Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Literatura, Muzyka, Sztuka > MUZYKA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7] 
powiększenie...

Eugéne Louis Lami, Słuchając symfonii Beethovena, 1840, akwarela; obecne miejsce przechowywania nieznane.
Wiele lat później Anton Webern porównał złe wykonanie swojego utworu do "muzyki szaleńca", grającego raz wysoką nutę, a raz niską. Wiele utworów Beethovena tak właśnie działało na pierwszych słuchaczy, aczkolwiek inaczej wyrażali oni swoje odczucia. Na przykład Giuseppe Cambini tak pisał o dwóch pierwszych symfoniach kompozytora:

Raz wzlatuje majestatycznie niczym orzeł, po czym pełza groteskowo po zawiłych ścieżkach. Przenika duszę słodką melancholią, aby zaraz zadać jej ranę barbarzyńskim spiętrzeniem akordów. Zdaje się skrywać w sobie gołębie i krokodyle.

Barwne porównanie Cambiniego koncentruje się na gwałtowności, braku ciągłości i raptownych przeciwstawieniach motywów, które to cechy odróżniały muzykę Beethovena od twórczości jego poprzedników (z których najsłynniejsi byli Haydn i Mozart). A jeśli uwaga o majestatycznym wzlocie i groteskowym pełzaniu przypomina Webernowską "wysoką nutę, niską nutę", to znaczy, że przynajmniej niektórzy spośród słuchających Beethovena musieli dojść do podobnie przykrego wniosku: że słuchają muzyki szaleńca, albo nawet kompozytora wybitnego, któremu jednak nieszczęście głuchoty zniekształciło wyobraźnię muzyczną, a być może wręcz poplątało umysł.

Gdyby IX Symfonię albo Sonatę Hammerklavier przedstawił wiedeńskiej publiczności w latach dwudziestych XIX wieku jakiś młody nieznany kompozytor, dzieła te zostałyby z miejsca odrzucone jako dyletanckie dziwolągi. (IX Symfonia całkowicie przeciwstawiała się tradycji, wprowadzając śpiew, a Sonata Hammerklavier była wedle ówczesnych pojęć niewykonalna). Jednak na długo zanim Beethoven skomponował te dzieła - których zresztą nigdy nie usłyszał z powodu zaawansowanej głuchoty - słuchacze czuli się emocjonalnie związani z jego muzyką; w całej Europie uznawano go za największego kompozytora epoki, a być może nawet za największego kompozytora, jakiego znał świat. Dlatego też wielu wielbicieli postawiło sobie za cel zrozumienie jego muzyki - chyba jeszcze nigdy przedtem nie poświęcono muzyce tyle wysiłku interpretacyjnego.

W rezultacie powstało mnóstwo komentarzy krytycznych mających na celu wyjaśnienie rażących niespójności w muzyce Beethowena. Próbowano odnaleźć w niej jakieś ukryte fabuły bądź opowieści, łączące wszelkie z pozoru groteskowe cechy w logiczną albo przynajmniej zrozumiałą całość. Na przykład Franz Joseph Fröhlich dostrzegał w pierwszej części IX Symfonii swego rodzaju muzyczny autoportret, w którym kalejdoskopowe następstwo kontrastujących ze sobą płaszczyzn brzmieniowych miało obrazować wielość sprzecznych emocji oddziałujących na niezwykle złożoną osobowość twórcy. Cała symfonia symbolizowała w ujęciu Fröhlicha walkę Beethovena z wyniszczającą głuchotą, a część ostatnia z Odą do radości Schillera - zwycięstwo nad kalectwem, albo ogólniej: potęgę radości przezwyciężającej cierpienie. Tym sposobem głuchota Beethovena okazywała się zaletą dla krytyka, kluczem otwierającym ukryte znaczenie muzyki. Słuchacz zyskiwał bezpośredni wgląd w intencje twórcy, a dzięki temu możliwość głębszego niż przy zwykłym słuchaniu zrozumienia.

"Radość przez cierpienie" - wyrażenie to (pochodzące z listu Beethovena i odnoszące się do niewygód podróży dyliżansem) stało się głównym hasłem kultu Beethovena, rozpowszechnionego w pierwszej połowie XX wieku przez francuskiego pisarza Romaina Rollanda. Uznał on kompozytora za wzór szczerości, altruizmu i samowyrzeczenia - jednym słowem, autentyzmu - odpowiedni dla mniej heroicznej epoki. Zapał Rollanda, który całe życie szerzył kult Beethovena, przyczynił się do zajęcia przez twórczość tego kompozytora specyficznego miejsca we współczesnej kulturze, co dotyczy zwłaszcza IX Symfonii - ponadnarodowego hymnu Unii Europejskiej (wprawdzie jedynie jej fragmentu - samej Ody do radości, i to bez słów), dzieła wybranego na specjalny koncert bożonarodzeniowy dla uczczenia zburzenia Muru Berlińskiego (w tym wypadku słowo "radość" zamieniono na "wolność", przekształcając ostatnią część w Odę do wolności), wreszcie utworu wykonywanego w Japonii na zakończenie roku na stadionach, czasem przez kilkutysięczne chóry. (Książeczka Rollanda Beethoven, biblia kultu, została przetłumaczona na japoński w latach dwudziestych). IX Symfonia przeniknęła nawet do kultury masowej za pośrednictwem takich filmów, jak Mechaniczna pomarańcza czy Szklana pułapka, nie wspominając już o niezliczonych opracowaniach Ody do radości.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach