Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Medycyna, psychologia > KOBIETA. Geografia intymna  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Scenariusz Bakera i Bellisa zakłada, że nasi przodkowie, u których dopiero zakorzeniały się rozmaite cechy i popędy, byli wysoce poligamiczni, i nasienie każdego samca musiało rywalizować z efektami starań innych pretendentów do ojcostwa. Wszelako i dziś - twierdzą uczeni - wojny plemnikowe nadal trwają pod płaszczykiem monogamii. Mężatki miewają romanse (coś podobnego!), a wówczas - powiadają Baker i Bellis - ich szanse poczęcia nieślubnego dziecka stają się większe, niż wynikałoby z prostego porównania liczby aktów płciowych odbytych z mężem i kochankiem. Owa nieproporcjonalnie duża płodność pozamałżeńska przypisywana jest stosunkowo większej rozkoszy, jakiej doznaje kobieta z kochankiem (a po cóż miałaby cudzołożyć, gdyby nie dawało jej to radości?). I znów można dyskutować na temat danych, które badacze przytaczają na poparcie swej tezy - statystyki dotyczące ojcostwa powstały w Liverpoolu, który z pewnością jest wielkim międzynarodowym portem morskim, ale nie stanowi bynajmniej wzorcowej społeczności. Niemniej to zabawne, że współczesne wyniki przynajmniej częściowo potwierdzają odwieczne przekonanie, do którego doszedł Galen już w II wieku n.e. i które utrzymało się przez następne tysiąc dwieście lat, że kobieta, aby zajść w ciążę, musi przeżyć orgazm. Regułę sformułowaną tak stanowczo trzeba oczywiście uznać za fałszywą, lecz jeżeli kobiecy orgazm naprawdę subtelnie wspomaga płodność, to należy rozważyć praktyczne konsekwencje tego faktu. Na przykład takie, iż para ze wszystkich sił pragnąca począć dziecko nie powinna ślepo i zawzięcie dążyć do tego celu, traktując orgazm kobiety jak przypadkową dekorację. Nie, znacznie lepiej zapewnić sobie tyle szaleńczej przyjemności, by starczyło dla dwojga.

W rozdziale tym terminów "łechtaczka", "kobiecy orgazm" i "kobieca seksualność" używałam prawie zamiennie, gdyż uważam je za nierozłączne. Łechtaczka to istota kobiecej seksualności i musimy stanowczo odrzucić wszelkie próby jej degradacji, nieważne, czy podejmuje je Freud czy ktoś inny. A przecież łechtaczka przekracza anatomiczne granice i swoją budowę. Prowadzą do niej - i wychodzą z niej - liczne ścieżki. Z wiązką jej nerwów współdziała piętnaście tysięcy włókien nerwowych krocza, które obsługują okolice miednicy; oto dlaczego także odbyt jest strefą erogenną. Nerwy przypominają wilki lub ptaki - gdy jeden zawoła, budzi się reszta. U niektórych kobiet okolica ujścia cewki moczowej wykazuje niezwykłą wrażliwość, a ponieważ w czasie stosunku tkanka okołocewkowa podlega energicznym naciskom, owa nadwrażliwość stosunkowo łatwo prowadzi do orgazmu wyłącznie wskutek pchnięć samej kopulacji. Inne kobiety twierdzą, że najłatwiej szczytują, gdy czują ucisk głęboko w pochwie, co doprowadziło ginekologa Ernsta Grafenberga i jego zwolenników do postawienia hipotezy o istnieniu punktu Grafenberga (w skrócie punktu G), będącego jakby drugą, wewnętrzną łechtaczką. Wedle opinii jednych, punkt G to pięciocentymetrowa poduszeczka niezwykle erogennej tkanki, umiejscowiona na przedniej ścianie pochwy, dokładnie tam, gdzie pochwa owija się wokół cewki moczowej. Inni twierdzą, że punkt G leży wtulony w tak zwane gruczoły Skenego, które wydzielają śluz, zwilżający kanał cewki moczowej. Jeszcze inni mówią, że ten czarodziejski punkt to w istocie mięsień zwieracza zamykający cewkę do chwili, gdy czujemy się gotowe oddać mocz. Są również tacy, którzy w ogóle kwestionują istnienie wyróżnionego punktu G: po co wymyślać nowe miejsca erogenne, pytają, skoro dotychczasowy system w zupełności wystarcza? W końcu korzenie łechtaczki sięgają głęboko i całkiem możliwe, że da się je pobudzić od przeciwnej strony - innymi słowy, niewykluczone, iż punkt G to nic innego, jak drugi koniec łechtaczki.

Anatomia to nie epifania. Badacze próbujący wyodrębnić składowe orgazmu nie mieli wiele szczęścia. Na Uniwersytecie w Sheffield przeprowadzono doświadczenie nad długością trwania i intensywnością orgazmu oraz związanym z nim ukrwieniem narządów płciowych. Zaproszono dwadzieścia osiem dorosłych kobiet. Do pochwy każdej z nich wprowadzono małą ogrzaną elektrodę tlenową i przytwierdzono ją za pomocą przyssawki. Następnie badacze poprosili kobietę, by zaczęła się onanizować i aby dała znać, kiedy orgazm się rozpocznie oraz kiedy zakończy, równocześnie oceniając go w skali od 1 (żałosny) do 5 (fantastyczny). Elektroda sprawdzała stopień ukrwienia tkanek pochwy podczas każdej sesji. Przeciętny orgazm, mierzony od danego przez kobietę sygnału "początek" do znaku "już po wszystkim", okazał się zdumiewająco długi i trwał średnio 20 sekund - znacznie dłużej niż okres 12 sekund, który podawały kobiety w retrospekcji. Jednakże nie istniał związek między długością i siłą szczytowania; intensywność, jaką przypisywały kobiety swemu orgazmowi, nie miała nic wspólnego z czasem jego trwania. Również ukrwienie pozostało nieskorelowane z doznawaną rozkoszą.

Łechtaczka to twór skomplikowany. Nigdy nie jest po prostu łechtaczką. Podobnie jak w wypadku krwiobiegu, rozmiary tego narządu nie wiążą się w żaden sposób z jego możliwościami. Owszem, samiczka bonobo odznacza się ogromną łechtaczką; niewykluczone jednak, iż duży rozmiar ma przede wszystkim na celu umożliwienie interesantom łatwiejszego dostępu i wcale nie oznacza, że właścicielka doznaje większej rozkoszy niż jej ludzka odpowiedniczka. Nikt nie sprawdził, czy kobiety z dużymi łechtaczkami cechuje w istocie hiperorgazmia. Istnieje natomiast inny "eksperyment", który niewątpliwie stanowi przyczynek do zagadnienia, kiedy i w jaki sposób funkcja staje się pochodną formy. Dziewczynki o niezwykle dużych łechtaczkach poddaje się często zabiegom chirurgicznym - ich narządy bywają skracane, wciągane lub całkowicie usuwane podczas tak zwanej klitoridektomii. Nie jest to zabieg, który normalnie kojarzymy ze wzniosłymi ideałami medycyny Zachodu, jednakże klitoridektomię stosuje się dość powszechnie. W moim kraju około dwóch tysięcy dzieci rocznie ulega takiemu "przystosowaniu", czyli przerobieniu łechtaczki uznanej za nienormalnie wydatną. Nie istnieją oficjalne wytyczne w kwestii tego, kiedy właściwie mamy do czynienia z przerostem łechtaczki, "klitorimegalią", wszelako wszystko, co wystaje ponad miękkie wargi sromowe, potencjalnie nadaje się do obcięcia; kiedy noworodek ma "dwuznaczne" genitalia, zabieg chirurgiczny to norma. Tolerujemy nieokreśloność płciową u gwiazd rocka, ale nie u dzieci. Susan, dziewczynka, której moja matka zmieniała pieluchy, zapewne już we wczesnym dzieciństwie skończyła w rękach pediatry chirurga plastycznego, aby nigdy nie wprawić mamusi w zakłopotanie. Czasem oczywiście mała pacjentka przechodzi zabiegi celowe: udrożnienie zarośniętej pochwy, poprawienie wadliwej cewki moczowej, usunięcie nieprawidłowo wykształconych tkanek gonad. Niektóre z tych zabiegów są konieczne dla zdrowia dziecka, lecz w wypadku zmniejszenia łechtaczki z całą pewnością chodzi wyłącznie o wyobrażenia estetyczne. Duża łechtaczka nikomu nie przeszkadza, a już na pewno nie dziecku, ale podobno wygląda śmiesznie, chłopięco i nieprzyzwoicie. Lekarze doradzają zatem rodzicom, aby załatwili sprawę, kiedy dziewczynka jest jeszcze za mała, aby doznać domniemanego urazu psychicznego, który wiąże się z zakłóceniem tożsamości płciowej. Lecz my pytamy: Co dzieje się z dziewczynkami, których łechtaczki chirurgicznie skrócono lub przyżegano? Czy utraciły doznania seksualne? Czy kobieta bez łechtaczki przeżywa orgazm?

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach