Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Literatura, Muzyka, Sztuka > TEORIA LITERATURY  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
Jedna z ważnych konwencji czy też tendencji, jakie wyłoniły się z analizy opowieści (począwszy od anegdot o konkretnych osobach, na całych powieściach kończąc), określana odstręczającym mianem "bezwarunkowego założenia woli współpracy" [hyper-protected cooperative principle], jest jednak w gruncie rzeczy dość prosta. Komunikacja międzyludzka opiera się na podstawowym założeniu, że rozmówcy ze sobą współpracują, czyli że to, co jedna osoba mówi do drugiej, będzie istotne. Jeśli spytam kogoś, czy George jest dobrym uczniem, i usłyszę odpowiedź: "zazwyczaj jest punktualny", zrozumiem tę wypowiedź, wychodząc z założenia, że rozmówca ze mną współpracuje, a zatem mówi coś, co jest istotne w związku z moim pytaniem. Zamiast narzekać, że nie odpowiedział na moje pytanie, dojdę do wniosku, iż odpowiedział na nie pośrednio i dał do zrozumienia, że niewiele dobrego można powiedzieć o tym uczniu. Zakładam więc wolę współpracy mojego rozmówcy, chyba że mam nieodparty dowód, iż jest inaczej.

Narracje literackie można rozpatrywać jako należące do szerszej kategorii opowieści, "tekstów narracyjnie uporządkowanych" - wypowiedzi, których doniosłość dla słuchającego tkwi nie w informacjach, jakie przekazują, lecz w ich "opowiadalności". Bez względu na to, czy opowiadamy znajomemu anegdotę, czy piszemy powieść dla potomności, naszych działań nie da się porównać, na przykład, z zeznawaniem przed sądem: próbujemy opowiedzieć historię, która z punktu widzenia słuchacza byłaby "tego warta", miałaby jakąś pointę albo istotne znaczenie, bawiłaby lub sprawiała przyjemność. Różnica pomiędzy utworami literackimi i innymi tekstami uporządkowanymi narracyjnie polega na tym, że dzieła literackie wyodrębniono w procesie selekcji: zostały wydane, zrecenzowane, były przedrukowywane, czytelnicy podchodzą więc do nich z przekonaniem, że inni uznali je za dobrze skonstruowane i "warte przeczytania". A zatem w wypadku tekstów literackich zasada współpracy jest "bezwzględnie przestrzegana". Można się pogodzić z wieloma niejasnościami i tym, co pozornie nieistotne, nie zakładając, że to nie ma sensu. Czytelnik wychodzi z założenia, że w literaturze zawiłości języka, mają w ostatecznym rozrachunku jakiś cel; zamiast dojść do wniosku, że rozmówca albo pisarz nie chcą z nim współpracować - co mogłoby się zdarzyć w innych kontekście mowy - usilnie próbuje interpretować elementy, które zdają się przeczyć zasadom skutecznej komunikacji w imię pewnego nadrzędnego przekazu. Określenie "literatura" jest umowną etykietką, pozwalającą nam oczekiwać, że podejmowane przez nas podczas lektury wysiłki będą "tego warte". Wiele charakterystycznych cech literatury wynika z gotowości czytelnika, by poświęcić jej uwagę, rozwikłać wątpliwości, nie zaś z żądania natychmiastowej odpowiedzi na pytanie "co autor chciał przez to powiedzieć?".

- Czytał bite dwie godziny bez jakiegokolwiek przygotowania.
powiększenie...

- Czytał bite dwie godziny bez jakiegokolwiek przygotowania.

Można zatem wyciągnąć wniosek, że literatura jest aktem mowy bądź zdarzeniem tekstualnym budzącym uwagę pewnego szczególnego rodzaju. Różni się wyraźnie od innych aktów mowy, takich jak udzielanie informacji, zadawanie pytań albo składanie obietnic. W większości wypadków czytelnik uznaje coś za literaturę dlatego, że wskazuje na to kontekst: tomik wierszy, odpowiedni dział czasopisma, biblioteka albo księgarnia.

Nasuwa się jednak kolejna kwestia. Czy nie ma jakichś szczególnych sposobów organizowania języka, wskazujących, że coś jest literaturą? A może to dlatego, że wiemy, iż należy to do literatury, poświęcamy czemuś ten rodzaj uwagi, którego nie okazujemy gazetom, a co za tym idzie, odnajdujemy tam szczególną organizację materiału i ukryte znaczenia? Musimy oczywiście odpowiedzieć twierdząco na oba pytania: czasem konkretne cechy czynią z czegoś literaturę, a czasem sprawia to kontekst wskazujący, że mamy do czynienia właśnie z literaturą. Stopień organizacji języka niekoniecznie jest wyznacznikiem literatury: najlepiej uporządkowanym tekstem jest przecież książka telefoniczna. Nie sposób sprawić, by jakiś tekst stał się literaturą tylko dlatego, że go tak nazwiemy: nie mogę sięgnąć po mój stary podręcznik do chemii i czytać go jak powieść.

Z jednej strony, "literatura" nie jest po prostu jakąś ramą, w której umieszczamy język: nie każde zdanie, rozpisane na stronie w formie wiersza, stanie się tym samym literaturą. Z drugiej jednak strony, literatura nie jest jedynie pewnym szczególnym rodzajem języka, jako że wiele dzieł literackich nie podkreśla tego, jak różni się od innych jego użyć; dzieła takie funkcjonują w sposób szczególny z racji specjalnej uwagi, z jaką są traktowane.

Mamy tu do czynienia z dość skomplikowaną strukturą. Rozpatrujemy problem z dwóch odmiennych perspektyw, które częściowo się pokrywają i przecinają, nie wydaje się jednak, by dawały jakiś syntetyczny obraz. Można traktować dzieło literackie jako język o określonych cechach czy właściwościach, można też uznać literaturę za wytwór konwencji oraz specyficznego rodzaju uwagi, jakiej wymaga. Żadna z tych perspektyw nie zawiera w sobie drugiej, trzeba więc przechodzić nieustannie od jednej do drugiej. Przedstawię teraz pięć tez o naturze literatury, wysuwanych przez teoretyków: w każdym z omówionych wypadków obiera się jedną perspektywę, lecz w końcu należy wziąć pod uwagę tę drugą.

1. Literatura jako "wysuwanie na pierwszy plan" języka

Często uważa się, że "literackość" polega przede wszystkim na takiej organizacji języka, która sprawia, iż literaturę da się odróżnić od wypowiedzi o innych celach. Literatura to wypowiedź, która "wysuwa na plan pierwszy" sam język: udziwnia go, wypycha na spotkanie z czytelnikiem - "popatrz! to ja, język!" - nie pozwalając mu zapomnieć, że ma do czynienia z językiem kształtowanym na niecodzienną modłę. Dotyczy to zwłaszcza poezji modelującej płaszczyznę dźwiękową języka w taki sposób, by trzeba się było z nią liczyć. Oto początek wiersza Gerarda Manleya Hopkinsa pod tytułem Inversnaid:

Ciemny, brązowy jak koński grzbiet strumień,
Koryto skalne w szurgocie i szumie
Żłobiąc, to zrywa się, to nurza w runie
Własnych pian, zanim w głąb jeziora runie.
(Przeł. Stanisław Barańczak)
[This darksome burn, horseback brown,
His rollrock highroad roaring down,
In coop and in coomb the fleece of his foam
Flutes and low to the lake falls home.
]

Wysunięcie na pierwszy plan uporządkowania języka według pewnego wzoru - rytmiczne powtarzanie się głosek ("szurgocie... szumie...") w połączeniu z niezwykłymi złożeniami słów (rollrock), w oczywisty sposób dowodzi, że mamy do czynienia z językiem, organizowanym tak, by zwrócić uwagę czytelnika właśnie na struktury językowe.

Prawdą jest jednak, że na ogół czytelnik zauważa szczególne uporządkowanie języka dopiero wtedy, kiedy tekst uznaje się za literacki. Podczas lektury zwykłej prozy nie słucha się języka. Rytm tego zdania, jak się przekonamy, nie wpada w ucho; wystarczy jednak, że wprowadzimy rym, a rytm od razu będzie rozpoznany. Rym - konwencjonalna oznaka literackości - zwraca uwagę czytelnika na rytm, do tej pory lekceważony. Kiedy tekst zaliczony jest do literatury, jesteśmy skłonni zwracać uwagę na wzorce dźwiękowe bądź inne rodzaje zorganizowania języka, których występowania zwykle sobie nie uświadamiamy.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach