Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Biologia > RAJ POPRAWIONY  




Lee M. Silver
LUDZKIE "SADZONKI"
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
Od owiec do ludzi?

Dolly to tylko owca; do tej pory nie sklonowano jeszcze człowieka. Czy klonowanie człowieka będzie w ogóle możliwe? Czy techniki wypróbowane na owcy da się zastosować u ludzi? Kiedy może do tego dojść?

Dla naszych rozważań podstawowe znaczenie ma fakt, że wczesny rozwój zarodkowy wszystkich gatunków ssaków jest bardzo podobny, aczkolwiek istnieją także niewielkie różnice. Jeśli okaże się, że sukces klonowania zależy w większej mierze od tych podobieństw, a w mniejszej od różnic, będziemy mogli twierdząco odpowiedzieć na pytanie, czy człowieka da się sklonować tak jak owcę. Znalezienie odpowiedzi na to pytanie mogą nam ułatwić próby klonowania różnych innych gatunków.

Jeżeli chodzi o samo przeszczepianie jądra, wiemy, że jest ono możliwe u wielu gatunków: jeszcze przed urodzeniem Dolly uczeni z powodzeniem przeszczepiali jądra komórkowe u bydła, świń, kóz, królików i myszy. W tydzień po opublikowaniu doniesienia o Dolly naukowcy z Centrum Badań nad Naczelnymi w Beaverton w stanie Oregon poinformowali o pierwszym udanym przeszczepieniu jądra komórkowego u małpy (rezusa). Można zatem przypuszczać, że jeżeli technikę tę stosuje się z powodzeniem u innych gatunków ssaków, uda się ją zastosować również u człowieka. Szczególnie przekonujące jest przeszczepienie jądra rezusa, ponieważ rozwój zarodkowy człowieka jest prawie taki sam jak rozwój zarodkowy małp.

W chwili gdy piszę te słowa, Dolly jest jednak jedynym zwierzęciem sklonowanym z jądra komórki osobnika dorosłego. Nie mamy żadnych podstaw, aby przypuszczać, że klonowanie człowieka z komórek dorosłego organizmu może się nie udać, ale nie możemy być również pewni sukcesu, dopóki kolejne doświadczenia nie potwierdzą możliwości klonowania innych gatunków, zwłaszcza małp. Z pewnością nastąpi to w ciągu kilku najbliższych lat.

Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak "czy klonowanie człowieka jest możliwe", ale "czy klonowanie człowieka jest bezpieczne". Główną zasadą etyki lekarskiej jest niepoddawanie chorego zabiegom, które mogłyby mu zaszkodzić. W przypadku klonowania zabieg jest dopuszczalny tylko wtedy, gdy prawdopodobieństwo wystąpienia wad rozwojowych i innych uszkodzeń płodu jest nie większe niż przy poczęciu naturalnym.

Media donoszące o urodzeniu Dolly podkreślały, że pomyślny wynik uzyskano po 277 nieudanych "próbach". Sugerowano, a czasami nawet stwierdzano wyraźnie, że wiele jagniąt zginęło lub urodziło się z wadami rozwojowymi. Tymczasem dane te zostały zinterpretowane w niewłaściwy sposób. W istocie 277 to liczba fuzji między jądrami komórkowymi dawcy a niezapłodnionymi enukleowanymi (pozbawionymi jąder) komórkami jajowymi. Z tych 277 komórek tylko 29 zaczęło się rozwijać jako zarodki i zostało wszczepionych do macicy 13 matek. Spośród nich tylko jedna zaszła w ciążę i urodziła Dolly. Tak więc bezpieczeństwo zabiegu, wyrażone proporcją zdrowo urodzonych jagniąt, możemy uznać za stuprocentowe (choć opieramy się być może na zbyt skromnym materiale).

Nie mamy podstaw, by sądzić, że klonowane dzieci będą w jakiś sposób bardziej narażone na nieprawidłowości genetyczne niż dzieci poczęte "normalnie". Najczęstszą przyczyną wad rozwojowych jest obecność nieprawidłowej liczby chromosomów. Trisomia, czyli obecność trzech chromosomów 21 pary, będąca przyczyną zespołu Downa, jest typowym przykładem takich zaburzeń. Błędy te powstają podczas tak zwanego podziału redukcyjnego, kiedy komórka jajowa lub plemnik pozbywa się połowy materiału genetycznego. W procesie klonowania nie dochodzi do redukcji liczby chromosomów, niebezpieczeństwo powstania tego rodzaju błędów jest zatem mniejsze.

Drugim, częstym powodem wystąpienia zaburzeń genetycznych jest spotkanie się dwóch nieprawidłowych genów, otrzymanych od każdego z rodziców będących nosicielami tych genów, których ekspresję uniemożliwiały geny prawidłowe, również obecne u rodziców. Spotkanie się dwóch takich genów u dziecka prowadzi do nieprawidłowości genetycznej. Chorobami spowodowanymi takimi nieprawidłowościami są między innymi pląsawica Huntingtona, choroba Taya i Sachsa, niedokrwistość sierpowatokrwinkowa, mukowiscydoza i fenyloketonuria. Przy klonowaniu jakakolwiek "cicha" mutacja, obecna w komórce macierzystej, pozostanie "cicha" u osobnika sklonowanego, ponieważ będzie on identyczny z osobnikiem macierzystym.

Wreszcie, istnieje możliwość mutacji jakiegoś genu, wchodzącego w skład kompletu genów plemnika lub jaja, która może stać się przyczyną wady rozwojowej u dziecka. Mutacje takie zachodzą bardzo rzadko, ale ryzyko wystąpienia mutacji u dziecka poczętego w normalny sposób i u dziecka klonowanego jest takie samo.

Z powyższych rozważań wynika, że wbrew początkowym obawom, niebezpieczeństwo wystąpienia wad rozwojowych u klonowanych dzieci jest - przynajmniej teoretycznie - mniejsze niż u dzieci poczętych "normalnie". Nie możemy jednak przewidzieć, czy grupa dzieci klonowanych będzie się w jakiś sposób wyróżniać stanem zdrowia, dopóki nie przeprowadzimy stosunkowo dużej liczby eksperymentów na zwierzętach. W chwili obecnej w wielu placówkach przeprowadza się próby klonowania różnych gatunków zwierząt z komórek osobników dorosłych. Danych co do stanu zdrowia i procesu starzenia się klonowanych osobników dostarczą najprawdopodobniej badania na gatunkach zwierząt małych, o stosunkowo krótkim okresie życia. Jeżeli te doświadczenia wykażą, że klonowanie nie ma wpływu na stan zdrowia i długość życia zwierząt, będziemy mogli przypuszczać, że jest ono bezpieczne także dla ludzi. A wtedy zniknie jedna z najważniejszych przeszkód na drodze do klonowania człowieka.

Nawet jeżeli stwierdzimy, że klonowanie człowieka jest bezpieczne, będziemy musieli pokonać wiele trudności technicznych. Przeciwnicy klonowania zwracają uwagę na liczbę nieudanych prób, które poprzedziły narodziny Dolly (277). Niezależnie od tego, jak będziemy te dane interpretować, prawdopodobieństwo uzyskania Dolly jest większe niż prawdopodobieństwa sukcesu w pierwszych próbach zapłodnienia in vitro przeprowadzanych przez Steptoe'a i Edwardsa. Pamiętajmy, że zanim urodziła się Louise Brown, badacze przez ponad 10 lat próbowali doprowadzić do zapłodnienia in vitro, a następnie wszczepiali zarodki dziesiątkom kobiet. Jeszcze przez całe lata po tym pierwszym osiągnięciu częstość sukcesu zapłodnienia in vitro była dużo mniejsza niż w przypadku Dolly - 1:13 (jedna na trzynaście owiec, którym wszczepiono zarodki). Mimo to tysiące par zapłaciło tysiące dolarów, aby zyskać choćby tylko znikomą szansę spłodzenia potomstwa.

Oczywiście, z czasem wydajność zabiegów zapłodnienia in vitro znacznie się zwiększyła. Należy się spodziewać, że jeżeli klonowanie nie zostanie zabronione, szybko zwiększy się również wydajność i tego zabiegu. Już w sześć miesięcy po ukazaniu się pracy opisującej stworzenie Dolly, w sierpniu 1997 roku, mała firma ze stanu Wisconsin obwieściła, że udało się jej uzyskać całą grupę zdrowych sklonowanych cieląt, stosując ulepszoną technikę Wilmuta, z prawdopodobieństwem sukcesu sto razy wyższym niż w przypadku Dolly. Implikacje tych dokonań są oczywiste.

Czy wówczas, gdy upewnimy się już, że klonowanie jest bezpieczne i zwiększymy wydajność tej metody, znajdą się lekarze, którzy podejmą się przeprowadzania takich zabiegów? Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Wiele przychodni leczących niepłodność metodą zapłodnienia in vitro wykonuje zabiegi wstrzykiwania plemników do komórek jajowych. W zabiegach tych używa się tych samych instrumentów, co w opisanych wcześniej zabiegach klonowania, a sama technika iniekcji plemników do komórek jajowych różni się od techniki klonowania tylko w szczegółach. Niewątpliwie po krótkim okresie ćwiczeń na komórkach jajowych pozostałych po zabiegach zapłodnienia in vitro wysoko wykwalifikowani technicy nie tylko opanują metodę klonowania, ale jeszcze ją udoskonalą. W trzy tygodnie po doniesieniu o narodzinach Dolly dowiedziałem się w towarzyskiej rozmowie, że dwóch wybitnych praktyków zajmujących się zapłodnieniem in vitro w dwóch różnych krajach planuje podjąć próby klonowania na "wybranych" pacjentach. Nietrudno sobie wyobrazić, ilu innych specjalistów zajmujących się zapłodnieniem in vitro myśli dziś o tym samym.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach