Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > O muzyce. O utworach poetyckich. Epigramy  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
O muzyce

Rozwinięty w roku 1754 zwój z tekstem traktatu O muzyce, oznaczony dziś sygnaturą P.Herc. (tj. Papyrus Herculanensis) 1497 i przechowywany w Neapolu w Officina dei Papiri Ercolanesi (tak nazwano część Muzeum Królewskiego w Portici, gdzie przechowywano odkryte w Herkulanum papirusy i pracowano nad ich rozwinięciem; w 1806 r. Officina stała się własnością Biblioteki Narodowej, Biblioteca Nazionale, w Neapolu, a od roku 1925 jej siedzibą jest Palazzo Reale w tymże mieście), zawiera 39 kolumn tekstu; na końcu ostatniej z nich da się odczytać napis: "" (Filodemosa O muzyce księga IV). Po raz pierwszy tekst z zachowanego w bardzo złym stanie papirusu został opublikowany w roku 1793 przez dwóch duchownych, biskupa Rosiniego i kanonika Mazzocchiego, członków Accademia Ercolanese, w pierwszym tomie Herculanensium voluminum quae supersunt. W roku 1884 ukazała się teubnerowska edycja tekstu odczytanego z papirusu 1497, sporządzona przez Johannesa Kemkego, a wzbogacona o urywki odczytane ze szczątków innych zwojów z Willi Papirusów, należące według wszelkiego prawdopodobieństwa do tegoż traktatu. Wielkim osiągnięciem naukowym Kemkego było nie tylko krytyczne wydanie i rewizja odczytań wielu miejsc tekstu Filodemosa, lecz także próba rekonstrukcji struktury całego dzieła. Ustalenia niemieckiego badacza pozostają aktualne do dzisiaj. Podział traktatu na część referującą poglądy innych filozofów (księga I, zawierająca przegląd platońskiej, perypatetyckiej i stoickiej koncepcji sztuki muzycznej) i polemiczną (księgi II-IV, w których Filodemos zbija po kolei ich argumenty), akceptują obecnie wszyscy bez wyjątku badacze. Różnice dotyczą jedynie miejsca poszczególnych zachowanych fragmentów w obrębie samego dzieła.

Objętość całego pisma pozostaje natomiast kwestią wciąż dyskutowaną. Na podstawie oznaczeń literowych umieszczonych przez skrybę na górze co dziesiątej kolumny należy uznać, iż czytelnik miał do przeczytania 152. kolumny. Nierozstrzygnięte pozostaje pytanie, czy jest to liczba kolumn księgi IV, czy całości dzieła. Annemarie Neubecker twierdzi, że oznaczenia odnoszą się do całości traktatu. Argument na korzyść jej tezy wynika z analizy treściowej zachowanych 39. kolumn księgi IV, na których Filodemos przeprowadza polemikę z poglądami stoików, a właściwie z sądami reprezentującego ich Diogenesa z Babilonu. Gdy dodamy około 20. dalszych zaginionych kolumn z początku tej księgi, otrzymamy około 60 kolumn. Szczegółowość polemiki ze stoikami zawarta w zachowanej części traktatu wyklucza, zdaniem niemieckiej badaczki, możliwość roztrząsania owych poglądów na kolejnych 50. lub więcej kolumnach. Neubecker uznaje więc, iż podana na papirusie liczba kolumn określa objętość całego utworu. Zastrzega jednocześnie, że księga I, referująca, mogła być krótsza od trzech pozostałych mających charakter polemiczny. Przeciwnego zdania na temat rozumienia oznaczeń literowych jest Włoszka Gioia M. Rispoli, która szacuje łączną liczbę kolumn na około 452. Jej tezę zdają się potwierdzać spostrzeżenia Guglielma Cavalla, który udowadnia, że w przypadku papirusów z biblioteki w Herkulanum jeden zwój odpowiada jednej księdze dzieła. Sama Rispoli twierdzi jednak, że istniejący zwój obejmować musiał końcówkę księgi III i księgę IV.

Obecny stan zachowania tekstu nie pozwala jednoznacznie i zdecydowanie opowiedzieć się za jedną z hipotez. Jednakże argumentacja Neubecker, oparta na analizie zawartości treściowej, przekonuje - naszym zdaniem - bardziej aniżeli czysto techniczne analizy Rispoli i jej zwolenników.

Traktat Filodemosa O muzyce jest pismem polemicznym, dzięki czemu jego wartość poznawcza jest dziś dla nas niejako podwójna. Możemy bowiem poznać nie tylko epikurejską koncepcję sztuki muzycznej, lecz także odtworzyć poglądy innych szkół filozoficznych, ostro atakowanych przez Filodemosa na kartach jego dzieła. Co więcej, w przedstawieniu teorii, z którą się identyfikuje, nie prowadzi wykładu w sposób systematyczny, według z góry opracowanego planu, i nie prezentuje swoich przemyśleń tak, by tworzyły spójny wykład, lecz punkt po punkcie obnaża braki, słabości, nielogiczność i bezsens twierdzeń oraz argumentów wysuwanych przez przedstawicieli innych szkół filozoficznych. Ośmieszając ich metodę dowodzenia, a także przesłanki, na podstawie których budują swoje teorie, Filodemos rozwija przed odbiorcą własną koncepcję muzyki. Zawsze jednak odwołuje się do argumentacji przeciwników, których pisma narzuciły mu niejako zakres jego własnych rozważań.

Tytuł dzieła nawiązuje do znanych ze starożytności tytułów, nadawanych traktatom filozoficznym i dialogom aż do schyłku antyku. Słowo mousiké w sięgającej czasów archaicznych tradycji, przejętej przez szkoły platońską, perypatetycką i stoicką, oznaczało sztukę poetycko-muzyczną. Przekonanie o nierozerwalnym związku muzyki i słowa narzucało od początku greckiej kultury łączne traktowanie obu dziedzin, i to nie tylko w praktyce wykonawczej - skłaniało myślicieli do łącznego ich rozpatrywania także na polu teorii oraz w aspekcie oddziaływania na odbiorcę. Tak więc rozważania nad wpływem, jaki wywołuje odśpiewany przed określonym audytorium utwór artystyczny, dotyczyły zawsze całości kompozycji, a poszczególne jej składniki (melodia i zrytmizowane słowa) pojmowane były jako komplementarne i niedające się oddzielić elementy jedności.

Filodemos zaś ograniczył rozumienie terminu mousiké do warstwy czysto muzycznej i zawężenie to ma zasadnicze znaczenie dla całej argumentacji, za pomocą której dowodzi odmienności poszczególnych składników utworu, także pod względem funkcjonalnym, tzn. oddziaływania na odbiorcę. W rozdziale 17 traktatu autor wyraźnie definiuje, kogo nazywa muzykiem: mianowicie kompozytora melodii przeznaczonej do wykonania na instrumencie. Deklaruje więc, iż muzycy nie są twórcami słów do poszczególnych utworów, choć przyznaje, że niekiedy jedna osoba może układać i słowa, i melodię, przy każdej z tych czynności wykonuje ona jednak inny zawód: raz poety, raz muzyka. Tak więc przedmiotem zainteresowań Filodemosa są melodie pojmowane jako układy dźwięków, i to one stanowią według niego istotę mousiké, układ słów natomiast nie wchodzi w jej zakres.

Dzieło Filodemosa należy do grupy pism teoretycznych propagujących czysto estetyczne spojrzenie na sztukę muzyczną. Nurt ten jest reprezentowany przez zdecydowanie mniejszą liczbę zachowanych dzieł aniżeli lansowana przez największych helleńskich myślicieli - pitagorejczyków, przede wszystkim zaś Damona, Platona i innych - teoria etosu muzycznego, zgodnie z którą melodie oddziałują na duszę człowieka, mogą zmieniać jej nastroje, a co za tym idzie, kształtować charakter jednostki. Najwcześniejszym zachowanym źródłem prezentującym stanowisko antyutylitarystyczne w badaniach nad sztuką muzyczną jest datowana na IV w. mowa spisana na tzw. papirusie z Hibeh. Możemy tylko przypuszczać, że już w pismach Demokryta, w wieku V, pojawiły się tendencje odrzucające etyczne pojmowanie muzyki. Zachowany fragment z Hibeh jest atakiem skierowanym przeciwko zwolennikom teorii Damona, który twierdził, że określone rodzaje muzyki (np. chromatyczny, enharmoniczny) mogą zaszczepić w człowieku tchórzostwo lub męstwo. Przyjmuje się, że antyetyczny nurt, w który wpisuje się dzieło Filodemosa, korzeniami sięgać może kręgów sofistycznych i ich sceptycyzmu wobec tradycyjnych norm i reguł. Pewną rolę w jego kształtowaniu odegrali chyba także cynicy, którzy traktowali muzykę, podobnie jak geometrię i astrologię, jako bezużyteczne dziedziny wiedzy, niepotrzebne człowiekowi w życiu. Przede wszystkim jednak to nauka Epikura przyczyniła się do ugruntowania zdecydowanie negatywnych sądów na temat teorii etosu. Jego dzieło O muzyce zaginęło, lecz z przekazów pośrednich u innych autorów: Cycerona, Plutarcha, Diogenesa Laertiosa, dowiadujemy się, iż to właśnie on określił muzykę jako przyjemność (hedoné). Z myślicieli żyjących po Filodemosie epikurejskie poglądy na muzykę prezentował jeszcze Sekstus Empiryk (przełom II i III w. n.e.). Zdecydowana jednak większość poklasycznych badaczy, wśród nich pseudo-Plutarch, Arystydes Kwintylian i Atenajos, wolała widzieć w muzyce sztukę mającą wpływ na nasze nastroje i charakter.

Podstawowe zastrzeżenie Filodemosa skierowane przeciwko zwolennikom etycznego pojmowania muzyki wynika z przekonania, iż przenoszą oni sposób, w jaki oddziałują słowa utworów poetycko-muzycznych, na samą muzykę. Nie neguje więc Filodemos wychowawczego wpływu sztuki w ogóle, twierdzi natomiast, że sztuka muzyczna nie spełnia zadań pajdeutycznych. Przeciwstawienie: słowa utworu - melodie, pojawia się w traktacie wielokrotnie i za każdym razem podkreśla ono odmienność funkcji, jakie mają do spełnienia podczas wykonania utworu warstwa słowna oraz warstwa melodyczna. Przypisywanie określonym melodiom działania psychagogicznego jest - według słów Filodemosa (O muzyce II, III) - "dopatrywaniem się tego, czego w niej nie ma", zaś teoretyzowanie na ten temat to "szukanie wiedzy o tym, co nie istnieje". Działanie muzyki na człowieka sprowadza się bowiem do dostarczania przyjemnych wrażeń słuchowych, co Filodemos podkreśla przy każdej okazji. Muzyka w opinii naszego Gadareńczyka jest jedynie dodatkiem, osłodą, która - jak sztuka kulinarna, kwiaciarstwo, perfumiarstwo i większość pozostałych rzemiosł - sprawia nam przyjemność. Muzyka jest pożyteczna tylko o tyle, o ile i wywołana przez nią przyjemność przynosi pożytek. W myśl zasad głoszonych przez Epikura Filodemos uznaje tę przyjemność za pożytek, ale pożytek niekonieczny, bez którego człowiek może się obejść. W swoim traktacie zbija po kolei argumenty adwersarzy, którzy dowodzą "wszechpożytku" muzyki i dopatrują się w niej korzyści dla niemalże wszystkich dziedzin życia.

Szczególnie dużo miejsca w księdze IV poświęcił Filodemos polemice z poglądami, iż muzyka przyczynia się do doskonałości (areté) w każdej sferze życia. Po kolei neguje rolę muzyki w osiąganiu roztropności, męstwa, doskonałości miłosnej, cnoty biesiadnej, przyjaźni, zgody i sprawiedliwości. Podobnie odpiera też argumenty przemawiające za wychowawczą funkcją muzyki i ostro przeciwstawia się twierdzeniom o niezbędności sztuki muzycznej w kulcie, a także o jej roli w intelektualnym rozwoju człowieka. Muzyka, zdaniem Filodemosa, nie ma nic wspólnego z rozumem (jest - jak to określał - álogos), a nasz kontakt z nią polega na wykorzystywaniu naturalnej i niedającej się logicznie wyjaśnić zdolności postrzegania, dlatego nasze wyobrażenia o muzyce powstają wyłącznie pod wpływem wrażeń słuchowych, które u wszystkich są równe i wywołują podobne odczucia. Filodemos odrzuca możliwość intelektualnej percepcji muzyki i twierdzi, że próby oceniania jej na podstawie ukształtowanych rozumowo przekonań (np. nazywanie jednej odmiany muzyki podniosłą i szlachetną, innej niemęską i prostacką), prowadzą do tworzenia bezwartościowych doktryn, takich jak chociażby teoria etosu muzycznego.

Chciałoby się rzec, że efektowne współczesne hasło: "muzyka lekka, łatwa i przyjemna", a nie nobliwe: "muzyka łagodzi obyczaje", jest tą wersją, pod którą Filodemos podpisałby się obiema rękami.

Swoje obrazoburcze stanowisko wobec wielowiekowej tradycji Filodemos stara się uczynić wiarygodnym i przekonać do niego czytelników. Polemiczny charakter traktatu narzuca mu jednak sposób prezentowania własnych poglądów. Charakterystyczny dla tego pisma jest stosowany w nim często trójstopniowy schemat argumentacji. Filozof wychodzi mianowicie od stwierdzenia, iż wniosek formułowany przez przeciwnika nie jest prawdziwy, gdyż opiera się na fałszywym założeniu. Następnie, zachowując pozory życzliwego podejścia do adwersarza i deklarując jakoby otwartość na jego argumenty, stwierdza, iż nawet jeśli wskazywany przez oponenta stan rzeczy rzeczywiście ma miejsce lub jakieś zjawisko w istocie zachodzi, dzieje się to z zupełnie innych powodów, aniżeli tamten sądzi. W końcu zaś konstatuje: jeśli nawet przywoływane przez przeciwnika zjawisko i jego przyczyna są prawdziwe, trzeba rozpatrywać sprawę zupełnie inaczej, niż się tamtemu wydaje.

Niezwykle interesujące jest również stylistyczne opracowanie polemicznych wywodów zawartych w traktacie. Staranny dobór wyrażeń, daleko idące urozmaicenie w doborze zwrotów o charakterze polemicznym, nieustanne oscylowanie pomiędzy kolokwialnym a wysoce wyrafinowanym słownictwem, ironia, w końcu wręcz jambiczna napastliwość przydają niepowtarzalnego kolorytu Filodemosowym rozważaniom. Epikurejczyk stosuje naprzemiennie już to pełne dystansu w stosunku do przeciwnika wyrażenia, już to nacechowane dużym ładunkiem emocjonalnym sformułowania polemiczne, co wszystko razem sprawia, iż czytelnik odbiera tekst Filodemosa jako wypowiedź niezwykle dynamiczną i urozmaiconą pod każdym względem.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach