Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Religie, Filozofia > Etyka w działaniu  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Zarzut przedwczesnego określenia podmiotu

Liberalizm ma wielu przeciwników, ale niewielu wnikliwych krytyków. Do tych ostatnich należą komunitarianie, zwolennicy poglądu, że jednostka powinna przejąć moralność od swojej wspólnoty, a więc rodziny, grupy wyznaniowej, rzeczników lokalnej tradycji. Komunitarianie przywiązują wielką wagę do socjalizacji i wyrażają przekonanie, że to, co jest w jednostce wartościowe, pochodzi od wspólnoty, która uczy języka, umiejętności praktycznych, właściwego traktowania obcych i przyjaciół. Poglądy komunitarian - Marka Sandela, Alasdaira MacIntyre'a i Charlesa Taylora - zostały skonfrontowane z liberalną teorią sprawiedliwości Johna Rawlsa w książce Stephena Mulhalla i Adama Swifta Liberals and Communitarians (Oksford 1992).

Komunitarianie stawiają liberałom zarzut przedwczesnego określenia podmiotu i ujmowania podmiotu w sposób niedeskryptywny, a więc metafizyczny. Podstawą tego zarzutu jest pogląd wypowiedziany przez Rawlsa w Teorii sprawiedliwości.

[Podmiot] jest wcześniejszy od celów, które wybiera; nawet ostateczny cel wybierany jest spośród wielu możliwych. (J. Rawls: A Theory of Justice. Oksford 1971; wyd. pol. Teoria sprawiedliwości. Warszawa 1994).

Zarzut jest wyrażany w formie pytania: Czy człowiek może być sobą, zanim nabierze określonych cech, w szczególności zanim zdecyduje, co ceni i czym zamierza wypełnić swoje życie? Rawls zakłada, że umysł ludzki to tabula rasa. A przecież tabula rasa nie potrafi wybierać. Jeśli człowiekowi pojętemu jako czysty podmiot - bez pamięci, kultury, religii, uczuć i pragnień - pozwolimy wybierać cele życiowe, to stawiamy przed nim niewykonalne zadanie. Któż dochodząc pełnoletności, potrafi przewidzieć, ile radości i satysfakcji daje bogactwo, dobre małżeństwo, pasjonująca praca szpiega, niezachwiane stawanie w obronie wiary lub leczenie chorych? Młody człowiek stara się coś odgadnąć, a później dostosowuje się do swego losu. Podobnie, co może wiedzieć jednostka decydująca "za zasłoną niewiedzy"? Komunitaryści sądzą, że nic.

Jeśli podmiot zostanie przedwcześnie określony, to bez względu na to, jak ściśle utożsamia się z pewnym celem, cel ten nie może stać się nigdy integralną częścią tożsamości podmiotu. Wartości i zainteresowania, jakimi będę się kierować, muszą stanowić część opisu przedmiotów, na które zwracam uwagę, a nie podmiotu, którym jestem. Jeśli moja tożsamość jest określona, zanim wybiorę cele, do których dążę, to powstaje nieusuwalny dystans między mną i tym, co cenię. (S. Mulhall, A. Swift: dz. cyt.).

Komunitarianie stawiają więc liberałom następujący zarzut: liberałowie nie pozwalają, by podmiot kształtował sam siebie. Najchętniej definiują podmiot decyzji politycznych i moralnych jako pusty, czysty, przezroczysty, obojętny i bezosobowy byt. Nic go nie charakteryzuje, nie ma w nim nie tylko doświadczenia, ale nawet naturalnej ciekawości świata, uczciwości, dążenia do prawdy, wiarygodnych reakcji na cierpienie, piękno i szlachetność. Pusty podmiot może przyjąć lub odrzucić uczucia, jakie w sobie znajduje, może ulegać namiętnościom lub może się ich wyprzeć. Tak pojęty podmiot staje się jakąś bujającą w obłokach abstrakcją, która do niczego nie dąży i sama siebie nie zna. Sandel wypowiada tu obawy analogiczne do tych, które nękały Hegla, gdy pytał, w jaki sposób świadomość ma wiedzieć, że jest świadomością. Odpowiedź Hegla brzmiała okrutnie - przez zniewolenie innej świadomości i zadawanie jej cierpienia. Odpowiedź Sandela jest inna - trzeba się z góry na coś zdecydować, choćby na ślepo. Najlepiej utożsamić się z tym, co zsyła los. Człowiek powinien zlikwidować dystans między swoją tożsamością a wartościami, na które owa tożsamość jest nakierowana. Ma się poczuć świętym, artystą, politykiem, rzemieślnikiem, samotnikiem lub kimkolwiek innym i dopiero z tego punktu widzenia powinien oceniać świat i siebie. Komunitarianie pragną widzieć w człowieku jednostkę, która bezwarunkowo z czymś się utożsamiła, dała się zafascynować i porwać jakiejś wizji swego życia, całkowicie ją zaakceptowała i dostrzega swoją indywidualność jako misję wypełnienia pragnień tego podmiotu. Nie wolno myśleć o sobie jako o czystym ego, które może się wypełnić dowolnymi treściami. Trzeba część świata wchłonąć w siebie i poczuć się fragmentem rzeczywistości. Co nie znaczy, że raz dokonany wybór ma obowiązywać na zawsze. To, czego szukamy w życiu, jest zawsze określone przez to, co już znaleźliśmy. Nie powinniśmy więc określać swojej podmiotowości przez przyjęcie pewnych wartości jako najwyższych i nie podlegających wątpieniu. Nie jesteśmy przecież automatami realizującymi z góry ustalony program.

Żadne zobowiązanie nie może pochłonąć mnie tak całkowicie, żebym przestał siebie rozumieć poza jego granicami. Żadna zmiana planów i celów życiowych nie może być tak dogłębna, by wstrząsnąć podstawami mojej osobowości. Żaden podjęty przeze mnie projekt działania nie może być tak zasadniczy, by porzucenie go stawiało pod znakiem zapytania to, kim jestem. Zawsze pozostaję niezależny od wartości, które cenię, zawsze mogę się ich wyprzeć, moja publiczna tożsamość jako osoby moralnej nie ulega zmianie wraz z upływem czasu odpowiednio do zmian w moim rozpoznaniu wartości. (M. J. Sandel: Liberalism and the Limits of Justice. Cambridge 1982).

Komunitarianie sugerują, że kto wybiera liberalizm, już skrycie jest liberałem, kto wiąże się z chrześcijaństwem, już przyswoił sobie jakieś jego zasady, kto zostaje żołnierzem, już wcześniej marzył o waleczności itd. A więc liberalizm jest wybierany tylko przez zwolenników wolności, chrześcijaństwo przez obrońców zasady miłości bliźniego, komunizm przez osoby mające upodobanie do życia kolektywnego itd. Przedwczesne określenie podmiotu polega więc albo na przywiązaniu się do punktu widzenia pustego ego, które nie umie wybierać, albo na przyjęciu postawy dogmatycznej, która też nie pozwala wybierać.

Liberałowie nie podzielają tych obaw. Rawls zakładał, że za zasłoną niewiedzy mamy pełną wiedzę o świecie i o ludziach, tylko nie wiemy, którą jesteśmy jednostką, a w każdym razie mamy sobie wyobrazić, że tego nie wiemy. W tym właśnie sensie "podmiot jest wcześniejszy od celów, które wybiera", natomiast nie jest bynajmniej pozbawiony kryteriów wyboru. Zwolennik liberalizmu, tak jak każdy inny człowiek, zdaje sobie sprawę, że świadomość jednostki kształtowana jest przez socjalizację. Nikt nie jest tabula rasa, gdy po raz pierwszy dokonuje oceny swego życia i robi plany na przyszłość. Nie jest jednak tak ściśle przywiązany do swej biografii, by wszystko w niej uznać za pomyślne, szczęśliwe i warte wyboru. Dlatego też chcemy czasem odmienić swe życie, porzucić dawne przyzwyczajenia, upodobania i cele, a na ich miejsce przyjąć nowe. To, czy już w jakiejś zaczątkowej formie istnieją one w nas wtedy, gdy je wybieramy, nie ma większego znaczenia. Jeśli nie ulegamy niczyjej presji, jeśli nie byliśmy poddani indoktrynacji i zdobyliśmy wszystkie istotne informacje na swój temat - to mając wrażenie, że wybieramy swobodnie, naprawdę wybieramy swobodnie.

Również zastrzeżenia MacIntyre'a wydają się mało przekonujące. Jego zdaniem żyjemy na ruinach upadłej cywilizacji. Cała nasza moralność i zasady wzajemnego odnoszenia się do siebie świadczą o istnieniu wcześniejszej, wyższej kultury, której wyparliśmy się. Ta wyższa kultura dawała każdemu określone miejsce w społeczeństwie i nakazywała poważnie traktować rolę społeczną, zawodową i rodzinną. Ówczesny styl życia wytwarzał charakterystyczne umiejętności i zalety i prowadził do rozkwitu cnót. Dziś cnoty są martwym świadectwem dawnych obyczajów. Nie istnieją gildie i specyficzne przywileje zawodowe, rzemiosło i rzetelność zawodowa są cenione coraz niżej, żyjemy w społeczeństwie zatomizowanym, wiążemy się z obcymi na krótko i niemal wyłącznie dla interesu. Swój los widzimy w kategoriach osobistych, a nie w kategoriach wydarzeń dotyczących naszej wspólnoty. W ten sposób tracimy orientację moralną.

Filozofia moralna [...] ze swej istoty zakłada socjologię. Każda filozofia moralna proponuje otwarcie lub skrycie przynajmniej częściową analizę pojęciową relacji, jaka zachodzi między sprawcą i jego racjami, motywami, intencjami i działaniami. Taka analiza z zasady zakłada, że te pojęcia są zawarte, lub przynajmniej mogą być zawarte, w rzeczywistości świata społecznego. (A. MacIntyre: After Virtue. Londyn 1981; wyd. pol. Dziedzictwo cnoty, Warszawa 1996).

Jeśli ktoś nie widzi siebie jako cząstki społeczeństwa, nie znajdzie busoli do kierowania swoim życiem - twierdzi MacIntyre. Ma z pewnością rację, że moralność obowiązująca w środowisku ludzi, którzy znają się osobiście i cenią, różni się od moralności, jaka dominuje między nieznajomymi. Dziś jednak musimy żyć w świecie, jaki nas otacza, a więc pośród nieznajomych. Powrót do moralności osobistych kontaktów nie jest możliwy. Nie można codziennie dawać jałmużny stu żebrakom na ulicach wielkiego miasta. A ponieważ nie możemy kierować się wyłącznie zasadami, które obowiązywały w przeszłości, dodatkowe normy musimy określić sami. Nie da się ich wybrać z punktu widzenia pustego "przedwcześnie określonego podmiotu". Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by dokonać takiego wyboru z punktu widzenia wyrobionej autonomii moralnej, której plany życiowe równie dobrze dają się pogodzić z komunitaryzmem, co z liberalizmem.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach