Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > HISTORIA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Bardzo trudno mówić o jednym, określonym spojrzeniu na historię w oświeceniu: tak jak w każdej innej dziedzinie intelektualnej, wiek XVIII charakteryzował się tu nie tyle ustalonym sposobem myślenia, ile heterogenicznością i umiłowaniem sporów. (Potwierdza to uwagę Lionela Gossmana, że mówiąc o oświeceniu, wyobrażamy sobie raczej język, wspólny kod porozumiewania się, niż jakikolwiek zestaw powszechnie przyjętych pryncypiów). Mimo to można wybrać kilka głównych wątków, dotyczących zmian w historiografii i rozumieniu przeszłości.

Po pierwsze, dotyczyły one samej przeszłości. Zrobiło się jej znacznie więcej. Rozwój botaniki i geologii doprowadził rozmaitych myślicieli do wniosku, że świat jest dużo starszy, niż wynikałoby to ze Starego Testamentu. Jeśli nawet biblijny opis Sześciu Dni Stworzenia był prawdziwy, należało go rozumieć nie dosłownie, lecz symbolicznie. Owo wydłużenie się czasu, choć wywołujące wiele kontrowersji, nieuchronnie zmieniło dotychczasowe założenia. Należało inaczej określić rolę Boga w historii. Dla niektórych autorów okazał się On po prostu zbędny. Inni wyobrażali Go sobie jako boską opatrzność: ukryty plan, subtelnie kierujący przebiegiem dziejów ludzkości i działający jako ich ostateczna przyczyna. Wiara w opatrzność nie przemawiała do wszystkich historyków, potrafiła też doprowadzić do przyjęcia zgoła dziwacznych założeń. Niemieccy badacze z połowy XVIII wieku zarzucali, że skłoniła niektórych autorów (jak choćby niezbyt utalentowanego, lecz bardzo poczytnego Johanna Hübnera) do brania za dobrą monetę każdej opowieści, która tylko zdawała się wskazywać na boską ingerencję w historię. Hübner dołączył do swych dziejów Mainzu legendę o Mysiej Wieży. Opowiada ona o arcybiskupie Mainzu imieniem Hatto, który spalił żywcem pewną liczbę żebraków. Miał on przy tym wykrzyknąć: "Słuchajcie! Słuchajcie mysiego pisku!". W odwecie zaczęły go nękać hordy agresywnych myszy i choć uciekł do wieży wzniesionej pośrodku Renu, został w końcu pożarty przez swych prześladowców. Hübner dowodził prawdziwości owego podania na tej podstawie, że pośrodku Renu istotnie stała Mysia Wieża, że opowieść była stara i powszechnie znana, równie przekonująca co jakakolwiek historia biblijna o pladze żab czy szarańczy, oraz że podobny wypadek zdarzył się (jak twierdził) w Polsce w roku 823!

Na szczęście nie wszyscy historycy uznali taką metodę dociekania prawdy za w pełni dopuszczalną.

Jednak nawet po zarzuceniu wiary w opatrzność historycy wciąż potrzebowali jakiejś teorii wyjaśniającej przyczyny wydarzeń. Pojawiły się dwie konkurencyjne idee: przypadku i wielkich mężów. Pierwsza opierała się na filozoficznym pomyśle, że żadne z wielkich wydarzeń nie zostało zaplanowane ani zamierzone. Wolter w swej Rozmowie między braminem a jezuitą wskazywał jako przyczynę zamordowania Henryka IV fakt, że bramin wyruszył na spacer prawą, a nie lewą nogą. Zdaniem zwolenników teorii wielkich mężów o wypadkach decydowała wola wybitnych jednostek. Skrajnym przykładem tego drugiego stanowiska (niepokojąco pozbawionym szelmowskiego humoru Woltera) jest uwaga o Aleksandrze Wielkim, jaką poczynił Johann Fichte (1762-1824):

Nie mówcie mi o tysiącach tych, którzy padli na jego drodze; nie mówcie o jego własnej śmierci w kwiecie wieku - skoro wypełnił swą Ideę, cóż pozostało mu chwalebniejszego, niż umrzeć?

Razem występujące przekonanie o wszechmocnej sile rozumu, jako zjawiska abstrakcyjnego, ponadhistorycznego, oraz wiara w rolę jednostkowego geniuszu, rozpłomienionego szlachetnością swej filozoficznej misji, brzmią dzisiaj jednak fałszywie.

W epoce oświecenia pojawiła się też wiara w ponadhistoryczny i uniwersalny charakter natury ludzkiej. Dawid Hume (1711-1776) pisał: "Ludzie są tak dalece, bez względu na czas i miejsce, tacy sami, że historia nie powie nam w tej materii nic nowego ani niezwykłego. Główny jej pożytek polega wyłącznie na tym, że wykrywa ona stałe i powszechne pierwiastki natury ludzkiej". (Dawid Hume: Badania dotyczące rozumu ludzkiego. Przeł. J. Łukasiewicz i K. Twardowski. PWN, Warszawa 1977, s. 101). Już średniowieczni kronikarze wychodzili z założenia, że przeszłość nie różni się niczym od teraźniejszości, jednak Hume miał na myśli coś trochę innego: nie założenie ponadhistorycznych podobieństw, lecz (jak to rozumiał) ich odkrycie. Na pojmowanie historii wpłynęła tu logika i nauki przyrodnicze, głoszące, że świat jest zasadniczo statyczny i rządzony prawami, które można pojąć na drodze uważnych dociekań. Hume żywił przekonanie, że studiowanie dziejów mogłoby na tej samej zasadzie doprowadzić do odsłonięcia owych najistotniejszych pierwiastków, z których składa się natura ludzka.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach