Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Medycyna, psychologia > KOBIETA. Geografia intymna  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Łechtaczka jest skomplikowana. To puszka Pandory, kufer z nadzieją i walizka pełna deszczu; toteż ostatnie badania jej możliwości, wykonywane ad hoc przy okazji przymusowego, chirurgicznego leczenia klitorimegalii, nie dają podstaw do wyciągnięcia jednoznacznych wniosków. Oto dwa przypadki.

Cheryl Chase jest analityczką komputerową nieco po czterdziestce. Nosi okulary w drucianej oprawie i krótkie włosy, często wkłada długie kolczyki i maluje usta jaskrawą szminką w morwowym kolorze. Jest w powściągliwy sposób atrakcyjna i piekielnie zdolna, ponadto płynnie mówi po japońsku. Jest również wściekła i sądzi, że pozostanie taka do śmierci. Cheryl ma dwa chromosomy X, normalny żeński przydział, i dzisiaj wygląda jak najbardziej kobieco. Lecz z nieznanych powodów urodziła się z obojnaczymi gonadami, pół jajnikami, pół jądrami, oraz łechtaczką tak wielką, że z początku lekarze stwierdzili: To chłopiec. Parę lat później pracownicy innego szpitala ocknęli się: Zaraz, zaraz, dzieciak ma normalną pochwę, macicę i jajowody - to dziewczynka. Powiedzieli rodzicom: Poprzedni lekarze mylili się, macie córkę, a nie syna. Będziecie musieli nadać jej nowe imię, przenieść się do innego miasta i zacząć od początku. Ale najpierw udzielcie nam zgody na poprawienie jej narządów rodnych. Natychmiast. Rodzice się zgodzili. "Od razu usunęli mi łechtaczkę - opowiada Cheryl zduszonym głosem, cedząc przez zęby. - Dokonali cięcia w miejscu, gdzie rozdzielają się odnogi i wiązka nerwów wchodzi w trzon łechtaczki. Zostało mi trochę tkanki poniżej spojenia łonowego, ale nie jest unerwiona. Więc nic nie czuję". Jest aktywną seksualnie lesbijką, ale nigdy nie doświadczyła orgazmu. Próbowała wszystkiego. Pisała do lekarzy, żebrząc o pomoc, prosząc, by znaleźli resztki włókien nerwowych, które można by wskrzesić, odbudować. Większość zignorowała jej błagania. "Czy ja wyglądam na szarlatana w stylu dr Ruth?" - pytali.* Zasięgała opinii u chirurgów, którzy wykonują operacje transseksualne, zamieniają mężczyzn w kobiety i kobiety w mężczyzn, usiłując przy tym zachować reaktywność seksualną pacjentów. Powiedzieli jej: Nic z tego, wycięli pani wszystko, co moglibyśmy wykorzystać. "Wolałabym urodzić się w miejscu, gdzie nie istnieje medycyna - mówi Cheryl - niż znosić to, co mi zrobili".

* Dr Ruth - uzdrowicielka kościoła scjentystów, znana także ze swego programu w telewizji (przyp. tłum.).

Martha Coventry jest redaktorką i pisarką, ma około 45 lat i dwoje dzieci. Jest to wysoka, wiotka osoba o krótkich, ciemnych, sprężystych lokach. Miło z nią przebywać, gdyż w jej towarzystwie każdy czuje się lubiany. Jej matka, aby zapobiec poronieniu, w okresie ciąży przyjmowała duże dawki progesteronu, toteż Martha również urodziła się z mięsistą łechtaczką, która miała 1,5 centymetra długości, trzykrotnie więcej niż przeciętna. Nie był to duży przerost, niemniej rodzice postanowili, że z tak wydatnym narządem nie powinna chodzić do szkoły i ryzykować werbalnego ostrzału rówieśników. Marthę "przycięto" więc, kiedy miała sześć lat. "Ucięli mi ją u samej podstawy - mówi. - Gdybyś mnie teraz zobaczyła, dostrzegłabyś, że czegoś brakuje". Choć jednak ciała już nie ma, duch nadal żyje. "Blizny emocjonalne istnieją, ale nie stałam się zgorzkniała - wyznaje Martha. - Powód jest prosty; wciąż odczuwam łechtaczkowe doznania. Jestem orgazmiczna".

Cheryl i Martha to aktywistki działające na rzecz zaprzestania chirurgicznych zabiegów kosmetycznych u dziewczynek mających interseksualne narządy płciowe. Wraz z innymi działaczkami tworzą wpływową grupę w Kongresie, dążąc do wprowadzenia ustawy zakazującej wykonywania klitoridektomii u pacjentek zbyt młodych, by wyrazić zgodę... lub wrzasnąć: "Co chcecie mi zrobić? Co??? Gdzie???". Daleko jeszcze do uchwalenia odpowiednich ustaw, lecz Cheryl Chase i jej koleżanki stopniowo przekonują pediatrów, że znane zalecenie Hipokratesa: "Przede wszystkim nie szkodzić", stosuje się także do nich, gdyż nigdy nie wiadomo, jak zareaguje łechtaczka, gdy zacznie się ją kroić. U niemowlęcia nawet stosunkowo duża łechtaczka ma bardzo niewielkie rozmiary, a ponieważ mieści w sobie tyle nerwów i naczyń krwionośnych, łatwo ją uszkodzić. Nie istnieją długofalowe badania dzieci poddanych klitoridektomii, sprawdzające, jak potoczyły się ich seksualne losy. Dysponujemy jedynie opisem pojedynczych przypadków. Zarówno łechtaczkę Marthy, jak i Cheryl amputowano u podstawy, ale jedna śpiewa, a druga nie. I nikt nie wie dlaczego. Niektórzy chirurdzy twierdzą, że stosowane obecnie techniki zmniejszania łechtaczki o niebo przewyższają brutalne rzeźnictwo uprawiane w przeszłości - lekarze ci nie dysponują jednak dowodami. Nie przedstawiono też dotąd żadnych dowodów, jakoby życie z dużą łechtaczką stanowiło dla dziewczynki i jej rodziców nieprzezwyciężony problem duchowy.

Jakież to cechy łechtaczki, naszej orchidei, naszej na poły ukrytej korynckiej kolumny, sprawiają, że jest tak narażona na katowski topór? Niczym wielu artystów, największą sławę łechtaczka zdobywa dopiero po śmierci - gdy się ją zamorduje. Działaczki interseksualne w moim kraju, aby podkreślić swoje upośledzenie, powołują się na znacznie lepiej znany obyczaj rytualnej amputacji genitaliów, stosowany w niektórych krajach Afryki. Owa niewątpliwie odrażająca praktyka występuje pod wieloma nazwami, na przykład okaleczenie żeńskich narządów rodnych lub kobiece obrzezanie - aczkolwiek, jak zauważyło wiele osób, nie zasługuje ona na zaszczyt takiego porównania, gdyż bardziej przypomina amputację penisa niż usunięcie napletka. Tradycja ta liczy co najmniej dwa tysiące lat i nigdy nie utrzymywano jej w wielkiej tajemnicy, niemniej na Zachodzie sądzono do niedawna, iż po pierwsze, nie jest zbyt rozpowszechniona i ogranicza się do zapadłych wiosek, a po drugie, że dobiega już końca. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Co najmniej sto milionów mieszkanek dwudziestu ośmiu krajów ma wycięte genitalia, a do grupy okaleczonych dołączają co roku dwa miliony dziewcząt. W pewnych krajach, na przykład w Etiopii, Somalii, Dżibuti, Sierra Leone, Sudanie i Egipcie, praktyka ta obejmuje niemal wszystkie osoby płci żeńskiej. Niektórym dziewczętom i młodym kobietom udaje się uciec z nietkniętym sromem i znaleźć azyl za granicą, lecz nawet kraje takie jak Stany Zjednoczone, ponoć oświecone, nie spieszą się ze współczuciem i tylko niechętnie przyznają, że groźba genitalnej rzezi to w istocie prześladowanie. Choć więc my, Amerykanki, mamy ustawę zakazującą okaleczania kobiecych narządów rodnych - co nam bardzo poprawia samopoczucie - to owa ustawa nie zapobiega medycznie aprobowanym zabiegom chirurgicznym, które wciąż się przeprowadza na wszystkich noworodkach płci żeńskiej mających przerost łechtaczki, ani też nie przewiduje stosownie ostrych sankcji ekonomicznych wobec krajów, gdzie dziewczęta są masowo okaleczane.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach