Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Medycyna, psychologia > KOBIETA. Geografia intymna  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Żołądź łechtaczki to żądełko Erosa, miejsce, gdzie osiem tysięcy zakończeń nerwowych tłoczy się, tworząc prawdziwy mały mózg. U wielu kobiet żołądź wykazuje taką wrażliwość, że byle dotknięcie sprawia im niemal ból i wolą mniej bezpośrednie pieszczoty trzonu lub całego wzgórka łonowego. W trzonie mieści się relatywnie mało włókien nerwowych, lecz przenikają go setki naczynek krwionośnych, sprawiając, iż pobudzony powiększa się i wypycha żołądź wyżej. Ową wielką ekspansję łechtaczkową ułatwiają także dwa fragmenty tkanki zdolnej do erekcji, zwanej opuszką przedsionka pochwy, które pompują krew do żołędzi. Wszystko to razem sprawia, że przekrwiona, namiętna łechtaczka staje się dwukrotnie większa niż łechtaczka w stanie spoczynku.

Jednakże znów zaznaczam, iż nie należy uważać łechtaczki za ścisły odpowiednik prącia. Pobudzona, jest nabrzmiała i sprężysta, ale nie tak sztywna jak penis w trakcie penetracji. Każda osoba ze sprawną korą czuciową i odpowiednimi możliwościami potwierdzi bez trudu, iż łechtaczka we wzwodzie nie jest tak twarda jak prącie. Zdumiewa jednak fakt, iż dopiero niedawno odkryto przyczyny tej różnicy. W 1996 roku zespół włoskich naukowców badających mikroarchitekturę trzonu łechtaczki doniósł, iż wbrew podręcznikom nie ma ona splotu żylnego. U mężczyzn ten ciasny węzeł naczyniowy jest głównym odpływem odprowadzającym krew z prącia; jednakże w stanie pobudzenia mięśnie trzonu prącia chwilowo uciskają na ów splot i krew, która doń napłynęła, nie może odpłynąć, stąd wzwód. Łechtaczka najwyraźniej nie ma odrębnego splotu i nie jest tak silnie unaczyniona. W stanie pobudzenia wykazuje zwiększone krążenie tętnicze, jednakże żylne nie ulega blokadzie, więc narząd ten nie przekształca się w sztywną pałeczkę. Bo i po co? Nie musi przecież włóczyć się po jaskiniach ani gdziekolwiek wnikać. Być może właśnie ów subtelny charakter obiegu krwi pozwala łechtaczce rozszerzać się i kurczyć szybko i bez ograniczeń, przynosząc kobiecie błogosławiony dar wielokrotnego szczytowania.

Wbrew stereotypom aktywistki ruchu feministycznego lat siedemdziesiątych na ogół nie paliły biustonoszy. (Legenda o paleniu staników powstała ze zlepku dwóch wydarzeń: akcji protestacyjnych przeciwko wojnie w Wietnamie, podczas których palono karty powołania, oraz demonstracji potępiającej konkurs o tytuł Miss Ameryki, kiedy to grupa feministek wyrzuciła biustonosze do kosza na śmieci, symbolicznie negując narzuconą kobiecość). Jednakże, metaforycznie rzecz ujmując, to feministki wciągnęły na maszt flagę łechtaczki. Mówiły o niej niczym odkrywcy, którzy natknęli się na nieznany ląd, widząc w niej Eden taki, jakim znała go Lilith. W książce Our Bodies, Ourselves, w jej wydaniu z 1990 roku, znajdujemy stwierdzenie, iż "do połowy lat sześćdziesiątych większość kobiet nie wiedziała, jak istotną rolę odgrywa łechtaczka". Winą za tę ignorancję obarczono Freuda, który głosił, iż orgazm łechtaczkowy jest "infantylny", natomiast orgazm pochwowy - "dojrzały" oraz że kobieta osiąga psychoseksualne spełnienie tylko wówczas, gdy przestanie skupiać się na swym szczątkowym fallusie i zajmie niezaprzeczalnie kobiecą pochwą.

Aczkolwiek reakcja oburzenia na tę teorię wydaje się ze wszech miar usprawiedliwiona, nieprawdą jest, jakoby łechtaczkę zawsze traktowano z lekceważeniem. Kobiety końca XX wieku nie pierwsze czerpią z niej rozkosz. Hipoteza Freuda stanowiła anomalię, plamę na dziejowym pojmowaniu kobiecej seksualności. Przez tysiące lat zarówno znawcy, jak i amatorzy mieli świadomość kluczowego znaczenia łechtaczki dla kobiecej zdolności szczytowania. Etymologia nazwy clitoris pozostaje niejasna. Słowo to występuje w większości współczesnych języków europejskich i pochodzi z greki, lecz na pytanie, skąd wzięli je Grecy, wciąż brak jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma to większego znaczenia. Prawie wszystkie proponowane źródłosłowy mają lubieżne konotacje. Pewien tekst z II wieku n.e. sugeruje, iż wyraz clitoris pochodzi od greckiego kleitoriazein, czyli "zmysłowo drażnić, poszukiwać rozkoszy". Niektórzy etymolodzy twierdzą, że wywodzi się on ze słowa greckiego oznaczającego klucz (zapewne do kobiecej seksualności), podczas gdy inni doszukują się w nim rdzenia mającego znaczenie: "być skłonnym", który dał również początek łacińskiemu słowu proclivis. (W językach nieeuropejskich słowo opisujące łechtaczkę odnosi się czasem nie do jej funkcji, lecz wyglądu. Na przykład odpowiedni ideogram chiński jest połączeniem jin, oznaczającego pierwiastek żeński, i ti, oznaczającego łodygę, albowiem łodyga fikusa z wyglądu przypomina łechtaczkę).

"Francuskie, niemieckie i angielskie autorytety - pisze Thomas Laqueur - zarówno z czasów Freuda, jak i wcześniejsze, od XVII wieku twierdzą zgodnie, iż kobieca rozkosz seksualna bierze swój początek z budowy sromu, a z łechtaczki w szczególności. Nie wspomina się przy tym o jakichkolwiek innych narządach". Dawni anatomowie, w tonie tyleż pożądliwym, co pruderyjnym, opisywali łechtaczkę jako "sprośny organ zwierzęcej przyjemności" lub "narzędzie nierządu". W 1612 roku Jacques Duval pisał o niej: "Po francusku nazywa się pokusą, podnietą zmysłowej rozkoszy, kobiecym prętem, pełnym pogardy dla mężczyzn; kobiety zaś, które przyznają się do rozwiązłości, zwą ją swoją gaude mihi [wielką radością, dosłownie: ciesz mnie]". Duval nie wyjaśnia, czemuż to uznał kobiece prącie za "pełne pogardy dla mężczyzn". Czy dlatego, że kobieca zdolność odczuwania rozkoszy seksualnej zagrażała, jego zdaniem, szerszemu porządkowi społecznemu i płciowemu? Czy też mówił po prostu to, co my, dziewczyny, chcemy usłyszeć - że tak jak inni mężczyźni był zazdrosny o monomanię gaude mihi? "Wszystkie nasze ostatnie odkrycia dowodzą - konkluduje Geoffrey de Mandeville w 1724 roku - iż nie ma dla łechtaczki zastosowania innego niźli rozbudzenie kobiecej żądzy przez częste erekcje".

Z wyjątkiem wielkiego osiemnastowiecznego taksonoma, Karola Linneusza, który z sobie tylko znanych powodów utrzymywał, iż łechtaczkę mają jedynie samice człowieka, większość dawnych anatomów i przyrodników prawidłowo rozpoznała ów czcigodny narząd także u innych ssaków płci żeńskiej. Jak dalece był on czcigodny, dowodzą niektóre przykłady, niekiedy uroczo wyolbrzymione. Holenderski przyrodnik Johann Blumenbach pisał, że zmierzona przez niego w 1791 roku łechtaczka wyrzuconej na plażę samicy fiszbinowca miała 16 metrów długości - niemałe osiągnięcie, zważywszy iż całkowita długość ciała dorosłego osobnika tego gatunku wynosi średnio 12-15 metrów.

Można kwestionować umiejętności pomiarowe Blumenbacha, nie ulega wszakże wątpliwości, że łechtaczki niektórych naczelnych mają imponujące rozmiary. Królową wśród łechtaczkowej arystokracji jest małpka bonobo (szympans karłowaty) - bliska krewna szympansa. Oba te gatunki należą do naszych najbliższych żyjących krewniaków. Bonobo to seksualny olimpijczyk. Samce, samiczki, młode, stare, wszystkie jak dzień długi parzą się, macają, obłapiają i genitalnie pocierają. Aktywność ta nie ma nic wspólnego z rozrodczością; opiera się na niej kodeks etyczny pozwalający bonobo przetrwać w grupie. To ich terapia, cudowny środek łagodzący obyczaje i uśmierzający kłótnie, sposób wyrażania uczuć, często tak pośpieszny, że zgoła niedbały. Nic dziwnego zatem, że gatunek, u którego seks odgrywa taką rolę, samice zaś miewają liczne kontakty hetero- i homoseksualne - także międzypokoleniowe - odznacza się słusznych rozmiarów łechtaczką. Dorastająca małpka bonobo waży mniej więcej połowę tego co ludzki nastolatek, lecz jej łechtaczka jest trzykrotnie większa od ludzkiego odpowiednika tego narządu i na tyle wydatna, że w widoczny sposób kiwa się podczas chodzenia. Dopiero później, gdy bonobo dojrzewa i powiększa się cała okolica jej sromu, ów narząd staje się trudniej dostrzegalny. Niemniej łechtaczka bonobo istnieje nadal i świadczy swej właścicielce usługi kilka razy na godzinę.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach