Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > HISTORIA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Temat dociekań sprowadza nas z powrotem do dziedzictwa antykwarystów. Pod wieloma względami siedemnastowieczne kolekcjonerstwo, kładące nacisk na udokumentowanie szczegółu i na różnice między poszczególnymi epokami, znajdowało się na przeciwnym biegunie wielkiego filozoficznego dziejopisarstwa wczesnego oświecenia. Lecz już w wieku XVIII oba te elementy połączyły się w coś bliższego znanej nam współcześnie historii. Wybitnym tego przykładem jest dzieło Edwarda Gibbona (1737-1794) Zmierzch cesarstwa rzymskiego, liczące półtora miliona słów i obejmujące dzieje Europy od czasów starożytnego Rzymu do późnego średniowiecza, niepodobne do żadnej z wymienionych dotychczas książek historycznych. Nie poruszało ono nowej tematyki, choć zawartej w nim próby analizy upadku cywilizacji bodaj nikt przedtem nie podejmował. Nie wprowadzało też nowej metodologii, jako że Gibbon w oczywisty sposób korzystał z technik antykwarystów. A przecież coś je odróżnia od innych: jest czytane po dziś dzień.

To nieco obłudne stwierdzenie. W końcu wracamy także do dawniejszych historyków, szczególnie starożytnych Greków. Gibbona zaś czytamy wprawdzie, ale od dawna mu już nie ufamy. Jednak specyfiką Zmierzchu cesarstwa rzymskiego (i powodem, dla którego wydawnictwa wciąż publikują tę książkę w wysokich nakładach) jest fakt, iż mamy tu do czynienia z dziejopisarstwem łączącym dla przyjemności czytelnika analizę źródłową antykwarysty ze stylem narracji cycerońskiej i dociekliwością oświeceniowego filozofa. Nie oznacza to wcale, by Gibbon celował w którejkolwiek z tych dziedzin: nigdy nie odwiedzał archiwów i opierał się jedynie na drukowanych edycjach dokumentów; pisał stylem eleganckim, lecz nieco rozwichrzonym. Poważny problem stanowi fakt, że Zmierzch cesarstwa rzymskiego ani nie tłumaczy nam należycie, dlaczego upadł Rzym, ani też co właściwie miałby znaczyć kres cywilizacji. Mimo to Gibbon dał jeśli nie pierwszy, to z pewnością najwyrazistszy przykład pracy historyka. Nie filozofa, nie kronikarza, nie chorografa czy antykwarysty, lecz właśnie historyka.

powiększenie...

Edward Gibbon (rysunek przypisywany lady Dianie Beauclerk). Za zgodą British Library.
Wspomniałem, że Gibbon nie wyjaśnia upadku Rzymu. Uczciwiej może byłoby powiedzieć, że jego wyjaśnienie opiera się nie na abstrakcyjnej analizie, ale na spiętrzeniu narracji. Zamiast opowiedzieć się za jednym modelem przyczynowości, na przykład losowym, Gibbon usiłuje pokazać złożoność przyczyn historycznych, całe mnóstwo interakcji między oddzielnymi elementami. W Zmierzchu cesarstwa rzymskiego owa wiara w złożoność nie ma charakteru ustalonej teorii, a raczej posiada ukrytą logikę, jednakże historycy pod koniec XVIII i na początku XIX wieku - szczególnie w Niemczech - zaczęli właśnie takie teorie rozwijać. Nie zadowalało ich wytłumaczenie "losowe", gdyż okazywało się ono zwykłą kapitulacją w obliczu złożoności; nie ufali także filozofii i polityce zwolenników koncepcji wielkich mężów. Jak to później ujął szkocki pisarz Thomas Carlyle (1795-1881):

Kto był ważniejszą osobistością w historii ludzkości: czy ten, kto pierwszy przeprowadził armię przez Alpy [...], czy bezimienny prostak, który jako pierwszy wyklepał sobie z żelaza łopatę? [...] Same prawa i konstytucje polityczne nie stanowią naszego Życia, są jedynie budynkiem, w którym Życie prowadzimy; mało tego, są jedynie nagimi ścianami tego budynku: jego niezbędne umeblowanie, czyli wynalazki, obyczaje i codzienne nawyki, regulujące i podtrzymujące naszą egzystencję, nie są dziełem Draka czy Hampdena, lecz fenickich żeglarzy, włoskich budowniczych, saksońskich hutników oraz filozofów, alchemików, proroków i całych dawno zapomnianych rzesz artystów i rzemieślników.

Historycy, szczególnie z późnego okresu niemieckiego oświecenia, nabierali coraz mocniejszego przekonania, że do należytego rozumienia dziejów potrzeba dwóch powiązanych ze sobą warunków: po pierwsze, bardzo szczegółowego studiowania źródeł archiwalnych, po drugie, rozwinięcia takiej teorii przyczynowości, która ogarnęłaby złożone relacje wynikłe z położenia geograficznego, systemów społecznych, sił gospodarczych, idei kulturalnych, postępu technologicznego i indywidualnej woli. Historia oddalała się od polityki i prawa w stronę gospodarki i tego, co dziś nazwalibyśmy socjologią. Można by pomyśleć, że po takim szturmie wieża Tukidydesa musiała lec w gruzach.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach