Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > DZIEJE RZYMSKIE  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Dzieje rzymskie: koncepcja historiozoficzna i historiograficzna

Poglądy Ammiana na dzieje rzymskie zostały przejęte z literatury końca republiki i początków cesarstwa. Najpełniejszy wyraz znalazły one w rozdziale 6. księgi XIV, traktującej o współczesnych autorowi mieszkańcach Rzymu. Od swoich narodzin Miasto miało do spełnienia specjalną misję zorganizowania światowego imperium i dlatego znajdowało się pod szczególną opieką dwóch bogiń: bogini Męstwa (Virtus) i bogini Losu (Fortuna). Owo dzieło organizacyjne realizowało się w czterech etapach: dziecięcym (pueritia), liczącym 300 lat, kiedy to Rzymianie prowadzili wojny jedynie wokół murów; dojrzałym (aetas adulta), kiedy przekroczyli Alpy i morze; młodzieńczym i męskim (iuvenis et vir), gdy areną walk był cały zamieszkany świat; wreszcie starczym (senium), w którym zwycięstwa mnożyły się dzięki sławie rzymskiego imienia. Ten ostatni okres nie ma u Ammiana żadnej granicy i będzie trwał wiecznie. Głównym zadaniem państwa rzymskiego jest nadanie światu ucywilizowanego oblicza, a więc zmuszenie dzikich narodów do przyjęcia prawa, gwaranta wolności, która jest wszak wartością najwyższą. Samo państwo rzymskie rozpoczęło egzystencję od ustroju monarchicznego, następnie przyjęło ustrój republikański, wreszcie powróciło do czasów bezpieczeństwa, jakie ongiś zapewniał mu król Numa Pompiliusz, i przekazało władzę cesarzom w dziedziczne posiadanie. Tym dziedzictwem nie potrafią dobrze rozporządzać ludzie współcześni Ammianowi, i to obojętnie z jakich wywodzący się warstw. Wszyscy bez wyjątku, senatorowie i lud, cesarz i jego urzędnicy, wojsko i cywile, ulegli - można powiedzieć - totalnej demoralizacji i przyczyniają się do coraz większego rozpadu państwa od wewnątrz.

Wokół granic stale wyrastają siły wspierające i pogłębiające ową destrukcję. Są to przede wszystkim plemiona germańskie, których pod żadnym pozorem nie należy wpuszczać na terytorium państwa. Na pochwałę Ammiana zasługuje perfidny skądinąd i okrutny czyn rzymskiego dowódcy, Juliusza, który mając przed oczyma klęskę pod Hadrianopolem, kazał wymordować w jednym dniu wszystkich Gotów służących w armii rzymskiej na terenie Azji Mniejszej. "Dzięki temu mądremu posunięciu - pisze Ammianus (31,16,8) - wykonanemu bez zbędnej wrzawy czy zwłoki, uratowano wschodnie prowincje od wielkich niebezpieczeństw". Z Persami należy ułożyć sobie dobrosąsiedzkie stosunki i zminimalizować skutki błędnej polityki Konstantyna Wielkiego (25,4,23nn.).

Historię według Ammiana tworzą nie tylko ludzie poprzez swoje męstwo, ale i czynniki nadnaturalne, czyli numen, często w dziele wymieniane, którego pewną emanacją są Fortuna (felicitas), Fatum (fors, sors, casus) i Nemezis (Adrastia). Pod tym względem autor nawiązywał do stoickich koncepcji poprzedników: Polibiusza, Liwiusza czy Florusa. Ludzie są igraszką w rękach tych niepojętych mocy, jak wskazuje zwłaszcza los uzurpatorów Sylwana czy Prokopiusza, a życie toczy się w ciągłym strachu i niepewności. Nieprzewidywalne są rezultaty ludzkich działań, które zależą w pierwszym rzędzie od przychylności wiekuistego bóstwa.

Ammianus nie tworzy jednak zwartego i spójnego systemu. Uczeni odkryli w jego historiozofii wiele sprzeczności, a niektórzy widzą w niej jedynie retorykę. Tak daleko nie należy się posuwać, ponieważ "z obfitości serca mówią usta", a dzieło jest nasycone religijnością. Religijny jest główny bohater, cesarz Julian, a jeszcze bardziej sam autor. Julian wygrywał, o ile kierował się wolą bóstwa, nawet gdy - po ludzku rzecz biorąc - jego sprawa nie była całkiem czysta. Posłuszeństwo Geniuszowi publicznemu było dostatecznym usprawiedliwieniem sięgnięcia po władzę za życia prawowitego cesarza. Batalia perska natomiast skończyła się klęską, gdyż jej inspirator niedostatecznie wierzył w znaki i przepowiednie, a zbytnio ufał filozofom.

"Rzym jest wieczny" (Roma aeterna), co zgodnie z tradycją Ammianus powtarza wielokrotnie. Z nie mniejszą jednak częstotliwością nawołuje obywateli do zachowywania dawnych cnót i obyczajów. Taką podstawową cnotą jest męstwo wojenne (virtus militaris), dzięki któremu Rzymianie odnosili zwycięstwa. Współczesnym wzorem jest dla nich przede wszystkim cesarz Julian. W procesie naprawy państwa, którą chciał i mógł przeprowadzić władca obdarzony przecież trzeźwym sądem (sobrietas), wiedzą wojskową (militaris rei scientia) i mnóstwem innych zalet (virtutumque omnium incrementa; 22,7,9), Ammianus nie widzi ani pozytywnej, ani negatywnej roli chrześcijaństwa.

Czym może zakończyć się ów bieg dziejów rzymskich, historyk nie mówi wyraźnie. Starość państwa, przeciwnie niż u Florusa, z którego zdaje się tu czerpać natchnienie, nie wiąże się u niego ani z upadkiem sił, ani też z ich odrodzeniem. Ammianus jest większym pesymistą. Trudno się temu dziwić. Florus żył w epoce największego rozkwitu państwa za Trajana i Hadriana, Ammianus patrzył na katastrofy i upadki. Zmarnowane na skutek małostkowości cesarza Konstancjusza zwycięstwo nad Germanami pod Argentoratum (357), bolesne klęski na Wschodzie w starciach z Persami pod Amidą (359) i Ktezyfontem (363) czy haniebny pokój Jowiana (363) nie wróżyły niczego dobrego. Wraz ze śmiercią Juliana opuściła ziemię Adrastia-Nemezis, opiekuńcze bóstwo, i pozostawiła ją swemu losowi. Ten zaś wiódł Rzymian nieubłaganie ku katastrofie pod Hadrianopolem (378). Gdyby żył Julian, zgładzony nie wiadomo czyją ręką, pewnie by do niej nie doszło. Mimo to Ammianus nie wątpi w wieczne trwanie państwa rzymskiego, czego gwarantem miałoby być nieśmiertelne bóstwo. Dzięki jego nieustannej pomocy państwo trwać będzie niewzruszenie. Dlatego to nie klęska pod Hadrianopolem kończy dzieło Ammiana, ale zapowiedzi poskromienia buńczucznych plemion germańskich. Tak w wielkim skrócie widział historię imperium rzymskiego autor Dziejów.

Jak zaś należy - zdaniem Ammiana - ową historię przedstawiać? Wypowiedzi na ten temat w zachowanej części dzieła nie są zbyt liczne. Niemniej jednak z tych kilku uwag i pisarskiej praktyki autora potrafimy odtworzyć jego metodologię historii. Zasadniczym przedmiotem historycznego opisu są wydarzenia ważne. Nie da się bowiem przekazać wszelkiego rodzaju drobiazgów dotyczących czy to cesarza, czy szeregowego żołnierza, czy jakiejś miejscowości (14,11,34; 26,1,1). Wielu dawniejszych historyków - pisze Ammianus (26,1,1) - powstrzymywało się z publikowaniem dzieł zawierających zbyt wiele szczegółów. Istotną materię historii należy więc opracować zwięźle. Jednak postulat zwięzłości zasługuje na pochwałę tylko wówczas, "gdy przerywając niepotrzebną zwłokę, niczego nie odbiera prawdziwemu poznaniu wydarzeń" (15,1,1). Bardziej szczegółowo należy ukazać dzieje współczesne, które historyk ogląda własnymi oczyma lub posiada o nich informacje od naocznych świadków, postawiwszy im odpowiednie pytania. Pierwszą zasadą przekazu historycznego jest bowiem prawda (veritas, integra fides; 16,1,3.1, 9; 18,6,23; 21,1,1; 31,5,10). Historykowi nie wolno kłamać ani stosować przemilczeń (opus silentio corrumpere; 31,16,9). Te reguły - jak wiemy - wpajał historykom Cyceron, tak często cytowany przez Ammiana na kartach Dziejów.

Zasadniczo Dzieje rzymskie, jako historia imperium rzymskiego od wstąpienia na tron Nerwy do bitwy pod Hadrianopolem, bliskie są gatunkowo dziełom Liwiusza czy Tacyta. Jednak w porównaniu z nimi Ammianus nie jest autorem tak bardzo romanocentrycznym, a ponadto dużo więcej miejsca poświęca pierwiastkom biograficznym. Na pierwszym planie znajdują się żywoty i czyny cesarzy. Nie mogło zresztą być inaczej, skoro to cesarz stał w centrum życia państwowego. Wśród cesarzy pierwsze miejsce przypada niewątpliwie Julianowi, którego historyk wykreował niemal na idealnego władcę.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach