Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > O muzyce. O utworach poetyckich. Epigramy  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Życie

Urodził się około roku 110 w syryjskiej Gadarze (dzisiejsze Um Queis w Jordanii), miejscowości, która była ojczyzną i innych, zasłużonych dla literatury greckiej postaci, chociażby Menipposa, twórcy satyry, i Meleagra, mistrza poezji epigramatycznej. Tę datę urodzin uznaje się dziś za najbardziej prawdopodobną na podstawie wniosków, jakie można wysnuć z późniejszych, udokumentowanych w pismach rzymskich autorów, wydarzeń z życia Filodemosa, zwłaszcza zaś dotyczy to kontaktów ze znanymi wpływowymi postaciami z wyższych sfer politycznych i kulturalnych ówczesnego Rzymu. Nie mamy pewności, czy jego rodzice byli Grekami, czy też należeli do oświeconej warstwy miejscowej ludności, otwartej na kulturę helleńską i patrzącej bez obaw na stopniowe przechodzenie Syrii pod panowanie Rzymu, co ostatecznie nastąpiło w roku 64. Cyceron (Pis. 68) wprawdzie nazywa Filodemosa Grekiem (Graecus), nie rozstrzyga to jednak problemu, gdyż rzymskiemu mówcy mogło chodzić o biegłe posługiwanie się językiem greckim, co w owych czasach nie było bynajmniej zarezerwowane dla rdzennych Hellenów. Kwestia narodowej przynależności nie jest zresztą tak istotna, jak mogłoby się wydawać. Rejon Morza Śródziemnego, etnicznie wielce zróżnicowany, pod względem kulturowym był ogromnym tyglem, w którym nieustannie mieszały się i stapiały wielorakie elementy, tworzące barwny konglomerat, w którym narodowa tożsamość w pewnym sensie ustępowała greckim ideałom, podporządkowując się wypracowanym niegdyś przez ludy helleńskie wzorcom duchowej kultury. Zjawisko to przybiera na sile od czasów wielkich podbojów Aleksandra (druga połowa IV w.). Na przełomie II i I w. kultura grecka jest już silnie zakorzeniona na wschodnich obszarach Śródziemnomorza. Sytuacji nie zmienia także ekspansja Rzymu na te tereny. Przejąwszy dziedzictwo kulturowe Grecji, Rzymianie akceptują dominację helleńskich wzorców na włączanych do swojego państwa obszarach.

Tak więc już w dzieciństwie i wczesnej młodości zetknął się Filodemos - nieważne, czy był Grekiem, czy raczej, jak chcą niektórzy, zhellenizowanym człowiekiem Wschodu - ze spuścizną duchową Hellady, z kulturą fascynującą go i budzącą pragnienie zgłębiania wiedzy oraz poszukiwania kontaktu z ludźmi, od których mógłby się więcej nauczyć. Gadara, prowincjonalne miasteczko na obrzeżach cywilizowanego świata, nie mogła zaspokoić ambicji poznawczych utalentowanego młodzieńca. Filodemos porzuca więc rodzinne strony i udaje się do Aten w poszukiwaniu możliwości rozwijania talentu i pobierania nauk. W podjęciu decyzji o opuszczeniu ojczyzny niebagatelną rolę odegrać musiały również nasilające się konflikty grecko-żydowskie. Zamieszki i niepokoje społeczne nie sprzyjają wszak oddawaniu się nauce. Nie wiadomo, ani w którym roku Filodemos przybył do Aten, ani czy od razu skierował swoje kroki do Ogrodu - gdzie wykładał Zenon z Sydonu, kierujący szkołą epikurejską od około 100 do około 75 r. - czy też najpierw wędrował od szkoły do szkoły, poznając najważniejsze systemy filozoficzne, jakich nauczano wówczas w duchowej stolicy śródziemnomorskiego świata. Choć mógł się zetknąć z doktryną epikurejską, zanim trafił do Aten, nie wydaje się, by przekonania Filodemosa były tak silnie i zdecydowanie ukształtowane już wcześniej, a podróż do Aten miała stać się jedynie pielgrzymką do źródeł wyznawanej myśli filozoficznej. Bardziej prawdopodobne jest, iż przybysz z Gadary szukał tu swojego miejsca, a decyzja o związaniu się z "tymi z Ogrodu" była świadomym wyborem, dokonanym po zapoznaniu się z programem, jaki oferowały i inne szkoły.

Filodemos stał się "jednym z Ogrodu" już na całe życie. Pośród epikurejczyków było mu dobrze, a więc tam, gdzie "gościło najwyższe dobro, błoga przyjemność", chciałoby się rzec, parafrazując treść napisu, który - jak zaświadcza Seneka Młodszy (Epist. 21,10) - widniał przed wejściem do Ogrodu ("Gościu, tu ci będzie dobrze, tu gości najwyższe dobro, błoga przyjemność" - przełożył A. Krokiewicz).

Odnalezienie własnego miejsca i ukształtowanie własnej postawy życiowej nie stłumiło w nim ciekawości świata. Filodemos opuszcza Ateny. Być może odwiedza Rodos i sycylijską Himerę. W jego napisanej później Retoryce (Perí rhetorikés) odnajdujemy polemikę z poglądami rodyjskich epikurejczyków, co oczywiście nie musi dowodzić osobistego kontaktu z nimi. Wizytę na Sycylii sugeruje z kolei Elian (frg. 40), autor z przełomu II i III w. n.e., a za nim późnoantyczny autor Księgi Suda (s.v. τιμωνται), ktσry wspomina o wypędzeniu z Himery epikurejczyków, wśród nich Filodemosa, posądzonych o sprowadzenie na miasto swymi naukami gniewu bogów, czego namacalnym skutkiem były głód i choroby. Niektórzy badacze na podstawie kilku zdań z Retoryki wyciągają wnioski o ewentualnym pobycie Filodemosa w Aleksandrii, jednak nie da się na ten temat powiedzieć nic konkretnego. Pewne jest natomiast, że po okresie krótkotrwałych pobytów w różnych miejscach nasz autor zawędrował do Italii i pozostał tu do końca życia.

Nie był pierwszym wyznawcą Epikura, który pojawił się na tej ziemi. Wcześniej, w połowie II w., próbę przeniesienia nauki filozofa na grunt rzymski podjęli Alkajos i Filiskos, lecz szybko zostali wypędzeni z Rzymu pod zarzutem bezbożności oraz obrazy moralności i dobrych obyczajów. Pocieszające w tej klęsce mogło być jedynie to, iż kiedyś (około roku 155) Rzymianie relegowali z miasta również przedstawicieli innych wielkich szkół greckich: akademików, perypatetyków i stoików. Na przełomie II i I w. filhelleńscy Rzymianie ponownie zainteresowali się doktryną Epikura. Był wśród nich Tytus Albucjusz i Amafiriusz Rabiriusz oraz Tytus Kacjusz. Po roku 90 w Rzymie przebywał Fajdros, kolejny po Zenonie kierownik ateńskiego Ogrodu, którego wykładom przysłuchiwał się sam Cyceron i Pomponiusz Attyk. W wieku I epikureizm w Italii popularny był w dwóch ośrodkach: w Rzymie, gdzie jego zwolennicy oddawali się filozoficznym dysputom po łacinie, oraz w Kampanii (krainie położonej w południowej części Półwyspu Apenińskiego), zwłaszcza zaś w otaczających Neapol bogatych miejscowościach, gdzie swoje domy mieli arystokraci-filhellenowie - tutaj filozofowano po grecku, w poczuciu wierności naukom Mistrza i w zachwycie dla melodyjnego brzmienia języka Hellenów.

Nie wiemy, czy Filodemos od razu zawitał do Rzymu, czy też pierwsze kroki na italskiej ziemi postawił właśnie na neapolitańskim wybrzeżu. Nie znamy również dokładnej daty jego przybycia na Półwysep. Na podstawie informacji, jakie mamy o życiu i działalności Kalpurniusza Pizona, z którym Filodemos zetknął się tutaj i którego nieodłącznym towarzyszem pozostał aż do śmierci, możemy się domyślać, iż nastąpiło to około roku 74/73.

Kalpurniusz Pizon (Lucius Calpurnius Piso Caesoninus), rzymski bon vivant i zarazem mąż stanu (w roku 58 sprawował konsulat), człowiek bogaty, wpływowy (był teściem Juliusza Cezara), sympatyk filhelleńskich kręgów skupiających intelektualną elitę Rzymu, przyjął rolę patrona Filodemosa, a więc udzielał mu materialnej pomocy i wszechstronnej opieki. Kontakty Pizona z epikurejskim filozofem szybko przerodziły się w przyjaźń, która przetrwała ponad trzydzieści lat. Miejscem ich spotkań były kampańskie posiadłości bądź to zamożnych potomków Romulusa, bądź to greckich przybyszów, którzy zdążyli się już tu zadomowić. Pośród bajecznych krajobrazów Południa, w Bajach (Baiae), Puteoli, Kumach (Cumae), Pauzylipie (Pausilypon) i Herkulanum (Herculanum) oddawali się filozoficznym dysputom, czytali dzieła wybitnych greckich twórców, słuchali poezji młodych zdolnych Rzymian, cieszyli się wypoczynkiem, ucztami i przyjacielską atmosferą. Dla Filodemosa neapolitańskie kręgi arystokratów skupionych wokół epikurejczyka Syrona stały się drugą rodziną. Tu mógł, jak wcześniej w ateńskim Ogrodzie, zgłębiać nauki Mistrza, żyć zgodnie z ich nakazami i w spokoju pisać swoje traktaty.

Zażyłość Filodemosa z Pizonem wydaje się być praktyczną realizacją epikurejskiego ideału przyjaźni, która - według Mistrza - była duchową więzią między ludźmi, zrodzoną z nadziei korzyści, ale z czasem, pod wpływem wspólnych upodobań, dojrzewającą do bezinteresownej bliskości, potrzeby wzajemnej serdeczności i obcowania ze sobą. Najzagorzalszy wróg Pizona, Cyceron, który pałał do niego nieprzejednaną nienawiścią, ponieważ Pizon nie udzielił mu pomocy w roku 58 (jak wiemy, był wówczas konsulem), w czasie nagonki przeciwników politycznych, przez co wielki mówca musiał iść na wygnanie, podaje jednak w wątpliwość czystość intencji Pizona, zwłaszcza pobudek, z jakich związał się z epikurejczykami. Cyceron twierdzi, iż Pizona, utracjusza i obłudnika, przyciągnęło do wyznawców Epikura głoszone przez nich hasło podporządkowania wszelkiego ludzkiego działania dążeniu do zapewnienia sobie przyjemności, którą ten rzymski sybaryta pojmował, wypaczając doktrynę Mistrza, jako folgowanie cielesnym żądzom (voluptas). Zarzuty te, kierowane bezpośrednio pod adresem Pizona, stawiają w niekorzystnym świetle również jego epikurejskiego nauczyciela. Co prawda Arpinata o samym Filodemosie nie wypowiada się tak nieprzychylnie wprost, a nawet wysoko ocenia jego kunszt poetycki, jednak próba usprawiedliwiania faktu, iż przymykał on oczy na jawne wypaczanie i spłycanie zaleceń twórcy Ogrodu, jedynie dobrym wychowaniem i wysoką kulturą osobistą filozofa, ma przykry posmak niechęci mówcy do Gadareńczyka. Fałszu i pochlebstwa w postawie Filodemosa wobec Pizona dopatrują się także niektórzy współcześni badacze, wśród nich Adam Krokiewicz, który uważa, iż wzrost liczby zwolenników szkoły epikurejskiej w wieku I miał niekorzystny wpływ na zachowanie czystości doktryny i że brak reakcji Filodemosa na - jak to dosadnie określa uczony - materialistyczne zboczenia Pizona, w jakich się pławił, tłumacząc je hasłami epikurejskimi, jest swoistym znakiem tamtych czasów. Pamiętajmy jednak, że poza wielce nieobiektywnym świadectwem niemoralności, wystawionym Pizonowi i jego najbliższemu otoczeniu przez zaślepionego osobistą niechęcią Cycerona, nie mamy innych dowodów potwierdzających taki właśnie styl życia Lucjusza Kalpurniusza. Akceptacja Pizona, bądź co bądź nie żyjącego bynajmniej w ukryciu człowieka czynu, ze strony członków epikurejskiego bractwa skupionego wokół Syrona, ze strony ludzi, którzy z dala od Rzymu, na łonie natury, roztrząsali zagadnienia duchowej ataraksji i istoty prawdziwego szczęścia, świadczy raczej o bliskości postaw i upodobań, zaś długotrwałość wspólnych kontaktów zdaje się wykluczać wszelkie pozerstwo, grzecznościowe pochlebstwo i dwulicowość którejkolwiek ze stron. Nawet jeśli Pizon początkowo mógł się skłaniać ku hedonizującemu odłamowi epikureizmu, popularnemu w kręgach rzymskich, nie wydaje się, by przeszło trzy dziesiątki lat obcowania z najwierniejszymi wyznawcami Epikura pozostały bez wpływu na jego postawę.

Ostatnie trzydzieści lat swego życia spędził zatem Filodemos w Italii. Najpierw przebywał w willi Syrona, położonej między Neapolem a miejscowością Pauzylipon, nazwaną tak bez wątpienia ze względu na mieszkających tam zwolenników Ogrodu (dosłownie znaczy to 'uwalniający od bólu'). Następnie przeniósł się do podarowanego mu przez Pizona domu nad morzem, gdzie często gościł swoich przyjaciół. Niektórzy twierdzą, że przez jakiś czas mieszkał razem z Pizonem w jego ogromnej, urządzonej z przepychem willi w Herkulanum, nie ma na to jednak wystarczających dowodów. Na podstawie wzmianki o "celtyckich śniegach" w jednym z epigramów, przyjmuje się czasem, że Filodemos towarzyszył Pizonowi w podróżach do Galii i Macedonii, jakie ten odbył, pełniąc urząd prokonsula; nam jednakże to poetyckie określenie wydaje się raczej przenośnią opisującą stan emocjonalny podmiotu wypowiedzi, którym zresztą wcale nie musi być autor epigramu. Podróż w barbarzyńskie dla naszego epikurejczyka kraje nie była chyba tym, o czym marzył uczeń Epikura, w zaciszu kampańskich rezydencji oddając się ubogacającym wnętrze konwersacjom (owym słynnym laliaí w gronie przyjaciół) i twórczości filozoficznej.

Nieznana jest data i okoliczności śmierci Filodemosa, podobnie jak nie wiemy, kiedy zmarł Pizon. Przypuszcza się, że obaj odeszli z tego świata po roku 40. Filodemos najprawdopodobniej żył jeszcze w roku 44. Domyślać się tego możemy na podstawie wzmianki w jego traktacie O bogach (Perí theón) na temat posunięć przeciwko Antoniuszowi, przypadających właśnie na koniec 44 r., choć niektórzy uznają, że ze względu na zły stan zachowania tekstu nie ma całkowitej pewności, iż zostało tam wymienione właśnie imię Antoniusza. Nie żył już na pewno około roku 23, gdyż Strabon w swym dziele geograficznym datowanym na ten okres, wzmiankując syryjskie krainy (16,758), mówi o Filodemosie w czasie przeszłym.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach