. Gorąco pragniemy uniknąć bólu. Pożądamy bogactwa, władzy i pozycji społecznej. Odczuwamy nawet zmysłowe pożądanie własnego ciała, a odradzając się - nowego ciała. Istnieje też "namiętność poglądów", pragnienie, aby mieć rację, aby być dobrze poinformowanym i aby znać odpowiedź na każde pytanie.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach