Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Różne > KTO ODZIEDZICZYŁ GABINET EINSTEINA?  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11] 
W Jedynym Prawdziwym Platońskim Niebie takie zachowanie było wykluczone. Niegodne. Heretyckie. Należało położyć temu kres i ostatecznie weterani postawili na swoim, ale dopiero po śmierci von Neumanna. Choć profesorowie nienawidzili jego parszywego elektronicznego urządzenia i nie sądzili, by mogło się im kiedykolwiek przydać, nikt nie potrafił się długo gniewać na jego twórcę. Był na to zbyt sympatyczny. Von Neumann organizował wspaniałe przyjęcia, najlepsze w Princeton. Uwielbiał kobiety i szybkie samochody. Lubił dowcipy, limeryki i pikantne anegdoty, a także zgiełk, meksykańską kuchnię, dobre wina i pieniądze. Po prostu nie można było mu się oprzeć, profesorowie Instytutu gotowi byli zatem zrobić dla niego wyjątek. Choć zajmował się tym komputerowym ślusarstwem, był również słynnym uczonym, jednym z nieśmiertelnych, bogiem, który zstąpił na ziemię. "W Princeton mówiono zwykle o nim - pisał Herman Goldstine - że w istocie był półbogiem, ale dokładnie przestudiował zwyczaje ludzi i nauczył się ich doskonale naśladować".

W istocie prace von Neumanna na temat komputerów i automatów komórkowych nie stanowią nawet połowy jego dorobku naukowego, co najwyżej jedną piątą. Uczony miał talent do tworzenia zupełnie nowych dziedzin matematyki, takich jak teoria gier. Dla von Neumanna szukanie dowodu twierdzenia ergodycznego nie miało ze swej natury większej wartości niż przewidywanie pogody, konstruowanie komputerów lub uczenie rekinów biznesu, jak wykorzystać teorię gier, żeby zyskać przewagę na rządzącym się wilczymi prawami rynku. W Los Alamos, podczas realizacji Programu Manhattan, Enrico Fermi zwykł dokuczać Edwardowi Tellerowi, pytając go: "Edward, jak to się stało, że Węgrzy nigdy niczego nie wymyślili?". Jednak von Neumann, który był Węgrem, przyczynił się do wynalezienia mechanizmu implozji, wykorzystanego w pierwszej bombie atomowej, a później brał udział, obok Tellera, Stanisława Ulama i innych uczonych, w pracy nad budową bomby wodorowej. Nie było czymś normalnym - ba, był to jawny skandal! - żeby profesor Instytutu budował komputery i bomby z równą przyjemnością, z jaką wymyślał teorie matematyczne i zgarniał duże pieniądze za rozmaite konsultacje. Któż jednak mógł się gniewać na Johnny'ego? To był bardzo wesoły chłopak.

Rok 1903 był dla nauki szczególnie ważny. W lutym tego roku w "New York Timesie" ukazał się pierwszy artykuł o "radzie, o którym tyle się ostatnio słyszy", informacja o pierwiastkach promieniotwórczych obiegała właśnie świat. Później, w październiku, w "St. Louis Post Dispatch" wydrukowano artykuł, którego autor tak pisał o radzie: "Jego energia jest niewyobrażalna. Za pomocą tego metalu można zniszczyć wszystkie arsenały na całym świecie. Może on uczynić wojnę niemożliwą, neutralizując nagromadzone zapasy środków wybuchowych [...] Realne jest nawet zbudowanie takiego urządzenia, że wystarczyłoby nacisnąć guzik, aby wysadzić w powietrze Ziemię i spowodować koniec świata".

W tym samym roku nadeszły zarazem informacje pocieszające. W szczególności 17 grudnia 1903, na plaży w Karolinie Północnej, bracia Wright po raz pierwszy wzbili się w powietrze na pokładzie samolotu zaopatrzonego w silnik, zapoczątkowując w ten sposób proces, który doprowadził do podboju kosmosu. Jedenaście dni później w Budapeszcie urodził się John von Neumann, który wskazał nam drogę do świata komputerów, robotów i sztucznej inteligencji. Johnny, syn zamożnego bankiera, w przeciwieństwie do Einsteina rozwijał się bardzo szybko. Gdy miał sześć lat, potrafił już dzielić w pamięci liczby ośmiocyfrowe i żartował z ojcem w starożytnej grece. Dwa lata później poznał rachunek różniczkowy i popisywał się fotograficzną pamięcią, czytając stronę z książki telefonicznej, a potem powtarzając z zamkniętymi oczami wszystkie nazwiska i numery telefonów. Kiedyś jego mama przerwała na chwilę szycie i zapatrzyła się w przestrzeń. Chłopiec zerknął na nią i spytał: "Mamo, co obliczasz?".

Johnny wstąpił na uniwersytet w Budapeszcie, ale ta uczelnia stanowiła dla niego głównie bazę wypadową. Wyjeżdżał do Berlina, żeby posłuchać wykładów Einsteina z mechaniki statystycznej, do Zurychu, gdzie zapisał się na studia z inżynierii chemicznej w słynnej ETH, i oczywiście do Getyngi, gdzie studiował pod kierunkiem wybitnego matematyka Davida Hilberta. W wieku dwudziestu dwóch lat von Neumann zakończył gorączkową aktywność edukacyjną, uzyskując dyplom z inżynierii chemicznej w ETH i stopień doktora matematyki summa cum laude w Budapeszcie; do tego doszły jeszcze dyplomy z fizyki doświadczalnej i chemii.

Gdy von Neumann przybył do Getyngi, na arenę naukową wkraczała właśnie mechanika kwantowa. Problem polegał na podaniu spójnej matematycznie wersji tej mechaniki, tak by obejmowała rywalizujące teorie sformułowane przez Wernera Heisenberga i Erwina Schrödingera. Po ukończeniu studiów von Neumann zajął się tym problemem i w latach 1925-1929 napisał serię prac, które posłużyły za podstawę opublikowanej w 1932 roku monografii Matematyczne podstawy mechaniki kwantowej. Jeszcze dziś, pięćdziesiąt lat później, pojawiają się kolejne wydania tej książki.

Zasadniczym elementem formalizmu von Neumanna jest tak zwana "przestrzeń Hilberta". Pojęcie to wprowadził David Hilbert, badając równania z nieskończenie wielu niewiadomymi. Gdy chcemy rozwiązać układ dwóch równań, na przykład

x - y = 1

x + y = 7

możemy to zrobić na dwa sposoby. Możemy skorzystać z elementarnej algebry i obliczyć xy albo posłużyć się metodami geometrii analitycznej. W tym celu sporządzamy wykres linii opisywanych przez te dwa równania. Jeśli rozwiązanie istnieje, to linie te przecinają się w punkcie, którego współrzędne xy stanowią poszukiwane rozwiązanie.

Tę samą metodę można zastosować, gdy mamy do czynienia z większą liczbą niewiadomych. Gdy na przykład mamy równanie

x2 + y2 + z2 = 1

to dodając oś z, otrzymamy trójwymiarową przestrzeń, w której można wykreślić powierzchnię opisywaną przez to równanie. Powierzchnią tą jest sfera o jednostkowym promieniu i środku w punkcie przecięcia osi współrzędnych.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach