Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Biologia > RAJ POPRAWIONY  



[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
Klonowanie źle rozumiane

Dlaczego czterech na pięciu Amerykanów uważa, że klonowanie jest sprzeczne z wolą bożą lub moralnością? Dlaczego techniki te tak przerażają ogół społeczeństwa? Dzieje się tak między innymi dlatego, że wiele osób nie wie, czym właściwie jest klonowanie. Powszechnie myli się popularne znaczenie słowa klon ze znaczeniem, jakie ma ono w biologii.

Słowa "klon" często używa się na określenie mniej wartościowej kopii jakiegoś przedmiotu, miejsca, a nawet osoby. Brytyjski premier Tony Blair jest czasami nazywany klonem Billa Clintona, a komputer, który jest klonem komputera PC IBM, jest nie tylko zbudowany jak PC IBM, ale działa - zachowuje się jak PC IBM. W tym powszechnie używanym znaczeniu klonowanie człowieka to nie tylko klonowanie ciała, ale również świadomości. Idea ta została wykorzystana w filmie Multiplicity, który ukończono na kilka miesięcy przed doniesieniem o narodzinach Dolly. W filmie tym genetyk wykonuje kopię bohatera filmu, granego przez Michaela Keatona, i wyjaśnia, że ów klon będzie obdarowany wszystkimi jego uczuciami, kaprysami, pamięcią. Klon mówi do bohatera: "Ty jesteś mną, ja jestem tobą". To właśnie musiał mieć na myśli Jeremy Rifkin, kiedy potępiając ideę klonowania człowieka, powiedział: "Zrobić czyjąś kserokopię to straszna zbrodnia".

Tak rozumiane "klonowanie" nie ma jednak nic wspólnego ani z autentyczną procedurą klonowania, ani z jego ewentualnymi rezultatami. Nikt nie jest w stanie sporządzić kopii dorosłego zwierzęcia, nie mówiąc już o człowieku. Można tylko rozpocząć proces rozwoju zarodkowego, używając do jego zapoczątkowania materiału genetycznego uzyskanego od osobnika dorosłego. Klonowania w biologicznym znaczeniu można dokonać tylko na szczeblu komórki, a więc na szczeblu życia w szerokim znaczeniu. Dopiero po długim czasie od zakończenia zabiegu klonowania wytwarza się w rozwijającym się zarodku niezależne, niepowtarzalne życie w szczególnym znaczeniu. Wiele osób nadaje słowu "klonowanie" niewłaściwy sens właśnie dlatego, że nie rozróżnia tych dwóch postaci życia.

Drugą przyczyną obawy przed klonowaniem jest postrzeganie klonu jako mniej wartościowej kopii oryginału. Niektórzy sądzą, że klon jest pozbawioną duszy istotą, niezdolną do empatii. Jednym z pierwszych filmów poświęconych temu tematowi był Łowca androidów, w którym syntetyczni ludzie przypominali prawdziwych we wszystkich szczegółach, byli jednak niezdolni do empatii. Ten sam motyw niedoskonałości klonotypu został wykorzystany także w filmie Multiplicity, w którym kopia-klon Michaela Keatona wykonuje kopię-klon samego siebie. "Czasami, gdy zrobi się kopię z kopii, nie jest ona taka udana jak oryginał" - mówi pierwszy klon o swojej kopii, która okazała się błaznem niespełna rozumu.

Rabin Bernard King z Irvine w stanie Kalifornia pyta z przerażeniem: "Czy można stworzyć duszę w drodze klonowania? Czy uczeni mogą stworzyć duszę, która sprawi, że istota ludzka będzie etyczna, moralna, troskliwa i kochająca - że będzie posiadać te wszystkie cechy, które przypisujemy ludzkości?". Ksiądz katolicki, ojciec Saunders, twierdzi, że: "[...] klonowanie stworzy jedynie androidy i humanoidy - bezduszne repliki istot ludzkich, które będzie można wykorzystać jako niewolników". Brent Staples, członek zespołu redakcyjnego dziennika "New York Times", ostrzega, że "syntetyczne ludzkie istoty padną łatwo ofiarą najgorszych ludzkich instynktów".

A przecież w komórkach, których używa się do klonowania, nie ma nic sztucznego - nic syntetycznego! Komórki te żyją przed zabiegiem klonowania i są tak samo żywe po fuzji - zlaniu się komórek. Zarodek powstały w procesie klonowania może rozwinąć się jedynie w macicy kobiety - w ten sam sposób, w jaki rozwijają się wszystkie zarodki i płody. Klonowane dzieci będą pełnowartościowymi istotami ludzkimi, których nie będzie można odróżnić od innych ludzi. Technika prowadząca do powstania bezdusznych stworzeń jest jedynie wytworem fantazji.

Możemy bez trudu wyobrazić sobie, jak będzie w przyszłości wyglądać dziecko powstałe w drodze klonowania. Będzie ono po prostu urodzonym o pokolenie później identycznym bliźnięciem. Mimo że będzie wyglądać tak jak w danym wieku wyglądał jego przodek-rodzic, jednocześnie będzie całkowicie niepowtarzalną (tak jak wszystkie inne) istotą ludzką z niepowtarzalną świadomością i niepowtarzalną pamięcią, którą rozpocznie budować "od zera".

Wielu ludziom samo słowo "klon" przywołuje na pamięć złowrogie obrazy z takich filmów jak Chłopcy z Brazylii, w którym zbrodniczy naziści chcą zawładnąć światem. Czy należy się obawiać, że w przyszłości rządy lub inne zorganizowane grupy będą budować całe społeczeństwa za pomocą klonowania obywateli zaprogramowanych do wykonywania ściśle określonych funkcji?

Perspektywy Nowego wspaniałego świata

- Proces Bokanowskiego - powtórzył dyrektor [...]. Jedno jajo, jeden zarodek, jeden osobnik dorosły - proces normalny. Jednakże jajo zbokanizowane będzie pączkować, mnożyć się, dzielić. Od ośmiu do dziewięćdziesięciu sześciu pączków, a każdy pączek rozwinie się w doskonale ukształtowany zarodek, każdy embrion w pełnego osobnika dorosłego. Tak iż w miejsce jednego człowieka będzie powstawało dziewięćdziesięciu sześciu. Postęp. [...] Identyczne bliźniaki - ale nie jakieś tam dwojaczki czy trojaczki dawnej epoki żyworodności, kiedy to jaja dzieliły się tylko przypadkowo; obecnie możemy mieć bliźniąt całe tuziny. [...]

- Niestety, jednak - dyrektor potrząsnął głową - bokanizować bez ograniczeń nie możemy. Granicą wydaje się dziewięćdziesiąt sześć, wysoką średnią siedemdziesiąt dwa.

A. Huxley: Nowy wspaniały świat (przełożył Bogdan Baran)

W ten sposób Aldous Huxley widział techniczne podwaliny swego nowego wspaniałego świata, w którym klonowanie było "jednym z podstawowych czynników stabilności społecznej". Za pomocą klonowania uzyskiwano "standaryzację mężczyzn i kobiet; identyczne osobniki. Cała niewielka wytwórnia obsadzona personelem z jednego zbokanizowanego jaja".

Nowy wspaniały świat wywołał duże poruszenie nie tylko dlatego, że zarodki "wspaniałego" świata można było dostrzec w ówczesnym społeczeństwie, ale i dlatego, że strona naukowa opisywanych rozwiązań, włącznie z wieloma szczegółami technicznymi, została przedstawiona niezwykle drobiazgowo.

Huxley był przekonany, że rozwój polityczny świata postępuje w kierunku wskazanym w jego powieści. W przedmowie do wydania z 1946 roku pisał: "[...] nie jest wykluczone, że wszystkie rządy państw świata staną się mniej lub więcej totalitarne jeszcze przed ujarzmieniem energii jądrowej; to, że staną się totalitarne podczas i po ujarzmieniu atomu, jest nieomalże pewne". Huxley nie był jedynie pewny, czy ziszczą się także jego naukowe proroctwa.

Jak wielu innych intelektualistów XX wieku, Huxley nie przewidział, że nauka i technika tak szybko zmienią wczorajszą fantazję w dzisiejszą rzeczywistość. Dziś, po zaledwie 64 latach od ukazania się jego powieści, otwiera się przed nami możliwość klonowania człowieka. A jeżeli spełni się naukowe proroctwo Huxleya, co będzie z jego proroctwem politycznym? Czy rządy państw przejmą kontrolę nad klonowaniem?

W demokratycznym społeczeństwie jest to wykluczone z jednego tylko powodu. Klonowane dzieci nie mogą się wziąć z powietrza. Każde z nich musi wyrosnąć w macicy kobiety (przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości), a w wolnym społeczeństwie państwo nie może zarządzać ani ciałami, ani umysłami kobiet w skali, która pozwoliłaby na stworzenie armii klonowanych osobników.

A jeżeli jakiś totalitarny rząd zechce wytworzyć klony dla osiągnięcia określonych celów politycznych? "Standaryzacja mężczyzn i kobiet; identyczne osobniki. Cała niewielka wytwórnia obsadzona personelem z jednego zbokanizowanego jaja".

Obecnie taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Po pierwsze, trudno sobie wyobrazić, aby dziś, na początku nowego tysiąclecia, powstał potężny totalitarny rząd, potrafiący zmusić wielkie rzesze kobiet do zostania przybranymi matkami dzieci, które po urodzeniu zostałyby im odebrane i przekazane pod opiekę państwa. A poza tym, nawet jeżeli przyjmiemy, że jest to możliwe, po co taki totalitarny rząd miałby klonować ludzi?

W celu utworzenia armii doskonałych żołnierzy? Dużo prościej byłoby uzbroić zwykłych żołnierzy w potężną, zaawansowaną technologicznie broń.

A może w celu stworzenia armii posłusznych robotników? Klonowanie jest tu zbędne. Podobne cele osiągnięto w wielu społeczeństwach metodami bardziej konwencjonalnymi. Natomiast jeśli chodzi o władzę nad umysłem, można ją dużo łatwiej osiągnąć środkami farmakologicznymi kontrolującymi emocje i zachowanie (również i to przewidział Huxley w swojej powieści).

Może celem klonowania stanie się stworzenie grupy potężnych umysłów? Jakimi kryteriami miałby się w takim wypadku kierować rząd przy wyborze osobnika "macierzystego" i co miałby robić z tymi geniuszami przez 20 lat ich dzieciństwa i młodości? A jeżeli w tym czasie nowa ekipa decydentów dojdzie do wniosku, że wybór osobnika macierzystego był niewłaściwy? Dużo prościej byłoby stworzyć bardzo dobry system szkolnictwa i postarać się, aby najbardziej inteligentne dzieci otrzymały najlepsze wykształcenie, niezależnie od tego, z jakiego środowiska społecznego pochodzą.

Okazuje się, że trudno jest znaleźć przyczyny, dla których rządy miałyby produkować klony zamiast pozwolić społeczeństwu rozmnażać się w sposób naturalny. Tak więc Huxleyowska idea budowania porządku społecznego przez klonowanie jest nierealna. Ale musimy tu wspomnieć o jednym możliwym wyjątku - sytuacji, która może się wydarzyć w państwie lub społeczeństwie kontrolowanym przez dyktatora, egoistycznego szaleńca, dysponującego sporymi zasobami finansowymi i bazą naukową.

Tu przychodzi nam na myśl historia przywódcy japońskiej sekty, Shoko Asahary. W skład kontrolowanej przez niego grupy, Aum Shinrikyo (Najwyższa Prawda), wchodzili między innymi dobrze wyszkoleni chemicy, którzy mieli zamiar sterroryzować społeczeństwo i rząd za pomocą gazu działającego na układ nerwowy. Grupa została rozbita, a jej przywódca aresztowany i skazany za atak gazowy na jedną ze stacji metra w Tokio w marcu 1995 roku. Można sobie wyobrazić, że grupa ta byłaby w stanie zdobyć środki techniczne i finansowe na zorganizowanie niemal masowego klonowania. Niewykluczone, że Asahara, który miał ogromny wpływ na swych podwładnych, zdołałby znaleźć zarówno personel medyczny, skłonny do przeprowadzania zabiegów, jak i grupę kobiet gotowych zostać przybranymi matkami. Sam Asahara w swojej manii wielkości mógł przedkładać klony samego siebie nad normalnie spłodzone dzieci.

Nie sądzę, by społeczeństwo mogło przeszkodzić maniakom takim jak Asahara w klonowaniu samych siebie. Ale czy ma to jakieś znaczenie? Nie wydaje się możliwe, aby grupa takich sklonowanych dzieci mogła po dwudziestu latach wywrzeć jakiś wpływ na społeczeństwo, a w każdym razie wpływ ten nie byłby większy niż wpływ grupy dzieci spłodzonych metodami konwencjonalnymi. Sklonowane dzieci nie tylko nie wyrastałyby w tym samym środowisku, w którym wzrastał Asahara, ale przebywałyby wśród różnych ludzi; w każdym wypadku otoczenie to byłoby inne niż środowisko, które ukształtowało osobowość Asahary. To samo można powiedzieć o klonach Adolfa Hitlera. Asahara i Hitler stali się przywódcami w wyniku splotu rozmaitych okoliczności, które już nigdy się nie powtórzą. Dziś osobnik o skłonnościach i osobowości Adolfa Hitlera trafiłby prędzej do więzienia lub na barykadę jakiejś wojowniczej antyrządowej grupy niż do niemieckiego Bundesratu czy amerykańskiego Białego Domu.

Trzecia Rzesza Adolfa Hitlera i Aum Shinrikyo (Najwyższa Prawda) Asahary były tworami krótkotrwałymi. Istnieją jednak dynastie, w których od wielu pokoleń i setek lat władza (bardziej symboliczna niż realna) przekazywana jest dzieciom przez ich rodziców. Co by się stało, gdyby książę Karol w Wielkiej Brytanii po objęciu tronu zdecydował, że królewskie berło otrzyma po nim nie jego najstarszy syn, ale jego własny klon? Czy świat zatrząsłby się w posadach? Prawdopodobnie mało kto zwróciłby na to uwagę!

Poza ludźmi cierpiącymi na manię wielkości wśród chętnych do klonowania znalazłyby się także osoby, które chciałyby poddać się temu zabiegowi dla swoich własnych celów. W następnych podrozdziałach zajmiemy się takimi właśnie przypadkami.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach