Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Różne > KTO ODZIEDZICZYŁ GABINET EINSTEINA?  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11] 
Ważniejsza od poszczególnych problemów, do których rozwiązania zastosowano ów komputer, okazała się lawina prac na temat teorii i praktyki obliczeń maszynowych, które przy tej okazji powstały w Instytucie. Spośród nich należy wymienić pracę von Neumanna First Draft of a Report on the EDVAC, zawierającą pierwszy szczegółowy opis uniwersalnego komputera z zapamiętywanym programem, oraz trzyczęściową pracę Planning and Coding Problems for Electronic Computing Instrument von Neumanna, Burksa i Goldstine'a, w której pojawiło się pojęcie mapy przepływu i programu w języku maszynowym. Aby ułatwić rozpowszechnienie wiedzy komputerowej, autorzy celowo zrezygnowali z zastrzeżenia praw autorskich i nie opatentowali samej maszyny. Von Neumann i jego koledzy, zgodnie z najlepszymi tradycjami uczonych uniwersyteckich, wykonali badania teoretyczne i eksperymentalne, po czym udostępnili wszystkim swoje wyniki.

Komputer był jednak czymś zupełnie nowym i członkowie Instytutu nie wiedzieli, jak wykorzystać jego możliwości, przeto z reguły lekceważyli elektroniczny potencjał drzemiący na tyłach ogródka. "Nigdy nie zetknęliśmy się z problemami wymagającymi rozległych obliczeń" - wspomina matematyk Deane Montgomery. Główną przeszkodą było jednak rozpowszechnione przekonanie, że platoński uczony nie powinien mieć nic wspólnego z maszyną. "Snoby z Instytutu - uważa Freeman Dyson - nie chciały tolerować w swoim towarzystwie inżynierów elektryków, w obawie, że ci mogliby swymi brudnymi rękami skalać atmosferę czysto naukowych badań".

Rzecz jasna, nie brakowało klientów z zewnątrz, gotowych zapłacić za czas pracy komputera, ale członkowie Instytutu uważali to za absolutnie wykluczone. "Nie wolno nam było realizować zewnętrznych zamówień - mówi Bigelow - ponieważ to mogłoby sprzyjać moralnemu zepsuciu. Wobec tego nie mogliśmy utrzymać komputera. W końcu przejął go Uniwersytet i tam maszyna pracowała jeszcze przez trzy lata".

Pod koniec lat pięćdziesiątych, po śmierci von Neumanna, członkowie Instytutu i Rady Nadzorczej zorganizowali komitet, który miał doprowadzić do zakończenia programu komputerowego. Komitet zbierał się na posiedzenia w salonie Oppenheimera. "To było jeszcze w czasach, kiedy sprawy Instytutu były prowadzone we właściwy sposób - uważa Harold Cherniss. - Wszystko miało nieformalny charakter".

Komitet wezwał uczonych, by wyrazili swoje opinie, ale wszystko odbywało się bardzo dyskretnie, tak jakby to zarząd klubu wprowadzał zmiany w statucie. Herman Goldstine pojawił się w Olden Manor i oświadczył, że komputery nie stanowią już problemu naukowego, a pracę nad ich rozwojem można pozostawić normalnym przedsiębiorstwom. Inni wypowiedzieli podobne zdania i w końcu uczeni dżentelmeni postanowili zamknąć cały program. "Przyjęliśmy jednak znacznie ogólniejszą uchwałę - wspomina Harold Cherniss. - Postanowiliśmy, że w Instytucie nie będą prowadzone badania eksperymentalne, nie będzie tu żadnych laboratoriów". I tak się też stało. Zatryumfowali ojcowie-założyciele, miłośnicy Platońskiego Nieba. Freeman Dyson podsumował to krótko: "Snobi wzięli odwet".

Gdy w 1958 roku komputer von Neumanna przeszedł na emeryturę, czego członkowie Instytutu specjalnie nie żałowali, przekazany został do Smithsonian Institution, gdzie każdy go może zobaczyć. Natomiast pokój numer 1 w budynku ECP, gdzie powstawał ten komputer, nie jest bynajmniej traktowany jako miejsce historyczne. Nie ma ani tablicy, ani czyjegoś popiersia, upamiętniającego narodziny komputera z zapamiętywanym programem. Pokój, usytuowany na końcu ciemnego i pustego korytarza, służy obecnie jako magazyn materiałów biurowych. Pudła z kopertami, teczkami i ryzami papieru sięgają niemal do sufitu. Można sobie wyobrażać, że pokój wypełnia nieuchronny produkt uboczny rewolucji komputerowej, mianowicie papier do drukarek... Najlepszy pomnik upamiętniający pracę von Neumanna znajduje się jednak gdzie indziej, w gabinecie Johna Milnora, który bez komputera nie mógłby badać zbioru Mandelbrota, oraz w pokoju Stephena Wolframa, którego symulacje działania automatów komórkowych w znacznej mierze wywodzą się z koncepcji i prac wesołego Johnny'ego.

W latach wojennych w Los Alamos można było odnieść wrażenie, że połowa najlepszych uczonych świata zabawia się na wieczornych przyjęciach, często organizowanych w tym tajnym mieście wśród gór Nowego Meksyku. Podczas jednej z takich imprez rozmowa zeszła na problem kosmitów i możliwość istnienia inteligentnego życia we Wszechświecie. Enrico Fermi zadał wtedy słynne pytanie: "Jeśli kosmici naprawdę istnieją, to gdzież oni są?". Wszechświat istnieje już od miliardów lat - rozumował - zatem było dość czasu, aby na Ziemię dotarły liczne fale kolonizatorów z kosmosu. Najeźdźcy powinni tu być pośród nas, może nawet powinni zmuszać nas do podporządkowania się ich woli. Tymczasem nikogo takiego nie widać. Jeśli zatem naprawdę istnieją, to... gdzie?

Zagorzali zwolennicy realności obdarzonych inteligencją istot pozaziemskich mają na to, rzecz jasna, gotową odpowiedź. Kosmici siedzą u siebie w domu, tak samo jak my. Na przykład Francis Drake, jeden z organizatorów programu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence - Poszukiwania Pozaziemskiej Inteligencji) twierdzi, że kosmici uznali, iż międzygwiazdowe podróże nie są warte trudu, i dlatego "żyją wygodnie w otoczeniu własnej gwiazdy".

Ostatnio jednak sceptycy wysunęli kolejne pytanie w stylu Fermiego: jeśli kosmici naprawdę istnieją, to gdzie są ich automaty von Neumanna? Automat von Neumanna to uniwersalny, samoreprodukujący się konstruktor, robot potrafiący zrobić swą kopię z dowolnego materiału, jaki ma w zasięgu ręki, czy raczej mechanicznego ramienia. Inteligentne istoty, chcące dotrzeć do innych cywilizacji, mogłyby po prostu wysłać w przestrzeń niewielki oddział automatów von Neumanna, które rozmnożyłyby się wkrótce i opanowałyby cały kosmos. "Sedno sprawy tkwi w tym - uważa matematyk Frank Tipler - że gdyby automaty von Neumanna dotarły do innego układu słonecznego, wszystkie zasoby tego układu stałyby się dostępne dla inteligentnych istot kontrolujących zachowanie automatów, a wtedy możliwa byłaby realizacja najróżniejszych projektów, które inaczej wydawałyby się zbyt kosztowne". Skoro jednak nie widzimy pozaziemskich automatów atakujących Dallas lub Chicago, to można iść o zakład, że kosmici nie istnieją.

Von Neumann opisał swoje samoreprodukujące się automaty tak dokładnie, że obecnie żaden matematyk lub fizyk nie wątpi, iż teoretycznie można je zbudować. Dlaczego? Dlaczego fizycy i matematycy, którzy są na ogół konserwatystami i nie mają skłonności do fantazjowania, gotowi są uznać, że maszyny, pozbawione uczuć urządzenia z metalu, mogą się reprodukować?

Idea samoreprodukujących się maszyn zrodziła się bardzo dawno temu. Kartezjusz, francuski matematyk i filozof z XVII wieku, uważał, że zwierzęta to maszyny, ludzie zaś to maszyny, które Bóg obdarzył duszą. Według niego w budowie ludzi i zwierząt nie kryje się żadna mistyczna tajemnica, przynajmniej gdy chodzi o ciało. Organizmy to struktury fizyczne działające zgodnie z prawami natury, podobnie jak cały Wszechświat. Ludzkie ciało, twierdził Kartezjusz, jest "maszyną, która, jako boskie dzieło, jest nieporównanie lepsza [...] od tych, które potrafi wynaleźć człowiek".

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach