Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Medycyna, psychologia > KOBIETA. Geografia intymna  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Zwolennicy koncepcji, że łechtaczka ma znaczenie i powód, aby istnieć - że jest wynikiem adaptacji i działania doboru - zaczynają od całkowitego przewartościowania pewnych założeń. Mówiliśmy wcześniej, że najogólniej rzecz biorąc, mężczyzna musi szczytować, aby reprodukować, najwyraźniej więc męski orgazm wyszedł spod ręki ewolucji. Lecz Meredith Small, prymatolożka, która regularnie kwestionuje uspokajające tezy biologii, zwróciła uwagę, że w istocie męski orgazm nie jest konieczny do zapłodnienia. Penis uwalnia pełnowartościowe nasienie na długo przed wytryskiem, a niecierpliwe plemniki świetnie umieją doczołgać się do komórki jajowej, co między innymi sprawia, iż stosunek przerywany to marna metoda antykoncepcji.

Ponadto nikt nie wie, czy w okresie, gdy szczegóły męskiej anatomii podlegały działaniu doboru naturalnego, orgazm istotnie należał do warunków koniecznych rozrodu. Jak zauważył archeolog Timothy Taylor, teoretycznie samiec mógł zapładniać samicę za pomocą mechanizmu podobnego do układu moczowego, wykonując coś w rodzaju zastrzyku, bez żadnej nadprogramowej ekstazy. Przypuszczalnie w taki właśnie, rzeczowy sposób postępują samce owadów, mające względnie prosty układ nerwowy - uwalniają one nasienie równie anhedonistycznie jak samice znoszące później jaja. Skoro zatem doświadczenie szczytowania wyewoluowało u "wyższych" samców z powodów innych niż czysto mechaniczna konieczność, musimy rozważyć logikę męskiej przyjemności w oderwaniu od przyziemnej funkcji przenoszenia gamety, a co za tym idzie, odrzucić większość argumentów świadczących jakoby o tym, że orgazm kobiecy jest atawistycznym echem tego, czego potrzebowali mężczyźni. Zgodnie z powyższym rozumowaniem, przyjemność to w ogóle coś hipotetycznie opcjonalnego. A jednak odczuwanie rozkoszy nie wydaje się nieistotne. W istocie prawie wszyscy od urodzenia mamy zdolność chwytania rozkoszy lub bycia chwytanym w jej sidła - a nic tak dobrze nie definiuje adaptacji jak powszechność.

Jeżeli więc zgodzimy się, że łechtaczka i orgazm kobiecy są wynikiem adaptacji, możemy rozważyć szczegóły ich działania. Załóżmy, iż łechtaczka istnieje po to, by dawać nam rozkosz, a owa rozkosz stanowi bodziec do poszukiwania seksu; bez obietnicy nagrody najchętniej siedziałybyśmy w domu i nadrabiały zaległości w tkaniu. Trzeba też omówić kwestię rozczarowań, czyli częstotliwości, z jaką łechtaczka nas zawodzi. Dlaczego musimy wkładać w nasz finał znacznie więcej pracy niż mężczyźni? Łechtaczka to sawantka idiotka - potrafi być taka mądra i taka głupia. A może jest Kasandrą, która mówi nam coś, co lekceważymy na swą zgubę?

Moim zdaniem, wszystkie komplikacje, które omawiałyśmy do tej pory - pozorny upór i kapryśność łechtaczki, brak synchronizacji z reakcjami mężczyzny, różne zachowania u poszczególnych kobiet - można wyjaśnić, czyniąc jedno proste założenie: że łechtaczka została stworzona, aby zachęcić właścicielkę do przejęcia kontroli nad własną seksualnością. Zgoda, koncepcja ta brzmi jak wulgarny dyktat polityczny, a przecież ciało nie ma przynależności partyjnej. Ale może ono głosować za pomocą zachowania, działając najlepiej, gdy jest dobrze traktowane, i psując się, gdy go nie rozumiemy lub nadużywamy. I rzeczywiście, łechtaczka osiąga najlepsze wyniki, kiedy kobieta tryska zdrowiem i siłą, kiedy mówi pełnym głosem, jeżeli nie dosłownie, to w przenośni. Łechtaczka nienawidzi szantażu i gróźb. Kobiety, które padły ofiarą gwałtu, twierdzą niekiedy, że chociaż lękały się o życie, ich pochwy były wilgotne - i bardzo dobrze, gdyż zapobiegało to rozerwaniu narządów rodnych. Jednakże gwałcona kobieta prawie nigdy nie szczytuje, nieważne, co na ten temat wyobrażają sobie mężczyźni. Łechtaczki nie można poganiać ani upominać. Osoba, która ze względu na partnera martwi się, że zanadto zwleka, będzie zwlekać jeszcze dłużej. Natomiast kobieta, która przestaje się zastanawiać, czy już wrze, wysyła łechtaczce wiadomość - jestem tutaj! - i za chwilę wszystko w niej kipi.

Łechtaczka kocha władzę i dąży do wzmocnienia doznań z nią związanych. Naukowcy badający zachowania seksualne odkryli, że kobiety, które szczytują łatwo i wielokrotnie, mają jedną cechę wspólną - biorą odpowiedzialność za swoją rozkosz. Aby dostać to, czego chcą, nie polegają na sprawności lub zdolnościach telepatycznych swych kochanków. Wiedzą, jakie pozycje sprawdzają się najlepiej, i próbują do nich doprowadzić werbalnie lub kinestetycznie. Co więcej, większość kobiet prawdziwej przyjemności doznaje w tych pozycjach, które pozwalają im choć trochę panować nad choreografią seksualną - na przykład kiedy są na górze lub na boku. Filmu, który ukazuje kobietę osiągającą szaleńcze crescendo, gdy ktoś nią ciska o ścianę na klasyczną modłę Ostatniego tanga w Paryżu, na pewno nie wyreżyserowała kobieta.

Ponadto większość kobiet zyskuje z wiekiem i doświadczeniem. Raport Kinseya o seksualności przygotowany w latach pięćdziesiątych ujawnił, że 36% kobiet dwudziestoletnich cierpiało na anorgazmię, podczas gdy w wypadku trzydziestolatek i starszych kobiet wartość ta spadała do 15%. Z badań przeprowadzonych później wynikało co prawda, że zdolność do szczytowania zwiększyła się u wszystkich kobiet, niemniej starsze panie, jako grupa, są nadal bardziej orgazmiczne niż ich młodsze koleżanki. Ów stan częściowo tłumaczy się tym, iż starsze kobiety uprawiają seks ze starszymi mężczyznami, którzy są zręczniejsi i mniej niecierpliwi niż młodsi, toteż umieją przeciągnąć stosunek tak długo, jak potrzebuje tego ich partnerka. Jednakże również wśród lesbijek starsze łatwiej osiągają orgazm niż młodsze, co wskazuje, że nie jest to tylko kwestia talentu szybkich Billów. Nie, to moc wynikająca z poznania samej siebie, pielęgnowana przez lata, przekłada się na większą współpracę tam, na dole.

Kiedy kobieta objawia mistrzostwo, łechtaczka nie tylko bije brawo, lecz potrafi dać owację na stojąco. Wielokrotny orgazm stanowi najwspanialszy przykład, że nasza pani Klitoris pomaga tym, które umieją pomóc sobie same. Osiągnięcie pierwszego szczytu może zająć parę minut, ale gdy zmysłowa alpinistka już nań dotrze, wyrastają jej skrzydła. Przed wejściem na kolejne wzniesienie nie musi już schodzić na ziemię, lecz niczym drapieżny ptak szybuje na falach radości.

Ów intymny związek między stanem psychicznym kobiety a potęgą jej łechtaczki oznacza, że ta ostatnia, zanim zaśpiewa, musi uzyskać połączenie z mózgiem. Mózg musi zapanować nad swoim małym prąciem, podobnie jak musi nauczyć się balansować ciałem podczas jazdy na rowerze. A raz zdobytej umiejętności nigdy się nie traci. Niektóre kobiety uczą się szczytować w dzieciństwie, inne zyskują tę wiedzę dopiero gdy są dorosłe. Problem ten nie ma charakteru wyłącznie inżynierskiego; nie można go rozwiązać za pomocą samej kory neopalialnej, czyli nowej kory, owej ciasno sfałdowanej, górnej warstwy tkanki mózgowej o rybioszarej barwie, która myśli, waha się i przewiduje każdy impuls. Nie, trzeba sięgnąć do głębszych pokładów nerwowych, do podwzgórza, które zasiada na spodzie mózgu, kilka centymetrów za oczami, i rządzi apetytem na pokarm, sól, władzę i seks. Niekiedy przyłączenie łechtaczki do podwzgórza wymaga uruchomienia obwodu okrężnego, z pominięciem nowej kory. Ta ostatnia jest sprytna i władcza, czasem zbyt władcza, by zezwolić właścicielce na sprawowanie realnej kontroli. Kontrola, o której tu mowa, to operacja angażująca cały mózg, wymagająca umiejętnego prowadzenia negocjacji między tym, co nowe i tym, co pierwotne, między intelektem i pożądaniem. Kiedy więc nowa kora kobiety przemawia głosem zbyt donośnym, musi zostać stłumiona dokładnie na tak długo, by podwzgórze i łechtaczka zdążyły przypieczętować partnerstwo. Zadanie tłumienia kory spełniałby alkohol, gdyby przy okazji nie obniżał sprawności układu nerwowego. Bardziej skuteczne są leki, które odwracają uwagę intelektu, nie utrudniając jednocześnie przesyłania impulsów w organizmie - jednak większość z nich jest nielegalna. Za świetny afrodyzjak uznawano Quaalude, ale on już nie istnieje.* Okazał się za dobry, a co za tym idzie, zbyt niebezpieczny, toteż należało go wyeliminować. Ale wciąż jeszcze mamy marihuanę, ta zaś bywa bardzo dobrym doradcą w sprawach seksu, a także znakomitym elektrykiem, rozpalającym światła Broadwayu dla kobiet, które całymi latami żyły w oziębłej ciemności. Wszystkie kobiety w mojej najbliższej rodzinie nauczyły się szczytować dzięki paleniu trawy - w tym i moja matka, osoba wówczas już po trzydziestce i matka czworga dzieci. A jednak nigdy nie widziałam anorgazmii na liście wskazań do zastosowania marihuany w lecznictwie. Zamiast tego wmawia się nam, że niektóre kobiety nie potrzebują orgazmu do udanego życia płciowego - argument równie przekonujący jak stwierdzenie, iż niektórzy bezdomni lubią mieszkać na dworze.


* Quaalude - firmowa nazwa metakwalonu, środka uspokajającego, w działaniu podobnego do barbituranów, początkowo stosowanego jako lekarstwo na malarię. W latach sześćdziesiątych używano go jako bezpiecznego środka nasennego nie prowadzącego do uzależnień. W małych dawkach wywoływał uczucie euforii, toteż został szybko przejęty przez kontrkulturę (słynny "Mother's Little Helper" z piosenki The Rolling Stones), jednakże okazało się, że częste jego zażywanie prowadzi do wysokiej tolerancji, co powoduje przyjmowanie coraz większych dawek i pojawienie się szkodliwych dla zdrowia skutków ubocznych. Obecnie Quaalude i jego pochodne są dostępne wyłącznie na ściśle kontrolowane recepty (przyp. tłum.).

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach