Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Fizyka > PAN BÓG JEST WYRAFINOWANY...  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
Einstein i Niemcy

W kwietniu 1914 roku Einstein wyjechał z Zurychu, by osiedlić się w Berlinie, stolicy Cesarstwa Niemieckiego, które wówczas nie było jeszcze w stanie wojny. W grudniu 1932 roku opuścił Niemcy na zawsze. W tym kraju przeżył pierwszą wojnę światową. Cesarstwo się rozpadło. Tam zdobył światową sławę w 1919 roku, za czasów Republiki Weimarskiej. Gdy wyjeżdżał z Niemiec, losy republiki również były już przesądzone.

Sława budzi zazdrość i nienawiść. Pod tym względem Einstein nie był wyjątkiem. W jego przypadku reakcje takie były szczególnie ostre, ponieważ zajmował eksponowane miejsce w burzliwym otoczeniu. W latach dwudziestych był bardzo znaną osobistością, i to z wielu powodów. Był półbogiem. Był administratorem nauki i wybitnym reprezentantem niemieckiego establishmentu. Wiele podróżował - po całej Europie i obu Amerykach, do Japonii i Palestyny. Wypowiadał się także o sprawach obcych ówczesnemu establishmentowi, takich jak pacyfizm i los Żydów.

Z jednej strony rola Einsteina w establishmencie wynikała z jego zobowiązań, również administracyjnych, związanych z pozycją naukową. Wszystkie te obowiązki wypełniał sumiennie, czasami sprawiało mu to przyjemność. Jako członek znanej Preussische Akademie der Wissenschaften regularnie brał udział w posiedzeniach plenarnych oraz sekcji fizycznej, wielokrotnie uczestniczył w pracy różnych komitetów i recenzował wątpliwe prace przesłane do "Sprawozdań" Akademii, w których często publikował [K2]. 5 maja 1916 roku został następcą Plancka na stanowisku przewodniczącego Deutsche Physikalische Gesellschaft (Niemieckiego Towarzystwa Fizycznego). Do 31 maja 1918 roku, kiedy to zastąpił go Sommerfeld, Einstein przewodniczył podczas osiemnastu posiedzeń tego towarzystwa i wielokrotnie na nich występował. 30 grudnia 1916 roku został mianowany przez cesarza członkiem rady nadzorczej Physikalische Technische Reichsanstalt, instytucji ogólnoniemieckiej, i brał udział w debatach tej rady nad ustaleniem programu badań doświadczalnych [K3]. Funkcję tę pełnił aż do wyjazdu z Niemiec. W 1917 roku został dyrektorem Kaiser Wilhelm Institut für Physik (Instytutu Fizyki Cesarza Wilhelma); było to stanowisko w zasadzie administracyjne, gdyż początkowo do głównych zadań Instytutu należało rozdzielanie pieniędzy na badania prowadzone w rozmaitych uniwersytetach.* (Instytut zmienił się w placówkę badawczą dopiero po wyjeździe Einsteina z Niemiec). W 1922 roku Akademia mianowała go członkiem rady dyrektorów laboratorium astrofizycznego w Poczdamie [K4]. W tym samym roku został prezydentem Einstein Stiftung, fundacji mającej promować badania nad eksperymentalną weryfikacją ogólnej teorii względności. Fundacja mieściła się później w Einstein Turm, dość dziwacznie wyglądającym nowym budynku na terenie laboratorium astrofizycznego w Poczdamie. Główny instrument naukowy, Teleskop Einsteina, został zaprojektowany specjalnie do prowadzenia obserwacji Słońca. Einstein nie pełnił żadnych formalnych obowiązków na Uniwersytecie Berlińskim, ale czasami tam wykładał i prowadził seminaria. Czuł także, że ma moralne zobowiązania w stosunku do Zurychu, które wypełnił, wygłaszając na tamtejszym uniwersytecie serię wykładów w okresie od stycznia do czerwca 1919 roku.

* W pierwszych latach tylko astronom Freundlich był zatrudniony w Instytucie na stanowisku naukowym. Sprawił on pewne kłopoty Einsteinowi i innym członkom kierownictwa [K4].

Einstein miał jeszcze jedno stanowisko profesora, w Holandii. Na mocy królewskiego dekretu z 24 czerwca 1920 roku została ustanowiona dla niego specjalna katedra w Lejdzie, tak aby mógł przyjeżdżać tam z krótkimi wizytami w wybranym przez siebie czasie. 27 października 1920 roku Einstein wygłosił w Lejdzie wykład inauguracyjny na temat eteru i teorii względności.* Później przyjeżdżał do Holandii w listopadzie 1921, maju 1922, październiku 1924, lutym 1925 i kwietniu 1930, by wygłosić kilka wykładów. Czuł się tam swobodnie, chodził w swetrze [U1]. Początkowo został mianowany na trzy lata, ale czas zatrudnienia był systematycznie przedłużany i formalnie umowa wygasła dopiero 23 września 1952 roku [B2].

* W wydrukowanej wersji wykładu [E39] podana jest błędna data jego wygłoszenia. Przez aether Einstein rozumiał pole grawitacyjne (można się zastanawiać, czy ta nazwa została szczęśliwie wybrana). "Eter z ogólnej teorii względności to ośrodek bez właściwości mechanicznych i kinematycznych, który współokreśla zdarzenia mechaniczne i elektromagnetyczne".

W latach dwudziestych Einstein nie zajmował się tylko sprawami administracyjnymi i piastowaniem profesorskich stanowisk, ale razem z Mühsamem zmierzył średnicę kapilar, z Goldschmidtem wynalazł aparat wspomagający słuch, a z Szilardem zaprojektował kilka urządzeń chłodniczych* (więcej piszę o tym w rozdziale 29). Przede wszystkim nadal interesował się podstawowymi zasadami fizyki. Powrócę do tego tematu w następnym podrozdziale, ale najpierw chciałbym krótko omówić inne działania Einsteina w okresie berlińskim.

* Einstein był również współwłaścicielem - razem z holenderską firmą N.V. Nederlandsche Technische Handelsmaatschappy "Giro" - patentu na żyrokompas (Deutsches Reichs Patent 394677) [M2]. Urządzenie to skonstruował w połowie lat dwudziestych.

Wkrótce po wybuchu pierwszej wojny światowej Einstein po raz pierwszy wystąpił publicznie jako pacyfista. Później robił to wielokrotnie. Jego stanowisko wzbudzało wrogie reakcje. Podczas wojny szef sztabu berlińskiego okręgu wojskowego napisał do komendanta policji Berlina, wskazując na niebezpieczeństwo związane z udzielaniem pacyfistom zgody na zagraniczne wyjazdy. Na dołączonej liście znanych pacyfistów znalazło się nazwisko Einsteina [K5]. Po wojnie wypowiedzi Einsteina na rzecz utworzenia rządu światowego uczyniły zeń postać znienawidzoną w nieustannie rosnących szeregach niemieckich nacjonalistów.

Einstein uważał swój pacyfizm za instynktowne odczucie, nie zaś konsekwencję jakiejś intelektualnej konstrukcji [N8]. W młodości jednym z jego ideałów było ustanowienie Stanów Zjednoczonych Europy. Z tego powodu był aktywnym członkiem Bund Neues Vaterland (który później przekształcił się w Niemiecką Ligę Praw Człowieka), organizacji założonej w 1914 roku, której celem była popularyzacja idei zjednoczonej Europy; w 1928 roku został członkiem jej rady naczelnej. W 1923 roku pomógł w założeniu Towarzystwa Przyjaciół Nowej Rosji (Freunde des Neuen Russland) [K6]. Stowarzyszenie to zajmowało się głównie wymianą kulturalną, ale mimo to wzbudziło zainteresowanie policji [K7]. Pod koniec lat dwudziestych pacyfizm Einsteina - który zaczął bronić zasady bezwarunkowej odmowy noszenia broni - przybrał bardziej radykalną postać. Wśród licznych podpisanych przez niego manifestów znalazło się kilka wezwań do powszechnego i całkowitego rozbrojenia. W 1931 roku, w liście do Międzynarodówki Przeciwników Wojny, Einstein wyraził opinię, że ludzie powinni wziąć w swoje ręce sprawę rozbrojenia, zamiast pozostawiać ją w gestii polityków i dyplomatów [N9].

W liście do Hadamarda Einstein zauważył, że nie ośmieliłby się głosić swoich poglądów antywojennych jakiemuś afrykańskiemu plemieniu, "gdyż pacjent mógłby umrzeć, nim lekarstwo przyniosłoby mu jakąkolwiek pomoc" [E40]. Potrzebował dość dużo czasu, aby właściwie rozpoznać, jak poważnie choruje Europa (pod tym względem nie był bynajmniej wyjątkiem). To prawda, że w 1932 roku Einstein podpisał apel do niemieckich socjalistów i komunistów, aby połączyli siły w celu odparcia "straszliwej groźby przerodzenia się Niemiec w kraj faszystowski" [K8], ale jeszcze w maju 1933 roku, trzy miesiące przed dojściem Hitlera do władzy, wciąż bronił bezwarunkowego stanowiska antymilitarystycznego. Później zmienił zdanie, o czym piszę w podrozdziale 25b.

W okresie berlińskim Einstein zaczął się również interesować losem Żydów. Nigdy nie widział w tym żadnego konfliktu z głoszonymi ponadnarodowymi ideałami. W październiku 1919 roku napisał do fizyka Paula Epsteina: "Można zajmować ponadnarodowe stanowisko, nie przestając przejmować się losem swojego plemienia" [E41]. W grudniu napisał do Ehrenfesta: "Panuje tu silny antysemityzm, a polityczna reakcja jest bardzo gwałtowna" [E42]. Szczególnie gniewał go stosunek Niemców do Żydów, którzy niedawno uciekli przed gorszymi prześladowaniami w Polsce i Rosji.* "Podżeganie ludzi przeciw tym nieszczęsnym uciekinierom [...] stało się skuteczną bronią polityczną, z powodzeniem stosowaną przez wszystkich demagogów" [E42a]. Einstein znał ich los szczególnie dobrze, gdyż wielu z nich dosłownie pukało do jego drzwi z prośbą o pomoc. Jego zdaniem, ponadnarodowe poglądy mogły zejść na drugi plan, gdy należało pomóc prześladowanym Żydom. Również w tym przypadku pacjent mógł umrzeć (i tak się często zdarzało), nim lekarstwo zdążyłoby zadziałać.

* Napływ Żydów ze wschodu był szczególnie widoczny w Berlinie. W 1900 roku na 92 tysiące Żydów berlińskich tylko 11 tysięcy stanowili "Ostjuden". W 1925 roku liczba ta wzrosła do 43 tysięcy w populacji liczącej 172 tysiące osób [G1].

Jeszcze jedna sprawa budziła jego gniew. "Zawsze napawają mnie niesmakiem - pisał - pozbawione godności tęsknoty i dążenia asymilacyjne, które zauważam u tych moich [żydowskich] przyjaciół. [...] Te i podobne obserwacje sprawiają, że budzi się we mnie poczucie tożsamości z moim narodem" [E43].* Jestem przekonany, że dla Einsteina najsilniejszym źródłem tożsamości, oprócz nauki, było poczucie, że jest Żydem. Z biegiem lat poczucie to nabierało coraz większego znaczenia. Nie wiązały się z tym żadne przekonania religijne. W 1924 roku Einstein przystąpił do gminy żydowskiej w Berlinie i zaczął płacić składki, ale był to z jego strony wyłącznie akt solidarności. Syjonizm był dla niego przede wszystkim dążeniem do godności jednostki. Nigdy nie wstąpił formalnie do ruchu syjonistycznego.

* Einstein w cytatach, s. 114.

Jedna osoba przyczyniła się w decydujący sposób do przebudzenia żydowskiej tożsamości Einsteina: Kurt Blumenfeld, w latach 1910-1914 sekretarz generalny Komitetu Wykonawczego Światowej Organizacji Syjonistycznej, której siedziba mieściła się wówczas w Berlinie. Od 1924 do 1933 roku Blumenfeld był przewodniczącym Związku Niemieckich Syjonistów. Ben Gurion nazwał go największym moralnym rewolucjonistą ruchu syjonistycznego. Blumenfeld był przedstawicielem siódmego pokolenia wyemancypowanych niemieckich Żydów. Napisał on piękny esej, w którym zrelacjonował swoje dyskusje z Einsteinem w 1919 roku i swoje usiłowania, aby "wydobyć z niego to, co było w nim ukryte, nigdy nie próbując wpoić mu czegoś, co byłoby sprzeczne z jego naturą" [B3]. W późniejszych latach Einstein często powierzał mu przygotowanie swoich deklaracji w sprawach dotyczących syjonizmu. To również Blumenfeld zdołał przekonać Einsteina, że powinien towarzyszyć Weizmanowi w podróży do Stanów Zjednoczonych (od 2 kwietnia do 30 maja 1921), której celem było zebranie funduszy na budowę Uniwersytetu Hebrajskiego. Blumenfeld potrafił doskonale ocenić człowieka, z którym miał do czynienia. Po przekonaniu Einsteina napisał w liście do Weizmana: "Jak Pan wie, Einstein nie jest syjonistą. Błagam Pana, aby nie czynił Pan żadnych prób nakłonienia go do przystąpienia do naszej organizacji. [...] Słyszałem [...], że oczekuje Pan, iż Einstein będzie wygłaszał przemówienia. Proszę zachować w tej sprawie ostrożność. Einstein [...] z powodu naiwności często wypowiada się w sposób dla nas niepożądany" [B4].* W rozmowie ze mną Einstein powiedział kiedyś, że "Meine Beziehungen zu dem Weizmann waren, wie der Freud sagt, ambivalent".**

** Część listu (z błędną datą) jest opublikowana w [B3]. Pełny tekst można znaleźć w [B5].

** "Jak powiedziałby Freud, moje stosunki z Weizmannem były ambiwalentne".

Widzimy zatem wyraźnie, jak skomplikowane stało się życie Einsteina w latach dwudziestych. Uczony, administrator nauki, wykładający gościnnie profesor, aktywny pacyfista, rzecznik moralnego syjonizmu. Niemiecki establishment uważał go za swego, choć nominalnie Einstein był Szwajcarem.* Jednocześnie, jako pacyfista, stał się osobnikiem podejrzanym. Był celem antysemickich ataków prawicy. Denerwował zwolenników asymilacji Żydów, gdyż nie ukrywał swych poglądów na temat potrzeby ekspresji tożsamości żydowskiej. Nie jest zatem niespodzianką, że w takich okolicznościach czasami miał trudności z zachowaniem właściwej perspektywy, co mogą zilustrować dwa przykłady. Pierwszy dotyczy zamieszek z 1920 roku, drugi Ligi Narodów.

* Por. opis okoliczności towarzyszących przyznaniu Einsteinowi Nagrody Nobla, rozdział 30.

12 lutego 1920 roku w czasie wykładu Einsteina na Uniwersytecie Berlińskim wybuchła awantura. Według oficjalnej wersji, jej przyczyną była zbyt mała liczba krzeseł, by wszyscy mogli usiąść. W oświadczeniu prasowym Einstein stwierdził, że niektóre wrogie zachowania skierowane przeciw niemu nie były jawnie antysemickie, ale można je było tak interpretować [K9]. 24 sierpnia 1920 niedawno założone stowarzyszenie Arbeitsgemeinschaft Deutscher Naturforscher (Niemieckie Stowarzyszenie Przyrodników) zorganizowało mityng w największej sali koncertowej Berlina, którego celem było potępienie teorii względności i niewybrednej propagandy, jaką rzekomo uprawiał jej twórca.* Einstein przybył na mityng. Trzy dni później odpowiedział w "Berliner Tageblatt" [E44]. Zauważył, że przeciwnicy zareagowaliby zapewne inaczej, gdyby "był Niemcem ze swastyką lub bez, nie zaś Żydem o liberalnych, internacjonalistycznych przekonaniach". Następnie zacytował wypowiedzi Lorentza, Plancka i Eddingtona, pochlebnie oceniające jego badania, po czym wyraził się bardzo obraźliwie o Lenardzie, co znalazło się na pierwszej stronie. Można to zrozumieć. W tym czasie Lenard był już na dobrej drodze, by stać się najbardziej godnym pogardy ze wszystkich niemieckich uczonych o uznanej pozycji. Jednak odpowiedź Einsteina niewątpliwie nie była wielkim dziełem literackim i zdecydowanie różniła się stylem od wszystkiego, co kiedykolwiek pozwolił opublikować pod własnym nazwiskiem. 6 września napisał do niego minister kultury, składając wyrazy ubolewania z powodu wydarzeń 24 sierpnia [K10]. 9 września Einstein napisał do Borna: "Nie oceniaj mnie zbyt surowo. Każdy musi od czasu do czasu złożyć ofiarę na ołtarzu głupoty [...], zrobiłem to, publikując ten artykuł" [E45].

* Stowarzyszenie to później opublikowało książkę 100 Autoren Gegen Einstein [I2].

W dniach od 19 do 25 września w Bad Nauheim odbył się zjazd Gesellschaft der Deutschen Naturforscher und Ärzte (Stowarzyszenia Niemieckich Przyrodników i Lekarzy). Obecni byli Einstein i Lenard. Z oficjalnego protokołu wynika tylko, że wdali się w jałową, lecz kulturalną debatę na temat teorii względności [E46]. Born wspomina jednak, że Lenard atakował Einsteina w złośliwy i jawnie antysemicki sposób [B6], natomiast po zjeździe Einstein obiecał mu, że nigdy już nie będzie się tak denerwował, jak w Bad Nauheim [E46a]. Budynek, w którym odbywał się zjazd, chroniła uzbrojona policja [F4], ale obyło się bez incydentów.

Einstein mógł oczywiście wyjechać z Niemiec i znaleźć doskonałe stanowisko za granicą. Postanowił pozostać, gdyż - jak powiedział - "Berlin to miejsce, z którym jestem najmocniej związany jako człowiek i jako uczony" [E46b].

W marcu 1922 roku, na zaproszenie Collége de France, Einstein pojechał do Paryża, by tam dyskutować o swojej teorii z fizykami, matematykami i filozofami. Stosunki między Francją i Niemcami wciąż były bardzo napięte i Einsteina zaatakowali nacjonaliści z obu krajów. Aby uniknąć demonstracji, musiał wysiąść z pociągu na podmiejskiej stacji [L6]. Wkrótce po tej podróży przyjął zaproszenie do udziału w Komitecie Współpracy Intelektualnej Ligi Narodów. Niemcy przystąpiły do Ligi dopiero w 1926 roku, a zatem Einstein ponownie znalazł się na eksponowanej pozycji. 24 czerwca został zamordowany Walther Rathenau, Żyd i znajomy Einsteina, który przez kilka miesięcy był niemieckim ministrem spraw zagranicznych. 4 lipca Einstein napisał do Marii Curie, że musi zrezygnować z udziału w komitecie, gdyż zabójstwo Rathenaua unaoczniło mu, że z uwagi na silny antysemityzm nie jest właściwym członkiem [E47]. Tydzień później napisał do niej, że zamierza zrezygnować z członkostwa w Akademii i osiedlić się gdzieś jako osoba prywatna [E48]. Później, tego samego roku, jako przyczynę rezygnacji podał "aktywność w sprawach żydowskich i, mówiąc ogólniej, moją żydowską narodowość" [E49]. Przekonano go jednak, aby tego nie czynił. W marcu 1923 roku, wkrótce po tym, jak wojska francuskie i belgijskie zajęły Zagłębie Ruhry, Einstein zrezygnował ponownie, stwierdzając, że Liga nie ma ani siły, ani dobrej woli, aby zrealizować swoje szczytne zadania [E50]. W 1924 roku powrócił do Komitetu, gdyż czuł, że "kierował się przejściowym nastrojem zniechęcenia, nie zaś trzeźwym namysłem" [E51].*

* W 1927 roku Einstein, Curie i Lorentz przygotowali sprawozdanie dla Komitetu, dotyczące międzynarodowego biura meteorologicznego [E52]. Einstein ostatecznie zrezygnował z udziału w Komitecie w kwietniu 1932 roku [D2].

Najwyraźniej niepokoje i gwałtowne wydarzenia w Niemczech w początku lat dwudziestych bardzo silnie wpływały na nastrój Einsteina. 8 października 1922 roku wyjechał wraz z żoną w trwającą pięć miesięcy podróż. "Po zamordowaniu Rathenaua bardzo się ucieszyłem z okazji do dłuższej nieobecności w Niemczech, gdyż w ten sposób oddaliłem się od zagrożenia, które przejściowo się wzmogło" [K11]. Po krótkich wizytach w Kolombo, Singapurze, Hongkongu i Szanghaju Einsteinowie dotarli do Japonii, gdzie gościli przez pięć tygodni. En route Einstein dowiedział się, że otrzymał Nagrodę Nobla.* W drodze powrotnej małżonkowie spędzili dwanaście dni w Palestynie, odwiedzili Hiszpanię i wreszcie wrócili do Berlina w lutym 1923 roku. Kolejną długą podróż odbyli w maju i czerwcu 1925 roku; pojechali wtedy do Argentyny, Brazylii i Urugwaju. Gdziekolwiek się znaleźli, zawsze byli szczególnie gorąco podejmowani przez lokalne społeczności żydowskie.

* Patrz rozdział 30.

Można powiedzieć: żyli pełnią życia. Einsteinowi przyszło jednak za to zapłacić. W początkach 1928 roku, podczas pobytu w Zuoz w Szwajcarii, Einstein zasłabł z powodu wyczerpania. Lekarze stwierdzili u niego rozszerzenie komór sercowych. Najszybciej, jak było to praktycznie możliwe, został przewieziony do Berlina, po czym spędził w łóżku cztery miesiące. Doszedł w pełni do zdrowia, ale przez prawie rok był bardzo słaby. "Czasami [...] wydawało się, że odpowiada mu atmosfera szpitalna, gdyż dzięki temu mógł spokojnie pracować" [R1].

W czasie choroby - dokładniej mówiąc, w piątek, 13 kwietnia 1928 roku - Einstein zatrudnił Helen Dukas. Już do końca życia Einsteina pełniła ona funkcję jego zaufanej sekretarki, a z biegiem czasu stała się członkiem rodziny.

Latem 1929 roku Einstein kupił działkę w niewielkiej osadzie Caputh, w pobliżu Berlina, kilka minut piechotą od szerokiego nurtu Haweli. Zbudował tam niewielki domek dla rodziny. Było to na krótko po jego pięćdziesiątych urodzinach,* kilku przyjaciół uczciło ten jubileusz, ofiarowując mu wspólnie żaglówkę. Żeglowanie po Haweli stało się jedną z jego ulubionych rozrywek.

* Miasto Berlin zamierzało ofiarować mu letni dom, ale po wielu komplikacjach, nie zawsze przyjemnych, z tego pomysłu nic nie wyszło [R1].

Wkrótce po zakończeniu rekonwalescencji Einstein znów wyruszył w podróż. Od grudnia 1930 do marca 1931 przebywał w Caltech. Po raz drugi przyjechał tam w grudniu 1931 i pozostał do marca 1932.* W tym czasie sytuacja w Niemczech stale się pogarszała. W grudniu 1932 roku, gdy Einsteinowie wyruszali w drugą podróż do Kalifornii, Einstein zwrócił się do Elsy i powiedział: "Dreh dich um. Du siehst's nie wieder" [Obejrzyj się. Nigdy już tego nie zobaczysz]. Tak też się stało. Dalszy przebieg zdarzeń opisuję w podrozdziale 25b.

* Doszło do tego głównie za sprawą Millikana, który już od 1924 roku namawiał Einsteina, aby część swego czasu spędzał w Pasadenie [M3].

Chciałbym zakończyć tę relację z berlińskiego okresu życia Einsteina anegdotą, opowiedzianą przez hrabiego Harry'ego Kesslera, kronikarza berlińskiego życia z czasów Republiki Weimarskiej. W 1930 roku do Berlina przyjechał rzeźbiarz Maillol. Wśród gości zaproszonych na obiad wydany na jego cześć znalazł się również Einstein. Gdy przyszedł, Maillol zauważył: "Une belle téte; c'est un poěte?". "Musiałem mu wyjaśnić, kim jest Einstein - opowiada Kessler - bo najwyraźniej nigdy o nim nie słyszał" [K12].

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach