Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > HISTORIA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Sama sugestia, że rozwój historiografii zakończył się w połowie XIX wieku, jest oczywiście śmieszna. Posłużyłem się Rankem jako punktem docelowym głównie dlatego, że trudno mi było związać w spójną narrację całe krocie odrębnych wątków, w ramach których od tego momentu rozwijało się dziejopisarstwo. Nie był to jednak wybór przypadkowy. Właśnie od czasu Rankego historycy wszelkiego rodzaju za najważniejszą uznali ideę prawdy jako czegoś, do czego można się zbliżyć lub co można wręcz osiągnąć, wiernie trzymając się źródeł. Pretensje historii do ścisłości i użyteczności zaczęły się od XIX wieku bardziej opierać na skrupulatnym badaniu materiałów niż na retorycznej elegancji czy filozoficznej przenikliwości.

Proces ten pogłębił się wraz z rosnącą instytucjonalizacją historii w XIX i XX wieku. Dziejopisarstwo było jedną z wielu dyscyplin, które uległy profesjonalizacji po rewolucji przemysłowej; w porównaniu z innymi dziedzinami humanistyki i tak stosunkowo późno ugruntowało się jako poważna gałąź studiów uniwersyteckich. Pod koniec XIX wieku historycy zaczęli tworzyć zrzeszenia zawodowe (jak choćby Amerykańskie Stowarzyszenie Historyczne) i wydawać pisma naukowe. W wieku XX coraz więcej badaczy pisało doktoraty, obejmowało posady na uniwersytetach i rościło sobie prawo do bezapelacyjnego statusu "profesjonalistów". Ów pęd do profesjonalizacji na przełomie stuleci wynikał częściowo z faktu, że nowoczesne państwa miały coraz większe możliwości ekonomiczne wspierania intelektualistów. Ceną tego wsparcia był postulat, by historia służyła państwu, dostarczając mu "dziejów narodowych". Zadecydowało to do pewnego stopnia o kształcie zagadnień, jakimi zajmowali się pierwsi zawodowi badacze w różnych krajach. Anglia uważała własny ustrój za szczyt demokracji parlamentarnej i za pomocą historii umacniała mocarstwową dumę; Francja widziała w rewolucji 1789 roku narodziny nowoczesnego państwa; Niemcy celebrowały "wyższość" swej kultury i rasy, a Ameryka chlubiła się swą rzekomą odmiennością od europejskich wzorców. Profesjonalizacja historii nie uwolniła badaczy od stronniczych roszczeń ich kultur, a nawet wzmocniła te roszczenia.

Jako że sam czerpię profity z tego systemu, nadmierne grymaszenie byłoby nietaktem. Warto jednakże wynotować niektóre koszty, jakie historycy zmuszeni byli zapłacić za swój zawodowy status. Po pierwsze, nieustannie rośnie przepaść pomiędzy zwykłymi czytelnikami a historykami akademickimi - pisząc dla prasy naukowej albo publikując monografie w wydawnictwach uniwersyteckich, skazujemy się na publiczność mniejszą niż pięćset osób. Liczne kwestie, ciekawe i ważne dla każdego czytelnika, pozostają szerzej nieznane z powodu odstręczającego naukowego żargonu, w jakim się je przedstawia. Po drugie, pozycja zawodowców powoduje u wielu badaczy skłonność do olimpijskiej wyższości i do tego, by obiektywnie osądzać tak przeszłość, jak i teraźniejszość. Zajmiemy się tą kwestią później, na razie powiedzmy tylko, że "profesjonalny" nie znaczy "bezstronny", lecz, przede wszystkim, "opłacany". Historycy utrzymują się obecnie ze swego zawodu, a to oznacza dostosowywanie się do oczekiwań promotorów, fundacji naukowych i recenzowanych wydawnictw. Jak większość ludzi, badacze poruszają się w sieci zabezpieczonych interesów. Po trzecie, profesjonalizacja doprowadziła do podziałów. Bardzo niewielu historyków zalicza się do ekspertów w wielu dziedzinach, przeważa tendencja do specjalizacji. Nie jestem pewien, czy podziały te są zgubne, raczej sądzę, że bywają nieuniknione, a nawet produktywne. Dla nas jednak oznaczają one, że "historia" (rozumiana zarówno jako zawód badaczy, jak i zapis ich porachunków z przeszłością) nigdy nie utworzy jednej prawdziwej opowieści.

W tym rozdziale zajęliśmy się rozwojem pojęć towarzyszących wykorzystywaniu źródeł, relacją między przeszłością a teraźniejszością oraz "prawdą" dokumentów historycznych. Usiłowałem pokazać, że pytania dotyczące tych kwestii zadawano od dawna i udzielano na nie różnych odpowiedzi. Jeśli różniły się one kiedyś, mogą się także różnić w przyszłości. Spory bynajmniej się nie kończą. W naszej książce przyjrzymy się jeszcze zagadnieniu "prawdy" i stosunkowi do przeszłości. Jednak w następnym rozdziale skupimy się na sprawie źródeł i na tym, co potrafią z nimi zrobić historycy.

John H. Arnold
Przełożyła Justyna Jaworska
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach