Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Literatura, Muzyka, Sztuka > TEORIA LITERATURY  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
5. Literatura jako twór intertekstualny i autoteliczny

Współcześni teoretycy twierdzą, że dzieła tworzone są z innych dzieł: ich powstanie możliwe jest dzięki dziełom wcześniejszym, do których nawiązują, z którymi polemizują, które powtarzają bądź przetwarzają. Zjawisko to bywa czasem określane wymyślnym mianem "intertekstualności". Dzieło istnieje pośród innych tekstów wskutek relacji, w jakich do nich pozostaje. Odczytanie jakiegoś tekstu jako dzieła literackiego polega na uznaniu go za zdarzenie językowe, które nabiera znaczenia w relacji z innymi dyskursami: na przykład za wiersz, który wykorzystuje możliwości stworzone przez wcześniejsze utwory poetyckie, albo za powieść odzwierciedlającą i poddającą krytyce retorykę polityczną swojej epoki. Szekspir, rozpoczynając Sonet CXXX słowami: "Słońcu jej oka nie przyrównam wcale" [tłum. Maria Sułkowska], posługuje się metaforami typowymi dla tradycji poezji miłosnej, jednocześnie je dyskredytując ("Ale róż takich nie widzę w jej twarzy") - celem owego zaprzeczenia jest pochwała kobiety, która "ciężko stąpa w ziemi". Wiersz nabiera znaczenia w relacji z tradycją, która umożliwia jego powstanie.

Skoro odczytywanie wiersza jako dzieła literackiego oznacza konieczność szukania jego związków z innymi utworami poetyckimi, porównywania i zestawiania sposobu, w jaki tworzy się jego sens, ze sposobami stosowanymi w innych wierszach, można czytać utwory poetyckie jako - na pewnym poziomie - mówiące o samej poezji. Mają one wpływ na wyobraźnię poetycką i interpretację poezji. W tym miejscu napotykamy kolejne pojęcie, niezmiernie istotne z punktu widzenia współczesnej teorii: chodzi o "autoteliczność" literatury. Powieści traktują niejako o innych powieściach, o problemach i możliwościach przedstawiania, nadawania kształtu lub znaczenia doświadczaniu rzeczywistości. Panią Bovary można na przykład odczytać jako próbę zgłębienia relacji między "prawdziwym życiem" Emmy Bovary a sposobem, w jaki zarówno czytane przez nią romanse, jak i sama powieść Flauberta rozumieją doświadczenie. Przy lekturze powieści (albo wiersza), zawsze może nasunąć się pytanie o to, w jakim stosunku pozostaje to, co dzieło mówi pośrednio o nadawaniu znaczeń, do sposobu, w jaki ono samo nabiera sensu.

Uprawiając literaturę, autorzy starają się posunąć ją naprzód lub odnowić, a zatem jest ona zawsze pośrednio refleksją nad samą sobą. To samo jednak możemy stwierdzić w odniesieniu do innych form: nalepki rozklejane w autobusach, podobnie jak wiersze, mogą nabierać znaczenia dopiero w zestawieniu z wcześniejszymi nalepkami: napis "Zabijcie bombą atomową wieloryba dla Jezusa!" [Nuke a Whale for Jesus!] jest niezrozumiały dla kogoś, kto nie zna haseł "Nie chcemy broni nuklearnej!" [No Nukes!], "Ratujmy wieloryby!" [Save the Whales!] i "Jezus zbawia" [Jesus Saves]; można też powiedzieć bez cienia przesady, że hasło Nuke a Whale for Jesus! w istocie mówi o samych nalepkach. Z tego wniosek, że intertekstualność i autoteliczność literatury nie są bynajmniej jej cechami wyróżniającymi - wysuwają tylko na pierwszy plan pewne aspekty użycia języka i kwestie wiążące się bezpośrednio ze znaczeniem, występujące również w innych formach przekazu.

W każdym z powyższych pięciu przypadków mamy do czynienia z opisaną już sytuacją: rozpatrujemy coś, co da się określić jako właściwości dzieła literackiego, cechy pozwalające uznać je za literaturę, lecz co można jednak także uważać za konsekwencję specyficznego podejścia, za funkcję, którą nadajemy językowi, analizując go jako literaturę. Żadna z tych perspektyw nie może pomieścić w sobie drugiej i stać się perspektywą wszechogarniającą. Właściwości literatury nie dadzą się sprowadzić ani do własności obiektywnych, ani do konsekwencji wpisywania języka w określone ramy. Główną przyczynę takiego stanu rzeczy ujawniły już krótkie eksperymenty myślowe, przedstawione na początku niniejszego rozdziału. Język opiera się narzucanym mu przez nas ramom. Trudno z dwuwiersza "Tańczymy w kółko…" uczynić wróżbę w chińskim ciastku, a z formuły "Energicznie wstrząsnąć…" - wiersz, który ma wstrząsnąć czytelnikiem. Kiedy traktujemy tekst jako dzieło literackie, kiedy próbujemy doszukać się w nim szczególnego uporządkowania i spójności, język zaczyna stawiać opór; musimy nad nim pracować, musimy z nim współdziałać. A zatem "literackość" literatury polega być może na napięciu, interakcji między materiałem językowym a konwencjonalnym wyobrażeniem czytelnika na temat tego, co to jest literatura. Radziłbym jednak zachować ostrożność, ponieważ z pięciu przedstawionych tu koncepcji literatury wypływa jeszcze inna nauka: żadna z właściwości uznawanych za istotną cechę literatury nie okazała się jej cechą definiującą - każdą z nich można odnaleźć także w innych użyciach języka.

Na początku rozdziału wspomniałem, że teoria literatury w ostatnim dwudziestoleciu nie stara się dokonywać rozróżnienia pomiędzy dziełami literackimi i nieliterackimi. Teoretycy rozważają literaturę w kategoriach historycznych i ideologicznych, w kategoriach funkcji społecznych i politycznych, jakie miało spełniać coś, co zwykliśmy nazywać "literaturą". W dziewiętnastowiecznej Anglii literatura zyskała wyjątkową rangę jako szczególny, obarczony konkretnymi powinnościami rodzaj piśmiennictwa. W koloniach Imperium Brytyjskiego jej zadaniem było pouczenie tubylców o potędze Anglii i sprawienie, by stali się wdzięcznymi uczestnikami historycznej misji cywilizacyjnej. W kraju miała przeciwstawiać się samolubstwu i materializmowi wczesnej gospodarki kapitalistycznej, proponując w zamian inne wartości reprezentantom ówczesnej klasy średniej i arystokracji, robotnikom zaś pozwalała na udział w kulturze, która pod względem materialnym zepchnęła ich na pozycję podrzędną. Oczekiwano od niej, że nauczy Anglików bezinteresownego szacunku, zapewni im poczucie wielkości ich narodu, stworzy poczucie wspólnoty między klasami i wreszcie - zastąpi religię, która zdawała się tracić swą dotychczasową funkcję czynnika integrującego społeczeństwo.

Korpus tekstów, który mógłby tego wszystkiego dokonać, musiałby być zaiste czymś wyjątkowym. Czym więc jest literatura, skoro spodziewano się po niej tak wiele? Niezmiernie istotną rolę odgrywa tu pewna szczególna struktura egzemplifikacji występująca w literaturze. Znamienne dla dzieła literackiego - na przykład Hamleta - jest to, że opowieść ma charakter fikcjonalny: ma być poniekąd exemplum (w przeciwnym razie po co ją czytać?), zarazem jednak unika określenia jego zasięgu bądź zakresu - stąd też czytelnikom i krytykom tak łatwo przychodzi mówić o "uniwersalizmie" literatury. Struktura dzieła literackiego sprawia, że łatwiej rozpatrywać je jako tekst traktujący o "kondycji ludzkiej" w ogóle niż wyodrębniać opisywane i naświetlane przezeń węższe kategorie. Czy Hamlet opowiada o książętach, czy o ludziach renesansu, czy o skłonnych do introspekcji młodzieńcach czy też o synach, których ojcowie zginęli w tajemniczych okolicznościach? Skoro żadna z odpowiedzi na te pytania nie wydaje się zadowalająca, czytelnik woli nie odpowiadać, tym samym przyjmując pośrednio hipotezę o uniwersalizmie dzieła. Mówiąc o tym, co poszczególne, powieści, wiersze i dramaty opierają się próbom dociekań, czego właściwie są "przykładem", zachęcając jednocześnie wszystkich czytelników do wejścia w położenie i przyjęcia sposobów myślenia narratorów i bohaterów.

To podsuwanie uniwersalizmu, a zarazem zwracanie się do wszystkich czytelników władających danym językiem, spełniało jednak nader istotną funkcję tworzenia świadomości narodowej. W książce Wspólnoty wyobrażone. Rozważania o źródłach i rozprzestrzenianiu się nacjonalizmu, która zajmuje się historią polityczną, lecz stała się ważna w swym aspekcie teoretycznym, Benedict Anderson dowodzi, że dzieła literackie - przede wszystkim powieści - pomogły stworzyć wspólnoty narodowe poprzez postulowanie i odwoływanie się do wspólnoty czytelników, ograniczonej, a zarazem w zasadzie otwartej dla wszystkich, którzy potrafią czytać w danym języku. "Fikcja - pisze Anderson - niezauważalnie i w sposób ciągły przesącza się do rzeczywistości i rodzi zaufanie społeczności do anonimowości, będącej stemplem probierczym nowożytnych narodów" [tłum. S. Amsterdamski]. Przedstawiać postaci, fabuły i tematy literatury angielskiej jako potencjalnie uniwersalne to podsuwać obraz jednocześnie otwartej i ograniczonej wspólnoty wyobrażonej, do której mogą aspirować na przykład poddani w koloniach brytyjskich. W rzeczywistości im bardziej podkreśla się uniwersalizm literatury, tym większa może być jej rola w kształtowaniu świadomości narodowej. Przekonanie o uniwersalności wizji świata prezentowanej przez Jane Austen czyni z Anglii miejsce doprawdy wyjątkowe: to tam należy szukać wzorców dobrego smaku i wychowania, a także, co ważniejsze, takich scenariuszy moralnych i okoliczności społecznych, w których rozwiązuje się problemy natury etycznej i kształtuje się osobowości.

Literaturę uważano za szczególny rodzaj piśmiennictwa, którego zadaniem miało być cywilizowanie nie tylko niższych warstw społecznych, lecz także arystokracji i klasy średniej. Takie pojmowanie literatury jako przedmiotu estetycznego, czyniącego z nas "lepszych ludzi", wiąże się z pewną koncepcją podmiotu, nazywanego przez teoretyków "podmiotem liberalnym" - jednostki określanej nie przez pozycję społeczną i interesy, lecz przez właściwą jej subiektywność (czyli racjonalizm i moralność), nie podlegającą determinatom społecznym. Przedmiot estetyczny, oderwany od jakichkolwiek celów praktycznych i pobudzający do określonych refleksji i utożsamiania się z kimś, pomaga odbiorcy stać się podmiotem liberalnym, dzięki swobodnemu i bezstronnemu ćwiczeniu wyobraźni, łączącemu poznanie i osąd we właściwym stosunku. W świetle tej tezy literatura spełnia tu zadanie, zachęcając do rozpatrywania złożoności rzeczy, bez pospiesznych osądów, skłaniając umysł do zgłębiania zagadnień natury etycznej, pobudzając do analizowania postępowania (także własnego), tak jak analizowałby je ktoś z zewnątrz lub czytelnik powieści. Wzywa do bezinteresowności, uczy wrażliwości i sztuki wnikliwej obserwacji, pozwala odbiorcy identyfikować się z przedstawicielami innych stanów, rodząc tym samym poczucie wspólnoty. Pewien wychowawca stwierdził w 1860 roku:

[...] dzięki obcowaniu z przemyśleniami i wypowiedziami intelektualnych przywódców ludzkości nasze serca zaczynają bić w rytmie zgodnym z poczuciem powszechnego człowieczeństwa. Zdajemy sobie sprawę, że żadne różnice klasowe, partyjne bądź wyznaniowe nie mogą zniszczyć zdolności geniuszu do zachwycania nas i uczenia; ponad dymem i zgiełkiem, ponad mgłą i wrzawą przyziemnego żywota, pełnego trosk, krzątaniny i sporów, wznosi się jasna i świetlista sfera prawdy, gdzie wszyscy mogą się spotkać i wspólnie oddawać rozważaniom.

Współcześni teoretycy - co łatwe do przewidzenia - odnoszą się krytycznie do tej koncepcji literatury, koncentrując się przede wszystkim na mistyfikacji, której zadaniem było odwrócenie uwagi robotników od ich nędznego losu przez zapewnienie im dostępu do "wzniosłej sfery" - wznoszenie ich na owe wyżyny za pomocą kilku powieści, by nie wznieśli barykad, jak to ujął Terry Eagleton. Gdy jednak przyjrzymy się z bliska poglądom na temat funkcji literatury i jej społecznego oddziaływania, napotkamy koncepcje, które coraz trudniej będzie ze sobą pogodzić.

Literaturze przypisywano diametralnie różne funkcje. Czy jest ona narzędziem ideologicznym: zbiorem opowieści, mającym skłonić czytelników do podporządkowania się hierarchicznej strukturze społecznej? Jeśli opowieści przyjmują za oczywiste, że kobieta odnajdzie szczęście wyłącznie w małżeństwie, jeżeli uznają podziały klasowe za rzecz naturalną i zajmują się tym, w jaki sposób cnotliwa służąca może poślubić szlachcica, to przyczyniają się do legitymizacji uwarunkowanego historycznie porządku społecznego. A może literatura jest dziedziną, w której demaskuje się ideologię, umożliwiając tym samym jej zakwestionowanie? Literatura przedstawia na przykład - w sposób potencjalnie wymowny i przejmujący - wąski wachlarz możliwości oferowanych kobietom w pewnych epokach; ukazując to jasno, otwiera możliwość nieuznawania tego stanu rzeczy za naturalny. Obie koncepcje są jak najbardziej uprawnione: zarówno ta, że literatura jest nośnikiem ideologii, jak ta, że jest narzędziem jej unieważnienia. Znów mamy do czynienia ze skomplikowaną oscylacją między ewentualnymi "właściwościami" literatury a nastawieniem, wydobywającym owe właściwości na pierwszy plan.

Do równie sprzecznych wniosków prowadzą próby ustalenia związku między literaturą i działaniem. Teoretycy utrzymywali, że literatura ułatwia nawiązanie kontaktu ze światem dzięki samotnej lekturze i towarzyszącej jej refleksji, a tym samym przeszkadza w podjęciu działalności społecznej i politycznej, która mogłaby doprowadzić do zmian. W najlepszym razie - zachęca do zachowania dystansu bądź rozumienia złożoności świata, w najgorszym - do bierności i akceptacji tego, co jest. Z drugiej jednak strony, historycznie rzecz biorąc, literatura bywała postrzegana jako niebezpieczna: wzywała przecież do podważania autorytetów i obowiązującego porządku społecznego. Platon wygnał poetów ze swego idealnego państwa, ponieważ mogliby tam tylko szkodzić; przez długi czas zarzucano powieściom, że wzbudzają wśród czytelników niezadowolenie z tego życia, jakie przypadło im w udziale, wywołując pragnienie czegoś nowego - życia w wielkim mieście, romansu albo rewolucji. Zachęcając do identyfikowania się z kimś, bez względu na podziały klasowe, różnice płci, rasy, narodu i wieku, książki mogą stwarzać "poczucie wspólnoty", a tym samym odwodzić od buntu; mogą też jednak rodzić poczucie niesprawiedliwości, pociągając za sobą narastającą falę oporu. Z perspektywy historycznej dziełom literackim przypisuje się zasługę doprowadzenia do zmian: Chata wuja Toma Harriet Beecher Stowe, w swoim czasie niezwykle popularna, sprowokowała protest przeciwko instytucji niewolnictwa, który stał się jedną z przyczyn wybuchu wojny secesyjnej.

W rozdziale 7. powrócę do problemu utożsamiania się i wynikających z tego konsekwencji - do pytania, jaką rolę odgrywa utożsamianie się odbiorcy z postaciami literackimi i narratorem? W tym miejscu powinniśmy przede wszystkim zwrócić uwagę na złożoność i różnorodność literatury rozpatrywanej w kategoriach instytucji i narzędzia społecznego oddziaływania. Po pierwsze, mamy do czynienia z instytucją, która opiera się na możliwości powiedzenia wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić. Oto klucz do zagadki, czym jest literatura: dzieło literackie może ośmieszyć, sparodiować, odmalować w formie zaskakującej, odstręczającej fikcji każdy dogmat, każdą wiarę i każdą wartość. Począwszy od powieści markiza de Sade, mających ukazać obraz świata rządzonego prawami natury pojmowanej jako nieokiełznany popęd, kończąc na Szatańskich wersetach Salmana Rushdiego, które wywołały oburzenie w związku z wykorzystaniem postaci i motywów religijnych w kontekście satyry i parodii, literatura stwarza możliwość fikcjonalnego prześcignięcia tego, co pomyślano i napisano dotychczas. Literatura potrafi dowieść bezsensu wszystkiego, co do tej pory uważano za sensowne, przekroczyć granice, dokonać transformacji, kwestionując tym samym zasadność i stosowność dowolnego pojęcia.

Literatura jest domeną działalności elity kulturalnej, dlatego też bywa określana mianem "kulturalnego kapitału": zdobywanie wiedzy o literaturze to zdobywanie pewnego udziału w kulturze, który może się opłacić, przynieść różne korzyści, pozwalając zbliżyć się do ludzi o wyższej pozycji społecznej. Nie można jednak sprowadzić literatury do tej służącej konserwatyzmowi funkcji społecznej: rzadko propaguje ona "wartości rodzinne", zdarza jej się natomiast kusząco odmalowywać wszelkiego rodzaju zbrodnie, począwszy od buntu Szatana przeciwko Bogu w Raju utraconym Miltona, po dokonane przez Raskolnikowa zabójstwo staruchy w Zbrodni i karze Dostojewskiego. Literatura zachęca do sprzeniewierzenia się kapitalistycznym wartościom, praktycznej filozofii zarabiania i wydawania pieniędzy. Jest nie tylko informacją kultury, lecz także jej szumem informacyjnym. Z jednej strony stanowi kapitał kultury, z drugiej zaś - siłę powodującą wzrost entropii. Jest rodzajem piśmiennictwa, które wzywa do lektury, skłaniając czytelnika do rozważań nad problemami znaczenia.

Literatura jest instytucją paradoksalną: tworzenie dzieła literackiego wymaga pisania zgodnie z istniejącymi kanonami - układania wiersza, który wygląda jak sonet, bądź prozy utrzymanej w konwencji powieści - w taki jednak sposób, by jednocześnie wydrwić ową konwencję, wykroczyć poza wyznaczone przez nią ramy. Literatura jest instytucją, której istotą jest demaskowanie i krytyka nakładanych przez nią samą ograniczeń, sprawdzanie, jak można pisać inaczej i co z tego wyniknie. Termin "literatura" odnosi się więc zarówno do zabiegów skrajnie konwencjonalnych - "wiosna" rymuje się z "radosna", dziewica jest oczywiście piękna, a rycerz śmiały - jak i do bezceremonialnie wykraczających poza ramy konwencji, kiedy czytelnik musi się nieźle natrudzić, by stworzyć jakikolwiek sens, na przykład zdania z Finnegans Wake Jamesa Joyce'a: "rzekirzyg, obok Ewy i Adama, od wcięcia wybrzeża do zakola zatoki, prowadzi nas przez commodius vicus recorsolacji na powrót do Howth Castle i Edyficjów" [tłum. T. Mirkowicz].

Jak już wcześniej sugerowałem, pytanie "co to jest literatura?" podyktowane jest nie obawą pomylenia powieści z dziełem historyka albo zapieczonej w ciastku wróżby z utworem poetyckim, lecz nadzieją krytyków i teoretyków, że udzielona na nie odpowiedź pozwoli uprawomocnić najbardziej, ich zdaniem, stosowną metodę krytyczną, dyskredytując tym samym metody lekceważące najistotniejsze i najbardziej znamienne aspekty literatury. W świetle współczesnej teorii pytanie "co to jest literatura?" ma jednak znaczenie, ponieważ teoretycy zwrócili naszą uwagę na literackość wszelkiego rodzaju tekstów. Rozważając literackość tych dyskursów, należy uwzględniać - jako punkt wyjścia do dalszych analiz - praktyki nieodłącznie związane z lekturą dzieła literackiego: zawieszanie żądania, by tekst był natychmiast zrozumiały, refleksję nad implikacjami użytych środków wyrazu, uważne śledzenie, jak tworzy się znaczenia i z czego płynie przyjemność, której tekst dostarcza.

Jak już wcześniej sugerowałem, pytanie "co to jest literatura?" podyktowane jest nie obawą pomylenia powieści z dziełem historyka albo zapieczonej w ciastku wróżby z utworem poetyckim, lecz nadzieją krytyków i teoretyków, że udzielona na nie odpowiedź pozwoli uprawomocnić najbardziej, ich zdaniem, stosowną metodę krytyczną, dyskredytując tym samym metody lekceważące najistotniejsze i najbardziej znamienne aspekty literatury. W świetle współczesnej teorii pytanie "co to jest literatura?" ma jednak znaczenie, ponieważ teoretycy zwrócili naszą uwagę na literackość wszelkiego rodzaju tekstów. Rozważając literackość tych dyskursów, należy uwzględniać - jako punkt wyjścia do dalszych analiz - praktyki nieodłącznie związane z lekturą dzieła literackiego: zawieszanie żądania, by tekst był natychmiast zrozumiały, refleksję nad implikacjami użytych środków wyrazu, uważne śledzenie, jak tworzy się znaczenia i z czego płynie przyjemność, której tekst dostarcza.

Jonathan Culler
Przełożyła Maria Bassaj
[1]  [2]  [3]  [4]  [5] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach