Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Archeologia, Historia, Kultura antyczna > O muzyce. O utworach poetyckich. Epigramy  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
Według Filodemosa przyjemność jest pierwszą i najważniejszą reakcją odczuwaną przez odbiorcę w kontakcie ze sztuką słowa. Pamiętajmy jednak, że estetyczna kontemplacja dzieł literackich - w opinii Gadareńczyka - wiąże się również z intelektualną percepcją utworu, nastawioną na czerpanie z niego takich czy innych wiadomości. I choć ten pragmatyczny aspekt obcowania z poezją zajmuje w Filodemosowej hierarchii wartości miejsce zdecydowanie pośledniejsze aniżeli czysto estetyczne spojrzenie na sztukę, dobra poezja jest dla naszego epikurejczyka zawsze pięknym i budzącym zachwyt układem słów i brzmień (sýnthesis), zrodzonym z chęci przekazania przez poetę w sposób najbardziej atrakcyjny określonej myśli (dianóema). Koncepcja ta w gruncie rzeczy - o czym współcześni badacze, podkreślający nowatorstwo estetyzującej myśli Filodemosa, zdają się zapominać - jest powrotem do wyrażanego przez twórców epoki archaicznej przekonania o pierwotnym, genetycznym związku przyjemności i użyteczności sztuki. Dla nich moralne przesłanie utworu było jednakże wartością najwyższą, a piękno formalne jedynie sprzyjało odkrywaniu owego etycznego przesłania, było niejako oprawą myśli, słodzikiem pomagającym przełknąć gorzką nieraz prawdę. Filodemos nie negował, jak inni hellenistyczni teoretycy, tego naturalnego połączenia przyjemności i pożytku, odwrócił natomiast dawną hierarchię, przyznając estetycznej funkcji dzieła miejsce szczególne. Co więcej, twierdził, że pewne treści nie muszą mieć żadnej wartości etycznej, a co za tym idzie - w ogóle nie muszą być użyteczne. W księdze V stwierdza (II):

[...] nic nie stoi na przeszkodzie, by poeta, poznawszy rzeczywistość, przedstawił ją w formie poetyckiej i nie dawał nam żadnego pożytku.

Tytuł dzieła Filodemosa sugeruje, że głównym tematem w nim poruszanym będzie poíema, a więc - zgodnie z hellenistyczną definicją tego terminu - stylistyczne opracowanie utworów poetyckich. Tymczasem w traktacie równie wiele miejsca zajmują rozważania na temat dwóch pozostałych elementów poetyki, tzn. poíesispoietés, co oczywiście wynika z przekonania autora o komplementarności wszystkich tych elementów.

Na podstawie szczątkowo zachowanych pierwszych czterech ksiąg oraz nieco obszerniejszej partii księgi V traktatu niełatwo odtworzyć strukturę tego na wskroś polemicznego tekstu. Przypuszcza się, że - podobnie jak w rozprawie O muzyce - księgę I wypełniała zwięzła prezentacja doktryn, z którymi autor szczegółowo i obszernie dyskutuje w kolejnych częściach dzieła. Drobne fragmenty z księgi II pozwalają się domyślać, że obiektem ataku Filodemosa jest tu stoicka teoria eufonii, zgodnie z którą podstawowym kryterium oceny utworu są efekty dźwiękowe wywołane określonym układem głosek, słów i wyrażeń. Wzmianki o dziełach epickich i tragedii oraz o ich twórcach pochodzące z księgi III sugerują, iż Filodemos zajął się w niej, podobnie jak w księdze IV, problematyką gatunków literackich, polemizując z genologicznymi poglądami stoików.

W zachowanej części księgi V, której przekład Czytelnik znajdzie w tym tomie, rozprawił się Filodemos z całkiem sporą grupą przeciwników. Najpierw więc atakuje Heraklejdesa z Pontu, żyjącego w wieku IV filozofa ze szkoły platońskiej, zwolennika oceniania utworów poetyckich na podstawie zawartych w nich etycznych przesłanek, a więc według kryterium użyteczności. Filodemos podkreśla znaczenie kompozycji utworu i opowiada się za łącznym traktowaniem treści i formy jako nawzajem uzupełniających się składników dzieła.

Kolejno wyśmiewa poglądy badaczy wywodzących się ze szkoły perypatetyckiej: Praksyfanesa z Miletu i Demetriosa z Bizancjum. W przedstawieniu myśli krytycznoliterackiej obu myślicieli korzysta z dzieła bliżej nam nieznanego Filomelosa. Nie wiadomo dokładnie, czy był on epikurejczykiem, czy wywodził się ze szkoły Arystotelesa. W pierwszym przypadku przedstawiona przez Filodemosa krytyka stanowiska perypatetyków mogła pochodzić od samego Filomelosa, w drugim dzieło Filomelosa stanowiłoby jedynie źródło wiedzy o perypatetykach i - co wydaje się bardzo prawdopodobne - punkt wyjścia do przeprowadzenia przez Filodemosa własnej z nim polemiki. Żyjący pod koniec IV w. Praksyfanes, uczeń Teofrasta, autor dzieła O utworach poetyckich, jak i działający w pierwszej połowie I w. Demetrios z Bizancjum zostali wyśmiani przez Filodemosa za to, iż wypracowane przez nich kryteria oceny utworu poetyckiego (umiejętność przedstawienia fabuły i charakterów oraz biegłość w stylistycznym opracowaniu wypowiedzi) można odnieść również do każdej wypowiedzi pisanej prozą.

Kontynuując swój atak przeciwko perypatetykom, Filodemos zwraca się ku poglądom Neoptolemosa z Parion, wspomnianego już twórcy słynnego trójpodziału przedmiotów badawczych poetyki. Za błędne, niedorzeczne, śmieszne i zdumiewające uważa oddzielenie przez niego stylistycznych składników utworu od treści. Naiwnością określa uznanie twórcy-poety za odrębną kategorię badawczą i wykazuje nierozdzielność wszystkich trzech kategorii (twórca jest wszak siłą sprawczą dwóch pozostałych: treści i formy).

Dalszą część swojego wywodu poświęca Filodemos dyskusji z poglądami stoików, reprezentowanych przez nazwanego z imienia badacza. Niestety, na papirusie zachowała się jedynie końcówka (-on / -ton) imienia owego Filodemosowego adwersarza. Christian Jensen, a za nim wielu badaczy, uznał, że chodzi tu o żyjącego w wieku III Aristona z Chios. Identyfikacja ta, podana w wątpliwość po raz pierwszy przez Roberta Philippsona, została także odrzucona przez większość współczesnych uczonych na podstawie zbyt dużej niezgodności referowanych przez Filodemosa w owym fragmencie poglądów z tym, co na podstawie innych przekazów, bezpośrednich i pośrednich, wiemy o nauce Aristona. Dziś przyjmuje się więc dziś, że przeprowadzona w tym miejscu żywa polemika, dotycząca przede wszystkim etycznej wartości poezji, skierowana jest przeciwko jednemu z sympatyzujących ze szkołą stoicką krytyków literackich, którego imienia nie znamy.

Dalszą część księgi wypełnia ostra dyskusja z poglądami Kratesa z Mallos, wybitnego filologa i gramatyka z II w. działającego w Pergamonie, który stał się obiektem ataków Gadareńczyka już w poprzednich księgach traktatu. Po raz kolejny przeciwstawia się tu Filodemos teorii eufonii, zakładającej - przypomnijmy - iż wywoływanie przyjemnych wrażeń słuchowych stanowi najważniejszy cel uprawiania poezji i jej odbioru. Powtarza też myśl, że forma i treść są ze sobą nierozerwalnie połączone.

Księgę V kończą rozważania dotyczące definicji dobrego utworu i dobrego poety. Filodemos korzysta tu z dzieła swego ateńskiego nauczyciela, Zenona z Sydonu, kierownika szkoły epikurejskiej w czasie, gdy przebywał w niej nasz autor. Filodemos zwalcza zreferowane przez Zenona w dziele O utworach poetyckich poglądy anonimowych myślicieli, którzy wypracowali kryteria oceny poezji niczym nieróżniące się od kryteriów wartościowania prozy, a w eufonii dostrzegali największą wartość mowy wiązanej.

Krytyczny z założenia charakter traktatu sprawia, iż - podobnie jak w dziele O muzyce - Filodemos rozpościera przed czytelnikiem szeroki wachlarz wyrażeń polemicznych o różnorakiej intensywności i ładunku emocjonalnym, od pozornie obiektywnych stwierdzeń, poprzez deprecjonujące przeciwnika epitety i dosadne określenia, aż po szydercze pytania retoryczne, zjadliwe uwagi, podające w wątpliwość intelektualne możliwości adwersarzy, i egzaltowane okrzyki zdziwienia. Podobna jak w dziele O muzyce jest też metoda trójstopniowej argumentacji zbijającej tezy przeciwników. Przytoczmy dla ilustracji następujące wnioskowanie: (1) nieprawdziwe jest twierdzenie Neoptolemosa, że w kategorii poíema nie mieści się treść utworu i osoba twórcy, bo (2) nawet jeśliby ktoś oceniał tylko zestawienia słów w utworze, (3) musi pamiętać, że to poeta, chcąc wyrazić pewną myśl, tworzy takie a nie inne kompozycje słów - i dlatego wszystkie trzy elementy badawcze poetyki należy rozpatrywać łącznie.

Poglądy zaprezentowane przez Filodemosa w dziele O utworach poetyckich całkowicie współbrzmią z epikurejską koncepcją sztuki. Uprawianie poezji pozostaje dla naszego autora działalnością nastawioną na dostarczanie pozytywnych przeżyć estetycznych, jest wartością, która może zbliżyć człowieka do stanu błogości i wewnętrznej harmonii, ale niekonieczną do ich osiągnięcia.

Trudny i "chropawy" styl prozy Filodemosa, tak różny od jego "gładkich" epigramów, był przez długie lata przyczyną deprecjonowania prozatorskiej twórczości filozofa. Silne zretoryzowanie wypowiedzi, posługiwanie się stylem rozwlekłym i nieuporządkowanym w periody, tak charakterystycznym dla epoki hellenistycznej, oraz ciągłe odwoływanie się do nieznanych nam dziś w pełnym kształcie pism przeciwników - wszystko to sprawia, że lektura Filodemosowych traktatów nie jest czynnością łatwą. Stopień trudności zwiększa jeszcze konieczność nieustannego rekonstruowania myśli w lukach tekstu. Trud przedzierania się przez okaleczone dzieła greckiego intelektualisty wart jest jednak podjęcia, z obu wyłania się bowiem spójna koncepcja sztuki, która za pośrednictwem autorów rzymskich, zwłaszcza Horacego, kształtowała sądy i upodobania artystyczne jeszcze w okresie Renesansu, a Filodemosowe traktaty są unikatowym źródłem jej poznania.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8]  [9] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach