Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Astronomia, Astronautyka > POCZĄTEK JEST WSZĘDZIE  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
Konkluzje

Pora na pierwsze podsumowanie. Przede wszystkim trzeba podkreślić, że dyskusje nad znaczeniem słowa "Wszechświat" nie bardzo interesują kosmologów. Oni po prostu uprawiają swoją dyscyplinę. Termin "Wszechświat" żyje w ich pracach - chciałoby się powiedzieć - samodzielnym życiem, pojawia się w trakcie rozwiązywania problemów, występuje w warstwie komentarzy i interpretacji. To raczej filozof nauki przeanalizuje potem prace kosmologiczne, by sformułować wnioski dotyczące funkcjonowania pojęcia Wszechświata we współczesnej kosmologii. Postaramy się wejść teraz w jego rolę. Wnioski, jakie sformułujemy, będą dotyczyć raczej pojęcia Wszechświata niż terminu "Wszechświat". Termin jest elementem języka. Język stanowi oczywiście ważne narzędzie nauki, ale nie można nauki redukować do języka (co często czynią filozofowie wywodzący się z tradycji analitycznej). Nauka to twórczy proces, w którym główną rolę odgrywa stawianie i rozwiązywanie problemów. A w tym ważniejsze okazują się pojęcia niż terminy.

Spróbujmy zatem sformułować wnioski z przeprowadzonych rozważań.

Wszechświat jest pojęciem teoretycznym. Jak wiadomo, w fizyce nie ma stwierdzeń pozbawionych elementu teoretycznego. Zdanie "Masa tego kawałka węgla wynosi 1 gram" jest bliskie doświadczeniu, ale łatwo w nim odnaleźć znaczną składową teoretyczną. Samo pojęcie masy powstało w wyniku długiej ewolucji wielu teoretycznych koncepcji. W analogicznym sensie pojęcie Wszechświata jest odległe od doświadczenia (obserwacji). Jak zauważyliśmy, w kosmologii pojawia się ono w bardzo "technicznych" znaczeniach, gdy na przykład mówimy, że wszechświat jest rozwiązaniem równań Einsteina.

Wszechświat jest pojęciem granicznym. Pojęcie Wszechświata pojawia się nie tylko w teoriach kosmologicznych w znaczeniu technicznym, lecz również w filozoficznej otoczce kosmologii. Pojęcie to zawsze zawiera intuicję "czegoś największego", co niekiedy wykracza poza granice aktualnego stanu wiedzy kosmologicznej, na przykład w koncepcjach Lindego i Smolina (Wszechświat jest zbiorem wszechświatów). Także Wszechświat w znaczeniu technicznym formalizuje intuicję czegoś największego, choć niewykraczającego poza aktualne granice nauki. Jeżeli jednak pamiętać o tym, że nauka ciągle poszerza swoje horyzonty i że w strefie granicznej między już-nauką i jeszcze-nie-nauką następuje "wrzenie problemów", występują hipotezy i domysły, z których jedynie nieliczne mają szansę okrzepnięcia, to staje się oczywistym, że granica między kosmologią a jej filozoficzną otoczką jest rozmyta i niejednoznaczna. Pojęcie Wszechświata dziedziczy tę rozmytość i niejednoznaczność.

Wszechświat jest pojęciem dynamicznym. Przez dynamikę rozumiem tu coś więcej niż tylko udział w ewolucji naukowych teorii. Pojęcie Wszechświata rodzi się i przeobraża w swoistej walce problemów, które stanowią osnowę tej ewolucji.

Nie ma więc sensu spierać się o słowa i za wszelką cenę definiować pojęcie Wszechświata lub termin "Wszechświat". Każda taka definicja będzie z konieczności silnie umowna i na pewno prędzej czy później (raczej prędzej niż później) zmieni się na skutek postępu nauki. Pojęcia naukowe żyją własnym życiem i są w znacznej mierze niezależne od wysiłków filozofów nauki, zmierzających do tego, by twórcze procesy związane z uprawianiem nauki uporządkować i wtłoczyć w ramy przejrzystego schematu.

Na koniec trzeba jeszcze rozpatrzyć jeden, dość częsty zarzut. Wielu myślicieli marzących o ideale ścisłości domaga się precyzyjnego definiowania wszystkich używanych terminów. Bez tego - jak twierdzą - język staje się mętny, oparty na mglistych intuicjach, co prowadzi do nieporozumień. W nauce nie ma miejsca na tego rodzaju niedbalstwo. Granice ścisłości języka są granicami nauki. To samo dotyczy odpowiedzialnego filozofowania.

Ścisłość powinna być jednak dostosowana do rodzaju języka. W językach formalnych - w logice i matematyce - precyzyjne definicje są absolutnie konieczne; ich brak prędzej czy później ujawnia się w występowaniu sprzeczności. W dobrze ustalonych teoriach fizycznych również bardzo ważne są definicje podstawowych pojęć. Co więcej, winny to być definicje operacyjne, to znaczy powinny stanowić przepis na zmierzenie wielkości odpowiadającej danemu pojęciu. Bez takich definicji teoria nie ma szans na konfrontację z doświadczeniem, a więc jej status jako teorii fizycznej jest co najmniej wątpliwy. Ale już w fizyce ścisłość trzeba dostosowywać do potrzeb (warto przy okazji zauważyć, że spełnienie tego żądania nierzadko wymaga geniuszu). Znane są przypadki, kiedy narzucenie badaniom fizycznym niewłaściwego stopnia ścisłości zamraża badania i blokuje postęp. Na przykład zbyt wczesne podjęcie prób zaksjomatyzowania teorii względności (aksjomatyzacja jest uważana w logice i matematyce za szczyt ścisłości) na kilka dziesięcioleci zatrzymało rozwój pewnego kierunku badań związanego z tą teorią. Dopiero znalezienie przez Kurta Gödla w 1949 roku słynnego rozwiązania równań Einsteina z zamkniętymi krzywymi czasowymi, które łamało aksjomaty uprzednio narzucane teorii względności, zwróciło uwagę na ogromne, nieprzeczuwane dotychczas bogactwo tej teorii i otworzyło nowy, niezwykle płodny kierunek badań.

A język potoczny? Jakże daleki jest od ścisłości, a jak skutecznie na ogół nim się posługujemy (co nie znaczy, że niekiedy nie należy go uściślać). Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że język potoczny ma wbudowany w swoją strukturę specjalny "mechanizm", polegający na tym, że małe zaburzenie znaczenia jakiegoś wyrażenia powoduje na ogół jedynie małe zaburzenie jego rozumienia. Dzięki temu dwóch użytkowników języka może się ze sobą skutecznie porozumiewać. Tę cechę języka można nazwać jego strukturalną stabilnością. Jeżeli w jakimś obszarze języka brak strukturalnej stabilności, to znaczy jeżeli znaczenia wyrażeń są zbyt ostro od siebie oddzielone, wówczas niewielka zmiana znaczenia może powodować dużą zmianę rozumienia i porozumienie staje się niemożliwe. Wydaje się, że bywa to powodem braku porozumienia między starszym i młodszym pokoleniem, a także między przedstawicielami różnych szkół filozoficznych. W obu wypadkach pozornie bliskie siebie wyrażenia mają zupełnie odmienne znaczenia (w ocenie różnych odbiorców). Niekiedy nawet dwaj rozmówcy inaczej pojmują to samo wyrażenie. Występuje wówczas bardzo silna niestabilność strukturalna języka. Narzucanie językowi zbytniej ścisłości powoduje czasem utratę naturalnej stabilności strukturalnej języka, a co za tym idzie - utratę możliwości porozumienia. Wydaje się, że dotyczy to dzieł tych filozofów, które wszyscy rozumieją inaczej, choć każdy utrzymuje, iż to on właśnie dotarł do oryginalnego sensu zamierzonego przez autora.

Język fizyki również ma pewien rodzaj mechanizmu pilnującego jego ścisłości. Jest nim matematyka. W teoriach fizycznych warstwa językowa (odpowiednio uściślonego - lub niekiedy nie! - języka potocznego) jest tylko komentarzem do wzorów, czyli do struktur matematycznych. Wyrażeniom językowym należy przypisywać takie znaczenia, by były one zgodne z daną strukturę matematyczną. Fizycy na ogół doskonale zdają sobie sprawę, jakie to znaczenia. A gdy (chwilowo?) nie wiedzą, wówczas powstają spory o interpretację danej teorii fizycznej. W większości wypadków sens wyrażeń językowych da się wyczytać ze wzorów i wówczas fizycy często pozwalają sobie na celową nieścisłość wypowiedzi, swoistą zabawę słowną. Jest to o tyle nieszkodliwe (choć niektórych słuchaczy lub czytelników może wprowadzać w błąd), że na żądanie dobry fizyk zawsze uściśli swoją wypowiedź niemal z dowolnym stopniem precyzji.

To samo dotyczy terminów "Wszechświat" lub "wszechświaty", jeżeli występują one w warstwie słownego komentarza do wzorów, należących do matematycznej struktury kosmologicznych teorii, a nie tylko do filozoficznej otoczki kosmologicznych badań. Ale tu również należy zachować czujność. Autorzy owych filozoficznych rozważań także chętnie podają wzory, co jednak wcale nie musi oznaczać, że znajdują się oni na terenie odpowiedzialnej teorii naukowej.

Michał Heller
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach