Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Literatura, Muzyka, Sztuka > MUZYKA  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7] 
Po stronie aniołów

Kult Beethovena, którego początki sięgają pierwszej połowy XIX wieku i który nie wydaje się słabnąć u progu następnego tysiąclecia, jest zatem jednym z głównych (jeżeli nie najważniejszym) filarów kultury muzyki poważnej. Nic więc dziwnego, że wiele najgłębiej ugruntowanych koncepcji naszego dzisiejszego myślenia o muzyce wywodzi się z zamętu pojęciowego, powstałego na tle odbioru muzyki Beethovena. W niniejszym podrozdziale koncentruję się na dwóch ideach: wszechobecnych w kulturze muzycznej autorytetach i zdolności muzyki do przekraczania barier czasu i przestrzeni.

Uznanie muzyki za rodzaj towaru w sposób naturalny przyznaje kompozytorowi - jako twórcy podstawowego "produktu" - rolę pierwszoplanową. Niemniej powstała w kręgu pierwszych odbiorców muzyki Beethovena idea, że słuchanie daje możliwość duchowego zjednoczenia z kompozytorem, nadaje tej roli dodatkowy wymiar, który określa grupa blisko spokrewnionych etymologicznie wyrazów. Kompozytor jest przede wszystkim autorem muzyki, przez co zostaje obdarzony autorytetem, na który powołują się wykonawcy (tacy jak na przykład Roger Norrington), twierdzący, że ich interpretacja odzwierciedla prawdziwe intencje Beethovena, a także wydawcy określający swoje wydania jako autorytatywne. (Autorytet wykonawcy lub wydawcy jest, innymi słowy, zapożyczony, jest odbiciem autorytetu kompozytora - widać to szczególnie wyraźnie wtedy, gdy kompozytor autoryzuje pewną wersję czy też realizację swojej muzyki). W końcu autorytet łatwo może się zmienić w autorytaryzm, który najczęściej można zaobserwować w stosunku dyrygentów do muzyków orkiestrowych, choć podobna koncepcja zdaje się leżeć u podstaw naszego myślenia o wszelkim wykonaniu.

O Hansie von Bülowie grającym utwory fortepianowe Beethovena mówiono w XIX wieku, że krył się w cieniu; słuchając jego interpretacji, słuchało się Beethovena, a nie Bülowa. (Okładka płyty na ilustracji poniżej zdaje się mówić to samo i, co ciekawe, znowu dotyczy to Beethovena). Jest to o tyle znaczące, że mówiono tak tonem najwyższej pochwały, jak gdyby miarą wartości wykonawcy była umiejętność niezwracania uwagi słuchaczy. Nasuwa się tu porównanie z kelnerami najlepszych restauracji - a co więcej, zgodnie z tradycją wykonawcy ubierają się we fraki, tak jak kelnerzy. I nie jest to bynajmniej jedynie zabawna zbieżność. Otóż nasze myślenie o muzyce prowadzi do przyznania wykonawcom podrzędnego statusu - wbrew reklamowym zachwytom nad grą charyzmatycznych wykonawców - co potwierdzają atrybuty zawodów pełniących funkcję służebną. Mówiąc jeszcze inaczej, przekonanie, iż rola wykonawcy sprowadza się do odtworzenia dzieła kompozytora, nadaje kulturze muzycznej strukturę władzy autorytarnej, wyrażającą się w relacjach między kompozytorem i wykonawcą bądź też między samymi wykonawcami - zwłaszcza, jak już wspomniałem, pomiędzy dyrygentem (działającym jako przedstawiciel kompozytora) i zrzeszonymi w szeregach orkiestry muzykami. Rola wykonawcy w kulturze muzycznej jest zatem wewnętrznie antagonistyczna i niewystarczająco opisana teoretycznie, o czym będzie jeszcze mowa dalej.

powiększenie...

Okładka nagrania Koncertu Cesarskiego Beethovena w wykonaniu Solomona (HMV ALP 1300).
Tyle o hierarchii wartości dotyczącej komponowania i wykonywania, tj. pierwszych dwóch terminów klasyfikacji muzycznej z brytyjskich państwowych programów i wytycznych egzaminacyjnych. Pozostaje nam trzecia umiejętność, analizowanie. Tutaj zarzut autorytarności jest jeszcze bardziej na miejscu. Od czasu gdy indywidualne (i indywidualistyczne) interpretacje, takie jak na przykład Fröhlicha, zostały na stałe włączone do tradycji krytycznej, a edukacja muzyczna skupiła się wokół szkół, konserwatoriów i uniwersytetów, coraz ściślej ustalano prawidła słuchania muzyki. Kursy analizy muzycznej uczyły wiązać wrażenia muzyczne z faktami z biografii kompozytora albo z informacjami historycznymi na temat rozwoju danego stylu. Kładły również nacisk na umiejętność wyodrębnienia elementów struktury muzycznej, na przykład rozpoznawania pierwszego i drugiego tematu, przetworzenia i repryzy w klasycznej formie sonatowej. Kursy tego rodzaju stały się (a często nadal pozostają) podstawą nauki szkolnej na poziomie podstawowym i przez długi czas utrzymały mocną pozycję w amerykańskiej edukacji artystycznej.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach