Biblioteka
  Wiw.pl   Na bieżąco:  Informacje   Co nowego   Matematyka i przyroda:  Astronomia   Biologia   Fizyka   Matematyka   Modelowanie rzeczywistości   Humanistyka:  Filozofia   Historia   Kultura antyczna   Literatura   Sztuka   Czytaj:  Biblioteka   Delta   Wielcy i więksi   Przydatne:  Słowniki   Co i gdzie studiować   Wszechświat w obrazkach    
  Jesteś tutaj:   Wirtualny Wszechświat > Biblioteka > Socjologia, Polityka > SOCJOLOGIA  




Steve Bruce
STATUS SOCJOLOGII
[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
Socjologia i nauka

Jak długo pozostawaliśmy pod wrażeniem naszego rozumienia świata fizycznego i naszej zdolności panowania nad nim, tak długo uczeni i filozofowie nauki próbowali uchwycić różnicę między odnoszącą sukcesy nowoczesną nauką a ślepymi zaułkami myślenia, w rodzaju prób przemienienia kamieni w złoto czy czytania przyszłości z gwiazd. Niestety, żaden z tych wysiłków nie doprowadził do wyznaczenia wyraźnej linii demarkacyjnej między nauką i pseudonauką. Przyjrzawszy się uważnie temu, co faktycznie robią uczeni, często stwierdzamy, że praktyka rozmija się z postulatami filozofów. Niemniej jednak możemy wskazać szereg cech, których wystąpienie jest bardziej prawdopodobne w wypadku, na przykład, astronomii niż astrologii. Choć nie jesteśmy w stanie z całkowitą pewnością dokonać podziału wizji świata na naukowe i pseudonaukowe, to możemy z pożytkiem określać je jako "bardziej" lub "mniej" naukowe.

Dobry punkt wyjścia stanowi twierdzenie, że każda rzetelna teoria naukowa musi być spójna. Z miejsca wyklucza ono z kręgu nauki większość amatorskich dociekań. Moja matka, na przykład, z reguły przeczyła samej sobie. Nie przeszkadzało jej, że jednego jej twierdzenia nie sposób było pogodzić z następnym. Narzekając kiedyś na przydrożną kafejkę, oświadczyła, że jedzenie było podłe, a porcje za małe!

Rzetelna teoria naukowa powinna być zgodna z danymi eksperymentalnymi. To może się zdawać oczywiste, ale uczeni powinni wykazywać w tej mierze o wiele surowszy rygoryzm niż ten, który akceptują zwykle laicy. Z bardzo różnymi standardami mamy, na przykład, do czynienia w medycynie konwencjonalnej i alternatywnej. Choć względy handlowe nakazywałyby rzucić nowy cudowny lek na rynek, nim zrobi to konkurencja, firmy farmaceutyczne poddają swoje produkty długotrwałym i wszechstronnym badaniom. Uczestnicy tych sprawdzianów podzieleni są na dwie grupy. Jedni otrzymują nowy lek, drudzy obojętny środek - placebo. Do czasu zakończenia badań ani lekarze, ani pacjenci nie wiedzą, kto dostaje prawdziwy lek, a kto placebo. Sprawdzian uznaje się za udany tylko wówczas, gdy u pacjentów otrzymujących lek widać wyraźną poprawę w porównaniu z tymi, którym podawano placebo. Odmiennie rzecz się ma w wypadku terapii alternatywnych, takich jak leczenie przez wiarę, akupunktura czy nakładanie rąk, które rzadko bywają poddawane weryfikacji; za dostateczny dowód ich skuteczności uznaje się poparte kilku opowieściami o cudownych uzdrowieniach osobiste doświadczenie uzdrowiciela. Takie sprawdziany nie spełniają stosownych kryteriów, więc nie można wykluczyć, że dostrzeżona poprawa jest wyłącznie skutkiem efektu placebo.

Ponadto nauka nieustannie się zmienia. Jej ustalenia nigdy nie są prawdziwe absolutnie i ostatecznie; zawsze mają tylko prowizoryczny charakter i mogą zostać udoskonalone. To, co w jednym stuleciu jest niepodważalnym dogmatem, w następnym staje się historyczną ciekawostką. Trudno powiedzieć, że w nauce dokonuje się postęp, ponieważ nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale z pewnością wiemy, skąd przybywamy, co pozwala nam twierdzić, że nauka krok po kroku oddala się od błędów. Tu znów dotykamy istoty sprawy, przeciwstawiając zaufanie, jakie naukowa medycyna pokłada w eksperymencie, ufności alternatywnych metod leczenia wobec tradycji. W świecie kwiatowych remediów Bacha, feng shui i masażu shiatsu skuteczności terapii dowodzi fakt, że stosuje się ją od wieków (najlepiej w obrębie kultur nieskażonych przez nowoczesność). Biorąc pod uwagę, że tak fundamentalne osiągnięcia nauk medycznych, jak odkrycie krążenia krwi, są stosunkowo świeżej daty, uczeni słusznie czynią, nie uznając wieku danej idei za argument na rzecz jej słuszności.

W marnej nauce (takiej, jak wywody Ericha von Dänikena, głoszącego, że piramidy wznieśli przybysze z kosmosu) na poparcie teorii przytacza się fragmentaryczne dane wyrwane z kontekstu. W rzetelnej nauce kluczowe znaczenie dla zastąpienia jednego wyjaśnienia innym ma systematyczne gromadzenie wielkiej liczby danych dotyczących przedmiotu badań.

Ale to nie wystarcza. Niewiele jest pomysłów tak dziwacznych, by nie dało się ich poprzeć żadnymi argumentami. Znaleźć powody do wiary jest całkiem łatwo. O wiele skuteczniejszy sprawdzian polega na wyszukiwaniu powodów do niewiary, danych nie pasujących do teorii. W rzetelnej nauce najbardziej przekonujące są te idee, które przetrwały najwięcej prób obalenia.

[1]  [2]  [3]  [4]  [5]  [6]  [7]  [8] 
[  góra strony  ]

Wiw.pl  |  Na bieżąco  |  Informacje  |  Co nowego  |  Matematyka i przyroda  |  Astronomia  |  Biologia  |  Fizyka  |  Matematyka  |  Modelowanie rzeczywistości  |  Humanistyka  |  Filozofia  |  Historia  |  Kultura antyczna  |  Literatura  |  Sztuka  |  Czytaj  |  Biblioteka  |  Delta  |  Wielcy i więksi  |  Przydatne  |  Słowniki  |  Co i gdzie studiować  |  Wszechświat w obrazkach