Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Różne > KTO ODZIEDZICZYŁ GABINET EINSTEINA?  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11] 
Stanowisko Kartezjusza nazywane bywa materializmem, redukcjonizmem, mechanicyzmem, determinizmem. Jego podstawą jest zasada, że wszystko we Wszechświecie - to znaczy wszystkie zjawiska fizyczne, gdyż pojęcia takie jak dusze i duchy stanowią oddzielne zagadnienie - a więc wszystko można zredukować do ruchu i materii. "Wszystkie zjawiska naturalne - twierdził Kartezjusz - można wyjaśnić w ten właśnie sposób, przeto nie sądzę, aby przyjęcie innych zasad fizycznych było konieczne lub wskazane".

Gdybyśmy uznali pogląd, że wszystko stanowi konsekwencję ruchu materii, za pewną filozofię nauki, dalibyśmy wyraz skrajnego optymizmu w kwestii naszych zdolności do pojmowania natury. Zgodnie z takim stanowiskiem, pełne zrozumienie oddziaływań między atomami prowadziłoby do ostatecznego wyjaśnienia wszystkich tajemnic świata. Z przyrody wygnane zostałyby wszelkie duchy, magiczne siły witalne, zagadkowe ożywcze tchnienia, pojmowalne tylko intuicyjnie lub dzięki pomocy Boga na wysokościach. Mistycyzm zginąłby, tak jak na to zasłużył, a cały Wszechświat stałby się poznawalny, przejrzysty i dostępny naszym umysłom.

To dalekie od skromności, aroganckie (może wręcz: symbolizujące pychę?) stanowisko stało się w istocie podstawą nowożytnej nauki. Trudno sobie wyobrazić, by uczony tracił całe życie na próby zrozumienia zjawisk, gdyby był przekonany, że natura jest nieprzejrzysta i niepojęta. "Nie chciałbym zostać zmuszony do odrzucenia ścisłej przyczynowości - powiedział kiedyś Einstein. - Gdybym miał to uczynić, wolałbym być już raczej szewcem lub krupierem, a nie fizykiem".

No cóż... Jeśli cała natura poddaje się naszemu badaniu, jeśli w zjawiskach nie kryje się żadna tajemnica, to dlaczego maszyny nie mogłyby się rozmnażać?... Dlaczego nie mielibyśmy odkryć, jak w przyrodzie dochodzi do reprodukcji organizmów zwierząt, a następnie skopiować ten proces w sztucznych maszynach? Komórki produkują komórki, ludzkie ciała wytwarzają ludzkie ciała, dlaczego zatem maszyny nie miałyby produkować maszyn?

W czerwcu 1948 roku, podczas gdy inżynierowie i technicy zajmowali się budową komputera, von Neumann wygłosił w Princeton trzy wykłady o samoreprodukujących się maszynach. (Mamy tu podstawowe elementy scenariusza filmu o szalonym geniuszu: podczas gdy podwładni budują elektroniczny mózg, geniusz, z włosami stojącymi dęba, planuje samoreprodukujące się potwory, które opanują planetę... Oczywiście, nie było to dokładnie tak... Ale z drugiej strony niedługo potem inny matematyk, Frank Tipler, przedstawił swoją wizję opanowania Galaktyki przez automaty von Neumanna).

Później von Neumann wygłosił gdzieś rozszerzoną wersję swoich wykładów z Princeton i spisał niektóre pomysły. Niestety, zmarł, zanim nadał swej teorii ostateczną postać. Arthur Burks, który budował z nim komputery ENIAC i I.A.S., przygotował do druku jego prace o automatach, które złożyły się na książkę Theory of Self-Reproducing Automata. Teoria automatów, najbardziej oryginalne i błyskotliwe osiągnięcie naukowe von Neumanna, stanowi syntezę jego badań z dziedziny logiki, komputerów i neurofizjologii. Von Neumann wykazał między innymi, że nawet proste maszyny mogą być zdolne do reprodukcji, co uważano za podstawową cechę żywych organizmów.

Samoreprodukujące się automaty von Neumanna nie są stworzeniami z tego świata; to abstrakcyjne, wyidealizowane twory, istniejące tylko w wyobraźni lub na papierze. Mimo to zawierają one zasadnicze elementy planu konstrukcyjnego prawdziwych maszyn.

"Trzeba oczywiście uważać, co się przez to rozumie - stwierdził von Neumann. - Rzecz jasna, stworzenie materii z niczego jest całkowicie wykluczone". Reprodukcja maszyn ma podobny charakter jak reprodukcja zwierząt, roślin i pojedynczych komórek. Nowe osobniki nie powstają ex nihilo, lecz korzystają z materii, którą czerpią ze swego otoczenia. Tak samo jest w przypadku maszyn, które muszą dysponować gotowymi częściami.

"Proszę sobie wyobrazić - mówił von Neumann - że duży zbiornik zawiera praktycznie nieograniczony zapas różnych części. Możemy przyjąć, że automat działa w następujący sposób. Urządzenie jest zawieszone w przestrzeni w pobliżu zbiornika i cała jego aktywność polega na pobieraniu części i łączeniu ich ze sobą lub rozłączaniu". "Morze części" maszyn stanowi mechaniczny odpowiednik pierwotnej ziemskiej "zupy", w której powstało życie.

Wszystkie ziemskie organizmy powstały w wyniku łańcucha ewolucyjnych zdarzeń, mających charakter losowy. Powstanie znanych dziś gatunków nie było bynajmniej konieczne; gdyby warunki początkowe na Ziemi były nieco inne lub gdyby pojawiły się inne mutacje, istniałyby dziś inne gatunki. Von Neumann chciał natomiast wiedzieć, jakie musiałyby istnieć mechanizmy, aby ewolucja w ogóle mogła się rozpocząć. Chciał określić minimum złożoności, koniecznej do samoreprodukcji, a więc stworzyć platoński odpowiednik Księgi Rodzaju. Wykluczał przy tym wszelkie cuda. Istnieje tylko materia w ruchu!

W swoich wykładach w Instytucie von Neumann twierdził, że samoreprodukująca się maszyna musiałaby składać się z części co najmniej ośmiu rodzajów; cztery typy byłyby potrzebne do budowy "mózgu" i cztery do budowy "ciała". "Mózg" składałby się z organów reagujących na różne bodźce zewnętrzne. Gdyby dwa bodźce zadziałały równocześnie, na przykład automat chwyciłby w tym samym momencie dwie potrzebne części, maszyna musiałaby o tym wiedzieć. A zatem organy zmysłowe muszą być zdolne do rejestracji dwóch lub więcej sygnałów jednocześnie. Przypuśćmy, że automat byłby bombardowany najróżniejszymi sygnałami z zewnątrz, podczas gdy powinien postrzegać sygnały tylko jednego rodzaju. Konieczne jest zatem urządzenie do selekcjonowania bodźców. Konieczny jest również zegar wewnętrzny, czyli organ koordynujący działanie wszystkich części.

Gdy chodzi o "ciało", samoreprodukujący się automat musi mieć punkt Archimedesa, miejsce oparcia swej konstrukcji. Konieczna jest pewna sztywna struktura, na przykład kratownica. Łącząc ze sobą sztywne elementy, otrzymujemy szkielet. Szkielet może być wewnętrzny, jak u człowieka, lub zewnętrzny, jak u skorupiaków; to nie ma znaczenia. Ważne jest, aby był sztywny.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9]  [10]  [11] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach